poniedziałek, 14 sierpnia 2017
#439
środa, 26 kwietnia 2017
#422
środa, 26 października 2016
#394
niedziela, 23 października 2016
#393
niedziela, 2 października 2016
#389
niedziela, 21 lutego 2016
#371
ŚBK-i znów wracają do swoich co miesięcznych postów tematycznych. Jesteście ciekawi mojej odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie? Posłuchajcie.
Muszę przyznać, że dość długo zastanawiałam się jakich Autorów mogę zakwalifikować do tej grupy. Bo co to znaczy poruszają naszą duszę? Hm… w sumie interpretacja dowolna. Jedni doprowadzają do łez, drudzy wywołują emocjonalny rollercoaster, inni pokazują co to jest prawdziwa miłość i jak o nią dbać by nie przeminęła, inni poruszają dość ważne tematy życiowe. Jednak każda powieść która wyszła spod pióra takiego pisarza dotyka nas do głębi. Nasze struny emocjonalne drgają w rytm czytanej powieści. Zdarza się, że uronimy łzę, czasem z naszego gardła wydobędzie się szloch i krzyk: dlaczego Autor do tego dopuścił?! Jak mógł?! Czasem bywa, że książkę czytamy na bezdechu bo boimy się oddychać by nie uronić niczego z czytanej historii. Bywa też, że rzucamy książką w kąt bo buzujące w nas emocje nie pozwalają przebrnąć przez kolejne strony.
Gdy teraz tak wymieniam co sprawia, że książki poruszają naszą duszę, wyłania mi się obraz Autorów i ich książek, które noszę gdzieś pod skórą, mimo że od skończenia czytania powieści minęło mnóstwo czasu. Ale sami musicie przyznać, że o książkach które wzbudzają w nas emocje, trudno zapomnieć.
Pierwszą książką, która mną zawładnęła i sprawiła, że na długo nie mogłam o niej zapomnieć była „S@motność w sieci”. Myślę, że nie tylko mnie ta książka powaliła i na długo wryła się w pamięć. Nie będę Wam przybliżać treści, bo jestem pewna, że wielu z Was ją czytało. Pewnie wiele z Was chciało takiego Jakuba, który kocha bezgranicznie, miłością wielką i potrafi pięknie pisać o miłości. Bo przecież do kobiet trafia się właśnie przez duszę i przez mózg. Nie wiem jak Janusz Leon Wiśniewski to zrobił, ale zrobił to dobrze. Nad wyraz dobrze. I wiecie co? Wszystkie jego książki poruszają w czytelniku struny emocji, o których czasem zapominamy.
Będąc w męskim gronie Autorów nie mogę zapomnieć o Guillaume Musso, którego książki nie można podciągnąć pod jeden określony gatunek literacki. Bo jest w nich miłość, odrobina kryminału i sprawy „nadprzyrodzone” (kto czytał Musso ten wie co mam na myśli). I za każdym razem, kiedy czytam powieść tego Autora nie mogę wyjść z podziwu skąd on bierze pomysły?
Jest jeszcze Nicholas Sparks oraz Richard Paul Evans jak dla mnie idealnie piszący o miłości na różne sposoby.
Jeśli chodzi o Autorki to miałam małą zagwozdkę, bo znam ich zbyt dużo i każdej powieść w różny sposób porusza różne struny emocji. Od razu zaznaczam, że jeśli kogoś pominę to przepraszam, ale pisanie w podróży zdarzyło mi się pierwszy raz. Ale za to powiem Wam w sekrecie, że podoba mi się pisanie w środkach lokomocji.
Na początek Magdalena Witkiewicz. Książki Magdy to gwarancja zarwania nocki. Bo przecież muszę wiedzieć co będzie dalej. Nigdy się na jej książkach nie zawiodłam. W pracy polecam je w ciemno. I to nie tylko dlatego, że znam Magdę osobiście. Magda wydaje książki, które poruszają każdy zakamarek mojej duszy. Wiele razy zdarzyło mi się to, że w bohaterkach odnajdywałam siebie. Mogłam śmiało powiedzieć: mam tak samo. To nie tylko książki, które poruszają ważne tematy, ukazują miłość, która jest prawdziwa, nie wymyślona na potrzeby historii do książki. W jej książkach są prawdziwe emocje, historie zasłyszane na spotkaniach autorskich, poruszane na profilu czy tez wyznawane w e-mailach. Magda potrafi słuchać, no i jest tak optymistyczną gadułą, że nie można jej nie kochać. Jej książki to nie tylko emocje, ale także napady niepochamowanego śmiechu, o czym przekonałam się niejednokrotnie. Tak. Zdecydowanie Magdalena Witkiewicz to Autor który porusza duszę w każdy możliwy sposób.
W sumie mogłabym zakończyć swój wywód, ale… to wciąż nie jest koniec.
Od niedawna zachwycam się książkami Gabrieli Gargaś, Krystyny Mirek, Magdaleny Kordel. Ich książki poruszają nie tylko tematy o miłości, tej bezgranicznej, potrafiącej przetrwać czas i na nowo nas spopielić. Ich książki napełniają nadzieją, otulają zapachem domu. Udowadniają, że rodzina to fundamenty, bez których nasze życie nie jest w żaden sposób pełne.
Nie mogę jeszcze pominąć dwóch Ulubionych Agnieszek.
Agnieszka Krawczyk. Znam już bardzo długo i czytuję wszystko co wyjdzie spod jej pióra (w czytniku jeszcze czeka kryminał) Książki Agi to historie które dotykają jak dla mnie tej romantycznej strony duszy. Aga ma niesamowity dar idealnego obrazowania opisywanych miejsc. Za każdym razem moja wyobraźnia galopowała jak rumak i podpowiadała obrazy które towarzyszyły czytanym powieściom. Cieszę się niezmiernie, że książki Agnieszki są grube, bo wtedy towarzyszą mi dłużej. I już tuptam z niecierpliwością, bo niebawem pojawi się w księgarniach kolejna saga a to zapowiada kilka spotkań z bohaterami.
Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej książki to zdecydowanie rollercoaster emocjonalny. Odkąd czytuję książki Agi – a trwa to już długo – nigdy nie zdarzyło mi się bym nie rzucała czytaną książką w kąt. Za każdym razem wkurzam się na Autorkę za to jaki los zgotowała bohaterom. I od jej książek też nie mogę się oderwać.
Jak sami widzicie, czytuję same emocjonujące powieści. Ale, czyż nie o to chodzi w książkach? One muszą wzbudzać różne emocje w czytelnikach. Bo gdyby tak nie było byłyby kiepskie.
A czy Wy macie swoich Autorów, których książki poruszają Was do głębi? Podzielcie się, chętnie poszerzę grono ulubionych Autorów.
czwartek, 18 grudnia 2014
#325
Tutaj nabytki z Krakowa:
I książki z autografem, bo przecież na targi jeździ się też dla spotkań z Autorami. Więcej zdjęć na fb bloga
Z Katowic tym razem mniej. Ale... Na tych najbardziej mi zależało.

A teraz proszę mi powiedzieć: JAK PRZEDŁUŻYĆ DOBĘ BY TE CUDOWNOŚCI PRZECZYTAĆ!
piątek, 31 stycznia 2014
#281
Tego jeszcze nie było. Kojarzycie zapewne „Zbrodnicze Siostrzyczki”, prawda? Otóż na legimi.pl można już naleźć, całkiem świeżutki, cieplutki minibook Agnieszki Krawczyk oraz Marty Guzowskiej. Jest to pierwsza w historii książka, napisana z myślą o osobach czytających ebooki w abonamencie. „4 zbrodnie na 4 pory roku” to zbiór kryminalnych opowiadań, których autorkami są właśnie Zbrodnicze Siostrzyczki.
Ich najnowsza książka zostaje wydana wyłącznie jako ebook, a dostępna będzie jedynie w księgarni Legimi.com. Wybór tematyki jest nieprzypadkowy – to właśnie w kryminałach specjalizują się autorki, ta kategoria jest zdecydowanie najpopularniejsza wśród osób, korzystających z subskrypcyjnego dostępu do ebooków.
Zbrodnicze Siostrzyczki doskonale bawią się krótką formą, proponując czytelnikom kryminalne zagadki, które rozwiązać można w tempie partii szachów błyskawicznych. Każda pora roku przynosi nieoczywistą zbrodnię, za którą kryją się skryte w odległej przeszłości motywy lub… przypadek. Zło czaić się może zarówno w ekskluzywnym domu spokojnej starości, jak i w zapuszczonym ośrodku wczasowym.
Rozmowa z Autorkami:
Agnieszka: Dlaczego napisałyśmy te opowiadania?
Marta: Mogę tylko mówić za siebie. Mam za dużo pomysłów…
Agnieszka: Ja też! Niektórych z nich…

Agnieszka: Z ust mi to wyjęłaś. Życia by nie starczyło, żeby na podstawie każdego pomysłu, jaki przychodzi mi do głowy, napisać powieść.
Marta: Ale można pisać opowiadania. To opowiedz, skąd przyszły Ci do głowy pomysły na Twoje „Drzewo samobójców” i „Wyjazd integracyjny”.
Agnieszka: Trucie roślinami to moje hobby – uwielbiam o tym pisać i stąd właśnie impuls do powstania „Drzewa samobójców”. A „Wyjazd integracyjny”… Każdy, kto choć przez chwilę pracował w korporacji lub dużej firmie był na takim wyjeździe; a kto nie był, to na pewno widział jakiś film o tym… No, ale zbrodnia na integracji? O tym przeczytacie wyłącznie u mnie!
Marta: Mnie do napisania „Zimnego poranka” natchnęła powieść Stanisława Lema „Katar” i cudowny pomysł, że zbrodnia może być dziełem zbiegu okoliczności. A „Kwestia czasu”? To dłuższa historia. Umówiłam się kiedyś z kimś (nie zdradzę z kim) w pewnym mieście (nie powiem jakim) pod pomnikiem (jakim, to też zachowam w tajemnicy). Stałam sobie pod tym pomnikiem i stałam, i on od dołu wyglądał, jakby miał się zaraz przewrócić. Nie przewrócił się podczas mojego czekania i, o ile mi wiadomo, nadal stoi, ale machina wymyślania już ruszyła. Nie mogłam się powstrzymać przed wyobrażeniem sobie całej sekwencji zdarzeń, która doprowadziłaby do… zresztą przeczytajcie sami.
Agnieszka: To może jeszcze powiemy, dlaczego publikujemy nasze opowiadania jako ebook, i dlaczego w Legimi.
Marta: Uwaga, przerwa na reklamę. Dostałam na urodziny czytnik i zakochałam się w ebookach. Chciałam zobaczyć, jak to jest, kiedy moje opowiadania wychodzą tylko w wersji elektronicznej.
Agnieszka: Ja jestem nieuleczalnym molem książkowym, a czytnik zmienił moje życie. W sprzyjających okolicznościach (mąż z dzieckiem u teściów na weekend) potrafię czytać książkę w dzień, góra dwa. Legimi to spełnienie snów o czytaniu bez ograniczeń za przystępną cenę. Wykupujesz abonament, który kosztuje mniej więcej miesięcznie tyle co pół książki i można czytać, czytać, czytać…
A mnie nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was na stronę, gdzie dostępny jest e-book. O dokładnie TUTAJ. Osoby, którzy jeszcze nie korzystają z abonamentowego dostępu do ebooków mogą za darmo czytać tę i tysiące innych książek, aktywując tygodniowy okres testowy. Ebook Zbrodniczych Siostrzyczek dostępny będzie w Legimi również dla czytelników wybierających tradycyjny model dostępu do cyfrowych książek w cenie 4,99 zł, w formatach ePUB i MOBI (dla posiadaczy czytników Kindle).
Recenzję opowiadań przeczytacie już niebawem.
czwartek, 31 stycznia 2013
#233
Archer
piątek, 2 grudnia 2011
#151

Czy można popełnić morderstwo niedoskonałe? Hm… skoro można doskonałe to te myślę, że również. Tylko czym takie morderstwo się będzie objawiać? Nie do końca zamordowanym denatem? Czy może zostawieniem zbyt wielkiej ilości śladów? W końcu i tak policja trafi na nasz trop.
To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Krawczyk. Moje pierwsze spotkanie miało miejsce dwa lata temu, na kartach powieści „Napisz na priv”, natomiast osobiście Autorkę poznałam kilka miesięcy temu na spotkaniu autorskim w Katowicach. Dzisiaj miałam możliwość znów spotkać się z Autorką a konkretnie przeczytać najnowszą książkę „Morderstwo niedoskonałe”.
Czy aby napisać bestseller potrzebne jest wielkie nazwisko i sława? Nie, wystarczy czwórka zapaleńców którzy w tydzień wspólnie napiszą powieść. Gdy pewnego dnia w wydawnictwie ginie maszynopis powieści, na którą przyznano dotację i która ma być właśnie bestsellerem pracownicy postanawiają działać. Czwórka przyjaciół wpada na szalony pomysł. Marek, Adela, Mizera oraz Marta postanawiają sami napisać bestseller. W sumie udało im się odzyskać część powieści, jednak po przeczytaniu okazało się, że to gniot nad gnioty więc… przysiedli fałdów i napisali powieść od początku. Kiedy gotowa książka wpada w ręce prezesa, ten nie mogąc wyjść z zachwytu postanawia poznać autora tego dzieła Pana Kusibaba. No i tu pojawia się kolejny problem, otóż autor zapada się pod ziemię. Czy czwórce przyjaciół uda się odnaleźć autora? Tego nie powiem, o tym trzeba koniecznie przeczytać.
Czytając książkę cały czas zastanawiałam się czy praca w wydawnictwie wygląda dokładnie tak jak opisała ją Autorka. Bo jeśli tak, to ja chętnie tam się zatrudnię. Trzeba przyznać, że praca wydawała się „lajtowa”. A każdy redaktor ma na tyle czasu by pisać własną powieść, w czasie gdy nie czyta dostarczonych manuskryptów. Poza tym nie wiedziałam, że redaktorzy w czasie pracy i w czasie wolnym zajmują się tropieniem zaginionych pisarzy. Normalnie wyręczają policję, nie ma co.
„Morderstwo niedoskonałe” to wyśmienity kryminał „na wesoło”. I wcale nie będę w błędzie jeśli porównam tę powieść do książek Joanny Chmielewskiej. Mamy tutaj motyw sensacyjny oraz wielką dawkę humoru. Wiem, że nie wszystkie kryminały i powieści sensacyjne takie są. Dlatego książka Agnieszki Krawczyk różni się od innych właśnie wielką dawką poczucia humoru. No i nie oszukujmy się, czasem takie kryminały napisane „z jajem” są nam potrzebne. Bo ileż można tarzać się we krwi. Książkę polecam wszystkim którzy mają ochotę na „ubaw po pachy”. Nie zawiedziecie się.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa SOL