Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targi Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targi Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2017

#454

I po Targach. 
Nie wiem czy pamiętacie, ale rok temu zarzekałam się, że do Krakowa nie pojadę. Bo tłok, bo ścisk, bo nie ma czym oddychać, nie ma gdzie usiąść i takie tam inne niedogodności. Byłam twarda w tym postanowieniu. Warszawskie Targi minęły i wszystkim naokoło powtarzałam, że nie, w tym roku w Krakowie się nie zobaczymy. I co się nagle stało, że zdanie zmieniłam? Otóż w połowie września mój Mąż zakomunikował mi, że ostatni weekend października ma zarezerwowany na wieczór kawalerski swojego przyjaciela. Oczywiście, jeszcze wtedy nie miałam Krakowa w planach. Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, że skoro Jego nie będzie to po co ja mam siedzieć sama w domu, skoro mogę jechać w tym czasie na targi? Miałam małego stresa, bo jak to tak, taka mała Archer sama w wielkim mieście? To była szybka decyzja: JADĘ. A co mi tam, chyba się nie zgubię, prawda? I pojawił się problem noclegu. Miała jechać moja przyjaciółka, ale okazało się, że w moim ulubionym hostelu brak miejsc, w innym za drogo, więc przyjaciółka zrezygnowała. Na szczęście pojawiły się dwie dobre dusze, które udostępniły mi swoją kanapę, nakarmiły i nawet na teren targów odstawiły. A trzeba powiedzieć, że plecak swoje ważył i ramiona bolą do dziś. 

A wracając do targów. To znów zarzekam się, że za rok nie jadę, że tylko Warszawa. A jak było? 
Przyjechałam w piątek, z nadzieją na brak tłumów i możliwość spacerowania po terenie targów spokojnie bez przepychania się. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że… tłumy gigantyczne, masa młodzieży i kolejki do szatni. Ale i to nie było najgorsze. W piątek zaplanowano spotkanie z Nicholasem Sparksem. Organizatorzy wybrali dla niego jedną salę, gdzie Autor miał podpisywać książki, ale nie pomyśleli, żeby oddzielić kolejkę po autograf od innych uczestników targów. Chyba po jakimś czasie ktoś podpowiedział, żeby ustawić jakiś łańcuch, żeby bez problemowo przechodzić przez korytarz. Ale i tak fani swoje odstali. Największe podziękowania dla Ejotka za to, że przytuliła moją książkę i zdobyła autograf. 



Halę opuściłam w okolicach 18:00 zmęczona i uzbrojona w kolejne autografy:


Sobota przywitała mniejszą ilością deszczu. Dostarczono mnie prawie pod halę za co dziękuję. Gdy dotarłam pod bramę… cóż… kolejka do kas kończyła się dokładnie przy ogrodzeniu, a ludzie wciąż napływali. Była godzina 11:20. Na całe szczęście akredytacja blogerska pozwoliła mi wejść bez oczekiwania w gigantycznej kolejce. A w samym wejściu spotkałam Pawła, który mnie przygarnął i bez problemu mogłam przecisnąć się przez tłum, który także okupował wejście, to VIPowskie. A czego ja się spodziewałam? Braku ludzi? No chyba jednak nie. I tym razem tłum mnie powalił i przytłoczył. Kolejka do szatni prawie przystopowała, ale miły Pan zabrał mój wielki plecak i nie musiałam stać. Tak, głupi ma szczęście. Jednak jak tylko przekroczyłam próg hali gdzie miało odbyć się spotkanie z Magdą Kordel, to uwierzcie mi miałam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Ale obiecałam się przywitać a słowa dotrzymać trzeba.







Tym razem gigantyczne kolejki były w holu i łącznikach gdzie w salach odbywały się spotkania z Remigiuszem Mrozem (swoje książki podpisywał 5h), Camillą Lackberg, Nelą Małą Reporterką. Jednak z tego co słyszałam, organizatorzy też nie zachwycili. 

Przeciskanie się wcale nie jest takie fajne, kiedy napiera na ciebie dziki tłum ludzi, potykasz się o walizki ciągnące się za czytelnikami, a powietrza brak. Najlepsze wtedy są łokcie którymi się rozpychasz, bo inaczej nie dostaniesz się z punktu A do punktu B. Chyba dotarłam do wszystkich do których chciałam dotrzeć i uściskałam tych których miałam. 

Myślę, że gdyby targi przenieśli na Tauron Arena Kraków to byłoby całkiem niezłym rozwiązaniem. Lepszy dojazd, brak korków, więcej powietrza i więcej miejsca do chodzenia. 

A patrząc na tłumy, to wciąż mi się nie chce wierzyć, że ludzie nie czytają książek. 

Zdjęcia z targów są dostępne tutaj w końcu je ogarnęłam.

A poniżej moje zdobycze. I tak, w Naszej małej kawalerce książki są dosłownie wszędzie (no dobra tylko nie w łazience) i wciąż zastanawiamy się gdzie je umieszczać. Chyba czas najwyższy rozejrzeć się za kolejnym regałem.
Zdobycze książkowe no i obowiązkowo torby, bo w czymś te książki trzeba nosić

Cudowny prezent ślubny od Joanny Szarańskiej

Czyż te zakładki nie są cudne? Wydawnictwo Kobiece 

Najlepsze zakładki od Wydawnictwo Kobiece

niedziela, 30 października 2016

#396

Targi, targi i po targach. 

Targi książki to święto książek, Autorów, spotkań ze znajomymi blogerami, spotkań z Wystawcami. To czysty szał ciał. To śmiech i... przeciskanie się w ogromiastym tłumie ludzi. W ten weekend Krakowskie Targi Książki straciły w moich oczach. Nie jestem pewna czy tam jeszcze zawitam. Powodów może być kilka - chociażby kiepski dojazd. Patrząc na lata wstecz, dojazd jaki był taki był, ale był. Z centrum, spod dworca, wsiadało się do Expo Busa, który wiózł prosto na Halę Expo.
I chociaż utykał w korku na ostatnich metrach to był. W tym roku Expo Busa już nie było.

Na targi dojazd zapewnia tramwaj lub autobus, lub dowolna kombinacja tych dwóch środków transportu. Plusem miała być darmowa komunikacja publiczna za okazaniem biletu wstępu na targi. A co jeśli ktoś ma akredytację lub bilet zakupiony online? Wtedy darmowy transport nie obejmuje. Na szczęście komunikacja miejska działa sprawnie i bez problemu. Pierwszego dnia, na Halę Expo dojechaliśmy najpierw tramwajem linii 4 potem przesiadka na autobus 178, a dnia następnego tramwajem 14 i spacerek. Ten kto wybrał się samochodem musiał się liczyć z gigantycznym korkiem.

W tym roku spokojnie było w piątek. To był nasz pierwszy dzień. Pospacerowaliśmy po stoiskach, porozglądaliśmy się za rabatami (szału jak zwykle nie było) i udaliśmy się na spotkanie z Joasią Szarańską. Śmiechu było tyle, że bolały policzki i brzuch. Dołączył do nas jeszcze Tomasz z bloga Nowalijki a z doskoku był Piotr Sternal z Wydawnictwa Czwarta Strona.


Sobota niestety była straszna. Duży plecak z dobytkiem przechowaliśmy w samochodzie Daniela i Kasi, więc nie musieliśmy go dźwigać - mały z wałówką i książkami trzeba było zabrać. Książki dźwigaliśmy ale to normalne podczas targów książki, co nie? W tym roku sobota była koszmarna pod względem ilości ludzi. Przeciskanie się w tłumie nawet z małym plecakiem i aparatem w dłoni było męczące. Kolejki do stoisk gigantyczne. Swoje trzeba było odstać. No chyba, że było się pierwszym, ale to wtedy musiał się zdarzyć cud. Nogi po wielogodzinnym spacerowaniu i przeciskaniu właziły nam do czterech liter. Doskwierał brak tlenu oraz miejsc siedzących. I tutaj wygrywa Warszawa jeśli chodzi o organizację, bo tam można usiąść na trybunach Narodowego, gdzie jest czym oddychać i gdzie można się posilić przed kolejnym spotkaniem. A w Krakowie kawiarenek mało jak i miejsc siedzących. Tak, marudzę. Wiem, że Kraków odwiedzę a i owszem, ale czysto turystycznie. Na kolejne targi pojedziemy raczej tylko do Warszawy i Katowic. No i może kiedyś się skusimy na Wrocław. 

Poniżej stos książek przywieziony z Krakowa, kalendarz to prezent od Wydawnictwa Otwarte oraz trochę zakładek, przypinka, kartki od Uli oraz bransoletka od Wydawnictwa Replika jako dodatek do książki Pani Renaty L. Górskiej. A także prezenty od Jorx'a kubek i torba. A te koty to kolczyki od Szyszki. W końcu muszę pójść do kosmetyczki by przekłuć uszy.








Dla mnie Targi to przede wszystkim możliwość spotkań ze znajomymi blogerami i Autorami. Dziękuję wszystkim których znów mogłam spotkać. Jestem pewna, że z kimś znajomym też gdzieś się spotkałam, ale pewnie nie wiedziałam z kim. Czasem tak to jest, że się nie potrafi dopasować twarzy do bloga.

A tutaj roześmiana blogerska ekipa.



P.S.
Więcej zdjęć znajdziecie u mnie na fb.

niedziela, 23 października 2016

#393


Wielkimi krokami zbliżają się Targi Książki w Krakowie. Do ostatniej chwili nie byliśmy pewni czy się wybierzemy. Jednak po małych debatach doszliśmy do wniosku, że JEDZIEMY!!! Oczywiście Targi Targami, ale chcę się jeszcze spotkać ze znajomą, która kilka miesięcy temu się tam wyprowadziła a mnie jej trochę brakuje. Bo nie wpada już po książki dla siebie ani dla swojego synka Kubusia. Tak Agunia to o Tobie mowa. Kawa albo piwo obowiązkowe, pamiętaj. 

Oczywiście lista spotkań nie jest długa, ale przecież nie o ilość chodzi. Przybywamy już w piątek, bo z doświadczenia wiem, że tłumów takich jak w sobotę nie będzie. Kogo odwiedzę?
PIĄTEK:
Magdalena Witkiewicz - do uściskania
Joanna Szarańska -  do uściskania i wspólnej fotki, jeśli mnie odwaga nie opuści

Spokojnie prawda? Ale nie martwcie się następny dzień także jest spokojny
SOBOTA:
Magda Stachula - po autograf
Jolanta Kosowska - po autograf w najnowszej książce
Anna Szafrańska - by pogratulować debiutu (jest na mojej liście MUST READ)
Marta Kisiel - po pieczątkę od Ałtorki
Agnieszka Krawczyk - uściskać a co, bo w Katowicach się już widziałyśmy
Magdalena Kordel - uściskać i po autograf
Aleksandra Tyl - po autograf (tylko muszę zdecydować na której książce)
Krystyna Mirek - po autograf i podziękować za cudną trylogię Jabłonową
Renata L. Górska - po autograf i zdjęcie. W końcu poznam Autorkę :) 

I pewnie w locie będą inni Autorzy i Autorki ale ta powyższa lista MUST HAVE!!! Oczywiście w kilku przypadkach muszę się rozdwoić, ale co tam. I jeszcze kawa z ulubioną Mamą Autorki. 

W niedzielę już nas nie będzie. Tym razem tylko piątek i sobota. Niestety w portfelu pustki po urlopie. 

Będzie się działo, będzie zabawa!!! Bo pewnie spotkam także masę znajomych. Bo to także dla nich jeżdżę na targi. 

Do zobaczenia. 

niedziela, 2 października 2016

#389

W dniu dzisiejszym zakończyły się II Targi Książki w Katowicach. W sumie byłam tylko w sobotę ale muszę przyznać, że jak na Katowice to było intensywnie. I tak zupełnie inaczej niż dotychczas. Cieszę się ogromnie, że za organizację wziął się ktoś inny niż dotychczas bo się działo. Patrząc na program można było się zorientować, że tym razem będzie z pompą. I chyba tak też było. No ok nie możemy się porównywać ani z Warszawą ani z Krakowem, ale myślę, że powoli wyrabiamy sobie renomę. I jak tak dalej pójdzie będziemy na tym samym poziomie co Kraków i Warszawa. To znaczy bardzo chciałabym by tak było. 

Co się działo? Zapraszam do poczytania. 

Wczesna pobudka. Śniadanie i biegiem na pociąg. Nie wiem dlaczego, ale w zeszłym roku też spieszyliśmy się z Jorx'em na pociąg na targi. W pociągu spotkanie z koleżanką. Tak samo zakręconą czytelniczo jak ja. Chociaż patrząc na Gosię mam wrażenie, że Ona bardziej niż ja. To były jej pierwsze targi. Jak sobie przypominam, to za pierwszym razem też byłam tak podekscytowana jak ona w tamtej chwili. Chociaż może bardziej bo ja jechałam do Krakowa na wielką imprezę. Potem spokojna kawa i spacerkiem do miejsca docelowego. 


Na początek o 10:00 'Literackie śniadanie z Agnieszką Krawczyk, czyli mini warsztat pisarski i rozmowa o tym, jak spełnić marzenia o byciu pisarką na cały etat i nie tylko". Była kawa, herbata i pyszne ciasteczka. Spotkanie prowadziły Monika z bloga Prowincjonalna nauczycielka oraz Izabela z bloga Panna Pollyanna. Aga opowiadała o tym jak spełniać marzenia o pisaniu, kiedy zaczęła pisać i o tym, że warto podążać za swoim celem. Oczywiście wspólne zdjęcie i autograf w najnowszej książce jest (recenzje się piszą, myślę, że niebawem się nawet tu pojawią)



Później biegusiem na scenę główną bo spotkanie z Katarzyną Pakosińską. Właścicielką najbardziej charakterystycznego i zaraźliwego śmiechu w Polsce. Nie obyło się bez wspólnego zdjęcia, autografu oraz... wyznania, że kocham Pakosę. No nic przyznałam się do tego głośno. 




Śląscy Blogerzy Książkowi nie tylko organizowali wymianę książkową - która notabene okazała się hitem - ale także spotkanie autorskie z Anną Kańtoch oraz Romualdem Pawlakiem. Razem z Agnieszką z Dowolnika rozmawiałyśmy z Autorami o pisarstwie, etapie tworzenia, a także o tym, jak dużą wartość mają książki w ich życiu.


W tym samym czasie na scenie głównej Katarzyna Bonda opowiadała o swoim pisarstwie. W sumie chciałam stanąć do tej kilometrowej kolejki, jednak zrezygnowałam. 


Kiedy pomagałam na stoisku wymiany, Jorx szwędał się po targach. Przysiadł, by posłuchać jak Filip Springer opowiadał o swojej książce "13 pięter"


A na sam koniec, postanowiłam zakupić sobie książkę "Podpalacz" Wojciecha Chmielarza. Pomyślałam, że czas najwyższy zapoznać się z cyklem o Komisarzu Mortce. Mam autograf i wspólne zdjęcie. Tym razem obiecałam nie wyszukiwać błędów jak przy książce "Wampir". Obiecałam, że do następnego spotkania (listopad) postaram się mieć już tę książkę za sobą. 



A tutaj targowe zdobycze moje i Jorx'a. Część z wymiany książkowej a cztery (tylko cztery!!!) to zakup własny. 


Czy dotrę na Krakowskie Targi Książki? Trudno powiedzieć, chciałabym ale jak będzie życie pokaże. 

czwartek, 18 grudnia 2014

#325

Targi w Krakowie były? Były! Relacja w sumie jakaś tam była. W Katowicach Targi były? Były! Relacja, Jorx'a nie blogera też była. Jednak, przecież nie samymi spotkaniami bloger żyje. Ale przede wszystkim książkami. Oczywiście nie mogło obejść się bez przyjazdu z Targów bez książek. No bo jak to tak? Ponieważ byłam ograniczona bagażowo - plecak trzeba było nosić na własnych plecach, w dodatku środkami komunikacji miejskiej się poruszałam - to książek aż tak dużo nie przywiozłam. Z Katowic zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku. Ale za to z Krakowa!!! No, tego było na prawdę dużo. A i tak nie tyle ile bym chciała. A tyle wspaniałych książek tam było. Jednak jak wiadomo bagaż ograniczony a portfel też wypchany nie był.

Tutaj nabytki z Krakowa:


I książki z autografem, bo przecież na targi jeździ się też dla spotkań z Autorami. Więcej zdjęć na fb bloga

 

Z Katowic tym razem mniej. Ale... Na tych najbardziej mi zależało.



A te dwa ostatnie stosiki to ostatnie nabytki. Trzy dolne pozycje z wymiany książkowej ŚBK która odbyła się w Zabrzu w zeszłą sobotę. "Zostań jeśli kochasz" to mój własny prezent na Mikołaja a "Love, Rosie" kupiłam za punkty Payback. A te obok też z wymiany.

A teraz proszę mi powiedzieć: JAK PRZEDŁUŻYĆ DOBĘ BY TE CUDOWNOŚCI PRZECZYTAĆ!



niedziela, 30 listopada 2014

#322




W zeszły weekend jeśli dobrze pamiętacie odbyły się Targi Książki w Katowicach. Wiele osób już na ich temat się wypowiadało. Byli to przede wszystkim blogerzy który brali czynny udział w tym właśnie wydarzeniu oraz kilku Autorów którzy przez Spodek się przewinęli. Osobiście nie będę o nich wspominać, bo przecież wszystko na ten temat zostało powiedziane. Prawie. Pewnie jesteście ciekawi czemu, prawie. Otóż, na panelach dyskusyjnych wśród osób blogujących znalazł się ktoś, kto ze światem blogowym ma niewiele wspólnego. W sumie łącznikiem z blogosferą jestem ja, a osobą jest mój facet Jorx, który powoli jest już rozpoznawany, chociażby w mojej grupie Śląskich Blogerów Książkowych. A po targach w Krakowie i teraz w Katowicach ma większą ilość blogujących znajomych. Już wyjaśniam do czego zmierzam, bo jak na razie to wychodzi mi z tego masło maślane. Otóż w drodze powrotnej z Katowic wywiązała się między nami dyskusja na temat blogowania, ludzi z blogosfery oraz czytania i pisania. No i w pewnym momencie Jorx napomknął, że może kiedyś napisze jakąś opinię o książce. Podchwyciłam ten pomysł a jakże. Jednak poprosiłam go by napisał swoją opinię o tym co działo się w Spodku. Przez chwilę kręcił nosem, ale w końcu pomysł zagnieździł się na dobre pod łepetynką. I tak właśnie narodził się tekst który znajduje się poniżej. Oddaję głos Jorx’owi. (życzę cierpliwości i wytrwałości w czytaniu, tekst długi ale jak dla mnie całkiem trafny)

Trzydzieści trzy lata – to wystarczająco dużo by w końcu zrobić coś szalonego.

Część I „ O targach”

Mieszkam na Śląsku całe życie, od pięciu lat pracuje w Katowicach i z okna biura widzę Spodek, chyba najbardziej znany i rozpoznawalny budynek w regionie, i poza nim. Ale nigdy tam nie byłem, nigdy nie przekroczyłem jego podwoi, bo nigdy się nie zdarzyło by była ku temu okazja. Aż do ostatniej soboty…

W październiku moja lepsza i piękniejsza połówka zabrała mnie na targi książki do Krakowa. Sam nigdy bym się tam nie wybrał, bo obcować z literaturą wolę w zaciszu domowym, albo w małej klimatycznej księgarni tudzież antykwariacie – nikt mi nie przeszkadza i atmosfera jest sprzyjająca.
Targi w Krakowie to Targi przez duże „T”, te w Katowicach … no cóż jakie były, każdy kto był widział.. i jest to bardzo smutne…

Nie wiem czego zabrakło organizatorom, może wyobraźni a może, tylko i aż, odwagi aby odwołać całą imprezę. Choć wiem, że odwołanie targów jednoznaczne byłoby do przyznania się do porażki i pewnie odbyłoby się to ze szkodą dla tych nielicznych, którzy na nie przybyli, ale dałoby nadzieję na przyszłość.

Kiedy wszedłem na halę wystawową moim pierwszym wrażeniem było zdziwienie – z zewnątrz Spodek wydawał mi się dużo większy i oczekiwałem czegoś innego, większego. Ale moje oczekiwania względem budowli są niczym w porównaniu z tym co zobaczyłem na płycie – tam gdzie rozłożyły swoje stoiska wydawnictwa. Jedyne jak mogę to określić to „bida z nędzą przez świat pędzą”. Niedawne wspomnienia z Krakowa i to co zobaczyłem w Spodku spowodowały, że było mi wstyd.

Śląsk jest regionem, który zasługuje na swoje miejsce na mapie kulturalnych imprez Polski, jest przecież wspaniały muzyczny „OFF FESTIWAL”, więc czemu - motyla noga - nie książki ?!

Z wydawnictw, które wysłały na targi swoich przedstawicieli, z tych większych dostrzegłem tylko Sonia Draga, Dreams, Nasza Księgarnia, no i Granice, które jako wortal idealnie wypełniają swoje powołanie promując literaturę i czytelnictwo. Pozostałe stoiska należały do małych i regionalnych wydawnictw, na przykład Muzeum Śląskiego (wiem, że nie jestem dokładny i nawet nie zamierzam, bo tak naprawdę nie postarałem się nawet o program targów i listę wystawców – nie widziałem potrzeby, nie chciałem mieć w ręku namacalnego dowodu porażki).
Jednym ze skojarzeń, które przyszło mi do głowy kiedy stałem przy stoisku Granic, było że jest to ostateczna granica indolencji organizatorów targów. I nie tylko ich, lecz także tych pod których auspicjami targi się odbywały.
Podsumowując targi …
Na + :
Autorzy na wyciągnięci ręki i panele na poziomie – to cieszy.
Na -:
Mało książek.
Jeszcze mniej ciekawych wydawnictw – szczytem dla mnie była niemożność kupienia najnowszej książki Anety Jadowskiej, która była gościem targów.
Całość nieudanych targów książki w Katowicach dopełniają liczne stoiska z biżuterią i innymi pięknymi, ale nie będącymi książkami – duperelami. Wiem, wiem, podczas targów zawsze są takie stoiska, i chwała im za to, ale tym razem proporcje zostały zaburzone, i to bardzo.
I na koniec …WTF ?!.. Fotele do masażu i sprzęt sportowy ?!


Część II „ O blogerach”

Z tego co mogłem się zorientować i zauważyć, targi dla blogerów są głównie okazją do spotkania.
Oczywiście jest to też okazja do spotkań z autorami i nawiązania współpracy z wydawnictwami,
ale z tego co wiem odbywa się ona zazwyczaj w sferze internetowej, poza targowej. 

W tym roku wortal Granice ogromnie wspomógł internetową społeczność miłośników książek
i przekazał ponad pięćdziesiąt tytułów w ramach prezentów dla blogerów biorących udział w panelach dyskusyjnych. Dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że warto Granice z tego względu wyróżnić.

W tym roku, tak jak w poprzednim, Śląscy Blogerzy Książkowi wykorzystali swoją szanse i wzięli udział w targach, i po raz drugi pokazali się z dobrej strony. I nie tylko ŚBK, ale też blogerzy z innych stron Polski – Opole i Kraków, mieli swoich nieoficjalnych przedstawicieli. 

Sobotnie panele dyskusyjne cieszyły się powodzeniem. I nawet jeśli ktoś zarzuci im brak profesjonalizmu i powie, że nikt prócz blogerów nie brał w nich udziału, to odpowiem, że
pasjonaci, którzy je prowadzą nawet nie próbują się pokusić o miano profesjonalistów.

A co do drugiego zarzutu to też nie mogę się z nim zgodzić, bo ja przysłuchiwałem się dyskusji i nikt mnie nie wyganiał. Ba, zadałem nawet pytanie i uzyskałem odpowiedź. Dodam, że autorzy też przysłuchiwali się rozmowom.

O czym były rozmowy ? A to różnie… w zależności od tego kto zabierał głos tak toczyła się dyskusja.
Było o tym czy na blogu książkowym powinny pojawić się tylko recenzje książek i inne około książkowe tematy czy może też inne tematy są dozwolone. Czy wrzucenie notki na inny temat niż szeroko rozumiana literatura jednoznaczne jest ze zmianą profilu bloga na „lifesytle’owy”.
No bo gdzie jest granica ? Jakie powinny być proporcje testów o książkach i tych wszystkich pozostałych. Ilu blogerów- tyle opinii, ale atmosfera dyskusji wspaniała.

Gorący temat ostatnich tygodni też się pojawił. Ale wpis K.T.Lewandowskiego nie był najważniejszym tematem rozmów, raczej był impulsem do dyskusji na temat czym są teksty zamieszczane na blogach – czy są rzeczywiście recenzjami w pełnym tego słowa znaczeniu czy są może raczej tylko „osobistymi opiniami na temat” z lekki rysem recenzenckim w tle. Z tego co pamiętam, to do pisania stuprocentowych recenzji nikt się nie chciał przyznać, ale to dobrze, bo moim zdaniem blogowanie to pasja i tak to postrzegam. Oczywiście można na blogu chcieć zarabiać i tu pojawił się kolejny temat do dyskusji – statystyki. Ale mnie osobiście jakoś to nie pasuje do całości. Choć z drugiej strony całkowicie rozumiem, że fajnie jest robić coś co się lubi (nawet kocha i uwielbia), a jednocześnie zajęcie to pozwala zarabiać pieniądze, większe lub mniejsze, bo utrzymywać się z tego mogą tylko nieliczni.

Co jeszcze ? Tematów przewijających się w panelach było wiele i pewnie jeszcze nie raz powrócą, bo problemy blogerów nie znikną z dnia na dzień, a wydaje mi się, że wręcz będą się mnożyć.

Jest jeszcze jedna godna zauważenia inicjatywa Śląskich Blogerów Książkowych jaką jest wymiana książek. W wymianie brały udział książki w dwóch kategoriach – od 2002 do 2008, oraz od 2009 do 2014. Po raz kolejny można było przyjść z własnymi książkami i wymienić je na inne,” nowe”, takie których jest się ciekawym. Zasada wymiany była prosta – ile przyniesiesz tyle zabierzesz ze sobą.

Zacząłem od tego, że targi dla blogerów są okazją do spotkania. Często w sieci dyskutuje się z kimś kogo nie widziało się w życiu na oczy, i dopiero takie wydarzenie jak targi pozwala się spotkać, i tak było tym razem. 

Wieczór przy pizzy i piwie, herbacie i czekoladowym shake’u. Kto co lubi. Dyskusje na temat blogów, rozmowy bardziej lub mniej prywatne – czyli to co najlepsze w gronie przyjaciół i znajomych.

„I ja tam byłem miód i wino piłem” i wyśmienicie się bawiłem. Dziękuję wam wszystkim.


Część III „ O mnie”

Może się zastanawiacie co to za szaleństwo można popełnić w wieku trzydziestu trzech lat.
Otóż już tłumaczę. Dałem się namówić w ramach „eksperymentu socjologicznego” na napisanie tego tekstu.
Prócz chęci pisania (o czymkolwiek – choćby o świeczkach) i chęci wyrażania swoich opinii „na temat”, ale też wyrzucania w eter swoich emocji , bycie blogerem pozwala człowiekowi poczuć się częścią czegoś większego, częścią większej wspólnoty, która bardziej lub mniej jednolita i zgodna, daje poczucie wartości.
Nie jestem blogerem. Nie prowadzę własnego bloga i pewnie nigdy nie będę, bo nie jestem pasjonatem, choć po tych targach i spotkaniu z wami rozumiem czemu blogujecie. Jestem cynikiem i sceptykiem, pesymistą i minimalistą. Ale jestem jaki jestem, i jestem sobą. Znajomi mówią mi Jorx, a z imienia i nazwiska: Wacław Bajor.

Pozdrawiam, mam nadzieję, że dotarliście do końca tekstu.

piątek, 21 listopada 2014

#321

Jeszcze nie tak dawno, biegałam pomiędzy stoiskami na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. A już jutro i w niedzielę, będę biegać pomiędzy stoiskami na Targach Książki w Katowicach. To zdecydowanie bliżej. 


Razem z Grupą Śląskich Blogerów Książkowych zorganizowaliśmy kilka rzeczy które mogą Was Blogerów zainteresować. 

Po pierwsze panele dyskusyjne. Jak wiadomo, blogerzy uwielbiają rozmawiać o książkach i nie tylko. Właśnie w sobotę będzie ku temu wyśmienita okazja. Już od godziny 10:00 rozpocznie się zjazd blogerów książkowych i panele dla nich:
1. Czy na blogach książkowych chcemy czytać tylko o książkach? (przyznaję się, że będę go prowadzić, oczywiście jeśli tylko mój stan zdrowia mi na to pozwoli, bo zatkany nos nadal męczy)
2. Problem dyskusji na blogach, czyli jak zachęcić czytelników do polemiki w komentarzach 

Po drugie zorganizowaliśmy Wymianę Książkową


W sobotę na atresoli w godzinach 14:00 - 17:00 oraz w niedzielę w godzinach 11:00 - 14:00 będzie można wymienić książkę. Ale UWAGA!!! Wymienić można tylko i wyłącznie beletrystykę dla dorosłych. 

A tutaj regulamin:

1) Wymianę książkową organizują Śląscy blogerzy książkowi jako wydarzenie towarzyszące Targów Książki w Katowicach, które odbędą się w dniach 21-23.11.2014 r.
2) Organizatorzy akcji w żaden sposób nie zarabiają na tej akcji oraz nie czerpią z niej żadnych innych profitów.
3) "Ile przynosisz tyle wynosisz" to główna zasada akcji.
4) Książki wymieniamy w dwóch kategoriach (ze względu na datę wydania książki): I kategoria to roczniki 2000 – 2007, II kategoria to roczniki 2008 do 2014.
5) Wymieniamy tylko beletrystykę dla dorosłych (ewentualnie dla starszej młodzieży). Nie przyjmujemy książek dla dzieci, podręczników, poradników, komiksów itp.
6) Wymiana odbywa się "z ręki do ręki" - jeśli zainteresuje nas dana pozycja na stoliku z danej kategorii to wymieniamy ją na własne książki z tej samej kategorii (decyduje rok wydania).
7) Każdy użytkownik wymiany otrzyma kupon informujący o ilości przyniesionych i wymienionych książek, który uprawni użytkownika do dokonania wymiany także w innych dniach targowych, jeśli podczas jednej wizyty nie wybrał ilości tytułów odpowiadającej ilości przyniesionych książek.
8) Wszystkie inne wątpliwości rozwieją blogerzy dyżurujący na stoisku.

ZAPRASZAMY BARDZO SERDECZNIE!!!

poniedziałek, 27 października 2014

#320



Targi Książki to raj dla moli książkowych. Teraz wszędzie będą się pojawiać posty dotyczące tego co działo się podczas 18 Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie. Prawdę mówiąc nie chciałam o nich pisać. Jednak przeglądając strony różnych wydawnictw, autorów i blogi znajomych postanowiłam zmienić zdanie. Może akurat wzrosną mi statystyki. Ale o statystykach to opowiem za chwilę. Chociaż ten kto był na spotkaniu blogerów w sobotę będzie wiedział o co chodzi.

Targi Książki odbywały się w nowym miejscu, w większej hali wystawowej. Nie no, patrząc na rok wcześniejszy miejsca więcej, więc takiego upału i duchoty nie było. Jednak nowe miejsce i większa przestrzeń sprawiła, że pojawiło się więcej wystawców. Więcej miejsca do spacerowania albo raczej przepychania się. Bo w sobotę jest zawsze więcej ludzi i pojawia się więcej znanych nazwisk literatury. Tak też było i tym razem. Kolejki do stoisk wydawców były gigantyczne. Trzeba było swoje odstać. Ewentualnie dorwać swojego Autora pomiędzy spotkaniami. Jeśli chodzi o niedzielę to już było spokojniej i można było bez problemów zajrzeć wszędzie gdzie się chciało i bez problemu porozmawiać ze swoim ulubionym autorem.

W sobotę odbyło się także wyczekiwane przez wszystkich spotkanie blogerów książkowych. Kiedy zjawiłam się pod salą zaskoczył mnie wiek uczestników. Od młodych dziewczyn po osoby troszkę starze. Jak widać blogować można w każdym wieku. I błagam nie wmawiajcie mi, że ludzie nie czytają. Bo patrząc na ilość osób na Targach trzeba to zweryfikować. Ale, ale, odbiegam od tematu. Jakie było spotkanie? No cóż, atmosfera w pewnym momencie zrobiła się nawet wręcz gorąca. A to za sprawą pewnej blogerki i statystyk o których wspominałam na samym początku. Już spieszę z wyjaśnieniami. Spotkanie miał poprowadzić Grzegorz Raczek wraz ze Sławkiem Krempą. Niestety ten pierwszy nie dotarł a ten drugi starał się improwizować. Szło mu raczej średnio, ale za urok osobisty otrzymał gromkie brawa. Sławek zaproponował by każdy się przedstawił i powiedział coś o sobie i swoim blogu. Ok ,taka sprawa może się sprawdzić, kiedy grupa na spotkaniu liczy góra dwadzieścia osób a nie prawie sto czterdzieści. I tutaj przechodzimy do gorącej atmosfery. Otóż kilka blogerek postanowiło przejąć inicjatywę prowadzenia spotkania. Zaczęła się rozmowa na temat blogowania i tego jaki jest blog z recenzjami. Jedna z dziewczyn wspomniała, że pisanie recenzji książek i o sprawach okołoksiążkowych już jej nie wystarcza, a od momentu kiedy zaczęła pisać o sprawach popkulturowych wzrosły jej statystyki. Siedziałam na widowni i słyszałam jak przez salę przeszedł szum wzburzenia. Niektórzy szeptali między sobą ale jakoś nikt nie kwapił się do zabrania głosu, więc ja, jedyna „odważna” poprosiłam o mikrofon.

W imieniu wzburzonych osób zapytałam: czy pisze dla siebie, dla ludzi czy dla statystyk? Sorki, nie spodziewałam się, że otrzymam gromkie brawa i wywołam taką burzę, ale jestem pewna, że wiele osób się ze mną zgodzi. Dla wyjaśnienia napiszę teraz czym jest blog recenzencki dla mnie, możecie się nie zgodzić i mieć odmienne zdanie.

Piszę o książkach i o sprawach około książkowych w co zaliczyć można: premiery i zapowiedzi książek, wydarzenia literackie w regionie, wywiady z autorami. Nudne? Dla niektórych a i owszem. Ale jeśli na przykład masz świetne pióro i potrafisz zainteresować tematem to wtedy to już nie jest nudne, jest zachwycające. Czy ja mam dobre pióro ? Nie wiem, może, ale jest jednak kilka osób które śledzi moje wpisy i za to jestem niezmiernie wdzięczna.

Czy blogerów interesują statystyki? Mnie osobiście nie, ale możecie się ze mną nie zgodzić, i macie do tego prawo. Nigdy nie pisałam dla statystyk. I to może dziwić a niektórych nawet oburzyć: ” to po co piszesz ?!” – zapytają. Wyjaśniam. Bo lubię pisać, lubię dzielić opiniami o książkach i sprawach okołoksiążkowych. Jeśli coś mnie zachwyci to chcę podzielić się emocjami z ludźmi, nie lubię tego dusić w sobie. Jeśli jest komentarz pod tekstem, to świetnie wywiązuje się konwersacja (chociaż nie zawsze, a szkoda) jeśli go brakuje, wierzcie mi, nie mam zamiaru sobie wtedy strzelać w łeb. A poza tym znam blogerki, które nie muszą pisać o czymś innym niż o książkach by ich statystyki były bardzo wysokie.

Zdjęcia z targów pojawią się w momencie jak dopadnę swojego laptopa i zrzucę zdjęcia. Będą na pewno fan pejdżu Pestki i na moim profilu.

poniedziałek, 10 września 2012

#216

Targi, targi i... po targach :(

Targi Książki w Katowicach to idealne miejsce dla moli książkowych i nie tylko. To możliwość spotkania swoich ukochanych Autorów, nabycia książek w promocyjnych cenach, poznania nowości wydawniczych oraz spotkania z innymi blogerami.

I tak było w tym roku. Tym razem jednak udało Nam się dotrzeć do Spodka żeby wziąć udział w Targach Książki. Największe podziękowania należą się Monice Badowskiej, dzięki której Targi Książki mogły się odbyć po raz kolejny. Poza tym podziękowania należą się Redaktorowi Naczelnemu Wortalu granice.pl, który zorganizował fantastyczne spotkanie dla bloggerów.

I tak o to poniżej kilka zdjęć z soboty:

 Pani Małgorzata Gutowska - Adamczyk podpisująca swoje książki
 Autorki biorące udział w panelu dyskusyjnym "Kobieta w literaturze"
 swoje książki podpisywał także Andrzej Pilipiuk
 Agnieszka Lingas - Łoniewska podpisująca swoje książki
 Agnieszka Krawczyk prezentująca swoją najnowszą książkę :)
 z ulubionymi Agnieszkami :)
 Agnieszka z Panią Moniką dzięki której Targi w Katowicach się odbyły :) WIELKIE DZIĘKI!!!

A oto Nasze targowe zdobycze:

A tutaj najszczęśliwsza czytelniczka i bloggerka tych Targów :)

Ech.... szkoda, że tak krótko :( Ale jest szansa na kolejne spotkanie z Ukochanymi Autorkami już w październiku na Targach w Krakowie. Tylko czy dostanę urlop?