Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

#253

Droga Tachykardio!

Czasem warto odłożyć na chwilę na bok literaturę kobiecą, by zabrać się za coś bardziej kryminalnego. A najlepiej gdyby się dało połączyć romans z kryminałem. Myślisz, że można połączyć ze sobą te dwa gatunki literackie i stworzyć coś co porwie czytelnika od pierwszej litery? Osobiście myślę, że tak. Całkiem nieźle wychodzi to Tess Gerritsen. Gerritsen znana jest przede wszystkim z thrillerów medycznych. Jednak w jej dorobku literackim można także romans kryminalny. I tak też było w przypadku książki „Ścigana”.

Clea Rice od najmłodszych lat szlifowała swój złodziejski fach. Jej nauczycielem był wujek, który był w tym ekspertem. Przez niefortunny zbieg okoliczności Clea trafia na kilka lat do więzienia. Gdy już z niego wychodzi postanawia rozpocząć uczciwe życie. Niestety nie udaje jej się to. Przez dziwny splot wydarzeń trafia w sam środek międzynarodowej afery. Afery dotyczącej przemytu wartościowych dzieł sztuki. Wróg jest bezlitosny i chce pozbyć się niewygodnego świadka. Rozpoczyna się pościg za Cleo, która stała się celem wroga. Dziewczyna nie może liczyć na pomoc policji. Przez swoją przeszłość jest niewiarygodnym świadkiem. Postanawia na własną rękę udowodnić, że jest niewinna. Jak wiadomo los płata figle. Podczas włamania natrafia na innego złodzieja. Od tego momentu nic nie jest takie jakie powinno być. Kim jest włamywacz? Czy dziewczynie uda się udowodnić swoją niewinność? Czy przestępcy, którzy depczą jej po piętach w końcu dadzą za wygraną?

Kiedy sięgam po książki Tess, wiem, że nie będę się nudzić. Tym razem było identycznie. Akcja standardowo gnała na łeb na szyję: był pościg, włamania do najlepiej strzeżonych domów, wystawne przyjęcia, strzelaniny oraz niespodziewana miłość pomiędzy głównymi bohaterami.

Książkę czyta się nieprzerwanie do ostatniej kropki. Przez cały czas dopingowałam Cleę. Chciałam aby w końcu udało się jej pokonać swojego wroga. No i udowodnić wszystkim, że należy odciąć przeszłość od teraźniejszości.

Szkoda tylko, że książka nie jest grubsza. Dlaczego? Bo tę za szybko mi się przeczytało. Pewnie grubość przyczyniła się także do tego, że nie miałam ochoty odkładać ją na później. Byłam ciekawa jak zakończy się śledztwo i czy Clea w końcu zaufa nie tylko sobie.

Myślę, że książka spodoba się fanom twórczości Tess Gerritsen. Jeśli się do nich zaliczasz, nie zawiedziesz się. Jestem przekonana, że także będziesz dopingować bohaterkę i trzymać za nią kciuki.

Polecam!

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin


wtorek, 19 marca 2013

#240

 Droga Tachykardio!

Po książkach lekkich, łatwych i przyjemnych oraz pełnych miłości trzeba zmienić styl na coś kryminalnego. Na coś co sprawi, że z zapartym tchem będziemy śledzić losy bohaterów i wraz z nimi walczyć z przeciwnościami losu. I taka właśnie była książka Tess Gerritsen „Prawo krwi”. Jak dobrze wiesz, nie było to moje pierwsze spotkanie z tą Autorką. Mam też nadzieję, że nie ostatnie.

Willy chcąc spełnić ostatnią wolę swojej umierającej matki postanawia dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się w Wietnamie dwadzieścia lat wcześniej. Właśnie tyle lat minęło odkąd samolot z jej ojcem Dzikim Billem Maitlandem rozbił się w dżungli. Jednak ciała nigdy nie znaleziono. Willy postanawia wyruszyć do Wietnamu by dowiedzieć się co dokładnie stało się podczas tego lotu. Kto był odpowiedzialny za ten lot i kim był tajemniczy pasażer? Kiedy tam dociera spotyka Guya Barnarda, antropologa na usługach armii. Pierwsze spotkanie było dość niefortunne, jednak po jakimś czasie Willy przekonuje się, że tak naprawdę tylko Guy jest w stanie jej pomóc. Postanawiają poznać prawdę za wszelką cenę, jednak jest ktoś kto nie chce dopuścić do rozwiązania tej zagadki. Grozi im niebezpieczeństwo. Czy uda im się dowiedzieć co stało się tamtego dnia? Dlaczego jedyna osoba która przeżyła katastrofę, dzień po wyjściu z niewoli popełniła samobójstwo?

Jak to bywa w książkach Tess Gerritsen akcja leci na łeb na szyję. Nie mamy czasu by wziąć głęboki oddech by zaakceptować fakt, że ktoś groził głównej bohaterce i musi teraz sama wybrać komu ufać a komu nie. Dość szybko jednak weryfikuje osoby które jej pomogą i wesprą wtedy kiedy będzie potrzebować pomocy. I uwierz mi będziesz zaskoczona jej wyborem.

W książce „Prawo krwi” znajdziesz wątek kryminalny oraz wątek miłosny. Jednak ten drugi jest bardziej na drugim planie, bo przecież nie on tutaj jest najważniejszy. Najważniejsze jest dowiedzenie prawdy dotyczącej tamtego feralnego wypadku.

Książkę czyta się bardzo szybko, nie da się jej odłożyć na bok by wykonać obowiązki domowe. O nie, na to nie licz. Ponieważ jak tylko odłożysz książkę na bok, to będziesz obgryzać paznokcie z ciekawości co dzieje się dalej. I nie zaczynaj tej książki czytać wieczorem, bo nockę będziesz miała zarwaną na mur beton.

Jeśli masz ochotę na dobry kryminał trzymający w napięciu od początku do końca to śmiało sięgnij po ostatnią książkę Tess Gerritsen. Nie zawiedziesz się!!!

Pozdrawiam
Archer



P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira Harlequin

poniedziałek, 30 lipca 2012

#211


Na lato najlepiej zaopatrzyć w się w lektury lekkie i przyjemne, żeby łatwo się czytało leżąc na leżaku i wypoczywając. Do takich właśnie książek zaliczyć można „Od dziś za miesiąc” Emilie Rose. Książka składa się z trzech opowiadań pełnych miłości: „Niemoralna propozycja”, „Słodkie wakacje” oraz „Jeszcze raz”. Akcja opowiadań została umieszczona w jednym z piękniejszych miejsc na Lazurowym Wybrzeżu: Monaco.

„Niemoralna propozycja”
Stacy przez całe swoje życie uciekała. Wraz z matką przenosiła się miejsca na miejsce. Nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Podczas swojego pobytu w Monaco poznaje młodego, przystojnego i obłędnie bogatego mężczyznę Franco Constantine. Mężczyzna okazuje się najlepszym przyjacielem Pana Młodego jej przyjaciółki. Franco niestety nie ma dobrego zdania o kobietach. Dla niego są one wyrachowane i chcą tylko jednego pieniędzy. Jego ojciec ma jednak odmienne zdanie na ten temat.
Aby udowodnić ojcu pomyłkę postanawia założyć się z nim, że wszystkie kobiety są takie same. W ten sposób proponuje Stacy milion euro w zamian za seks. Czy Stacy zgodzi się na taki układ? A może Franco zmieni zdanie dotyczące kobiet?

„Słodkie wakacje”
Madeline nie wierzy w miłość. Przestała w momencie gdy mężczyzna którego kochała okłamał ją i odszedł do innej. Od tego czasu pozostaje singielką i nie ukrywa, że jest jej z tym dobrze. Podczas swojego pobytu na Lazurowym Wybrzeżu chce zobaczyć jak najwięcej. Tak właśnie poznaje Damona, albo raczej Dominica, który postanawia pokazać jej malownicze zakątki Monaco. Dziewczyna jednak nie wie, że mężczyzna podający się za jej przewodnika tak naprawdę nie jest tym za kogo się podaje. Kiedy odkrywa prawdę jest już za późno. Papparazzi śledzą każdy ich krok. Jak zareaguje Madeline kiedy dowie się, że Dominic jest księciem? Czy Dominic będzie w stanie przeciwstawić się Radzie i poślubi kobietę z ludu?

„Jeszcze raz”
Amelia rok temu zakończyła krótki romans z kierowcą rajdowym Toby’m Haynes’em. Nie chciała być jego kolejną panienką, które miał przecież na pęczki. Miała nadzieję, że pozbyła się go ze swojego życia raz na zawsze. Niestety pech chciał gdy okazało się, że Toby, jest drużbą na ślubie przyjaciółki Amelii  Candance. Stara się za wszelką cenę go unikać, niestety nie jest jej to dane, gdyż Toby nie opuszcza jej prawie na krok. Nadal roztacza swój czar, co sprawia, że Amelia znów traci dla niego głowę. Czy kierowca rajdowy, może być dobrym materiałem na męża? Czy jest w stanie się zmienić dla kobiety, którą kocha?

To moje pierwsze spotkanie z serią książek „Opowieści z pasją”. Muszę przyznać, że było to bardzo udane spotkanie. W szczególności, że akcja historii opisanych w książce została umieszczona w Monaco, a trzeba przyznać, że jest to piękne miejsce i jak najbardziej nadaje się na niezapomniane wakacje. A także na wakacyjne romanse, które niekoniecznie muszą się zakończyć ostatniego dnia pobytu w tym kraju.

Każda z opowieści łączy się ze sobą. Każda z bohaterek, mimo iż są zupełnie od siebie różne łączy trudna przeszłość i problemy z dzieciństwa które odbiły piętno na późniejszym ich życiu. Oczywiście nie może tu także zabraknąć przystojnych i bogatych mężczyzn. Mężczyzn, którzy na pierwszy rzut oka są całkowicie niedostępni i zimni, okazują się romantykami a także są w stanie wiele poświęcić dla kobiety która w końcu zdobędzie ich serce.

Książkę polecam wszystkim, którzy chcą oderwać się od rzeczywistości i przeżyć piękne chwile na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie króluje przepych oraz namiętność. Gdzie miłość gra pierwsze skrzypce. Nie oszukujmy się, miłość to przecież najistotniejsza część naszego życia.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin Mira



piątek, 8 czerwca 2012

#206



Bycie żołnierzem marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych zobowiązuje do służenia ojczyźnie. A co za tym idzie częstym służbom daleko od rodziny. Nie jest to „spokojna praca”, tak jak na etacie. Tam może się wszystko zdarzyć. Mężczyźni narażają swoje życie. Tak też jest z głównym bohaterem najnowszej książki Susan Wiggs „A między nami ocean”.


Steve Bennet jest oficerem marynarki wojennej. Służy na lotniskowcu. Od początku swojego małżeństwa z Grace zostaje wysyłany na służby które trwają około pół roku, czasem dłużej. Nie widział jak rodzą się jego dzieci: bliźniaki Brian i Emma ani najmłodsza córeczka Katie. Nie widział jak stawiają pierwsze kroki, nie bywał w domu w ważnych momentach ich życia. Wszystko opisywała mu e-mailowo żona Grace. Wspaniała, kochająca i wierna żona, która była dla niego kotwicą gdy ten przebywał poza domem. Przywykła do trybu życia jakie wiedzie się u boku wojskowego. Częste przeprowadzki, zmiana otoczenia, nie zagrzewanie długo miejsca w danym mieście czy też kraju. Jednak przyszedł taki moment, że Grace zapragnęła zmiany. Zapragnęła zarzucić kotwicę, kupić dom i założyć własną firmę zajmującą się przeprowadzkami. Dzieli się swoimi planami z mężem, który nie jest zachwycony pomysłami żony. Małżonkowie ścierają się między sobą i w atmosferze kłótni Steve udaje się na lotniskowiec. Kiedy mąż służy ojczyźnie Grace zakłada własną firmę zajmującą się przeprowadzkami, zapisuje się na aerobik i przede wszystkim kupuje dom. Dom który będzie ich azylem. Dom, który będzie oznaczał, że w końcu dotarli do swojego portu. Niespodziewanie na lotniskowcu na którym stacjonuje Steve dochodzi do groźnej eksplozji, w wyniku której Steve zostaje uznany za zaginionego. Nikt nie wie czy porucznik Bennet przeżył ten nieszczęśliwy wypadek. Jego rodzina, czeka na wieści. Wszyscy liczą na cud. Czy do niego dojdzie? Czy Steve Bennet wróci na łono rodziny? Czy zaakceptuje zmiany w życiu Grace?

Autorka w swojej książce pokazała, że życie z wojskowym nie należy do łatwych. To przede wszystkim rozłąka z ukochaną osobą. Dla kobiet takie rozłąki nie należą do łatwych. Muszą same sobie radzić z podstawowymi obowiązkami, z wychowywaniem dzieci. Przede wszystkim muszą być silne, nie załamywać się. Najlepszym sposobem jest znalezienie sobie zajęcia, które oderwie nas od myślenia. I tak jak w przypadku Grace, świetnym pomysłem było zapisanie się na aerobik i założenie własnej firmy przeprowadzkowej. Wtedy nie mamy czasu na myślenie, na zastanawianie się, na tęsknotę. Bywa jednak tak, że wiele małżeństw nie jest wstanie przetrwać takiej rozłąki. Najważniejsze to ze sobą rozmawiać, mówić co nas gryzie, co nam przeszkadza i rozwiązywać na bieżąco problemy.

To moje pierwsze jak dotąd spotkanie z twórczością Susan Wiggs. Na początku obstawiałam, że książka którą zaczęłam czytać, będzie typowym romansem. Na szczęście zostałam mile zaskoczona. Fakt mamy tutaj trochę miłości, jednak więcej miejsca zajmuje codzienne życie. Życie, które nie należy do spokojnych. Bo przecież bycie żoną marynarza wiąże się ze strachem o ukochaną osobę.

Autorka w bardzo przystępny sposób przedstawiła życie głównych bohaterów. Zwinnie wplotła w ich codzienność losy innych osób, poniekąd z nimi związanych. Każda postać ma swój niepowtarzalny charakter, posiada cechy które wyróżniają je na tle innych osób. Nie są to postacie ciche, bez swojego zdania. Przecież to rodzina wojskowego, która musi potrafić na swoim i walczyć o swoje. Przyznaję, że czasem zazdrościłam im odwagi i determinacji, czasem zdarzało się, że inaczej bym postąpiła. Jednak nie jestem na ich miejscu i tak do końca nie wiem jakbym się zachowała gdyby sytuacje przedstawione w książce wydarzyły się w moim życiu.

Jedno wiem na pewno. Warto przeczytać książkę Susan Wiggs by dowiedzieć się jak bardzo różni się nasze codzienne życie od życia żon marynarzy i wojskowych. By poznać historię miłości, która potrafi przetrwać nawet ocean. Polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harlequin Mira 

czwartek, 3 maja 2012

#196


Droga Aniu!

Pewnie zgodzisz się ze mną, że szczęście jest bardzo ulotne. Cieszymy się niestety nim dość krótko. Jak byłam w podstawówce, był taki wierszyk wpisywany do pamiętników, który kończył się słowami: i duś szczęście jak cytrynkę. Coś w tym jest nie uważasz? Kiedy złapiemy to szczęście za stopy, ogon czy cokolwiek innego staramy się go nie wypuszczać. Tylko, nie zawsze nam się to udaje. Pewnie jesteś ciekawa do czego zmierzam. Już tłumaczę. Otóż właśnie przeczytałam książkę Robyn Carr „Ulotne chwile szczęścia” i chciałabym ci o tej książce opowiedzieć. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej Autorki. Jakoś wcześniej nie było nam po drodze. Liczę, że to się zmieni.

Vanessę poznajemy w momencie kiedy zostaje młodą wdową. W siódmym miesiącu ciąży jej mąż ginie podczas misji w Iraku. Na szczęście Vanni nie pozostaje sama z bólem i wielkim brzuchem. Oprócz ojca Generała, młodszego brata Tommy’ego ma przy swoim boku Paula. Paul to najbliższy przyjaciel Matta, jej męża. Razem z Vannesą postanawia przejść żałobę po śmierci Matta i towarzyszyć jej podczas porodu. Mężczyzna od niepamiętnych czasów darzy, żonę przyjaciela wielkim uczuciem. Niestety jak to w życiu bywa los płata figla i komplikuje relacje Vannesy i Paula. Mężczyzna uważa, że żona przyjaciela nie jest gotowa na nowy związek, natomiast ona sama nie wyobraża sobie życia z kimś innym. I wtedy na arenę wkroczy lekarz pediatra Cameron, którego „naśle” teściowa. Czy młodym uda się być razem? Czy wszelkie niepowodzenia znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Czy może razem stawią czoła codzienności?

Po ciężkich kryminałach dobrze czasem oderwać się od krwi i zaczytać się w książce lekkiej i łatwej. Ale też takiej która wywoła emocje. Nie tylko uśmiech ale także łzy. „Ulotne chwile szczęścia” właśnie takie są. Wciągają od pierwszych stron. Sprawiają, że kibicujesz Paulowi, wkurzasz się na Vanessę, a potem płaczesz razem z Jackiem. Lubię książki, które nie są przekoloryzowane. Bo przecież życie to nie bajka, którą można włączyć a potem kiedy pojawia się „zła czarownica” ją wyłączyć. Robyn Carr pokazała w swojej książce tragedię młodej kobiety, która straciła ukochanego męża. Która nie chce zatapiać się w żałobie i rozpamiętywać tego co było. Nie, jej bohaterka znów chce być szczęśliwa, znów chce kochać i być kochana. Chce budować szczęśliwą przyszłość z mężczyzną którego kocha. Oczywiście, że po stracie wielkiej miłości ciężko nam się pozbierać i zakochać na nowo. Ale nie możemy zamykać się na świat a przede wszystkim na miłość.

Anuś, myślę, że książka przypadnie Ci do gustu tak samo jak mnie. Przecież jesteśmy do siebie podobne, podobnie myślimy i czujemy. Ta książka pokaże Ci, że nie należy się poddawać, że nie należy rezygnować ze szczęścia. Polecam.

Pozdrawiam serdecznie
Archer

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira Harlequin

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

#189

Drogi M.!

Jak już zdążyłeś zauważyć znów lubuję się w kryminałach. I jak zapewne się domyślasz to będzie kolejna książka którą chcę Ci polecić. Wiem, że do kobiet ten typ literatury nie podobny, ale ja zawsze różniłam się od innych. Ale przecież już o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że nie lubimy stereotypów. Dlatego usiądź wygodnie i posłuchaj o kolejnej powieści Alex Kavy „Śmiertelne napięcie”.

Po przeczytaniu dwóch wcześniejszych powieści tej Autorki wiedziałam, że na tych dwóch się nie skończy. Od tej chwili Kava trafia na listę moich ulubionych autorek. „Śmiertelne napięcie” to jej najnowsza powieść.

Tym razem Maggie O’Dell trafia znów do Nebraski. Ma za zadanie dowiedzieć się dlaczego ktoś zabija bydło. Jednak tak naprawdę to nie śmierć zwierząt będzie zaprzątać myśli i czas Maggie. Otóż w pobliżu odnalezienia zwłok zwierząt, policja stanowa odnajduje ciała młodych ludzi. Ciała miały wyraźne obrażenia wskazujące na silne porażenie prądem. Osoby które przeżyły zostały ciężko ranne. Podczas śledztwa wyszło na jaw kilka tajemnic z tego wieczora. O’Dell postanawia dowiedzieć się co się wydarzyło tej nocy i zrozumieć, dlaczego młodzi ludzie nie wyjawiają prawdy. W tym samym czasie kiedy Maggie stara się rozwikłać zagadkę, Benjamin Platt specjalista od chorób zakaźnych, musi rozwiązać tajemnicę masowych zatruć w szkołach w Waszyngtonie i Wiginii. Na pierwszy rzut oka obie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Dopiero szczegółowe śledztwo odkryje tajemnice, które mogą być groźne dla ludności nie tylko USA ale także całego świata. Czy uda im się zatrzymać tych którzy krzywdzą niewinnych? Czy trop faktycznie ma coś wspólnego z Rządem?

Kava jak zwykle nie zawodzi. Serwuje swoim czytelnikom kryminał na wysokim poziomie. Akcja nie zwalnia ani na chwilę. W dodatku Maggie znajduje się w niebezpieczeństwie i do końca nie wiemy jak szybko uda się jej uwolnić z rąk napastnika.

Jak zawsze Kava w swoich książkach porusza dość ważne tematy. Tym razem skupia się na zażywaniu narkotyków przez młodych ludzi oraz modyfikacjami genetycznymi i biotechnologią. Trzeba przyznać, że tematy jak najbardziej na czasie.

Oczywiście podczas czytania nie będziesz się nudzić. Będziesz jak zwykle starał się razem z Maggie rozwiązać zagadki. Standardowo język jest prosty, bohaterowie wyraziści a śledztwa skomplikowane. Wiesz, jeśli nie miałeś okazji przeczytać wcześniejszych książek z Maggie O’Dell nic się nie stanie jeśli zaczniesz od tej. Jednak powiem Ci w sekrecie, że już nie mogę doczekać się kolejnych przygód agentki FBI Maggie.

Pozdrawiam
Archer
P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MiraHarlequin

środa, 7 marca 2012

#182



Drogi Piotrusiu Panie!

Wiem, Ciebie już nie dziwi list ode mnie. Nie wiem czy to dobrze, bo nie mam możliwości zaskoczenia Cię. Hm… chociaż pewnie zaskoczeniem byłoby gdybym poleciła Ci coś z literatury kobiecej, ale możesz być spokojny, nie grozi. Na bank nie otrzymasz ode mnie listu w sprawie książki typowo kobiecych. No chyba, że wyślę Ci pocztą „Samotność w sieci”. Ale to wtedy ja będę czekać na list od Ciebie. To co może być? No dobrze nie będę Cię trzymać w niepewności, dzisiaj też bez zaskoczenia będę opowiadać o kryminale. I chyba nie będziesz zdziwiony bo to kolejna pozycja Alex Kavy „Zło koniecznie”.

Tym razem Maggie musi się zmierzyć z dwiema sprawami, a co za tym idzie są do stworzenia dwa portrety psychologiczne. W Waszyngtonie dochodzi do kilku morderstw kobiet. Jednak żeby nie było łatwo, morderca odrąbuje swoim ofiarom głowy. Podrzuca je w różne miejsca. Maggie wraz ze swoją szefową Julia Racine oraz Gwen Patterson postanawia znaleźć mordercę. W międzyczasie ktoś morduje księży. Podczas śledztwa wychodzi na jaw informacja, że w przeszłości zmarli księża krzywdzili młodych chłopców. Maggie wraca do Nebraski podpisać pakt z samym diabłem. Aby złapać zabójcę księży, idzie na układ z księdzem, który wcześniej wymknął się jej z rąk. Z pomocą detektywa Pakuli stara się rozpracować portret psychologiczny mordercy. Nie wie, że „psychopata” jest na wyciągnięcie ręki. W tym samym czasie kiedy Maggie przebywa w Nebrasce, jej przyjaciółka Gwen stara się rozwiązać – wraz z Julią Racine – zagadkę tajemniczych morderstw młodych kobiet. Czy uda im się złapać mordercę zanim zginie kolejna osoba? Czy znów spotkany na drodze Nick wzbudzi dawno skrywane uczucie?

Polubiłam Maggie O’Dell. Tak to ta sama bohaterka o której opowiadałam we wcześniejszym liście. Muszę przyznać, że kobieta ma głowę na karku i stalowe nerwy. Nie wiem jakbym zachowała się widząc odrąbane głowy kobiet leżące po wiaduktem. Pewnie po wielu latach byłabym odporna na takie widoki. Jednak jak na razie czytając książkę tylko mną telepało i zamykałam oczy żeby przegonić te wizje.

Tym razem Alex Kava porusza w swojej powieści dość trudny temat, molestowania młodych chłopców przez księży. Nie oszukujmy się, wiele razy było głośno o tym w mediach. Jednak, taki temat jest dość niewygodny dla kościoła. W tej książce jest ciekawie wytłumaczone co się dzieje z takimi księżmi, którzy są posądzeni o molestowanie nieletnich. Nie będę wdawać się w szczegóły bo nie chcę psuć apetytu. A wiem, że przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Piotrusiu, nie będę się powtarzać i mówić, że akcja leci na łęb na szyję. A ty przez cały czas zastanawiasz się kto jest mordercą i czy twoje przypuszczenia są słuszne. Nie powiem tego, bo ty już to przecież wiesz. Nie raz o tym wspominałam. Powiem Ci tylko, że zakończenie zaskakuje czytelnika. Ale znów jest nadzieja na dalsze losy przygód agentki FBI Maggie O’Dell. Bo to jeszcze nie ostatnia książka o przygodach Maggie (mam nadzieję) którą przeczytałam. Do następnego razu.

Pozdrawiam serdecznie
Archer
P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira Harlequin

poniedziałek, 27 lutego 2012

#178


Drogi Piotrusiu Panie!

Wchodzi mi w nawyk pisanie do Ciebie. Lubię zasiąść przed komputerem, uruchomić Word’a i zapisać białą stronę czarnymi literkami. Uwielbiam przelewać na papier moje myśli. No bo przecież sam dobrze wiesz, że nie zawsze mamy możliwość porozmawiania. A jeśli chodzi o pisanie, to można zawsze i w każdej chwili. No dobra, nie marudzę i zaczynam swoją opowieść. Pewnie nie zdziwi Cię informacja, że chcę znów polecić kryminał? No przecież wspominałam, że ten gatunek literacki „tygryski lubią najbardziej”. Tak więc usiądź wygodnie, sięgnij po kubek z kawą i posłuchaj o „Dotyk zła” Alex Kava.

Autorkę poznałam rok temu. Jednak jest to moje pierwsze czytelnicze spotkanie. W zeszłym roku, na zaprzyjaźnionych blogach mogłam przeczytać recenzję książki „Kolekcjoner”. Od razu postanowiłam zapoznać się z twórczością Autorki. Jednak jak wiadomo od planów do realizacji długa droga. Nawet pożyczyłam egzemplarz od Tajemnicy. Jednak przeczytanie jakiejkolwiek książki musiało nabrać mocy urzędowej. Można by nawet powiedzieć, że w końcu nadszedł na nią czas o znaczy na powieść Alex Kavy i nie mam na myśli wcale „Kolekcjonera”. Zasiadłam w moim ukochanym fotelu, opatuliłam się kocem i zatopiłam się w śledztwie.

Powieść „Dotyk zła” rozpoczyna się spowiedzią mordercy Ronalda Jeffreys’a. Seryjny morderca zostaje skazany i stracony za morderstwa dziesięcioletnich chłopców. Kilka miesięcy po egzekucji, w miejscowości Platte City w Nebrasce młodzi ludzie natrafiają na zwłoki chłopca. Informują o tym fakcie szeryfa Nick’a Morelli. Po krótkich oględzinach okazuje się, że śmierć dziecka jest łudząco podobna do tych popełnionych przez Jeffreys’a. Jednak jak to możliwe skoro Jeffreys został stracony? Nick Morelli postanawia wezwać na pomoc agentkę FBI Maggie O’Dell. Maggie jest specjalistką od portretów psychologicznych seryjnych morderców. O’Dell wraz z Morellim odnajdują wiele nieścisłości i błędów które popełniono podczas śledztwa w sprawie Jeffreys’a. Natrafiają także na ślad mordercy. Jednak tak do końca Morelli nie jest przekonany do „typu” O’Dell. Niestety w międzyczasie dochodzi do kolejnej zbrodni. Morderca znów im się wymyka. Mieszkańcy miasteczka wpadają w panikę. Okazuje się, że dzieci nie są już bezpieczne. Czy szeryfowi i agentce FBI uda się złapać mordercę zanim popełni on kolejną zbrodnię?

Alex Kava napisała wyśmienity thriller psychologiczny, który czyta się na wdechu od pierwszej do ostatniej litery. Nie skłamię mówiąc, że od bardzo dawna nie czytałam czegoś co idealnie oddziaływało na moją wyobraźnię. Czytając książkę razem z Maggie starasz się rozwiązać zagadkę tajemniczego mordercy. Jesteś ciekaw czy wszystkie ślady prowadzą właśnie do tej osoby. Bywa jednak, że twoje domysły są zupełnie niedorzeczne. Ale się nie przejmuj i tak na końcu wyjdzie na to jak przewidywałeś. To znaczy, wyszło na moje, bo obstawiałam dokładnie tak samo jak O’Dell.

Autorka poruszyła w książce dość istotny temat porwania dzieci. Fakt, że nie często zdarzają się takie sytuacje, ale przecież nigdy nic nie wiadomo co nas czeka. Kava przedstawiła problem nie tylko z punktu widzenia zrozpaczonych rodziców. Ukazała zachowanie i emocje mordercy, dla którego proces porwania i morderstwa to rytuał uwolnienia dzieci od zła.

Czy jest coś co mnie denerwowało w tej książce? Hm… chyba tak. Na pewno dość często powtarzające się zachowanie bohaterów, którzy mając problem z rękami wsadzali je do kieszeni. Nie wiem czemu ale automatycznie skojarzyło mi się to z powieściami Nory Roberts. Dlaczego? Ponieważ u Nory bohaterowie wsuwali kciuki za szlufki spodni. Takie tam małe skojarzenie. No i jeszcze jedno. Zawsze mnie zastanawia dlaczego w kryminałach pisanych kobiecą ręką jest wątek miłosny? A najczęściej wątek miłości niespełnionej. Czy to jest już standard?

Tak jak pisałam wcześniej wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Ale to dobrze, ponieważ nie masz czasu się nudzić. Z każdą kolejną stroną jesteś ciekawy kto morduje niewinne dzieci i zastanawiasz się czy szeryfowi i agentce FBI uda się złapać mordercę. A kiedy docierasz do ostatniej literki to żałujesz, że już koniec. Jednak jest nadzieja, ponieważ „Dotyk zła” to pierwsza część serii o agentce FBI Maggie O’Dell. Czyli jednym słowem to dopiero początek.

Pozdrawiam
Archer

P.S.Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira Harlequin

środa, 11 stycznia 2012

#161



Droga Espi!

Bardzo dawno do Ciebie nie pisałam. Postanowiłam to zmienić i nadrobić zaległości w dzieleniu się wrażeniami po przeczytanej książce. Dopieściłam gorącą czekoladą moją „siostrę bliźniaczkę”, zamknęłam świat zewnętrzny w żelaznej skrzyni by wreszcie zasiąść w ukochanym fotelu i zabrać się za lekturę „W blasku reflektorów” Nory Roberts.

Nory Roberts nie muszę Ci przedstawiać, bo przecież znasz ją już dobrze z moich wcześniejszych listów i opowiadań. Więc przypomnę Ci tylko, że to jedna z moich ulubionych Autorek. Wiem, że Jej nazwisko może kojarzyć się głównie z romansami, ale zapewniam Cię, że kilka kryminałów ma na swoim koncie.

Jak już wspomniałam na początku włąśnie ukończyłam pierwszą część Klanu O’Hurleyów „W blasku reflektorów”. Powieść składa się z dwóch osobnych części „Kłamstwa i tajemnice” oraz „Roztańczone życie”. O’Hurleyowie to trojaczki Abby, Chantel i Maddy a także starszy brat Trace i ich rodzice Molly i Frank. Cały klan jest rozśpiewany i roztańczony. No dobra, ale nie będę opowiadać o rodzinie tylko o książce.

„Kłamstwa i tajemnice”
Dylan Crosby to dziennikarz który postanawia napisać biografię słynnego kierowcy rajdowego, Chucka Rockwella, który zginął kilka lat wcześniej w wypadku na torze. W celu zdobycia największej ilości faktów, jedzie do Wirginii północnej by spotkać się z wdową po Rockwellu, Abby. Jest pełen uprzedzeń. Liczy, że zobaczy piękny dom pełen służby a samą Abby uważa za bezwzględną i bajecznie bogatą. Niestety wszystko co znajduje po swoim przybyciu na ranczo Rockwellów odbiega od tego czego się spodziewał. Sama Abby odbiega od tej którą Crosby pamięta z kolorowych czasopism, z początków małżeństwa z Rockwellem. Żeby utrzymać siebie, dwóch synów oraz ranczo pracuje na farmie i sprząta u sąsiadów. Dylan przeprowadza dość częste rozmowy z Abby dotyczące życia jej męża, kariery i tego jaki był. Jednak podczas tych rozmów Crosby odkrywa, że wdowa nie mówi całej prawdy. Czy po przykrych doświadczeniach z przeszłości Abby będzie w stanie znów zaufać mężczyźnie i opowiedzieć o tym jak naprawdę wyglądało jej małżeństwo z rajdowcem?

„Roztańczone życie”
Jak przystało na O’Harley’ównę Maddy od dziecka występowała na scenie. Nic dziwnego, że w końcu postanawia zdobyć Broadway. Pewnego popołudnia, kiedy wychodzi z zajęć tańca, zostaje napadnięta. Kiedy złodziej ma już wyrwać Maddy torbę z opresji ratuje ją Reed Valentine. Jest on właścicielem firmy fonograficznej która sponsoruje musical w którym występuje Maddy. Reed od pierwszego wejrzenia jest nią zauroczony. Jednak nie daje tego po sobie poznać. Maddy jest zwariowaną i impulsywną artystką, Reed jest jej całkowitym przeciwieństwem, z dystansem podchodzi do nowych znajomości. Jednak od samego początku fascynuje go ta roztrzepana tancerka. Czy miłość, namiętność i pragnienie są w stanie połączyć tych dwoje ludzi? Czy mężczyzna, który buduje wokół siebie mur niedostępności i całkowicie nie wierzy w małżeństwo jest w stanie pokochać kobietę?

Książka Nory Roberts jak zwykle nie zawiodła. Po raz kolejny wprowadziła mnie w wielki świat. W pierwszej części razem z Abby miałam możliwość pracy na rancho, a w drugiej razem z Maddy miałam szansę zabłysnąć w musicalu na Broadwayu. Roberts standardowo komplikuje życie i uczucia bohaterów. Ale to dobrze przynajmniej nie jest nudno. A w ogóle jak można przy romansach się nudzić? Masz rację, nie można.

Polecam z czystym sumieniem, na wolne popołudnie, żeby się zrelaksować i liznąć wielkiego świata. Teraz idę szukać drugiej części klanu by dowiedzieć się coś więcej na temat Chantel i Trace’a. Muszę koniecznie przeczytać „Niebezpieczną grę”. Bo nie może być tak, że nie dowiem się niczego o pozostałej dwójce O’Harleyów.

Pozdrawiam serdecznie
Archer

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira Harlequin

środa, 4 stycznia 2012

#158

Romanse mają to do siebie, że schemat powieści jest taki sam. Zmieniają się tylko bohaterowie, problemy, miejsce akcji. Ale i tak, mimo problemów bohaterowie na końcu powieści są ze sobą razem. Czy to jest złe? Nie, ależ skąd. Przecież zwolenników romansów jest coraz więcej. Po ciężkim dniu w pracy, marzy się nam oderwanie od codzienności. I właśnie takie zadanie mają romanse. Oczywiście sama osobiście zaliczam się do miłośników tego typu literatury. Bo przecież każdy marzy o takiej miłości.

To moje trzecie spotkanie z twórczością Barbary Delinsky. Kolejne bardzo udane. Coraz bardziej przypadają mi do gustu książki z serii „Satine”. Są krótkie, mają mały format a co za tym idzie, idealnie mieszczą się w damskiej torebce. I dokładnie tak było z ostatnią powieścią Delinsky którą dane mi było przeczytać czyli „Pomiędzy nami”.

Paige jest rzeźbiarką. W swoich artystycznych kręgach jest oceniana jako nieprzystępna, poważna, przez niektórych nazywana „lodową dziewicą”. Poznajemy ją na wystawie swoich prac. Jest tam również Jesse montażysta filmowy, samotny mężczyzna który nie potrafi okazywać uczuć. Na tej wystawie Jesse zakłada się ze swoim najlepszym przyjacielem, że zbliży się do Paige i zdobędzie ją. Zakład oczywiście zostaje wygrany. Niestety. Sam wpada w pułapkę uczuć, przed którymi broni się jak diabeł święconej wody. Czy tych dwoje może być szczęśliwych? Czy mężczyzna który, miał trudne dzieciństwo i nigdy nie okazywał uczuć, może pokochać dziewczynę z dobrego domu? Czy może założyć szczęśliwą rodzinę i mieć dzieci?

Książka pokazuje, że to co wydarzyło się w przeszłości rzutuje na nasze późniejsze życie. Pokazuje, że jeśli w dzieciństwie nie dbano o nas, my sami nie nabywamy tej cechy. I jeśli w naszym mniemaniu dbamy o drugiego człowieka, to może to zostać źle zinterpretowane. Czasem zbyt wielka opiekuńczość może prowadzić do tragedii.

Lubię romanse, ponieważ są one literaturą łatwą i przyjemną. Pozwalają oderwać się od szarej codzienności i pomarzyć o miłości, o wielkim uczuciu. Mimo iż powieść jest przewidywalna – jak większość romansów – to książkę czytało mi się z wielką przyjemnością. Może działo się tak, dlatego iż Autorka pięknie wkomponowała historię miłosną w opisy przyrody i miejsca zamieszkania głównej bohaterki. Bo któż by nie chciał mieszkać w domu nad oceanem? Bardzo bym chciała mieć dom z widokiem na ocean i codziennie rano chodzić na spacery po plaży. Ech… Rozmarzyłam się.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin Mira

czwartek, 24 listopada 2011

#149

Po romansach czas zmienić repertuar literacki i zabrać się za coś, co sprawia, że wysila się swoje szare komórki. Za coś co sprawi, że nie będziemy mogli oderwać się od książki.

Z autorką Ericą Spindler spotykam się po raz pierwszy. Gdzieś kiedyś jej nazwisko wpadło mi w oko, ale dość szybko wypadło. Jakiś czas temu, podczas wymianki organizowanej przez Sabinkę otrzymałam nawet książkę tej autorki, ale jakoś nie miałam odwagi by po nią sięgnąć. Teraz już wiem, że przy najbliższej nadarzającej się okazji nadrobię zaległości. Teraz zastanawiam się, dlaczego dotychczas nie znam twórczości Pani Spindler? I już wiem. Otóż miałam wrażenie, że Spindler pisze głównie romanse. I jakie było wielkie zaskoczenie kiedy okazało się, że w swoim dorobku ma także kryminały, thrillery. Bez wahania sięgnęłam po „Zabić Jane”, czego nie żałuję.

Jane Killian kiedy była piętnastoletnią dziewczyną została potrącona przez motorówkę i cudem uniknęła śmierci. Następstwem tego wypadku była utrata połowy twarzy i masa blizn na całym ciele. Dzięki operacjom plastycznym mogła znów zacząć normalnie żyć i nie wyglądać jak dziewczyna Fraknenstaina. Teraz jest spełnioną artystką. Mieszka wraz z mężem, chirurgiem plastycznym w Dallas i oczekuje narodzin swojego pierwszego dziecka. Niestety to co piękne nie może trwać wiecznie. Jane nawiedzają koszmary senne z przeszłości: znów jest w jeziorze, pędzi na nią motorówka, która po chwili zawraca by dokończyć to co zaczęła – a konkretniej zabić Jane. Pewnego dnia policja znajduje w hotelu ciało kobiety Elle Vanmeer. Okazuje się, że kobieta była pacjentką Ian’a. Najgorsze w tym wszystkim jest to iż prawdopodobnie miała z nim romans. Potem ginie asystentka męża. Wszystkie ślady wskazują na to iż najbardziej podejrzany jest właśnie Ian mąż Jane. Dodatkowo sprawę komplikują anonimy, które wzbudzają w Jane coraz większy strach. Osoba, która je wysyła zna bardzo dokładnie rozkład jej dnia, zna jej obsesje, fobie i wie, że w dzieciństwie przeżyła tragedię. Czy policji, a konkretniej siostrze Jane – Stacy, uda się znaleźć tajemniczego prześladowcę? Czy dowody wskazujące winę na Ian’a okażą się na tyle mocne żeby go skazać?

Przyznaję się bez bicia, że przez całą powieść zastanawiałam się kto za tym wszystkim stoi? Kto ukartował całą maskaradę i kto chce się pozbyć Jane. Typowałam prześladowcę, jednak za każdym razem gdy byłam już pewna swego, okazywało się, że trop jest fałszywy. Dawno tak dobrze nie bawiłam się rozwiązując zagadki kryminalne w powieści.

Na wielki plus w tej powieści zasługuje fakt, że jest wielowątkowa. Mamy tutaj wątek morderstw, oraz trudne relacje między siostrami: Jane i Stacy. Wątek kryminalny jest świetnie poprowadzony. Co chwila poznajemy różne fakty, dostajemy dowody skazujące, by po chwili okazało się, że to wszystko nie tak. Że myliliśmy się, że trzeba jeszcze raz. Z drugiej strony jednak, pojawiają się dowody obciążające i wychodzi na to, że aresztowany jest naprawdę winny. Ale ile razy zdarzało się tak, że skazywany zostawał całkiem niewinny człowiek?

Myślę, że książka spodoba się osobom które uwielbiają thrillery. Przy tej książce nie sposób się nudzić. Akcja leci na łeb na szyję i nim się obejrzymy dotrzemy do ostatniej strony. Oczywiście po drodze będziemy potykać się o trupy, szczekającego psa, będziemy na wystawie rzeźb Jane a przede wszystkim będziemy się starać udowodnić, że Ian jest niewinny. A może jednak winny?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira Harlequin

czwartek, 17 listopada 2011

#148

Dość często zdarza się tak, że to co wydarzyło się kiedyś w przeszłości ma swoje odbicie w teraźniejszości. Błędne decyzje które podjęliśmy w młodości mają odzwierciedlenie w przyszłości. Jeśli ktoś w przeszłości wyrządził nam krzywdę, a po wielu latach znów staje nam na drodze jest nam ciężko zaufać. Jednak mówi się, że należy dawać drugą szansę.

„Pięciolinia uczuć” zawiera dwa opowiadania Nory Roberts: „Zagrajmy to jeszcze raz” oraz „Echo przeszłości”

„Zagrajmy to jeszcze raz”
Raven Williams to młoda piosenkarka, ma 25 lat i mieszka wraz ze swoją przyjaciółką Julie w pięknym domu. Przygotowuje się do trasy koncertowej która będzie promować jej nowy album. Pewnego dnia w studio nagrań spotyka Brandona Carstairsa, swoją dawną miłość. Okazuje się, że spotkanie nie było wcale przypadkowe. Brand ma dla Raven propozycję nie do odrzucenia. Mają wspólnie napisać muzykę do filmu. Dziewczyna waha się, jednak w głębi serca wie, że nie może zrezygnować z tej propozycji, bo jest to dla niej wielka szansa. Czy wspólna praca Raven i Brand’a obudzi w nich uśpione namiętności? Czy przeszłość Raven, która ciągle się za nią ciągnie będzie w stanie przeszkodzić jej w szczęściu?

„Echo przeszłości”
Vanessa Sexton, jest utalentowaną młodą pianistką. Całe jej dotychczasowe życie było podporządkowane graniu i despotycznemu ojcu. Po dwunastu latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego domu. Postanawia dowiedzieć się dlaczego Jej Matka pozwoliła jej wyjechać? Liczy, że po powrót do domu pozwoli uporządkować jej przeszłość. Nie przypuszcza, że jej dawna wielka miłość Brad Tucker wrócił do miasteczka i przejął po swoim ojcu praktykę lekarską. Czy Vanessa wybaczy Brad’owi, że porzucił ją w dniu balu maturalnego? Czy będzie potrafiła zrozumieć i wybaczyć matce jej postępowanie? Czy zakopane głęboko w sercu uczucie do Brad’a znów da o sobie znać?

Tym razem Nora zaserwowała nam dwie historie które łączy muzyka. Bohaterki są gwiazdami, ale mimo to, że znajdują się na samym szczycie mają takie same problemy jak inni ludzie. Borykają się ze swoją przeszłością, wspomnieniami oraz muszą się nauczyć na nowo ufać. Bo przecież bez zaufania nie da się zbudować żadnego związku.

Wiele razy powtarzałam, że uwielbiam książki Nory Roberts. To się nie zmieniło. I myślę, że w najbliższej przyszłości się nie zmieni. Tutaj nadal jest ten sam styl. Nie ma natomiast wiele namiętności i w sumie dobrze. Nie można przesładzać. W „Pięciolinii uczuć” wszystko jest takie jakie być powinno.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira Harlequin