środa, 23 kwietnia 2014
#296
A kiedy już dotrzecie do Księgarni Matras w Centrum Handlowym Forum to koniecznie napijcie się kawy. Krążą plotki (nie tylko w Foum) że Ruda z Matrasa robi najlepszą, bo do kawy dodaje serce :)
ZAPRASZAM!!!
czwartek, 10 maja 2012
#197
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni MATRAS
czwartek, 19 kwietnia 2012
#191
wtorek, 20 marca 2012
#185

Droga Tachykardio!
Jak dobrze wiesz, jest nam czasem potrzebne wytchnienie w literaturze. Ciężkie kryminały i sensację należy zastąpić chociaż na chwilkę czymś lekkim, łatwym i przyjemnym. Taką typową kobiecą literaturą. Bardzo lubię taką właśnie literaturę. I dzisiaj mam zamiar podzielić się historią Anity z książki Karoliny Kubilus „Serce nie słucha”.
Anita jest samotną rozwódką, wychowującą syna Michała. Mąż zostawił ją dla innej. Dlatego Anita nie ufa mężczyznom i wrzuca ich do jednego worka z napisem: i tak zdradzi. Do wszystkiego w życiu doszła sama. Ponieważ wcześniej przed mężem, zostawili ją rodzice. Wyjechali oni do Stanów Zjednoczonych i całkowicie nie przejęli się tym, że zostawiają w kraju swoją córkę. Anita jest nauczycielką w liceum. Na co dzień musi stawiać czoło upierdliwej Pani Dyrektor, która czepia się dosłownie wszystkiego. Tłumacząc to tym, że robi to tylko i wyłącznie dla dobra głównej bohaterki. Anita ma trzy przyjaciółki które podobnie jak ona borykają się z codziennymi problemami. A oprócz tego usilnie starają się ją wyswatać. Oprócz tego towarzyszy jej eks teściowa, która postanawia zastąpić wnukowi ojca. Otóż Rafał – eks małżonek Anity – całkowicie nie interesuje się synem. Życie Anity zmienia się w momencie kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy cichy wielbiciel, przesyłający bukiety kwiatów i telefonujący prawie codziennie. Czy Anita przekona się do mężczyzn? Czy blizny, zdążyły zniknąć? Czy tajemniczy Jacek wywróci jej życie do góry nogami?
Historia opisana w książce może śmiało posłużyć jako życiorys każdej z nas. Trzydziestoparoletnia kobieta porzucona przez męża, sama wychowująca syna, borykająca się z problemami. Nic odkrywczego. Książka w dodatku przewidywalna. Przede wszystkim jeśli chodzi o związki Anity z mężczyznami. Od razu dało się wyczuć, że w końcu postanowi porzucić życie singielki. Bo przecież nie oszukujmy się, nikt z nas nie chce być samotny.
Książka jest miejscami zabawna, są zabawne dialogi i wtrącenia głównej bohaterki. Problemy nie są wyszukiwane na siłę ani koloryzowane. Historię Anity czyta się lekko i szybko. Razem z nią zastanawiamy się nad zmianą pracy, wkurzamy się na dyrektorkę, mamy ochotę udusić eks-teściową oraz nakopać mężowi jednej z przyjaciółek. No i eksia zrzucić ze schodów. Jeśli książka wywołuje emocje, to znaczy, że nie jest wcale zła. Bo przecież książki powinny wywoływać w czytelniku emocje, prawda? Tak więc mimo przewidywalności, warto przeczytać. By się oderwać od nie zawsze słonecznej pogody za oknem

wtorek, 14 lutego 2012
#171



Miło nam poinformować, że na liście BESTSELLERÓW Gazety Wyborczej za rok 2011 znalazły 3 książki Carlosa Ruiza Zafona :
III miejsce "Światła września"
VIII miejsce "Książę Mgły"
Lista publikowana w Gazecie Wyborczej powstaje na podstawie wyników comiesięcznego badania rynku książki GfK bazującego na rzeczywistej sprzedaży w największych sieciach księgarskich, księgarniach, sklepach internetowych i sieciach handlowych na terenie całej Polski (łącznie ponad 910 punktów sprzedaży na koniec 2011 r.).
O pozycji w rankingu decyduje łączna liczba sprzedanych egzemplarzy danego tytułu, niezależnie od formy jego wydania (oprawa miękka, twarda, wersja filmowa itp.). Z rankingu literatury dziecięcej i młodzieżowej wyłączone są książki aktywizujące i edukacyjne. (źródło Gazeta Wyborcza). Tutaj link do listy bestsellerów.
Wydawnictwo MUZA zaprasza także na spotkanie:

Księgarnia MATRAS informuje:
Z przyjemnością informujemy, że księgarnia www.matras.pl wprowadziła nową opcję zakupów - w przedsprzedaży. Książki dostępne w przedsprzedaży można zamawiać z rabatem 20%.

wtorek, 30 sierpnia 2011
#125

Droga Espi!
Przyznaję, że postanowiłam nadrobić zaległości w książkach Nory Roberts. Dlaczego? Ponieważ są one idealne na lato, na wolne popołudnie. Nie mają zawiłej akcji, szybko się je czyta. A poza tym zawsze można pomarzyć – skoro nie ma się tego na co dzień – o wielkim świecie, o podróżach a przede wszystkim o miłości.
Dzięki uprzejmości Księgarni MATRAS miałam możliwość przeczytania książki „Miłość na zamówienie”. Kiedy po raz pierwszy książka wpadła mi w oko stwierdziłam „Muszę ją mieć”. „Miłość na zamówienie” podobnie jak „Karuzela uczuć” składa się z dwóch opowiadań „Pokochać Jackie” oraz „Olśnienie”.
„Pokochać Jackie”
Przez całkowity przypadek, chociaż można powiedzieć, że nieporozumienie, Jackie wynajmuje dom. Od razu zakochuje się w tym miejscu, jest idealne do tego by napisać w nim powieść. Cisza spokój, ogród, basen i piękny widok na morze. Niestety spokój zostaje zakłócony powrotem właściciela domu Nathana Powella. I tutaj zaczynają się problemy. Czy Jackie uda się zburzyć mur, którym otacza się Nathan? Czy wspólne zamieszkanie połączy tych dwoje samotnych ludzi? Czy pedantyczny architekt Nathan będzie w stanie pokochać postrzeloną i zwariowaną Jackie?
„Olśnienie”
Po raz pierwszy Cody zobaczył Abrę na budowie. Mimo iż była ubrana w strój roboczy i była jedyną kobietą na budowie, od razu zwrócił na nią uwagę. On - dobry i szanowany architekt, Ona – inżynier która musi dopilnować budowy. Pierwsze spotkanie oko w oko nie należy do najprzyjemniejszych. Każde kolejne kończy się kłótnią. Abra chce dokonać kilku modyfikacji kurortu który powstaje na pustyni w Arizonie a którego pomysłodawcą jest Cody. Niestety architekt nie ma najmniejszej ochoty na jakiekolwiek zmiany. Obydwoje są uparci, każde chce postawić na swoim. Czy ognisty temperament Abry zdoła zniechęcić oczarowanego nią Cody’ego? Czy mimo iż każde ich spotkanie pełne jest iskier są w stanie być razem?
Nie wiem jak Nora to robi, ale kiedy docieram do ostatniej kropki w książce czuję… niedosyt. Dobrze widzisz. Mam ochotę na więcej i więcej. Styl Nory ma to do siebie, że jak już wspominałam na początku, chce się ją czytać cały czas. Nigdy się nie nudzi. I co z tego, że większa część romansów jest przewidywalna? Nadal będziemy je lubić i nadal z miłą chęcią zanurzymy się w świat bohaterów, by razem z nimi przeżywać namiętności.
Wiesz, czasem się zastanawiam czy mężczyźnie też powinni czytać ten rodzaj literatury. I dochodzę do wniosku, że raz na jakiś czas nic by im się nie stało gdyby jakiś romans przeczytali. Może co poniektórzy odkryli by przed swoimi kobietami romantyczną naturę. Sorry, ale ja naprawdę wierzę, że każdy facet ma coś w sobie z romantyka. Tylko nie każdy chce tę stronę pokazać. Woli być uznawany za takiego macho, bo przecież bardziej w ich stylu, nie uważasz?
Pozdrawiam
Archer

poniedziałek, 11 lipca 2011
#108
Drogi Amok!
Ostatnimi czasy zdarzało mi się czytać książki, które wciągały od pierwszej strony. Książki które czytało się w oka mgnieniu. Jednak książka o której teraz chcę ci opowiedzieć do takich niestety się nie zaliczała. Chożała do tych łatwych i przyjemnych. Nie oznacza to jednak, że w pewnym momencie powieść mnie nie wciągnęła. Bo tak nie było. Potrzebowałam „wytchnienia”. Posłuchaj o czym była książka.
Do powieści Clare Clark „Wielki smród” podchodziłam z wielkim dystansem. Nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać. W sieci wygrzebałam tylko podstawowe informacje o czym jest powieść. I tak naprawdę wiele się z tego nie dowiedziałam. Kiedy wzięłam książkę do ręki, usiadłam w swoim ulubionym fotelu, wiedziałam, że czeka mnie podróż. Nie wiedziałam jednak, jak ta podróż będzie przebiegać.
Akcja książki rozgrywa się w Londynie, w większej części pod stolicą a konkretniej w systemie kanalizacji. No dobra żeby było prościej w kanałach które ciągną się pod miastem. W kraju panuje smród, brud i ubóstwo. Tamiza jest jednym wielkim ściekiem. Ludzie mdleją, miasto dopada cholera, która zbiera swoje żniwo. System kanalizacyjny daje wiele do życzenia. Tam właśnie poznajemy Williama May’a który jest mierniczym pracującym w Metropolitan Board od Works. Jego zadaniem jest sprawdzenie wydajności oraz zmierzenie kanałów. Przemierza kilometry podziemnych tuneli sprawdzając ich jakość. Przebywając w kanałach daje o sobie znać jego przeszłość i traumatyczne przeżycia na Krymie. Oprócz Williama w kanałach można też spotkać Tom’a Długorękiego który jest szperaczem utrzymującym się ze sprzedaży szczurów, które są zabijane podczas nielegalnych rozrywek. Pewnego dnia, właśnie w kanałach, dochodzi do spotkania Williama z Tom’em. Jaki był finał tego spotkania będziesz musiał dowiedzieć się sam.
Mimo iż w książce mamy morderstwo, to samo śledztwo nie jest na pierwszym planie. Całą zagadkę morderstwa w które mimochodem zaplątany był William i Tom rozwiązuje dopiero pod koniec, adwokat Williama Sydney Rose.
Muszę przyznać, że autorka bardzo sugestywnie przekazuje obraz jaki był Londyn podczas wielkiej rewolucji przemysłowej. Dokładny opis podziemnych tuneli czasem sprawiał, że moja wyobraźnia szalała i podsuwała realne obrazy. Bywały momenty, że odkładałam z obrzydzeniem książkę na bok. Jednak po chwili brałam się w garść i czytałam dalej.
Po przeczytaniu książki Clare Clark cieszę się, że żyję w czasach gdzie nie ma problemów z kanalizacją, higieną osobistą, a rzeki i jeziora są czyste. Muszę przyznać, że książka „Wielki smród” jest bardzo realna i nie daje o sobie zapomnieć tak szybko.
Pozdrawiam
Archer

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Matras. Za co bardzo dziękuję.