wtorek, 11 kwietnia 2017

#421



Jak sami zdążyliście zauważyć, rzadko sięgam po kryminały. Nie dzieje się tak, że ich nie lubię. Owszem lubię, ale… jakby nie zawsze lubię się bać. Jednak raz na jakiś czas zatapiam się w kryminalny świat. Dlatego z miłą chęcią sięgnęłam po debiut literacki Anna Snoekstra „Córeczka”.

Pewna bezdomna kobieta, próbując uniknąć więzienia, przywłaszcza sobie tożsamość dziewczyny, która zaginęła wiele lat wcześniej. Bardzo pomógł jej tym fakt, że była podobna do zaginionej. Rozpoczyna nowe życie jako Rebecca Winter. Bez problemu wtapia się w życie rodzinne: śpi w jej łóżku, nosi jej ubrania, przyjaźni ze znajomymi. Policjant, który prowadził śledztwo zaginięcia Rebeki, chce jednak za wszelką cenę dowiedzieć się co działo się z dziewczyną, podczas jej nieobecności. Gdzie była? Gdzie się ukrywała? Jednak ona nie ma ochoty mu w tym pomagać. W pewnym momencie dociera do niej, że to zaginięcie wcale nie musi być przypadkowe. I odkrywa, że jej także grozi niebezpieczeństwo. A może Beca nie zaginęła tylko ktoś ją zamordował? Czy rodzina coś ukrywa? 

Kiedy zagłębiałam się w świat bohaterów nie wiedziałam co otrzymam. Prawie pod koniec, bałam się czytać dalej. 

Autorka wykreowała historię, która trzyma w napięciu. Nie pozwala wręcz od siebie się oderwać. Odwracając kolejne strony czytelnik zastanawia się co tak naprawdę wydarzyło się w tym domu? Ile zła w nim mieszka. I czy główna bohaterka rozwiąże zagadkę zaginięcia Rebecci?

Świetnym zagraniem jest to, że kobieta, którą poznajemy na samym początku nie ma imienia - nie wiemy skąd jest i jaką ma przeszłość. Z czasem poznajemy ją lepiej, gdy porównuje swoje dawne życie z tym, które wiedzie obecnie. Jednocześnie prowadzona jest równoległa narracja, która opowiada całą historię z punktu widzenia zaginionej dziewczyny. Wiemy dokładnie jak wyglądało jej życie, praca oraz przyjaźnie. I co działo się z nią podczas feralnych dni przed zaginięciem.

Czytając powieść, czytelnik zastanawia się czy kradzież tożsamości może mieć jakieś konsekwencje. Czy bohaterce ujdzie to na sucho, jeśli prawda wyjdzie na jaw? A wy jak myślicie?

„Córeczka” to świetny thriller, który trzyma w napięciu cały czas. Jeśli lubicie się zastanawiać „kto zabił?” to ta książka jest właśnie dla was. Gdyż do samego końca, czytelnik nie ma pojęcia co się stało z Rebeccą Winter. Polecam!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins


wtorek, 4 kwietnia 2017

#420




Harry nie jest już oficerem policji. Już nie goni cieni. Jest za to mężem Rakel i ojcem dla Olega. Ale też suchym alkoholikiem i człowiekiem, którego dręczą sny, a w szczególności jeden. Koszmar, w którym nawiedza go mężczyzna „opętany” przez demona. Niektóre rzeczy możemy odłożyć na póżniej, o niektórych możemy zapomnieć. Jednak nierozwiązane sprawy, te których nie udało nam się doprowadzić do końca, zazwyczaj będą nas prześladowały po kres naszych dni. Zwłaszcza jeśli ktoś nazywa się Harry Hole.

W Oslo giną młode kobiety. Są zabijane w okrutny i dosyć osobliwy sposób. Wszyscy chcą jak najszybszego rozwiązania sprawy i ujęcia mordercy – a najbardziej ambitny i nie oglądający się na innych komendant policji, któremu medialny rozgłos sprawy może bardzo zaszkodzić w karierze. Bellman składa Harremu oferte nie do odrzucenia, a Harry pomimo, że obiecał Rakel nie zajmować się już śledztwami przyjmuję propozycję. Bo pragnienie nigdy nie gaśnie, i jeśli wydaje ci się, że nic nie możesz zrobić to przynajmniej zrób „coś, do czego możesz się przydać”. Jednocześnie morderstwa, w niejasny sposób, przypominają Harremu coś co miało już miejsce w przeszłości. A może to tylko przez te koszmary i demony. 

Nesbo kazał nam czekać dosyć długo na nową powieść z udziałem Harrego Hole. I w samej książcę również tak samo długo musimy czekać na starego dobrego Harrego. Przez pierwsze sto stron nasz bohater jest raczej postacią drugolanową – przynajmniej można odnieść takie wrażenie. Ale kiedy się już zacznie to z „przytupem” i wierzę, że miłośnicy Harre Hole nie będą rozczarowani.

Zwyczajnie przez te pierwsze sto stron komisarz potrzebuje czasu, aby znowu poczuć zew krwi i na nowo przekonać samego siebie co jest jego powołaniem. I kiedy już wie... to nie cofnie się i nie spocznie, dopóki nie znajdzie odpowiedzi na pytania : kto ? jak ? I dlaczego?
I zapewniam Was, że jak w poprzednich książkach Jo Nesbo, tak i w tej, nie wszystko jest takie jak sie wydaje. 

„Pragnienie” jest książką, która trzyma poziom, tak jak wszystkie poprzednie z serii. Czasami nie dzieje się nic, ale tylko po to, aby wzbudzić nasz głód i pragnienie, aby w końcu się wydarzyło. Bo przecież o to właśnie chodzi, żeby czytelnik połykał kolejne strony powieści i pędził z bohaterami ku „przepaści”, która nazywa się KONIEC. 



czwartek, 23 marca 2017

#419




Właśnie uświadomiłam sobie, że bardzo przywiązuje się do bohaterów. I lubię, kiedy historie nie zamykają się tylko w jednym tomie. Wiem wtedy, że z bohaterami jeszcze nieraz wypiję kawę i odwiedzę znajome kąty. Tak właśnie jest w przypadku drugiego tomu trylogii Ewy Cielesz „Córka cieni. Obce matki”.

Adam ukończył studia historyczne. Nie jest do końca zadowolony ze swojej pracy dyplomowej, nie udało mu się odkryć co stało się z Julianą, więc razem z Toffi wyrusza w Polskę na poszukiwania śladów kobiety. I dopiero wtedy poznaje prawdę kim Juliana jest dla dziewczyny i dlaczego pamiętnik trafił właśnie do niego. Wyprowadza się w końcu do Warszawy, by tam rozpocząć pracę w muzeum oraz w redakcji pisma historycznego. Jednak pewnego dnia, zupełnie przypadkowo spotyka kobietę, Joannę, która okazuje się córką poszukiwanej przez nich Juliany. I tak rozpoczyna się opowieść o tym co działo się z nią od momentu opuszczenia chaty, gdy tylko ukończyła siedem lat.

Najwspanialsze było to że posiadam w domu całą trylogię. W momencie, gdy skończyłam tom pierwszy, mogłam bez problemu zabrać się za kolejny. Nie miałam żadnej przerwy w czytaniu, była ciągłość i dzięki temu nie zapomniałam tego co już się wydarzyło. 

W drugim tomie poznajemy historię Julianny z pierwszej ręki. Kobieta snuje opowieść o tym co działo się w jej życiu, gdy tylko przekroczyła próg domu w Bieszczadach. Jej tułaczkę po Polsce, szukanie swojego miejsca oraz rodziny w Konstancinie pod Warszawą.

W tej części, podobnie jak w tej wcześniejszej dużą rolę odegrało to historyczne I tak dowiadujemy się, że kiedy Juliana przebywa w domu dziecka w Polsce trwa okres stalinowski. Losy bohaterek pokazują wprost, że ci którzy mieli swoje zdanie i byli przeciwni reżimowi nie kończyli najlepiej. No i poznajemy Kobiety - obce matki - które stawały na drodze dziewczynki i opiekowały się nią oraz zapewniały jej dach nad głową. Ale dziewczynka dość często zmieniała miejsce zamieszkania. Uciekała w nowe miejsca, gdy w starych nie czuła się już bezpiecznie. Nie zawsze jednak bywała wtedy szczęśliwa. Zdarzało się, że była wykorzystywana do pracy w domu w zamian za nocleg i jedzenie.

W drugim tomie rozwiązane zostają tajemnice z tomu pierwszego. Wszelkie nieścisłości zostają wyjaśnione. W drugiej części należy jeszcze zwrócić uwagę na burzliwą przyjaźń pomiędzy Adamem i Toffi. Przyjaźń trudną, która jest przetykana kłótniami, sprzeczkami oraz nieporozumieniami.

Cieszę się, że od razu mogą zagłębić się w trzecią część i poznać dalszą przeszłość przyszłość Juliany oraz przyszłość Adama i Toffi. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Axis Mundi


sobota, 18 marca 2017

#418




Po książki Wydawnictwa Czwarta Strona sięgam w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. I tak też było z książką Katarzyny Żak „Nie ma tego złego”. Kiedy tylko wypatrzyłam ją na stole nowości wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Zuzanna zostaje zdradzona i porzucona przez swojego narzeczonego dwa miesiące przed ślubem. Zwalnia się z pracy, by nie spotykać Niewiernego i jego nowej miłości , ale nie ma jednak czasu na ronienie łez. Dziewczyna musi znaleźć nową pracę by spłacać kolejne raty nowego mieszkania, w którym miała notabene mieszkać z przyszłym mężem. Zuza wraca do rodzinnego miasteczka i rozpoczyna pracę w miejscowej gazecie, którą rządzi jej wujek. W miasteczku huczy od plotek, w sprawie morderstwa pewnego przedsiębiorcy. Gdy na imprezie z okazji dziesięciu lat po maturze Zuzy, ginie jej przyjaciółka, dziewczyna postanawia przeprowadzić własne śledztwo, by dowiedzieć się kto jest mordercą.

Byłam nastawiona na powieść bardzo lekką, a dostałam obyczajowy kryminał, który wciąga i od którego nie można się całkowicie oderwać. Na początku powieści będziemy trzymać kciuki za Zuzę, by poradziła sobie z porzuceniem przez Niewiernego. A później będziemy jej kibicować by nic złego nie stało się podczas śledztwa w sprawie morderstwa przyjaciółki.

Niech nikogo nie zwiedzie Seria z babeczką, to nie romans ani babskie czytadło. To całkiem nieźle skonstruowany obyczaj z kryminałem w tle podczas lektury którego sami będziemy się zastanawiać kto za tym wszystkim stoi. A gdy już tajemnica zostanie ujawniona krzykniemy: co?!

To debiut autorki i w dodatku całkiem niezły. Styl jest lekki co sprawia, że szybko się czyta. Na wakacje i wolne popołudnie idealne. Polecam!




wtorek, 14 marca 2017

#417




Zdarza mi się, że przy pierwszym spotkaniu z książką – np. tylko wizualnym, bądź na którymś z portali internetowych – nie jestem nią zainteresowana. Potem mija jakiś czas i pojawia się usilna chęć by tę książkę jednak przeczytać. I tak właśnie było w przypadku książki Ewy Cielesz „Córka cieni. Siedem szmacianych dat". Na początku obawiałam się, że ta historia to nie moje klimaty. Wszystko się zmieniło, gdy zatopiłam się w lekturze i dałam się porwać wydarzeniom. 

Adam wraz z kolegami przemierza z plecakiem Bieszczady. Idąc przez las natrafiają na opuszczony dom, w którym natykają się w jednej z izb na siedem szmacianych lalek leżących na podłodze. Na przyjaciołach Adama nie robi to żadnego wrażenia, ale Adam podskórnie czuje, że w tym domu coś się wydarzyło, że skrywa jakąś tajemnicę. Na skrzyni stojącej nieopodal, chłopak dostrzega też tajemniczy pakunek. Przekonuje kolegów, że nocowanie w tym miejscu, to nie jest najlepszy pomysł. Rozbijają namioty na polanie przy domu i kładą się spać, ale Adam nie może zasnąć. Ten pakunek ze skrzyni wciąż siedzi mu głowie. Wraca do środka i zabiera go ze sobą. Po powrocie do Wrocławia w pakunku znajduje pamiętnik młodej dziewczyny Magdaleny, która mieszkała kiedyś w tamtym domu. Adam czytając pamiętnik całkowicie zatraca się w jej historii. Po ostatnim urwanym wpisie pamiętnika postanawia dowiedzieć się co się stało z kobietą a także z jej córką, Czy mu się to udało? Cóż na to pytanie znajdziemy mam nadzieję odpowiedzi w drugim tomie „Córka cieni. Obce matki”. 

Tak naprawdę, jak dobrze wiecie, bo powtarzam to raz na jakiś czas, nie czytuję książek z tłem historycznym. Ale przyłapuję się na tym coraz częściej, że jakąś książkę z historią w tle przeczytam. Tutaj było dokładnie tak samo. Autorka fantastycznie połączyła opowieść Magdaleny i dzieję Kresów Wschodnich, terenów jakże pięknych a zarazem niebezpiecznych, zwłaszcza podczas wojennej pożogi. Przeżycia bohaterki, jej odczucia, a przede wszystkim strach o całą swoją rodzinę, nadają książce niesamowity nastrój przez co ciężko jest się od niej oderwać. Opisując to wszystko Autorka sprawiła, że z przyjemnością zatapiałam się w świat powieści i z każdą stroną byłam bardziej ciekawa tego co będzie dalej. 

Jeśli w książce występują błędy i nieścisłości historyczne to ja ich nie dostrzegam. Wszystkie historyczne wtrącenia nadają opowieści klimatu i idealnie ją dopełniają. 

Mam nadzieję, że w kolejnej części Adamowi uda się odkryć tajemnicę Juliany i dowie się co działo się z Magdaleną, gdy zapiski z pamiętnika się urywają. No i że w tym wszystkim pomoże mu tajemnicza Toffi. Lecę czytać drugi tom. Do usłyszenia. 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Axis Mundi