Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Krawczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Krawczyk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#439





Wszystko co piękne kiedyś się kończy. Mój pobyt w pięknym i urokliwym Zmysłowie także. Czas spakować walizki i pożegnać się z mieszkańcami Willi Julia. Właśnie odłożyłam na półkę ostatni tom sagi „Czary codzienności. Słoneczna Przystań” Agnieszki Krawczyk. To trudne rozstanie, gdyż zżyłam się z bohaterami, wraz z nimi cieszyłam się i płakałam. 

Jak już dowiedzieliśmy się na końcu tomu drugiego, w życiu sióstr pojawił się Tomasz Halicki. Przyrodni, starszy brat Tosi, który nie miał wcale przyjaznych zamiarów. Ani Agata, ani Daniela nie dają się omamić pięknym słowom Halickiego i nie poddadzą się bez walki. W Willi Julia pojawia się także Magda, była już dziewczyna Filipa. Tym razem potrzebuje pomocy. Wystawa obrazów matki Agaty wreszcie dochodzi do skutku, a budowa ośrodka z termami zostaje zbojkotowana przez mieszkańców Zmysłowa oraz zaprzyjaźnionych ekologów. Ale o tym jak potoczyły się dalsze losy bohaterów musicie poczytać sami. Nie chcę odbierać wam przyjemności zatopienia się świat trzech sióstr.

I tym razem Agnieszka nie zawiodła swoich czytelników. Tak samo jak przy wcześniejszych częściach czaruje codziennością. Tutaj nic nie jest podkoloryzowane. Nie ma przerostu wydarzeń wszystko jest wyważone i z życia wzięte.

Siostry nadal mają problemy się z żoną burmistrza, która za wszelką cenę chce wybudować swój ośrodek wypoczynkowy. Dzięki pomocy przyjaciół, kobiety nie są same w walce, aby Zmysłów pozostał prowincjonalnym miasteczkiem z klimatem. Oczywiście prowincjonalnym w pozytywnym sensie. 

W tej części dużą rolę odgrywają emocje. Nie tylko wśród czytelników czytających powieść. Wreszcie mamy rozbudowane wątki miłosne bohaterek. I co z tego, że ostatniej części?! We wcześniejszych tomach sercowe rozterki sióstr były, tylko lekko nakreślone. Natomiast w ostatnim mamy totalny ich rozkwit. Wreszcie miłosne słońce wzeszło nad kawiarnią „3 koty i 3 siostry”. Trzeba przyznać, że Autorka ma dryg do grania na emocjach i trzymania swoich czytelników napięciu. Do samego końca nie było wiadomo jak rozwinie się sytuacja miłosnego trójkąta Danieli, Halickiego i Jakuba, ani Agaty Piotra i Martyny.

Ostatnia kawa wypita w kawiarni sióstr wraz z kotami sprawiła, że zatęskniłam za urlopem. Za spokojnym miejscem z dala od tłumów. Całą serię polecam. Nie zawiedziecie się, będziecie zaczarowani miejscem oraz mieszkańcami. Polecam!

środa, 26 kwietnia 2017

#422


Kiedy za oknem pogoda nie sprzyja czytaniu w plenerze, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest zakopanie się pod kocem, z ulubioną herbatą oraz świetną książką. Tak właśnie zrobiłam. Zasiadłam na krótkiej sofie z drugim tomem sagi „Czary codzienności. Przyjaciele i rywale" Agnieszki Krawczyk. Postanowiłam przeczytać tę pozycję po raz drugi, bo niebawem swoją premierę będzie miał tom trzeci. A mnie umknęło kilka rzeczy od czasu, kiedy czytałam ją po raz pierwszy.

Życie w Zmysłowie toczy się utartym rytmem. Kawiarnia prowadzona przez Agatę, Tosię i Danielę, prosperuje wyśmienicie i przyciąga coraz większe rzesze klientów. Wszyscy są zachwyceni nowym miejscem na mapie Zmysłowa. Agata nie ustaje w poszukiwaniach ojca Tosi, ale kiedy odkrywa prawdę, jest już za późno na to, aby Tosia poznała swojego tatę. Testament znaleziony w skrytce depozytowej matki, uświadamia jej, że czeka ją batalia z innymi spadkobiercami. Jakby tego było mało, na spokojnym dotychczas życiu mieszkańców Zmysłowa, kładzie się cieniem budowa nowoczesnego ośrodka z termami. Spokój zostaje zmącony, a lokalna społeczność dzieli się na dwa obozy. A żeby jeszcze bardziej utrudnić życie siostrom, w Zmysłowie zjawia się starszy, przyrodni brat Tosi. 

Jak już nieraz wspominałam lubię czytać książki, które układają się w serie. Wtedy nie rozstaję się tak szybko z bohaterami, z którymi zdążyłam się już zżyć we wcześniejszych częściach i wiem, że znów się spotkamy. Tutaj było identyczne. Lubię wracać do Zmysłowa, do kawiarni „3 siostry i 3 koty” by napić się spokojnie dobrej kawy i zjeść jakiś specjał przygotowany przez Danielę. To miejsce ma swój urok. Uwielbiam zaglądać w znajome kąty i spotykać „znajomych”. Toczyć z nimi nieśpieszne rozmowy o codzienności i pomagać przy rozwiązywaniu problemów. 

W tej części podobnie jak w poprzedniej, Agnieszka uwodzi opisami. Czytając o Zmysłowie, czytelnik ma wrażenie jakby sam spacerował po tym małym miasteczku. Czuł zapach traw, kwiatów czy też aromatów herbat serwowanych w kawiarni. Takie właśnie są książki Agi. To ciepłe opowieści o codzienności. Przepełnione magią. Sielskość małej miejscowości sprawia, że chce się tam jechać, obcować z przyrodą. Może się komuś wydawać, że są one przesłodzone, ale według mnie tak nie jest. Jednak jak dobrze wiemy nie zawsze wszystko jest kolorowe. I tym razem też tak nie jest. Budową ośrodka z termami wszystkim komplikuje życie, a pani burmistrz za wszelką cenę chce postawić na swoim. Nie cofnie się przed niczym i choć jej determinacja jest godna podziwu, to nie zdaje sobie jednak sprawy jak bardzo zżyte są małe społeczności, które będą walczyć z tym co nie jest po ich myśli. Przecież w kupie siła. I należy dbać o dobro ogółu, a nie jednostek.

Tym razem Agnieszka kończy swoją część z przytupem. I to takim, że czytelnik przebiera nogami z niecierpliwością w oczekiwaniu na kolejny tom. Dlatego też, choć uwielbiam czytać serie, to minusem jest to, że nie wszystkie części są od razu wydawane. Postanowiłam więc przeczytać ten drugi tom jeszcze raz by przypomnieć sobie to co działo się w tej części. Bo przecież za chwilę premiera tomu trzeciego. Jestem bardzo ciekawa jak Agnieszka poplącze losy bohaterów i rozwiąże niesnaski.



środa, 26 października 2016

#394




Kiedy za oknem jesienna aura, nie sprzyjająca wychodzeniu z domu, najlepszym rozwiązaniem jest czytanie. W ulubionym fotelu z herbatą i dobrą książką w ręku. Ale taką książką z ciepłą historią. Historią którą chce się czytać, bo od pierwszej literki trzymamy kciuki za bohaterów i dopingujemy im z całego serca. Poza tym żyjemy ich życiem. Rozwiązujemy problemy, cieszymy się szczęściem i płaczemy razem z nimi. Taką książką są „Siostry” Agnieszki Krawczyk. 

Agata będąc małą dziewczynką została porzucona przez swoją matkę. Adela wybrała karierę, zamiast opieki nad dzieckiem. Agata prawie całkowicie zapomniała o matce. Nawet stworzyła historię, że matka nie żyje. Bo dla niej ona umarła. Wychowywała ją druga żona ojca Teresa i to ona była dla dziewczyny matką. Po wielu latach otrzymuje telefon od tajemniczego mężczyzny, który informuje ją o śmierci matki. Dziewczyna wraz z przyrodnią siostrą Danielą wyjeżdża do Zmysłowa by poznać odpowiedzi na pytania które towarzyszyły jej przez całe życie. Po przyjeździe do miasteczka okazuje się, że czeka na nie dziewięcioletnia dziewczynka Tosia, która jest młodszą siostrą Agaty. Dziewczyna za wszelką cenę będzie chciała poznać tajemniczą przeszłość matki. Czy Agacie uda się rozwiązać wszystkie zagadki? Czy w Zmysłowie odnajdzie swoje miejsce? 

Książki Agnieszki Krawczyk zawsze czytam z zapartym tchem i cieszę się niezmiernie, że do cienkich się nie zaliczają. Chociaż mówi się, że jeśli nawet książka jest gruba, to wcale nie musi to oznaczać tego, że będzie się ją długo czytało. Wręcz przeciwnie. Dobre historie czyta się bardzo szybko, bo nie możemy się od nich oderwać, bo chcemy wiedzieć co dzieje się dalej. Jak bohaterowie poradzą sobie z problemami i czy wszystko pójdzie po ich myśli. A jeśli nie, to czy znajdą się osoby, które będą służyć im pomocą i wsparciem. 

Powieści Agnieszki są przepełnione ciepłem, miłością, radością i czymś nieuchwytnym którego nie potrafię nazwać. Bohaterowie jej powieści to prawdziwe osoby z krwi i kości. Nigdy nie są bezbarwni. Mają swoje pasje, marzenia i dążą do celu. 

Kiedyś ktoś powiedział mi, że nie cierpi czytać opisów. Zdecydowanie woli od razu udać się do dialogów, bo są ciekawsze. Ale przecież to właśnie opisy nadają cały charakter powieści. I tak właśnie jest w tej książce. Czytając „Siostry” i opisy miejsc w których przebywają w danej chwili bohaterowie, czytelnik może sobie wizualizować wszystko. Możemy razem z Agatą spacerować po ogrodzie, z Piotrem wybrać się na szlak a z Julią tworzyć cuda z porcelany w jej pracowni. Właśnie za to uwielbiam książki Agi. Bo one mają duszę. 


„Siostry” uwodzą od pierwszej strony. Razem z bohaterami walczymy z przeciwnościami losu. Wspieramy ich w każdej podejmowanej decyzji. Towarzyszymy na górskim szlaku, pijemy lemoniadę w ogrodzie i  zachwycamy się widokiem z okna pracowni. Polecam książkę wszystkim tym, którzy potrzebują historii ciepłej i magicznej. Z resztą jak wszystkie powieści Agnieszki.  Serdecznie Polecam!!!

niedziela, 23 października 2016

#393


Wielkimi krokami zbliżają się Targi Książki w Krakowie. Do ostatniej chwili nie byliśmy pewni czy się wybierzemy. Jednak po małych debatach doszliśmy do wniosku, że JEDZIEMY!!! Oczywiście Targi Targami, ale chcę się jeszcze spotkać ze znajomą, która kilka miesięcy temu się tam wyprowadziła a mnie jej trochę brakuje. Bo nie wpada już po książki dla siebie ani dla swojego synka Kubusia. Tak Agunia to o Tobie mowa. Kawa albo piwo obowiązkowe, pamiętaj. 

Oczywiście lista spotkań nie jest długa, ale przecież nie o ilość chodzi. Przybywamy już w piątek, bo z doświadczenia wiem, że tłumów takich jak w sobotę nie będzie. Kogo odwiedzę?
PIĄTEK:
Magdalena Witkiewicz - do uściskania
Joanna Szarańska -  do uściskania i wspólnej fotki, jeśli mnie odwaga nie opuści

Spokojnie prawda? Ale nie martwcie się następny dzień także jest spokojny
SOBOTA:
Magda Stachula - po autograf
Jolanta Kosowska - po autograf w najnowszej książce
Anna Szafrańska - by pogratulować debiutu (jest na mojej liście MUST READ)
Marta Kisiel - po pieczątkę od Ałtorki
Agnieszka Krawczyk - uściskać a co, bo w Katowicach się już widziałyśmy
Magdalena Kordel - uściskać i po autograf
Aleksandra Tyl - po autograf (tylko muszę zdecydować na której książce)
Krystyna Mirek - po autograf i podziękować za cudną trylogię Jabłonową
Renata L. Górska - po autograf i zdjęcie. W końcu poznam Autorkę :) 

I pewnie w locie będą inni Autorzy i Autorki ale ta powyższa lista MUST HAVE!!! Oczywiście w kilku przypadkach muszę się rozdwoić, ale co tam. I jeszcze kawa z ulubioną Mamą Autorki. 

W niedzielę już nas nie będzie. Tym razem tylko piątek i sobota. Niestety w portfelu pustki po urlopie. 

Będzie się działo, będzie zabawa!!! Bo pewnie spotkam także masę znajomych. Bo to także dla nich jeżdżę na targi. 

Do zobaczenia. 

niedziela, 2 października 2016

#389

W dniu dzisiejszym zakończyły się II Targi Książki w Katowicach. W sumie byłam tylko w sobotę ale muszę przyznać, że jak na Katowice to było intensywnie. I tak zupełnie inaczej niż dotychczas. Cieszę się ogromnie, że za organizację wziął się ktoś inny niż dotychczas bo się działo. Patrząc na program można było się zorientować, że tym razem będzie z pompą. I chyba tak też było. No ok nie możemy się porównywać ani z Warszawą ani z Krakowem, ale myślę, że powoli wyrabiamy sobie renomę. I jak tak dalej pójdzie będziemy na tym samym poziomie co Kraków i Warszawa. To znaczy bardzo chciałabym by tak było. 

Co się działo? Zapraszam do poczytania. 

Wczesna pobudka. Śniadanie i biegiem na pociąg. Nie wiem dlaczego, ale w zeszłym roku też spieszyliśmy się z Jorx'em na pociąg na targi. W pociągu spotkanie z koleżanką. Tak samo zakręconą czytelniczo jak ja. Chociaż patrząc na Gosię mam wrażenie, że Ona bardziej niż ja. To były jej pierwsze targi. Jak sobie przypominam, to za pierwszym razem też byłam tak podekscytowana jak ona w tamtej chwili. Chociaż może bardziej bo ja jechałam do Krakowa na wielką imprezę. Potem spokojna kawa i spacerkiem do miejsca docelowego. 


Na początek o 10:00 'Literackie śniadanie z Agnieszką Krawczyk, czyli mini warsztat pisarski i rozmowa o tym, jak spełnić marzenia o byciu pisarką na cały etat i nie tylko". Była kawa, herbata i pyszne ciasteczka. Spotkanie prowadziły Monika z bloga Prowincjonalna nauczycielka oraz Izabela z bloga Panna Pollyanna. Aga opowiadała o tym jak spełniać marzenia o pisaniu, kiedy zaczęła pisać i o tym, że warto podążać za swoim celem. Oczywiście wspólne zdjęcie i autograf w najnowszej książce jest (recenzje się piszą, myślę, że niebawem się nawet tu pojawią)



Później biegusiem na scenę główną bo spotkanie z Katarzyną Pakosińską. Właścicielką najbardziej charakterystycznego i zaraźliwego śmiechu w Polsce. Nie obyło się bez wspólnego zdjęcia, autografu oraz... wyznania, że kocham Pakosę. No nic przyznałam się do tego głośno. 




Śląscy Blogerzy Książkowi nie tylko organizowali wymianę książkową - która notabene okazała się hitem - ale także spotkanie autorskie z Anną Kańtoch oraz Romualdem Pawlakiem. Razem z Agnieszką z Dowolnika rozmawiałyśmy z Autorami o pisarstwie, etapie tworzenia, a także o tym, jak dużą wartość mają książki w ich życiu.


W tym samym czasie na scenie głównej Katarzyna Bonda opowiadała o swoim pisarstwie. W sumie chciałam stanąć do tej kilometrowej kolejki, jednak zrezygnowałam. 


Kiedy pomagałam na stoisku wymiany, Jorx szwędał się po targach. Przysiadł, by posłuchać jak Filip Springer opowiadał o swojej książce "13 pięter"


A na sam koniec, postanowiłam zakupić sobie książkę "Podpalacz" Wojciecha Chmielarza. Pomyślałam, że czas najwyższy zapoznać się z cyklem o Komisarzu Mortce. Mam autograf i wspólne zdjęcie. Tym razem obiecałam nie wyszukiwać błędów jak przy książce "Wampir". Obiecałam, że do następnego spotkania (listopad) postaram się mieć już tę książkę za sobą. 



A tutaj targowe zdobycze moje i Jorx'a. Część z wymiany książkowej a cztery (tylko cztery!!!) to zakup własny. 


Czy dotrę na Krakowskie Targi Książki? Trudno powiedzieć, chciałabym ale jak będzie życie pokaże. 

niedziela, 21 lutego 2016

#371


 Autorzy którzy poruszają naszą duszę. 


ŚBK-i znów wracają do swoich co miesięcznych postów tematycznych. Jesteście ciekawi mojej odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie? Posłuchajcie. 

Muszę przyznać, że dość długo zastanawiałam się jakich Autorów mogę zakwalifikować do tej grupy. Bo co to znaczy poruszają naszą duszę? Hm… w sumie interpretacja dowolna. Jedni doprowadzają do łez, drudzy wywołują emocjonalny rollercoaster, inni pokazują co to jest prawdziwa miłość i jak o nią dbać by nie przeminęła, inni poruszają dość ważne tematy życiowe. Jednak każda powieść która wyszła spod pióra takiego pisarza dotyka nas do głębi. Nasze struny emocjonalne drgają w rytm czytanej powieści. Zdarza się, że uronimy łzę, czasem z naszego gardła wydobędzie się szloch i krzyk: dlaczego Autor do tego dopuścił?! Jak mógł?! Czasem bywa, że książkę czytamy na bezdechu bo boimy się oddychać by nie uronić niczego z czytanej historii. Bywa też, że rzucamy książką w kąt bo buzujące w nas emocje nie pozwalają przebrnąć przez kolejne strony. 

Gdy teraz tak wymieniam co sprawia, że książki poruszają naszą duszę, wyłania mi się obraz Autorów i ich książek, które noszę gdzieś pod skórą, mimo że od skończenia czytania powieści minęło mnóstwo czasu. Ale sami musicie przyznać, że o książkach które wzbudzają w nas emocje, trudno zapomnieć. 

Pierwszą książką, która mną zawładnęła i sprawiła, że na długo nie mogłam o niej zapomnieć była „S@motność w sieci”. Myślę, że nie tylko mnie ta książka powaliła i na długo wryła się w pamięć. Nie będę Wam przybliżać treści, bo jestem pewna, że wielu z Was ją czytało. Pewnie wiele z Was chciało takiego Jakuba, który kocha bezgranicznie, miłością wielką i potrafi pięknie pisać o miłości. Bo przecież do kobiet trafia się właśnie przez duszę i przez mózg. Nie wiem jak Janusz Leon Wiśniewski to zrobił, ale zrobił to dobrze. Nad wyraz dobrze. I wiecie co? Wszystkie jego książki poruszają w czytelniku struny emocji, o których czasem zapominamy. 



Będąc w męskim gronie Autorów nie mogę zapomnieć o Guillaume Musso, którego książki nie można podciągnąć pod jeden określony gatunek literacki. Bo jest w nich miłość, odrobina kryminału i sprawy „nadprzyrodzone” (kto czytał Musso ten wie co mam na myśli). I za każdym razem, kiedy czytam powieść tego Autora nie mogę wyjść z podziwu skąd on bierze pomysły? 

Jest jeszcze Nicholas Sparks oraz Richard Paul Evans jak dla mnie idealnie piszący o miłości na różne sposoby. 


 Jeśli chodzi o Autorki to miałam małą zagwozdkę, bo znam ich zbyt dużo i każdej powieść w różny sposób porusza różne struny emocji. Od razu zaznaczam, że jeśli kogoś pominę to przepraszam, ale pisanie w podróży zdarzyło mi się pierwszy raz. Ale za to powiem Wam w sekrecie, że podoba mi się pisanie w środkach lokomocji.

Na początek Magdalena Witkiewicz. Książki Magdy to gwarancja zarwania nocki. Bo przecież muszę wiedzieć co będzie dalej. Nigdy się na jej książkach nie zawiodłam. W pracy polecam je w ciemno. I to nie tylko dlatego, że znam Magdę osobiście. Magda wydaje książki, które poruszają każdy zakamarek mojej duszy. Wiele razy zdarzyło mi się to, że w bohaterkach odnajdywałam siebie. Mogłam śmiało powiedzieć: mam tak samo. To nie tylko książki, które poruszają ważne tematy, ukazują miłość, która jest prawdziwa, nie wymyślona na potrzeby historii do książki. W jej książkach są prawdziwe emocje, historie zasłyszane na spotkaniach autorskich, poruszane na profilu czy tez wyznawane w e-mailach. Magda potrafi słuchać, no i jest tak optymistyczną gadułą, że nie można jej nie kochać. Jej książki to nie tylko emocje, ale także napady niepochamowanego śmiechu, o czym przekonałam się niejednokrotnie. Tak. Zdecydowanie Magdalena Witkiewicz to Autor który porusza duszę w każdy możliwy sposób. 

W sumie mogłabym zakończyć swój wywód, ale… to wciąż nie jest koniec.


Od niedawna zachwycam się książkami Gabrieli Gargaś, Krystyny Mirek, Magdaleny Kordel. Ich książki poruszają nie tylko tematy o miłości, tej bezgranicznej, potrafiącej przetrwać czas i na nowo nas spopielić. Ich książki napełniają nadzieją, otulają zapachem domu. Udowadniają, że rodzina to fundamenty, bez których nasze życie nie jest w żaden sposób pełne. 

Nie mogę jeszcze pominąć dwóch Ulubionych Agnieszek. 


Agnieszka Krawczyk. Znam już bardzo długo i czytuję wszystko co wyjdzie spod jej pióra (w czytniku jeszcze czeka kryminał) Książki Agi to historie które dotykają jak dla mnie tej romantycznej strony duszy. Aga ma niesamowity dar idealnego obrazowania opisywanych miejsc. Za każdym razem moja wyobraźnia galopowała jak rumak i podpowiadała obrazy które towarzyszyły czytanym powieściom. Cieszę się niezmiernie, że książki Agnieszki są grube, bo wtedy towarzyszą mi dłużej. I już tuptam z niecierpliwością, bo niebawem pojawi się w księgarniach kolejna saga a to zapowiada kilka spotkań z bohaterami.

Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej książki to zdecydowanie rollercoaster emocjonalny. Odkąd czytuję książki Agi – a trwa to już długo – nigdy nie zdarzyło mi się bym nie rzucała czytaną książką w kąt. Za każdym razem wkurzam się na Autorkę za to jaki los zgotowała bohaterom. I od jej książek też nie mogę się oderwać. 

Jak sami widzicie, czytuję same emocjonujące powieści. Ale, czyż nie o to chodzi w książkach? One muszą wzbudzać różne emocje w czytelnikach. Bo gdyby tak nie było byłyby kiepskie.



A czy Wy macie swoich Autorów, których książki poruszają Was do głębi? Podzielcie się, chętnie poszerzę grono ulubionych Autorów.

czwartek, 18 grudnia 2014

#325

Targi w Krakowie były? Były! Relacja w sumie jakaś tam była. W Katowicach Targi były? Były! Relacja, Jorx'a nie blogera też była. Jednak, przecież nie samymi spotkaniami bloger żyje. Ale przede wszystkim książkami. Oczywiście nie mogło obejść się bez przyjazdu z Targów bez książek. No bo jak to tak? Ponieważ byłam ograniczona bagażowo - plecak trzeba było nosić na własnych plecach, w dodatku środkami komunikacji miejskiej się poruszałam - to książek aż tak dużo nie przywiozłam. Z Katowic zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku. Ale za to z Krakowa!!! No, tego było na prawdę dużo. A i tak nie tyle ile bym chciała. A tyle wspaniałych książek tam było. Jednak jak wiadomo bagaż ograniczony a portfel też wypchany nie był.

Tutaj nabytki z Krakowa:


I książki z autografem, bo przecież na targi jeździ się też dla spotkań z Autorami. Więcej zdjęć na fb bloga

 

Z Katowic tym razem mniej. Ale... Na tych najbardziej mi zależało.



A te dwa ostatnie stosiki to ostatnie nabytki. Trzy dolne pozycje z wymiany książkowej ŚBK która odbyła się w Zabrzu w zeszłą sobotę. "Zostań jeśli kochasz" to mój własny prezent na Mikołaja a "Love, Rosie" kupiłam za punkty Payback. A te obok też z wymiany.

A teraz proszę mi powiedzieć: JAK PRZEDŁUŻYĆ DOBĘ BY TE CUDOWNOŚCI PRZECZYTAĆ!



piątek, 31 stycznia 2014

#281





Tego jeszcze nie było. Kojarzycie zapewne „Zbrodnicze Siostrzyczki”, prawda? Otóż na legimi.pl można już naleźć, całkiem świeżutki, cieplutki minibook Agnieszki Krawczyk oraz Marty Guzowskiej. Jest to pierwsza w historii książka, napisana z myślą o osobach czytających ebooki w abonamencie. „4 zbrodnie na 4 pory roku” to zbiór kryminalnych opowiadań, których autorkami są właśnie Zbrodnicze Siostrzyczki.

Ich najnowsza książka zostaje wydana wyłącznie jako ebook, a dostępna będzie jedynie w księgarni Legimi.com. Wybór tematyki jest nieprzypadkowy – to właśnie w kryminałach specjalizują się autorki, ta kategoria jest zdecydowanie najpopularniejsza wśród osób, korzystających z subskrypcyjnego dostępu do ebooków.


Zbrodnicze Siostrzyczki doskonale bawią się krótką formą, proponując czytelnikom kryminalne zagadki, które rozwiązać można w tempie partii szachów błyskawicznych. Każda pora roku przynosi nieoczywistą zbrodnię, za którą kryją się skryte w odległej przeszłości motywy lub… przypadek. Zło czaić się może zarówno w ekskluzywnym domu spokojnej starości, jak i w zapuszczonym ośrodku wczasowym.

Rozmowa z Autorkami:
Agnieszka: Dlaczego napisałyśmy te opowiadania?
Marta: Mogę tylko mówić za siebie. Mam za dużo pomysłów…
Agnieszka: Ja też! Niektórych z nich…
Marta: … po prostu nie da zastosować się w powieściach.
Agnieszka: Z ust mi to wyjęłaś. Życia by nie starczyło, żeby na podstawie każdego pomysłu, jaki przychodzi mi do głowy, napisać powieść.
Marta: Ale można pisać opowiadania. To opowiedz, skąd przyszły Ci do głowy pomysły na Twoje „Drzewo samobójców” i „Wyjazd integracyjny”.
Agnieszka: Trucie roślinami to moje hobby – uwielbiam o tym pisać i stąd właśnie impuls do powstania „Drzewa samobójców”. A „Wyjazd integracyjny”… Każdy, kto choć przez chwilę pracował w korporacji lub dużej firmie był na takim wyjeździe; a kto nie był, to na pewno widział jakiś film o tym… No, ale zbrodnia na integracji? O tym przeczytacie wyłącznie u mnie!
Marta: Mnie do napisania „Zimnego poranka” natchnęła powieść Stanisława Lema „Katar” i cudowny pomysł, że zbrodnia może być dziełem zbiegu okoliczności. A „Kwestia czasu”? To dłuższa historia. Umówiłam się kiedyś z kimś (nie zdradzę z kim) w pewnym mieście (nie powiem jakim) pod pomnikiem (jakim, to też zachowam w tajemnicy). Stałam sobie pod tym pomnikiem i stałam, i on od dołu wyglądał, jakby miał się zaraz przewrócić. Nie przewrócił się podczas mojego czekania i, o ile mi wiadomo, nadal stoi, ale machina wymyślania już ruszyła. Nie mogłam się powstrzymać przed wyobrażeniem sobie całej sekwencji zdarzeń, która doprowadziłaby do… zresztą przeczytajcie sami.
Agnieszka: To może jeszcze powiemy, dlaczego publikujemy nasze opowiadania jako ebook, i dlaczego w Legimi.
Marta: Uwaga, przerwa na reklamę. Dostałam na urodziny czytnik i zakochałam się w ebookach. Chciałam zobaczyć, jak to jest, kiedy moje opowiadania wychodzą tylko w wersji elektronicznej.
Agnieszka: Ja jestem nieuleczalnym molem książkowym, a czytnik zmienił moje życie. W sprzyjających okolicznościach (mąż z dzieckiem u teściów na weekend) potrafię czytać książkę w dzień, góra dwa. Legimi to spełnienie snów o czytaniu bez ograniczeń za przystępną cenę. Wykupujesz abonament, który kosztuje mniej więcej miesięcznie tyle co pół książki i można czytać, czytać, czytać…

A mnie nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was na stronę, gdzie dostępny jest e-book. O dokładnie TUTAJ. Osoby, którzy jeszcze nie korzystają z abonamentowego dostępu do ebooków mogą za darmo czytać tę i tysiące innych książek, aktywując tygodniowy okres testowy. Ebook Zbrodniczych Siostrzyczek dostępny będzie w Legimi również dla czytelników wybierających tradycyjny model dostępu do cyfrowych książek w cenie 4,99 zł, w formatach ePUB i MOBI (dla posiadaczy czytników Kindle).

Recenzję opowiadań przeczytacie już niebawem.

czwartek, 31 stycznia 2013

#233



Droga Tachykardio!

Kiedy za oknem pogoda nie sprzyja podróżom, kiedy nie mamy ochoty na spacery po parku, powinniśmy zasiąść w swoim ulubionym fotelu i oddać się lekturze książki. Najlepiej takiej, która całkowicie oderwie nas od rzeczywistości. Która sprawi, że chociaż na chwilę uciekniemy wraz z bohaterami w ich świat. Tak właśnie było gdy czytałam powieść Agnieszki Krawczyk „Magiczne miejsce” .

Wraz z Witoldem Mossakowskim przenosimy się do maleńkiej i malowniczej wioski o wdzięcznej nazwie Ida (nie wiem dlaczego, ale skojarzyła mi się ona z tytułem książki M. Musierowicz „Ida Sierpniowa”, muszę zapytać Autorki czy było to zamierzone). Witold kupuje tam zrujnowany pałac. Bo przecież „z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie na święty spokój. (jak się potem okazało to cytat z ulubionego filmu Autorki). Postanawia go wyremontować. Zaprzyjaźnia się z panią sołtys Milą, ekscentrycznymi nauczycielami Wojtkiem i Albertem, a także z właścicielką dworku. Odkrywa, że mieszkanie w takim miejscu ma swój urok. Postanawia na stałe przenieść się do Idy, a także założyć własny biznes.

Agnieszka napisała książkę pełną ciepła, humoru, miłości, marzeń i o dążeniu do celu. Dodatkowo każda strona przepełniona jest zapachem perfum, które wytwarzała w swoim domku Tekla. A także śmiechem dzieci oglądających niebo przez teleskop, na wieży domu Mili. Autorka w swojej powieści pokazała, że każdy z nas powinien mieć swoje miejsce na ziemi. Miejsce w którym będziemy mogli zapuścić korzenie na starość. Główny bohater właśnie po wielu latach podróży, w końcu postanawia znaleźć swoje miejsce. Przenosi się z głośnej Warszawy do Idy, miasteczka na końcu Polski.

Najbardziej przypadło mi do gustu to, że mieszkańcy tej małej mieściny na końcu Polski nałogowo czytali książki. I to nie byle jakie. Dzieciaki były zachwycone serią książek o Harrym Potterze. Do tego stopnia, że doszukiwały się w Witoldzie podobieństw ze znanym czarodziejem. Oprócz tego, starsi bohaterowie lubowali się w książkach przygodowych, marynistycznych oraz w klasyce a konkretniej w „Moby Dick”. Dodatkowo Autorka nawiązywała do filmów z lat 80-tych między innymi kultowego „Miś” czy „Vabank”.
Na okładce książki widnieje informacja od Agnieszki: „Bardzo chciałam, żeby książka budziła pozytywne emocje, była ciepła i krzepiła jak cukier.” Myślę, że udało się to Autorce bez dwóch zdań.

Tachykardio, wiem, że lubisz książki z poczuciem humoru, z tajemnicą a także z pięknymi miejscami. Wiem także, że marzysz i wiesz, że te marzenia się spełnią. Jeśli znajdziesz czas koniecznie przeczytaj „Magiczne miejsce”, nie zawiedziesz się. Polecam!

Pozdrawiam serdecznie
Archer

piątek, 2 grudnia 2011

#151

Czy można popełnić morderstwo niedoskonałe? Hm… skoro można doskonałe to te myślę, że również. Tylko czym takie morderstwo się będzie objawiać? Nie do końca zamordowanym denatem? Czy może zostawieniem zbyt wielkiej ilości śladów? W końcu i tak policja trafi na nasz trop.

To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Krawczyk. Moje pierwsze spotkanie miało miejsce dwa lata temu, na kartach powieści „Napisz na priv”, natomiast osobiście Autorkę poznałam kilka miesięcy temu na spotkaniu autorskim w Katowicach. Dzisiaj miałam możliwość znów spotkać się z Autorką a konkretnie przeczytać najnowszą książkę „Morderstwo niedoskonałe”.

Czy aby napisać bestseller potrzebne jest wielkie nazwisko i sława? Nie, wystarczy czwórka zapaleńców którzy w tydzień wspólnie napiszą powieść. Gdy pewnego dnia w wydawnictwie ginie maszynopis powieści, na którą przyznano dotację i która ma być właśnie bestsellerem pracownicy postanawiają działać. Czwórka przyjaciół wpada na szalony pomysł. Marek, Adela, Mizera oraz Marta postanawiają sami napisać bestseller. W sumie udało im się odzyskać część powieści, jednak po przeczytaniu okazało się, że to gniot nad gnioty więc… przysiedli fałdów i napisali powieść od początku. Kiedy gotowa książka wpada w ręce prezesa, ten nie mogąc wyjść z zachwytu postanawia poznać autora tego dzieła Pana Kusibaba. No i tu pojawia się kolejny problem, otóż autor zapada się pod ziemię. Czy czwórce przyjaciół uda się odnaleźć autora? Tego nie powiem, o tym trzeba koniecznie przeczytać.

Czytając książkę cały czas zastanawiałam się czy praca w wydawnictwie wygląda dokładnie tak jak opisała ją Autorka. Bo jeśli tak, to ja chętnie tam się zatrudnię. Trzeba przyznać, że praca wydawała się „lajtowa”. A każdy redaktor ma na tyle czasu by pisać własną powieść, w czasie gdy nie czyta dostarczonych manuskryptów. Poza tym nie wiedziałam, że redaktorzy w czasie pracy i w czasie wolnym zajmują się tropieniem zaginionych pisarzy. Normalnie wyręczają policję, nie ma co.

„Morderstwo niedoskonałe” to wyśmienity kryminał „na wesoło”. I wcale nie będę w błędzie jeśli porównam tę powieść do książek Joanny Chmielewskiej. Mamy tutaj motyw sensacyjny oraz wielką dawkę humoru. Wiem, że nie wszystkie kryminały i powieści sensacyjne takie są. Dlatego książka Agnieszki Krawczyk różni się od innych właśnie wielką dawką poczucia humoru. No i nie oszukujmy się, czasem takie kryminały napisane „z jajem” są nam potrzebne. Bo ileż można tarzać się we krwi. Książkę polecam wszystkim którzy mają ochotę na „ubaw po pachy”. Nie zawiedziecie się.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa SOL

wtorek, 13 września 2011

#131

Tak jak obiecałam, poniżej kilka zdjęć z sobotniego spotkania z Panią Agnieszką Krawczyk. Spotkanie odbyło się Silesia City Center w EMPIK-u w sobotę 10.09.2011 o godzinie 17:00, rozmowę z Autorką przeprowadziła Pani Monika Badowska. Muszę przyznać, że Pani Agnieszka jest niesamowicie ciepłą i optymistyczną osobą. Teraz nie pozostanie mi nic innego jak zaopatrzyć się w książkę i ją przeczytać. Tak, przyznaję się nie miałam jeszcze możliwości przeczytania tej pozycji, ale twórczość Pani Agnieszki znam chociażby z książki "Napisz na priv" którą prezentuję na zdjęciu razem z Autorką.