Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filip Springer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filip Springer. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 marca 2017

#416




Jak już wielu z was zauważyło, czytuję głównie książki lekkie, łatwe obyczajówki. Czasem sięgnę po dobry kryminał. Nie sięgam po reportaże, wspomnieniówki ani te historyczne. Dlatego zastanawiam się, co mną kierowało przy wyborze tej lektury? Myślę, że to, że gdy tylko książka znalazła się w księgarni i po nią sięgnęłam czytając dowolny fragment, wiedziałam, że przeczytam ją całą. 

Filipa Springera nie trzeba nikomu przedstawiać. Jego debiut reporterski „Miedzianka. Historia znikania” znalazł się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki 2011. Springer jest także autorem książek „11 pięter”, „Wanna z kolumnadą” oraz „Księga zachwytów” o której chciałabym Wam opowiedzieć. 

Chociaż tak naprawdę to boję się cokolwiek pisać, gdyż znawcą nie jestem i nie mam wiedzy na ten temat. Mogę tylko podzielić się odczuciami i tym co myślę o tej książce.

Księga Zachwytów to zbiór tekstów, dodajmy, że niezwykłych tekstów, o architekturze naszego kraju. Filip Springer zabiera nas w podróż po Polsce, w miejsca znane i nieznane, by zaprezentować nam jedne z bardziej charakterystycznych budynków dla danego miasta. I tak na przykład zachwycamy się Hotelem Hilton w Gdańsku, spacerujemy Aleją Korfantego w Katowicach, zastanawiamy się nad dworcem tramwajowym w Łodzi, czy też podziwiamy Elbląską starówkę i odkrywamy domy na drzewach w Nałęczowie.

Muszę wam przyznać, że podczas czytania nie odrywałam się od komputera. Dlaczego? W książce niewiele jest zdjęć, a ciekawość zawsze brała górę. Poza tym, autor przytaczał wiele nazwisk architektów i inne ich dzieła, więc chcąc nie chcąc zaglądałam do Internetu by podziwiać budynki przez nich zaprojektowane. 

I nie można się nie zgodzić ze wstępem do książki, w którym to autor piszę że, książkę tę należy przeczytać, ale potem wybrać się na spotkania z tymi budowlami. Bo co innego zachwycać się nimi na papierze a co innego w rzeczywistości. Polecam




niedziela, 2 października 2016

#389

W dniu dzisiejszym zakończyły się II Targi Książki w Katowicach. W sumie byłam tylko w sobotę ale muszę przyznać, że jak na Katowice to było intensywnie. I tak zupełnie inaczej niż dotychczas. Cieszę się ogromnie, że za organizację wziął się ktoś inny niż dotychczas bo się działo. Patrząc na program można było się zorientować, że tym razem będzie z pompą. I chyba tak też było. No ok nie możemy się porównywać ani z Warszawą ani z Krakowem, ale myślę, że powoli wyrabiamy sobie renomę. I jak tak dalej pójdzie będziemy na tym samym poziomie co Kraków i Warszawa. To znaczy bardzo chciałabym by tak było. 

Co się działo? Zapraszam do poczytania. 

Wczesna pobudka. Śniadanie i biegiem na pociąg. Nie wiem dlaczego, ale w zeszłym roku też spieszyliśmy się z Jorx'em na pociąg na targi. W pociągu spotkanie z koleżanką. Tak samo zakręconą czytelniczo jak ja. Chociaż patrząc na Gosię mam wrażenie, że Ona bardziej niż ja. To były jej pierwsze targi. Jak sobie przypominam, to za pierwszym razem też byłam tak podekscytowana jak ona w tamtej chwili. Chociaż może bardziej bo ja jechałam do Krakowa na wielką imprezę. Potem spokojna kawa i spacerkiem do miejsca docelowego. 


Na początek o 10:00 'Literackie śniadanie z Agnieszką Krawczyk, czyli mini warsztat pisarski i rozmowa o tym, jak spełnić marzenia o byciu pisarką na cały etat i nie tylko". Była kawa, herbata i pyszne ciasteczka. Spotkanie prowadziły Monika z bloga Prowincjonalna nauczycielka oraz Izabela z bloga Panna Pollyanna. Aga opowiadała o tym jak spełniać marzenia o pisaniu, kiedy zaczęła pisać i o tym, że warto podążać za swoim celem. Oczywiście wspólne zdjęcie i autograf w najnowszej książce jest (recenzje się piszą, myślę, że niebawem się nawet tu pojawią)



Później biegusiem na scenę główną bo spotkanie z Katarzyną Pakosińską. Właścicielką najbardziej charakterystycznego i zaraźliwego śmiechu w Polsce. Nie obyło się bez wspólnego zdjęcia, autografu oraz... wyznania, że kocham Pakosę. No nic przyznałam się do tego głośno. 




Śląscy Blogerzy Książkowi nie tylko organizowali wymianę książkową - która notabene okazała się hitem - ale także spotkanie autorskie z Anną Kańtoch oraz Romualdem Pawlakiem. Razem z Agnieszką z Dowolnika rozmawiałyśmy z Autorami o pisarstwie, etapie tworzenia, a także o tym, jak dużą wartość mają książki w ich życiu.


W tym samym czasie na scenie głównej Katarzyna Bonda opowiadała o swoim pisarstwie. W sumie chciałam stanąć do tej kilometrowej kolejki, jednak zrezygnowałam. 


Kiedy pomagałam na stoisku wymiany, Jorx szwędał się po targach. Przysiadł, by posłuchać jak Filip Springer opowiadał o swojej książce "13 pięter"


A na sam koniec, postanowiłam zakupić sobie książkę "Podpalacz" Wojciecha Chmielarza. Pomyślałam, że czas najwyższy zapoznać się z cyklem o Komisarzu Mortce. Mam autograf i wspólne zdjęcie. Tym razem obiecałam nie wyszukiwać błędów jak przy książce "Wampir". Obiecałam, że do następnego spotkania (listopad) postaram się mieć już tę książkę za sobą. 



A tutaj targowe zdobycze moje i Jorx'a. Część z wymiany książkowej a cztery (tylko cztery!!!) to zakup własny. 


Czy dotrę na Krakowskie Targi Książki? Trudno powiedzieć, chciałabym ale jak będzie życie pokaże. 

sobota, 17 stycznia 2015

#328




Miedzianka, historia znikania. Reportaż.

Czego szukamy w książkach ? Czy tylko dobrze opowiedzianej historii, pełnej emocji i uczuć, czy może historii prawdziwej, która nami wstrząśnie i przemówi do naszej wyobraźni. Do naszego serca.

Reportaż to dość specyficzny gatunek literacki – opowiadana historia jest prawdziwa , a jej bohaterowie istnieli w rzeczywistości. 

Opowieść o Miedziance to historia miasta, które już nie istnieje.  Filip Springer pisze kronikę miasta zapomnianego, o którego losach nie wielu już pamięta. Przedstawia w swojej książce jasne i mroczne okresy w życiu miasteczka, aż do tych najmroczniejszych, które kończą się wraz z jego upadkiem . Opisuje jego historie począwszy od średniowiecza aż do czasów współczesnych, opierając się na relacjach kronik i innych świadectw pisanych, ale także na wspomnieniach mieszkańców Miedzianki, który wysiedleni siła musieli znaleźć nowy dom. 
Wspomnienia i relacje ludzkie rzadko są ze sobą zgodne. Każdy widzi to co chce widzieć i pamięta to co chce pamiętać - dlatego tak ciekawe jest skonfrontowanie tych  rozmów i zapisków. 

Springer nie raz już dowiódł swego rzemiosła. Jest prawdziwym mistrzem potrafiącym oddać ulotność chwili i atmosferę miejsca. Opis opustoszałego kościoła ewangelickiego, którego ściany pokryte łuszczącą się farbą i odpadającym tynkiem pojawiły się w mojej głowie gdy czytałem fragment książki, spowodował, że niemal przeniosłem się  na kilka chwil do Miedzianki i na własne oczy widziałem to co pozostało w pięknego niegdyś i zielonego miasta Kupferberg. 
Jedyne czego zabrakło mi w książce to mapa lub nawet odręczny  szkic miasta, tak abym mógł wraz z mieszkańcami przemieszczać się uliczkami i nie gubić się w zaułkach tej górniczej osady.

Książkę polecam całym sercem miłośnikom reportażu. Na pewno się nie zawiodą, a Ci w których drzemie żyłka podróżnika, może nawet wybiorą się w poszukiwaniu przeszłości do „miasta na górze” które zniknęło z powierzchni ziemi.