Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 kwietnia 2015

#336

Właśnie dochodzę do wniosku, że blogerzy to bardzo zestresowana grupa ludzi. Gdzie nie zajrzę, tam kolorują „Kolorowy trening antystresowy”. Nie wiem skąd wziął się ten fenomen, jedno wiem na pewno jest skuteczny. No dobra, pewnie znowu wszystko przez Agnieszkę. Ona zaczęła a potem poszło lawinowo. Jak widać Agnieszka wyznacza trendy. I dobrze, ktoś musi.



 Mnie też dopadło kolorowanie, chociaż bardzo przed tym się broniłam. Jednak Jorx stwierdził, że na moje rozładowanie stresu kolorowanka będzie idealna. Zakupił mi więc „Wzory i wzorki” a ja wygrzebałam z szuflady biurka kredki.

Ponieważ okres przed Świętami Wielkanocnymi to dla wszystkich szał zakupowy (bo przecież centrum handlowe będzie zamknięte przez dwa dni) oraz pogoń za prezentami (szczególnie dla najmłodszych) większość sprzedawców (w tym księgarze) chodzili podminowani. Wracając do domu padałam na pyszczek. Nie miałam na nic siły. Po sześciu dniach pracy, biegania po księgarni i ogarniania dzikich tłumów, w końcu udało mi się zasiąść przy biurku z kolorowanką i kredkami. Na początku miałam obawy czy mi to pomoże. Jednak po kilkudziesięciu minutach wiedziałam, że działa. Ale wiecie jak to jest. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że zamiast czytać koloruję. I na to znalazła się metoda: audiobook w uszy i już nie miałam wrażenia, że coś jest „nie halo!”

Nie zraźcie się, że na początku może Was trafiać szlag. To uczucie minie po godzinie kolorowania.

Czuję się wkręcona. Tak bardzo, że wczoraj w pracy stałam pół godziny przed ścianą z kredami i wybierałam odpowiednie dla siebie. Nie, to nie jest normalne.

Nie, skąd nie cofam się w rozwoju. Bardziej budzę w sobie kreatywność i artystyczną duszę.

P.S.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że zaraziłam tym koleżankę. Też kupiła sobie kolorowankę i będzie siedzieć i kolorować. Może Was też zarażę?