Droga Espi
I znowu wpadła w moje ręce książka, której bohaterka ma tak samo na imię jak ja. Coś mi się wydaje, że teraz to takie właśnie będę wypatrywać w bibliotece. Bo księgarnie to ja omijam wielkim łukiem. Tego się staram trzymać jak tonący brzytwy. Ciekawa jestem jak długo z tym wytrzymam? Pewnie do następnej wyprzedaży. No ale dobrze powrócę do książki.
To moje pierwsze spotkanie z Panią Grażyną Plebanek, ale wiem, że nie będzie ostatnim. Kiedyś błądząc po portalach internetowych natrafiłam na wywiad z tą Panią. Przyznam się szczerze, że nie przeczytałam go, ale pamiętam, że pomyślałam sobie iż muszę kiedyś zapoznać sie z dorobkiem literackiem Pani Grażyny. I tak będąc w bibliotece natrafiłam na książkę „Pudełko ze szpilkami”.
Wydawnictwo pięknie napisało na okładce informację „Polska Bridget Jones”. Powiem szczerze, że miałam ochotę odłożyć książkę z powrotem na półkę. Bo przecież Bridget Jones jest jedna a reszta to marne podróbki. Jednak w ostateczności postanowiłam dać książce szansę i nie oceniać jej po haśle wydawnictwa.
Tak jak już wspominałam główna bohaterka ma na imię Marta i pochodzi z prowincji. Obecnie mieszka w kawalerce w dużym mieście. Jest młoda i robi karierę w dużej korporacji. Niestety kariera zostaje przerwana niespodziewaną ciążą. Tak naprawdę to nie wie kim jest ojciec dziecka. Mężczyzna na szczęście staje na wysokości zadania i nie porzuca Marty. Jest dla niej wsparciem tak samo jak trzy przyjaciółki które są bardzo barwnymi postaciami, jodobnie jak jej liczna rodzina.
Historia Marty jest o tyle interesująca, że przez cały czas nie mamy pewności, czy mąż Marty a zarazem ojciec dziecka naprawdę istnieje. Owszem jest o nim mowa, ale tak naprawdę to nie jest „czynnym bohaterem” powieści. Dopiero pod koniec tajemnica nie istnienia męża zostaje rozwiązana. Muszę przyznać, że dzięki ostatniej rozmowie książka a zarazem historia w niej zawarta wyjaśnia się do końca.
Muszę przyznać, że powieść bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie jest to jednak typowy dziennik młodej matki. Nie ma tutaj podziału na dni tygodnia, miesiąca czy chociażby godziny. Całość to raczej narracyjne zapiski Marty na luźnych kartkach i przechowywane we wspomnianym pudełku ze szpilkami. To książka nie tylko o kobiecie w ciąży. Ani o tym co czuje gdy nosi pod sercem dziecko, ani o tym jak reagują ludzie i co mówią kiedy na ich drodze staje kobieta w ciąży. To książka o przyjaźni i o tym jaki wielki wpływ ma na nasze życie, o miłości tej prawdziwej bezgranicznej matki do dziecka. To książka o wyborach, o dylematach jak pogodzić pracę zawodową i życie rodzinne.
Książkę polecam wszystkim kobietom które stają przed dylematami czy wpierw dziecko a potem kariera? Czy uda się pogodzić jedno i drugie? Czy mężczyzna ledwo poznany na wieść o tym, że partnerka zachodzi w ciążę ucieka gdzie pieprz rośnie czy może staje na wysokości zadania i wspiera ją w trudnych momentach?
Pozdrawiam
Archer
P.S. Zauważyłaś że dzisiaj stuknęła mi 50? czuję się staro ;)