poniedziałek, 2 stycznia 2017

#409



W swoim czytelniczym życiu postanowiłam nie tylko skupiać się na książkach obyczajowych, kobiecych, ale także na tych z gatunku Young Adult. I nie robię tego dlatego, że chcę się odmłodzić czy coś, po prostu jestem bardzo ciekawa co Młodzi teraz czytują i jak bardzo zmienił się gust czytelniczy od czasu, gdy sama byłam młoda i zaczytywałam się w powieściach Musierowicz. Ostatnio w moje oczy rzuciła się najnowsza książka „Margo” Tarryn Fisher, która znalazła się na liście moich ulubionych autorek. Zaintrygowała mnie okładka i opis powieści, który może i sugeruje o czym jest książka, ale zapewniam, że niczego nie zdradza. 

Bone to zapomniane przez Boga miasteczko niedaleko Seattle. Właśnie tam w domu zwanym „pożeraczem”, z matką prostytutką mieszka nastoletnia Margo. Żeby uciec od przytłaczającej codzienności, przyjaźni się z Judah, chłopakiem jeżdżącym na wózku i mieszkającym w sąsiedztwie. Gdy umiera siedmioletnia dziewczynka Margo postanawia rozpocząć walkę ze złem. Z jakim skutkiem? Cóż, tego zdradzić nie mogę, by nie odbierać Wam przyjemności czytania. 

Kiedy rozpoczynałam przygodę czytelniczą z „Margo” nie spodziewałam się takiego emocjonalnego rollercoastera. Od tej książki nie można się oderwać i w zupełności nie przeszkadzała mi mała czcionka (okularnicy wiedzą co mam na myśli). To historia o której myśli się cały czas. Tej książki nie można odłożyć na potem. A nawet jeśli by wam się to zdarzyło to pewnie tylko po to by wziąć głębszy oddech i kontynuować czytanie. Będąc w pracy, przebierałam nogami z niecierpliwości, bo pragnęłam wrócić do domu i zatopić się z powrotem w świat Margo i Judah. 

Jeśli wydaje się Wam, że dostaniecie lekką historię o przyjaźni nastolatków to muszę Was rozczarować. To książka pełna bólu, samotności, smutku. To książka o porzuceniu dziecka przez matkę, o braku matczynej miłości, której każde dziecko powinno doświadczać od najmłodszych lat. Pokazuje, że krzywdy wyrządzone nam w dzieciństwie odbijają się na nas w przyszłości. Dzieciństwo nas kształtuje i w dużej mierze zależy to od naszych rodziców i osób które nas otaczają. Dopiero kiedy dorastamy, dopiero wtedy z problemami z przeszłości możemy poradzić sobie sami, ale i tak najlepiej z pomocą drugiej osoby. 

Autorka stworzyła dość mroczną historię i niesamowitą bohaterkę. Mamy możliwość zagłębić się w świat Margo, poznać jej lęki, strach a na końcu odwagę. Dzięki temu odkrywamy jej motywy działania. Czy je usprawiedliwiamy? To już pozostawiam do osobistej oceny. 

„Margo” nie jest powieścią dla każdego, ale każdy powinien ją poznać. By zostać zaskoczonym zakończeniem, które wbija całkowicie w fotel. Bo absolutnie nikt takiego obrotu sprawy się nie spodziewa. A to jak odbierzemy całą historię zależy od nas samych. 
Pozdrawiam i życzę miłej lektury.

Książkę przedpremierowo przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN

sobota, 31 grudnia 2016

#408



Wszyscy tworzą podsumowania roku. Kiedyś też tak robiłam. Wybierałam ulubioną książkę, film, muzykę itp. Itd. Jednak z czasem doszłam do wniosku, że nie chce mi się i nie mam na to czasu, wolę czytać. Poza tym było tego za dużo, by wynajdywać tę najlepszą i tę najgorszą. W sumie zdążyliście zauważyć, że…, kiedy książka nie przypada mi do gustu nie kończę jej tylko zabieram się za następną. Szkoda mi czasu na słabe książki, kiedy na półkach czekają nowe.


Przyznam, że mijający rok był bardzo zaczytany. Nie przypuszczałam nawet, że aż tak bardzo. Udało mi się przeczytać 82 książek. Byłoby ich więcej (albo mniej) gdybym nie porzuciła tych które mnie nie wciągnęły. W sumie wyszło ok 31204 stron. Brzmi nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że moja praca to tryb zmianowy od poniedziałku do niedzieli. Owszem, mogłoby być tego więcej, ale oprócz czytania istnieje inne życie. Chociażby to serialowe czy też filmowe.


Zaczytanego Nowego 2017 Roku Wszystkim Wam życzę!!! I pamiętajcie, nie jest ważne, ile ich przeczytacie, ważne, żeby to robić!!!

Zdjęcia: pinterest

sobota, 24 grudnia 2016

#407




Świąt białych, pachnących choinką, skrzypiących śniegiem pod butami, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, pełnych niespodziewanych prezentów. Świąt dających radość i odpoczynek, oraz nadzieję na Nowy Rok, żeby był jeszcze lepszy niż ten, który właśnie przemija. 
No i zaczytanych świąt. Koniecznie!!!



piątek, 23 grudnia 2016

#406


Na tę pozycję czekam z niecierpliwością. Tarryn Fisher pisze wyśmienite książki.

A co o książce pisze Wydawnictwo?

W Bone jest dom.
W domu mieszka dziewczyna.
W dziewczynie mieszka ciemność…

Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.

Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judaha – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.

Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.

Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych.

Zapiszcie sobie tę datę 11.01.2017

środa, 21 grudnia 2016

#405




Wiele razy już mówiłam, że po książki Magdy Witkiewicz sięgam z ogromną przyjemnością. Powtarzać się więc nie mam zamiaru. Są to książki, które wiele z nas powinno przeczytać. Dlatego staram się „zarażać” moje znajome i klientki w pracy miłością do Magdy. Powiem Wam, że idzie mi całkiem nieźle. Już nie raz zdarzyło się tak, że klientki którym poleciłam jedną z książek Magdy, wracały i od progu prosiły o kolejne tytuły, bo trafiłam nimi w sedno. I wiem, że książkę „Pracownia dobrych myśli” będę polecać tak samo gorąco jak inne, czyli komentarzem: „Proszę Pani, książki Magdaleny Witkiewicz, to ja biorę w ciemno i nigdy jeszcze się nie zawiodłam.” A jak było tym razem? Chyba nie muszę mówić, że wesoło jak zawsze i z przesłaniem. 

W Miasteczku na ulicy Pogodnej 26 mieściła się wiele lat temu „Pracownia dobrych myśli”. Jednak po śmierci babci Pelagii, która była krawcową, Pracownia zmieniała właścicieli i usługi. Były już trumny, a nawet sklep z częściami do szamb i betoniarek. Jednak wnuk Pelagii, Florian, postanowił przywrócić świetność lokalu i otworzył kwiaciarnię, miejsce do spełniania marzeń nie tylko swoich, ale także swojej matki Grażyny. To miejsce, gdzie każdy może znaleźć ukojenie: Ewa wraz z córką opłakuje śmierć męża, Giga rozpoczyna nowe życie w nowym miejscu i pracy, Pani Wiesia trzyma rękę na pulsie siedząc i obserwując okolicę z okna, Norbert uświadamia sobie, że czas najwyższy dorosnąć, a Pan Zbyszek postanawia oświadczyć się kobiecie swojego życia. No i Tomasz, który znalazł miłość chociaż się tego nie spodziewał. 

Po raz kolejny Magdalena Witkiewicz stworzyła historię ciepłą i dającą wiarę w ludzi. Pokazuje, że mieszkanie w kamienicy wcale nie musi oznaczać znieczulicy. Wręcz przeciwnie. Udowadnia, że pomoc sąsiedzka jest możliwa. W kamienicy przy Pogodnej 26 wszyscy wiedzą o sobie wszystko, pomagają sobie nawzajem, wspierają się i martwią. Mogą na sobie polegać w każdej sytuacji. Tak naprawdę takie sytuacje, jak opisane w książce, nie zawsze są możliwe w życiu codziennym. Ale po przeczytaniu tej książki wierzymy, że gdzieś jest takie miejsce, gdzie wszyscy sąsiedzi się o siebie troszczą i są wobec siebie życzliwi. 

Jeśli poszukujecie książki, która rozleje w waszym sercu ciepło to „Pracownia dobrych myśli” jest właśnie taka. Polecam!!!