wtorek, 16 maja 2017

#423




Po książki z gatunku młodzieżowego sięgam rzadko, częściej po te z Young Adult. Pewnie dlatego, że na młodzieżowe jestem już za stara, ale na YA jeszcze nie tak bardzo. Poza tym lubię sięgać po książki, które mnie pochłaniają, które sprawiają, że zatracam się w świecie bohaterów. I tak właśnie było w przypadku książki "Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley.

Annę, córkę senatora Stanów Zjednoczonych poznajemy w dniu jej szesnastych urodzin, kiedy wraz ze swoim chłopakiem wybiera się do klubu. Niestety świętowanie kończy się tragedią. Chłopak zostaje śmiertelnie pobity, a Anna uprowadzona przez niebezpiecznego gangstera, Cartera. Dziewczyna zostaje uratowana po roku, a porywacz trafia za kratki. Czas więzienia przez Cartera odbiło na niej swoje piętno. Anna raz za razem jest relegowana z uczelni. Całkowicie zamknęła się na ludzi, panicznie boi się dotyku i nie ufa nikomu. Carter, który siedzi w więzieniu wysyła jej listy miłosne oraz pogróżki. Ojciec Anny bardziej chronić córkę, angażuje do jej ochrony najlepszego agenta SWAT Ashtona Taylora. Czy Anna wreszcie otworzy się na ludzi i zaprzyjaźni z agentem? I czy w końcu zrozumie, że zasługuje na miłość i bycie szczęśliwą?

Po różnych - pozytywnych i nie tylko - recenzjach książki "Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno” miałam małe obawy, czy najnowsza książka Moseley przypadnie mi do gustu i czy gatunek jest dla mnie odpowiedni. Wszelkie wątpliwości minęły po przeczytaniu pierwszego rozdziału. Chociaż przyznam się szczerze, że po prologu miałam ochotę rzucić książką w kąt. Dlaczego? Nie podobał mi się język. Jednak uświadomiłam sobie, że to młodzieżówka, a młodzi ludzie mówią właśnie w ten sposób.

Autorka stworzyła niebanalną parę bohaterów. Przez całą powieść obserwujemy metamorfozę Anny. Z początku była wredną zołzą, która wymykała się ochraniającym ją ochroniarzom i czuła strach przed dotykiem i bliskością drugiej osoby. To co wydarzyło się, gdy przytrzymywał ją Cartera, odbiło się głośnym echem na jej postawie. Co jest całkiem zrozumiałe. Nocne koszmary to codzienność. Jednak pod wpływem Ashtona, zmienia się diametralnie. Otwiera się na ludzi, chociaż gdzieś tam środku wciąż się boi, że nie może być szczęśliwa i nie może nikogo pokochać. Bo wciąż pamięta o swoim zabitym chłopaku.

Kirsty Moseley w swojej powieści pokazała, że gdy otaczają nas życzliwi i pomocni ludzie, potrafimy walczyć z przeszłością oraz demonami, które nami zawładnęły. Anna jest tego całkiem niezłym przykładem. Dzięki Ashtonowi pokonuje swoje lęki, staje się silniejsza.

Książkę czyta się błyskawicznie. Historia Anny i jej ochroniarza wciąga z każdą stroną. A gdy docieramy do końca… okazuje się, że na resztę musimy poczekać.

I tak jak napisała kiedyś moja znajoma „Moseley pisze łatwo lekko i przyjemnie. Na raz” Polecam


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins Polska


środa, 26 kwietnia 2017

#422


Kiedy za oknem pogoda nie sprzyja czytaniu w plenerze, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest zakopanie się pod kocem, z ulubioną herbatą oraz świetną książką. Tak właśnie zrobiłam. Zasiadłam na krótkiej sofie z drugim tomem sagi „Czary codzienności. Przyjaciele i rywale" Agnieszki Krawczyk. Postanowiłam przeczytać tę pozycję po raz drugi, bo niebawem swoją premierę będzie miał tom trzeci. A mnie umknęło kilka rzeczy od czasu, kiedy czytałam ją po raz pierwszy.

Życie w Zmysłowie toczy się utartym rytmem. Kawiarnia prowadzona przez Agatę, Tosię i Danielę, prosperuje wyśmienicie i przyciąga coraz większe rzesze klientów. Wszyscy są zachwyceni nowym miejscem na mapie Zmysłowa. Agata nie ustaje w poszukiwaniach ojca Tosi, ale kiedy odkrywa prawdę, jest już za późno na to, aby Tosia poznała swojego tatę. Testament znaleziony w skrytce depozytowej matki, uświadamia jej, że czeka ją batalia z innymi spadkobiercami. Jakby tego było mało, na spokojnym dotychczas życiu mieszkańców Zmysłowa, kładzie się cieniem budowa nowoczesnego ośrodka z termami. Spokój zostaje zmącony, a lokalna społeczność dzieli się na dwa obozy. A żeby jeszcze bardziej utrudnić życie siostrom, w Zmysłowie zjawia się starszy, przyrodni brat Tosi. 

Jak już nieraz wspominałam lubię czytać książki, które układają się w serie. Wtedy nie rozstaję się tak szybko z bohaterami, z którymi zdążyłam się już zżyć we wcześniejszych częściach i wiem, że znów się spotkamy. Tutaj było identyczne. Lubię wracać do Zmysłowa, do kawiarni „3 siostry i 3 koty” by napić się spokojnie dobrej kawy i zjeść jakiś specjał przygotowany przez Danielę. To miejsce ma swój urok. Uwielbiam zaglądać w znajome kąty i spotykać „znajomych”. Toczyć z nimi nieśpieszne rozmowy o codzienności i pomagać przy rozwiązywaniu problemów. 

W tej części podobnie jak w poprzedniej, Agnieszka uwodzi opisami. Czytając o Zmysłowie, czytelnik ma wrażenie jakby sam spacerował po tym małym miasteczku. Czuł zapach traw, kwiatów czy też aromatów herbat serwowanych w kawiarni. Takie właśnie są książki Agi. To ciepłe opowieści o codzienności. Przepełnione magią. Sielskość małej miejscowości sprawia, że chce się tam jechać, obcować z przyrodą. Może się komuś wydawać, że są one przesłodzone, ale według mnie tak nie jest. Jednak jak dobrze wiemy nie zawsze wszystko jest kolorowe. I tym razem też tak nie jest. Budową ośrodka z termami wszystkim komplikuje życie, a pani burmistrz za wszelką cenę chce postawić na swoim. Nie cofnie się przed niczym i choć jej determinacja jest godna podziwu, to nie zdaje sobie jednak sprawy jak bardzo zżyte są małe społeczności, które będą walczyć z tym co nie jest po ich myśli. Przecież w kupie siła. I należy dbać o dobro ogółu, a nie jednostek.

Tym razem Agnieszka kończy swoją część z przytupem. I to takim, że czytelnik przebiera nogami z niecierpliwością w oczekiwaniu na kolejny tom. Dlatego też, choć uwielbiam czytać serie, to minusem jest to, że nie wszystkie części są od razu wydawane. Postanowiłam więc przeczytać ten drugi tom jeszcze raz by przypomnieć sobie to co działo się w tej części. Bo przecież za chwilę premiera tomu trzeciego. Jestem bardzo ciekawa jak Agnieszka poplącze losy bohaterów i rozwiąże niesnaski.



wtorek, 11 kwietnia 2017

#421



Jak sami zdążyliście zauważyć, rzadko sięgam po kryminały. Nie dzieje się tak, że ich nie lubię. Owszem lubię, ale… jakby nie zawsze lubię się bać. Jednak raz na jakiś czas zatapiam się w kryminalny świat. Dlatego z miłą chęcią sięgnęłam po debiut literacki Anna Snoekstra „Córeczka”.

Pewna bezdomna kobieta, próbując uniknąć więzienia, przywłaszcza sobie tożsamość dziewczyny, która zaginęła wiele lat wcześniej. Bardzo pomógł jej tym fakt, że była podobna do zaginionej. Rozpoczyna nowe życie jako Rebecca Winter. Bez problemu wtapia się w życie rodzinne: śpi w jej łóżku, nosi jej ubrania, przyjaźni ze znajomymi. Policjant, który prowadził śledztwo zaginięcia Rebeki, chce jednak za wszelką cenę dowiedzieć się co działo się z dziewczyną, podczas jej nieobecności. Gdzie była? Gdzie się ukrywała? Jednak ona nie ma ochoty mu w tym pomagać. W pewnym momencie dociera do niej, że to zaginięcie wcale nie musi być przypadkowe. I odkrywa, że jej także grozi niebezpieczeństwo. A może Beca nie zaginęła tylko ktoś ją zamordował? Czy rodzina coś ukrywa? 

Kiedy zagłębiałam się w świat bohaterów nie wiedziałam co otrzymam. Prawie pod koniec, bałam się czytać dalej. 

Autorka wykreowała historię, która trzyma w napięciu. Nie pozwala wręcz od siebie się oderwać. Odwracając kolejne strony czytelnik zastanawia się co tak naprawdę wydarzyło się w tym domu? Ile zła w nim mieszka. I czy główna bohaterka rozwiąże zagadkę zaginięcia Rebecci?

Świetnym zagraniem jest to, że kobieta, którą poznajemy na samym początku nie ma imienia - nie wiemy skąd jest i jaką ma przeszłość. Z czasem poznajemy ją lepiej, gdy porównuje swoje dawne życie z tym, które wiedzie obecnie. Jednocześnie prowadzona jest równoległa narracja, która opowiada całą historię z punktu widzenia zaginionej dziewczyny. Wiemy dokładnie jak wyglądało jej życie, praca oraz przyjaźnie. I co działo się z nią podczas feralnych dni przed zaginięciem.

Czytając powieść, czytelnik zastanawia się czy kradzież tożsamości może mieć jakieś konsekwencje. Czy bohaterce ujdzie to na sucho, jeśli prawda wyjdzie na jaw? A wy jak myślicie?

„Córeczka” to świetny thriller, który trzyma w napięciu cały czas. Jeśli lubicie się zastanawiać „kto zabił?” to ta książka jest właśnie dla was. Gdyż do samego końca, czytelnik nie ma pojęcia co się stało z Rebeccą Winter. Polecam!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins


wtorek, 4 kwietnia 2017

#420




Harry nie jest już oficerem policji. Już nie goni cieni. Jest za to mężem Rakel i ojcem dla Olega. Ale też suchym alkoholikiem i człowiekiem, którego dręczą sny, a w szczególności jeden. Koszmar, w którym nawiedza go mężczyzna „opętany” przez demona. Niektóre rzeczy możemy odłożyć na póżniej, o niektórych możemy zapomnieć. Jednak nierozwiązane sprawy, te których nie udało nam się doprowadzić do końca, zazwyczaj będą nas prześladowały po kres naszych dni. Zwłaszcza jeśli ktoś nazywa się Harry Hole.

W Oslo giną młode kobiety. Są zabijane w okrutny i dosyć osobliwy sposób. Wszyscy chcą jak najszybszego rozwiązania sprawy i ujęcia mordercy – a najbardziej ambitny i nie oglądający się na innych komendant policji, któremu medialny rozgłos sprawy może bardzo zaszkodzić w karierze. Bellman składa Harremu oferte nie do odrzucenia, a Harry pomimo, że obiecał Rakel nie zajmować się już śledztwami przyjmuję propozycję. Bo pragnienie nigdy nie gaśnie, i jeśli wydaje ci się, że nic nie możesz zrobić to przynajmniej zrób „coś, do czego możesz się przydać”. Jednocześnie morderstwa, w niejasny sposób, przypominają Harremu coś co miało już miejsce w przeszłości. A może to tylko przez te koszmary i demony. 

Nesbo kazał nam czekać dosyć długo na nową powieść z udziałem Harrego Hole. I w samej książcę również tak samo długo musimy czekać na starego dobrego Harrego. Przez pierwsze sto stron nasz bohater jest raczej postacią drugolanową – przynajmniej można odnieść takie wrażenie. Ale kiedy się już zacznie to z „przytupem” i wierzę, że miłośnicy Harre Hole nie będą rozczarowani.

Zwyczajnie przez te pierwsze sto stron komisarz potrzebuje czasu, aby znowu poczuć zew krwi i na nowo przekonać samego siebie co jest jego powołaniem. I kiedy już wie... to nie cofnie się i nie spocznie, dopóki nie znajdzie odpowiedzi na pytania : kto ? jak ? I dlaczego?
I zapewniam Was, że jak w poprzednich książkach Jo Nesbo, tak i w tej, nie wszystko jest takie jak sie wydaje. 

„Pragnienie” jest książką, która trzyma poziom, tak jak wszystkie poprzednie z serii. Czasami nie dzieje się nic, ale tylko po to, aby wzbudzić nasz głód i pragnienie, aby w końcu się wydarzyło. Bo przecież o to właśnie chodzi, żeby czytelnik połykał kolejne strony powieści i pędził z bohaterami ku „przepaści”, która nazywa się KONIEC. 



czwartek, 23 marca 2017

#419




Właśnie uświadomiłam sobie, że bardzo przywiązuje się do bohaterów. I lubię, kiedy historie nie zamykają się tylko w jednym tomie. Wiem wtedy, że z bohaterami jeszcze nieraz wypiję kawę i odwiedzę znajome kąty. Tak właśnie jest w przypadku drugiego tomu trylogii Ewy Cielesz „Córka cieni. Obce matki”.

Adam ukończył studia historyczne. Nie jest do końca zadowolony ze swojej pracy dyplomowej, nie udało mu się odkryć co stało się z Julianą, więc razem z Toffi wyrusza w Polskę na poszukiwania śladów kobiety. I dopiero wtedy poznaje prawdę kim Juliana jest dla dziewczyny i dlaczego pamiętnik trafił właśnie do niego. Wyprowadza się w końcu do Warszawy, by tam rozpocząć pracę w muzeum oraz w redakcji pisma historycznego. Jednak pewnego dnia, zupełnie przypadkowo spotyka kobietę, Joannę, która okazuje się córką poszukiwanej przez nich Juliany. I tak rozpoczyna się opowieść o tym co działo się z nią od momentu opuszczenia chaty, gdy tylko ukończyła siedem lat.

Najwspanialsze było to że posiadam w domu całą trylogię. W momencie, gdy skończyłam tom pierwszy, mogłam bez problemu zabrać się za kolejny. Nie miałam żadnej przerwy w czytaniu, była ciągłość i dzięki temu nie zapomniałam tego co już się wydarzyło. 

W drugim tomie poznajemy historię Julianny z pierwszej ręki. Kobieta snuje opowieść o tym co działo się w jej życiu, gdy tylko przekroczyła próg domu w Bieszczadach. Jej tułaczkę po Polsce, szukanie swojego miejsca oraz rodziny w Konstancinie pod Warszawą.

W tej części, podobnie jak w tej wcześniejszej dużą rolę odegrało to historyczne I tak dowiadujemy się, że kiedy Juliana przebywa w domu dziecka w Polsce trwa okres stalinowski. Losy bohaterek pokazują wprost, że ci którzy mieli swoje zdanie i byli przeciwni reżimowi nie kończyli najlepiej. No i poznajemy Kobiety - obce matki - które stawały na drodze dziewczynki i opiekowały się nią oraz zapewniały jej dach nad głową. Ale dziewczynka dość często zmieniała miejsce zamieszkania. Uciekała w nowe miejsca, gdy w starych nie czuła się już bezpiecznie. Nie zawsze jednak bywała wtedy szczęśliwa. Zdarzało się, że była wykorzystywana do pracy w domu w zamian za nocleg i jedzenie.

W drugim tomie rozwiązane zostają tajemnice z tomu pierwszego. Wszelkie nieścisłości zostają wyjaśnione. W drugiej części należy jeszcze zwrócić uwagę na burzliwą przyjaźń pomiędzy Adamem i Toffi. Przyjaźń trudną, która jest przetykana kłótniami, sprzeczkami oraz nieporozumieniami.

Cieszę się, że od razu mogą zagłębić się w trzecią część i poznać dalszą przeszłość przyszłość Juliany oraz przyszłość Adama i Toffi. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Axis Mundi