Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Mak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Mak. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 marca 2021

#569 - Kaprys gangstera - recenzja premierowa

 




Lubię od czasu do czasu sięgnąć po literaturę przez niektórych nazywaną erotyczną. Ale w niektórych kręgach jest ona nazywana literaturą romansową. Dla mnie jest to miks erotyki z romansem. Taki całkiem do zniesienia. Gdzie gorące sceny seksu nie wylewają się z każdej strony i nie przyprawiają czytelnika o odruch wymiotny. Bo widzicie, z takimi powieściami jest różnie. Jedne po przeczytaniu pierwszej strony sprawiają, że czytelnik ma ochotę wyprać sobie mózg, a inne sprawiają, że dreszczyk podniecenia nie opuszcza nas do ostatniej strony. I tak właśnie było w przypadku najnowszej książki Katarzyny Mak „Kaprys gangstera”. Nie mogłam się od niej oderwać. 

Elena pracuje dla głównego prokuratora. Mieszka z narzeczonym, z którym planuje wspólną przyszłość. Pewnego wieczoru, robi za koło ratunkowe swojej przyjaciółki Dolores. W pubie spotyka pewnego tajemniczego mężczyznę, który z kolei pomaga jej wrócić do domu, po tym jak wymieszała tabletki nasenne z alkoholem. Następnego dnia okazuje się, że to ważny klient jej szefa. Po raz kolejny drogi Eleny oraz Marcella przecinają się w Miami. Marcello to szycha na Sardynii, a może lepiej brzmi gangster, który ma wszystko, od pieniędzy po każdą kobietę, która stanie na jego drodze. Czy tych dwoje może połączyć gorący romans? Czy może na przeszkodzie stanie włoskie życie Marcella?

Powiem wam, że autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła tą historią. Owszem są sceny seksu, ale nie są aż tak bardzo wyuzdane i pojawiają się od czasu do czasu. Są wręcz dosadne, ale nie obrzydzają w żaden sposób czytelnika. Wręcz przeciwnie. Bardzo spodobało mi się połączenie romansu, obyczaju i lekkiego kryminału, bo przecież Marcello to gangster. Bardzo spodobała mi się jego postać, gdyż przy tej swojej włoskiej stanowczości i stawianiu na swoim, miękł przy ukochanej kobiecie. Poza tym, Elena przeszła metamorfozę, z cichej kobitki stała się stanowcza i zdeterminowana. 

Dla niektórych czytelników historia Eleny i Marcella może wydawać się momentami znajoma. Wiecie gangster porywa młodą dziewczynę do Włoch. Tak, brzmi znajomo prawda? Ale przecież jest sporo takich historii, gdzie bad boy porywa naiwną dziewczynę, więzi i od czasu do czasu bzyka. Tę historię czytało mi się z przyjemnością, nie odrzucało mnie, nie miałam odruchów wymiotnych podczas opisywanych scen miłosnych. Bo widzicie, o tym trzeba umieć pisać, mimo że opisywany jest ostry seks na toaletce w garderobie. Czytelnik ma sobie to wyobrażać, a nie krzywić się podczas czytania i szybko przerzucać strony by ominąć te opisy. I ja podczas tej książki właśnie tak miałam. 

Przyznam się szczerze, że zupełnie takiego zakończenia się nie spodziewałam. Ale Katarzyna Mak w swoich wcześniejszych książkach (tych które udało mi się przeczytać) zawsze zaskakuje czytelnika. Nie skłamię mówiąc, że chciałabym więcej tej historii i tych bohaterów, których polubiłam i to bardzo.

Jeśli szukacie dobrego romansu, to „Kaprys gangstera” nadaje się do tego idealnie. Polecam

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B / Lipstick Books 

piątek, 24 lipca 2020

#555 - Sen o aniele



Jak już zdążyliście zauważyć, sięgam po prawie każdy gatunek literacki. Ostatnio łapię się na tym, że często czytam powieści obyczajowo-romansowo-erotyczne. Taka to ciekawa mieszanka wybuchowa. Nie tak dawno opowiadałam Wam o książce „Dotyk Anioła” Katarzyny Mak. Pierwsza część mi się podobała, a zakończenie zaskoczyło. A jak było z drugą częścią czyli „Sen o Aniele”?

Tom pierwszy zakończył się odejściem Angel. Ale wiecie, w książkach wszystko jest możliwe. Okazało się bowiem, że jest zupełnie inaczej i kobieta została porwana przez szejka. Jest więziona w jego pałacu. Przez cały czas pobytu w tamtym miejscu wspomina swojego męża. Jedno wydarzenie sprawia, że inaczej spogląda na swojego porywacza. Brad dzięki wsparciu najbliższych, stara poradzić sobie 
z wychowywaniem bliźniaków. On też wciąż wspomina żonę. Pewnego dnia, jego była współpracownica Diana, informuje go, że dostała zlecenie na zabójstwo nowej partnerki szejka. Na jaw wychodzi informacja, że jest to Angel.

Powiem Wam, że ta część w porównaniu z wcześniejszą podobała mi się mniej. Mogę śmiało wręcz przyznać, że „Sen o Aniele” zmęczyłam. Przepraszam, ale kurczę, no jakoś nie przemówiła do mnie. 
I z ulgą dotarłam do końca.

Brakowało mi tutaj czegoś. Chyba tego pieprzyka, który był wyraźnie odczuwalny w pierwszej części. Poza tym końcówka była trochę irytująca. Najpierw jedno z nich chciało odejść, na co nie zgadzało się drugie. Potem na odwrót. A żeby było jeszcze ciekawiej, to Brad omal nie zginął i wtedy to Angel uświadomiła sobie, że nie potrafi bez niego żyć? Ale Autorko, serio? Nie wspomnę już o tym, że 
w pierwszej części Angel była bardziej religijna i nie zażywała tabletek antykoncepcyjnych a w tej… ech… nawet nie chcę o tym wspominać. Wiem, że pozmieniało jej się w głowie, że sytuacja to na niej wymogła. Ale to do mnie nawet nie przemówiło.

Czy polecam? Cóż, myślę, że tak, ale jeśli macie za sobą tom pierwszy. Jako ciekawostkę, jak 
w ostateczności zakończyła się ta historia.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf