Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lingas-Łoniewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lingas-Łoniewska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2017

#432



Po książki Agnieszki Lingas – Łoniewskiej sięgam od kilku lat. Za każdym razem wywołują burzę emocji. Zdarzało się, że podczas czytania rzucałam książką, gdyż nie zgadzałam się na los jaki zgotowała bohaterom Autorka. Mówi się, że jeśli książka nie wzbudza emocji, to jest słaba. Chyba coś w tym jest. Ponieważ dawno nie czytałam nic co wyszło spod pióra Agnieszki, sięgnęłam po jej najnowszą dwudziestą piątą powieść, która nie tak dawno pojawiła się na księgarskich półkach. Jak było z książką „Wszystko wina kota!”? Już opowiadam. 

Lidka to trzydziestoparoletnia singielka mieszkająca na obrzeżach Wrocławia. Pod pseudonimem Róża Mak pisze bestsellerowe powieści. Jednak unika rozgłosu i nie jeździ na spotkania autorskie i nie udziela się w światku literackim. Swój czas dzieli pomiędzy spotkania z przyjaciółkami oraz pisanie książek. Pewnego dnia dowiaduje się, że wydawca postanawia zdradzić ukrywaną dotychczas tożsamość autorki. Chcą zorganizować wywiad w telewizji. W przypływie szaleństwa, Lidia się zgadza na ten coming out. Jednak zastrzega, że przeprowadzić go może tylko i wyłącznie Jack Sparrow. Bloger który od wielu już lat, recenzuje jej książki, a który także ukrywa się pod pseudonimem. A co do tego wszystkiego ma kot? O tym musicie przekonać się sami. 

Autorka w swojej najnowszej powieści skupiła się na światku blogersko – literackim. I tak się właśnie zastanawiam nad tym, ile cech samej Autorki otrzymała Lidka? Patrząc na profil na fb Agnieszki i przypominając sobie jej gust muzyczny, można śmiało stwierdzić, że wiele. No i ogromną miłość do kotów. Bo przecież wszystko zaczęło się od uciekającego kota. 

Po raz kolejny nie zawiodłam się na książce Agnieszki. W najnowszej pozycji czytelnik znajdzie wątek miłosny, trochę komedii i dramatu. Bo przecież książki „dealerki emocji” to zawsze najlepsza mieszanka wybuchowa. Plusem jest to, że cała powieść nie tylko skupiła się na głównej bohaterce, ale także na jej przyjaciółkach, sąsiedzie, co dodatkowo ubarwiło powieść. 

Jeśli poszukujecie czegoś lekkiego, zabawnego to „Wszystko wina kota!” wam to zapewni. Polecam.

niedziela, 21 lutego 2016

#371


 Autorzy którzy poruszają naszą duszę. 


ŚBK-i znów wracają do swoich co miesięcznych postów tematycznych. Jesteście ciekawi mojej odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie? Posłuchajcie. 

Muszę przyznać, że dość długo zastanawiałam się jakich Autorów mogę zakwalifikować do tej grupy. Bo co to znaczy poruszają naszą duszę? Hm… w sumie interpretacja dowolna. Jedni doprowadzają do łez, drudzy wywołują emocjonalny rollercoaster, inni pokazują co to jest prawdziwa miłość i jak o nią dbać by nie przeminęła, inni poruszają dość ważne tematy życiowe. Jednak każda powieść która wyszła spod pióra takiego pisarza dotyka nas do głębi. Nasze struny emocjonalne drgają w rytm czytanej powieści. Zdarza się, że uronimy łzę, czasem z naszego gardła wydobędzie się szloch i krzyk: dlaczego Autor do tego dopuścił?! Jak mógł?! Czasem bywa, że książkę czytamy na bezdechu bo boimy się oddychać by nie uronić niczego z czytanej historii. Bywa też, że rzucamy książką w kąt bo buzujące w nas emocje nie pozwalają przebrnąć przez kolejne strony. 

Gdy teraz tak wymieniam co sprawia, że książki poruszają naszą duszę, wyłania mi się obraz Autorów i ich książek, które noszę gdzieś pod skórą, mimo że od skończenia czytania powieści minęło mnóstwo czasu. Ale sami musicie przyznać, że o książkach które wzbudzają w nas emocje, trudno zapomnieć. 

Pierwszą książką, która mną zawładnęła i sprawiła, że na długo nie mogłam o niej zapomnieć była „S@motność w sieci”. Myślę, że nie tylko mnie ta książka powaliła i na długo wryła się w pamięć. Nie będę Wam przybliżać treści, bo jestem pewna, że wielu z Was ją czytało. Pewnie wiele z Was chciało takiego Jakuba, który kocha bezgranicznie, miłością wielką i potrafi pięknie pisać o miłości. Bo przecież do kobiet trafia się właśnie przez duszę i przez mózg. Nie wiem jak Janusz Leon Wiśniewski to zrobił, ale zrobił to dobrze. Nad wyraz dobrze. I wiecie co? Wszystkie jego książki poruszają w czytelniku struny emocji, o których czasem zapominamy. 



Będąc w męskim gronie Autorów nie mogę zapomnieć o Guillaume Musso, którego książki nie można podciągnąć pod jeden określony gatunek literacki. Bo jest w nich miłość, odrobina kryminału i sprawy „nadprzyrodzone” (kto czytał Musso ten wie co mam na myśli). I za każdym razem, kiedy czytam powieść tego Autora nie mogę wyjść z podziwu skąd on bierze pomysły? 

Jest jeszcze Nicholas Sparks oraz Richard Paul Evans jak dla mnie idealnie piszący o miłości na różne sposoby. 


 Jeśli chodzi o Autorki to miałam małą zagwozdkę, bo znam ich zbyt dużo i każdej powieść w różny sposób porusza różne struny emocji. Od razu zaznaczam, że jeśli kogoś pominę to przepraszam, ale pisanie w podróży zdarzyło mi się pierwszy raz. Ale za to powiem Wam w sekrecie, że podoba mi się pisanie w środkach lokomocji.

Na początek Magdalena Witkiewicz. Książki Magdy to gwarancja zarwania nocki. Bo przecież muszę wiedzieć co będzie dalej. Nigdy się na jej książkach nie zawiodłam. W pracy polecam je w ciemno. I to nie tylko dlatego, że znam Magdę osobiście. Magda wydaje książki, które poruszają każdy zakamarek mojej duszy. Wiele razy zdarzyło mi się to, że w bohaterkach odnajdywałam siebie. Mogłam śmiało powiedzieć: mam tak samo. To nie tylko książki, które poruszają ważne tematy, ukazują miłość, która jest prawdziwa, nie wymyślona na potrzeby historii do książki. W jej książkach są prawdziwe emocje, historie zasłyszane na spotkaniach autorskich, poruszane na profilu czy tez wyznawane w e-mailach. Magda potrafi słuchać, no i jest tak optymistyczną gadułą, że nie można jej nie kochać. Jej książki to nie tylko emocje, ale także napady niepochamowanego śmiechu, o czym przekonałam się niejednokrotnie. Tak. Zdecydowanie Magdalena Witkiewicz to Autor który porusza duszę w każdy możliwy sposób. 

W sumie mogłabym zakończyć swój wywód, ale… to wciąż nie jest koniec.


Od niedawna zachwycam się książkami Gabrieli Gargaś, Krystyny Mirek, Magdaleny Kordel. Ich książki poruszają nie tylko tematy o miłości, tej bezgranicznej, potrafiącej przetrwać czas i na nowo nas spopielić. Ich książki napełniają nadzieją, otulają zapachem domu. Udowadniają, że rodzina to fundamenty, bez których nasze życie nie jest w żaden sposób pełne. 

Nie mogę jeszcze pominąć dwóch Ulubionych Agnieszek. 


Agnieszka Krawczyk. Znam już bardzo długo i czytuję wszystko co wyjdzie spod jej pióra (w czytniku jeszcze czeka kryminał) Książki Agi to historie które dotykają jak dla mnie tej romantycznej strony duszy. Aga ma niesamowity dar idealnego obrazowania opisywanych miejsc. Za każdym razem moja wyobraźnia galopowała jak rumak i podpowiadała obrazy które towarzyszyły czytanym powieściom. Cieszę się niezmiernie, że książki Agnieszki są grube, bo wtedy towarzyszą mi dłużej. I już tuptam z niecierpliwością, bo niebawem pojawi się w księgarniach kolejna saga a to zapowiada kilka spotkań z bohaterami.

Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej książki to zdecydowanie rollercoaster emocjonalny. Odkąd czytuję książki Agi – a trwa to już długo – nigdy nie zdarzyło mi się bym nie rzucała czytaną książką w kąt. Za każdym razem wkurzam się na Autorkę za to jaki los zgotowała bohaterom. I od jej książek też nie mogę się oderwać. 

Jak sami widzicie, czytuję same emocjonujące powieści. Ale, czyż nie o to chodzi w książkach? One muszą wzbudzać różne emocje w czytelnikach. Bo gdyby tak nie było byłyby kiepskie.



A czy Wy macie swoich Autorów, których książki poruszają Was do głębi? Podzielcie się, chętnie poszerzę grono ulubionych Autorów.

czwartek, 18 grudnia 2014

#325

Targi w Krakowie były? Były! Relacja w sumie jakaś tam była. W Katowicach Targi były? Były! Relacja, Jorx'a nie blogera też była. Jednak, przecież nie samymi spotkaniami bloger żyje. Ale przede wszystkim książkami. Oczywiście nie mogło obejść się bez przyjazdu z Targów bez książek. No bo jak to tak? Ponieważ byłam ograniczona bagażowo - plecak trzeba było nosić na własnych plecach, w dodatku środkami komunikacji miejskiej się poruszałam - to książek aż tak dużo nie przywiozłam. Z Katowic zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku. Ale za to z Krakowa!!! No, tego było na prawdę dużo. A i tak nie tyle ile bym chciała. A tyle wspaniałych książek tam było. Jednak jak wiadomo bagaż ograniczony a portfel też wypchany nie był.

Tutaj nabytki z Krakowa:


I książki z autografem, bo przecież na targi jeździ się też dla spotkań z Autorami. Więcej zdjęć na fb bloga

 

Z Katowic tym razem mniej. Ale... Na tych najbardziej mi zależało.



A te dwa ostatnie stosiki to ostatnie nabytki. Trzy dolne pozycje z wymiany książkowej ŚBK która odbyła się w Zabrzu w zeszłą sobotę. "Zostań jeśli kochasz" to mój własny prezent na Mikołaja a "Love, Rosie" kupiłam za punkty Payback. A te obok też z wymiany.

A teraz proszę mi powiedzieć: JAK PRZEDŁUŻYĆ DOBĘ BY TE CUDOWNOŚCI PRZECZYTAĆ!



wtorek, 21 stycznia 2014

#279

ŚBK - Alfabet książek bliskich memu sercu


Dzisiaj kolejny post tematyczny Śląskich Blogerów Książkowych. Tym razem jest to zestawienie książek które są ważne w naszym życiu. Hm… muszę przyznać, że miałam niezłą zagwozdkę. Za dużo ich przeczytałam i ciężko mi było wybrać te najlepsze. Spróbowałam i przed Wami mój alfabet:

A – „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery = myślę, że dla wielu osób właśnie ta książka przychodzi na myśl kiedy kdoś rzuca hasło: „ulubiona książka na literę A”, a poza tym nie oszukujmy się, chyba nie ma takiej osoby, która nie lubiłaby przygód Ani

B – „Bez przebaczenia” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej – hm… nie jestem pewna, ale jedna z pierwszych książek od których zaczęła się moja przygoda z książkami Agnieszki, rozwaliła mnie (książka) emocjonalnie a moje serce rozpadło się na milion kawałków

C – „Cień wiatru” Carlos Ruiz Zafon – jedyna książka Zafona po której żadna inna nie przypadła mi do gustu

D – „Dom nad rozlewiskiem” Małgorzata Kalicińska – chyba wiele osób zauroczyło się tą powieścią i historią w niej zawartą, szkoda, że serial się nie udał, a może i dobrze

E – „Eragon” Christopher Paolini – fenomen nastoletniego autora

F – „Firma” John Grisham – będąc w liceum zaczytywałam się prawniczymi kryminałami Grishama i byłam nimi zachwycona.

G – „Georgialiki. Książka Pakosińsko – Gruzińska” Katarzyna Pakosińska – przyznaję, że miałam małe obawy przed przeczytaniem tej książki, kolejna gwiazda napisała ksiażka… na szczęście mile się rozczarowałam, uśmiech nie schodził mi z twarzy

H – „Harry Potter” J.K. Rowling – wszystkie części, bo to przecież fenomen!!!

I – „I wciąż ją kocham” Nicholas Sparks – bo mimo iż książki napisał facet, to zdecydowanie są dla kobiet, a poza tym ekranizacja z Channing Tatum mówi wszystko ;)

J – „Jak upolować faceta” Janet Evanonich – od tego zaczęła się moja miłość do książek ze Stephanie Plum i trwa do dzisiaj, jak dla mnie świetne książki, które powinni przepisywać na receptę

K – „Kolory tamtego lata” – Richard Paul Evans – piękna historia z Włochami w tle

L – „Jeremiego Przybory i Agnieszki Osieckiej Listy na wyczerpanym papierze” kiedy pewnego dnia w jakiejś kolorowej gazecie znalazłam zapowiedź tej książki i dowiedziałam się, że Osiecka i Przybora mieli romans wiedziałam, że musze mieć tę książkę, poza tym listy zebrane w tej książce są przepełnione miłością, takiej miłości życzę każdemu

M – „Mały Książę” Antoine de Saint – Exupery – bo piękna i tyle

N – „Nigdy w życiu” Katarzyna Grochola – bo przecież my polki też chciałyśmy mieć taką Bridget Jones

O – „Okno z widokiem” Magdalena Kordel – keidy zabierałam się za pierwszą powieść Magdy („48 tygodni”) to nie byłam zachwycona, dopiero powieści z Malownicze w tle sprawiły że na nowo się przekonałam do Autorki

P – „Pamiętnik” Nicholas Sparks – o pięknej i bezgranicznej miłości dla której nie istnieją podziały

R – „Romans na receptę” Monika Szwaja – czasem nie potrafię znaleźć powodu, dla którego ta książka a nie inna, właśnie tutaj tak jest ;)

S – „Samotność w sieci” Janusz L. Wiśniewski – dla mnie najlepsza

T – „Tam gdzie spadają Anioły” Dorota Terakowska – czytałam bardzo dawno, ale do dzisiaj pamiętam, że wywarła na mnie wrażenie

U – „Uwikłanie” Zygmunt Miłoszewski – kryminał trzymający w napięciu i zaskakująca terapia ustawień

W – „Wiedźmin” Andrzej Sapkowski – cała saga, dawno temu przyjaciel mojego ówczesnego faceta stwierdził, że kobiety nie czytują tego typu literatury, chcąc mu udowodnić, że się myli przeczytałam opowiadania pożyczone od kolegi z klasy (Jorx to o Tobie mowa) i… pochłonął mnie świat Geralta, Jaskiera i Yennefer

Z – „Zapałka na zakręcie” Krystyna Siesicka – ulubiona z lat młodzieńczych i wryte w pamięć hasło „Uważaj! Zapałka na zakręcie”




A ty masz swój alfabet? A może któraś z książek wypisanych powyżej jest także bliska Tobie?

czwartek, 9 stycznia 2014

#277

Moje postanowienia

Z końcem Starego roku większość z Was robiła podsumowanie roku 2013. Były statystyki ile książek każdy przeczytał, które zrobiły największe wrażenie na czytelniku oraz którzy Autorzy jak zwykle nie zawiedli itd. Itp. Po raz pierwszy chyba nie zrobiłam takiego zestawienia. Powód? Hm… jeśli chodzi o przeczytane książki rok 2013 nie należał do udanych. Jednak obfitował w inne wydarzenia: została powołana do życia wspaniała Grupa Śląskich Blogerów Książkowych (jest o Nas głośno i to nie tylko teoretycznie ale i praktycznie) Targi Książki w Katowicach gdzie Grupa Śląskich Blogerów Książkowych miała mocny udział (patronat i panele dyskusyjne), Targi Książki w Krakowie gdzie można było spotkać masę znanych Autorów i zdobyć nie tylko autografy ale także uwiecznić ich na zdjęciu, współpraca z Księgarnią Victoria w Zabrzu. Oraz co najważniejsze (dla mnie oczywiście) moje opowiadanie znalazło się w wydanym przez Magdę Kordel tomiku opowiadań. Nie było źle. Natomiast z Nowym 2014 rokiem każdy robi noworoczne postanowienia. Z reguły bywa tak, że spisujemy je zaraz 01.01. Jednak jak wiadomo (nie u każdego, ale się zdarza) postanowienia na cały rok kończą się po pierwszym tygodniu nowego roku tudzież pod sam koniec stycznia. Dlatego ja post z postanowieniami noworocznymi umieszczam po pierwszym tygodniu, ponieważ liczę na to, że wytrwam w tych postanowieniach CAŁY ROK. 

A idąc za ciosem:
1. Więcej czytać – w sumie mol książkowy, więc nie oczekujmy że to się zmieni
2. Pisać – oczywiście mam na myśli moje opinie o przeczytanych książkach
3. Ukończyć moją powieść – myślę, że to powinno być na pierwszym miejscu, bo na ten rok to mój priorytet,byle Wena dopisała
4. Fotografować – to moja kolejna po czytaniu i pisaniu pasja
5. Nie zaniedbywać blogosfery
Mam też inne postanowienia, ale zdecydowanie nie są one już zaliczane do postanowień literackich, tylko bardziej tych osobistych, przyziemnych.

Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach noworocznych.

A teraz coś z innej beczki. Jak wszyscy wiedzą początek roku, to „wysyp” nowości na które wszyscy czekają z utęsknieniem. Nie jestem gorsza. Poniżej książki których się nie mogę doczekać, by je dostać w łapki i przeczytać. Kolejność zupełnie przypadkowa:


"Brudny Świat" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (książka która została wydana w USA, uwielbiam książki Agnieszki więc tuptam z niecierpliwością)


"Miłość z jasnego nieba" Krystyna Mirek: ("Pojedynek uczuć" i 'Droga do marzeń" mnie zachwyciły)

Czy prawdziwa miłość może zdarzyć się między ludźmi stojącymi po przeciwnych stronach barykady? Angelika przyjeżdża z Monachium do Krakowa z jednym celem: nakłonić Daniela do podpisania wyjątkowo niekorzystnego dla jego firmy kontraktu. Daniel oczekuje jej przybycia, mając w zanadrzu własną wersję umowy, której nigdy nie zaakceptuje szef Angeliki. Czy tych dwoje zdoła się porozumieć? I czy Daniel – niepoprawny uwodziciel i Angelika –dziewczyna z trudną przeszłością, przekonana, że musi radzić sobie ze wszystkim sama, mają szansę na coś więcej, niż służbowe negocjacje?

Jedno jest pewne - w dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…


"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś: (bo byłam zachwycona książką "Jutra może nie być") a poza tym jestem jej strasznie ciekawa

Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. Marysia z niezwykłym uporem dąży do zaprzyjaźnienia się z Sabiną, co początkowo bardzo drażni kobietę. Niepostrzeżenie jednak mała zajmuje w sercu kobiety coraz więcej miejsca. A gdy na scenę wkracza jej ojciec, przystojny Maks z trudną przeszłością , akcja nabiera tempa…


"Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz (czekam z niecierpliwością, bo szkołę czytałam i jestem ciekawa co będzie dalej)


"Prowincja pełna czarów" Katarzyna Enerlich (dałam się porwać Kasi na spotkaniu autorskim i teraz wiem, że muszę nadrobić zaległości w jej książkach)


"Przebudzenie. Łatwopalni II" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (jestem ciekawa co dalej z bohaterami) 


"Stephanie Plum. Wystrzałowa dziewiątka" Janet Evanovich (bo Śliwkę powinni przepisywać na depresję)
 "Malownicze. Wymarzony dom" Magdalena Kordel: (bo wszędzie dobrze, ale w Malownicze najlepiej)

środa, 2 października 2013

#265


Droga Tachykardio!

To była chyba pierwsza z niewielu książek Agnieszki Lingas – Łoniewskiej którą nie rzucałam podczas czytania. Nie wkurzałam się na Autorkę w trakcie opowiadanej historii głównych bohaterów. Nie wydaje Ci się, że to jakiś postęp? Za to, zarwałam dwie noce. A kiedy doszłam do ostatniej kropki to poczułam ból koło serca, że to już koniec i więcej nie będzie. Bardzo chciałabym podzielić się z Tobą opinią o tej książce, ale mam totalną pustkę w głowie i szybsze bicie serca. Nie wiem dlaczego. Czekaj, zbieram się w sobie i postaram się coś na jej temat Ci opowiedzieć by zachęcić Cię do jej przeczytania. Siedzisz wygodnie? To zaczynam. Za chaos z góry przepraszam, ale sama wiesz, że czasem ciężko ubrać w ładne zdania to co siedzi pod kopułą. 

Monika mieszka w małym miasteczku, gdzie każdy wie wszystko o każdym. Jest nauczycielką w pobliskiej szkole. Mieszka razem z matką. Wiele lat temu została porzucona przez miłość swojego życia, przez co zatraciła pewność siebie oraz nadzieję, że może zasługiwać na miłość. Jarek od momentu kiedy jego szczęśliwy świat runął w gruzach podróżuje po kraju nigdzie nie mogąc osiąść na dłużej. To jego pokuta za to co się wydarzyło w przeszłości. Obydwoje zranieni przez los wpadają  na siebie. Czy uda im się wykorzystać szansę jaka została im podsunięta pod nos? Czy On mężczyzna owładnięty demonami przeszłości dopuści do swojego życia inną kobietę? Jaką tajemnicę ukrywa Jej matka?

Agnieszka tym razem napisała dojrzalszą niż dotychczas powieść. Nadal jest w niej masa różnorakich uczuć. Więc znajdziesz ich tutaj całą gamę: od nienawiści, miłości, po tęsknotę za ukochaną osobą. Jest też ból po stracie najbliższych i walka o przetrwanie. 

Zastanawiam się czy gdybym nie była w takim momencie życia, to czy odebrałabym tę książkę znacznie inaczej? Myślę, że tak. Niemniej jednak czułam ból, miłość, strach i coś co rozrywało moje serce. Nie wiem co to było, ale „mam to” zawsze podczas czytania książek Agnieszki. Wiele razy powtarzałam, że Aga niszczy, wręcz miażdży emocjonalnie czytelnika. Tym razem też tak było. 

Nie wiem dlaczego, ale miałam nadzieję na książkę z większą ilością erotyki. Bo przecież „Seria z tulipanem” ponoć taką miała być. Taki właśnie był „Mistrz” Kasi Michalak. Pełen odważnych scen. Jednak dochodzę do wniosku, że co za dużo to nie zdrowo. Mimo iż od przybytku głowa nie boli. 

Jak to zwykle bywa w książkach Agnieszki Lingas – Łoniewskiej historia wciąga od pierwszych stron. A kiedy zagłębiamy się w losy bohaterów, nie możemy się nudzić bo akcja na to nie pozwala. Oczywiście nie można zapomnieć o bohaterach, którzy dostali w dupę od życia. 

Jedno wiem na pewno. Długo nie będę potrafiła zapomnieć o tej książce. Będę myśleć o bohaterach i zastanawiać się czy sama postąpiłabym tak samo czy też zrobiłabym wszystko inaczej. Jestem pewna, że książka Ci się spodoba, bo przecież jak ja uwielbiasz historie pełne uczuć i emocji. Polecam!

Pozdrawiam
Archer

P.S.
Za książkę bardzo chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu. 

P.S.2
A tutaj autograf od Agnieszki



oraz moje zdjęcie z Autorką

i sama Agnieszka na Targach Książki w Katowicach


czwartek, 6 września 2012

#215

 
Droga Espi!

Ponad rok temu opowiadałam Ci historię braci Borowskich. Była to pierwsza książka Agnieszki Lingas – Łoniewskiej którą miałam możliwość przeczytać. W międzyczasie Agnieszka napisała kilka innych pozycji, jednak ja wciąż z niecierpliwością wyczekiwałam tej jedynej, tej właściwej, kontynuacji „Zakrętów losu“. I tak dzięki uprzejmości Autorki oraz Wydawnictwa Novae Res udało mi się przeczytać „Zakręty losu. Braterstwo krwi“. Weź głęboki oddech i posłuchaj.

Bezpieczeństwo najbliższych nam osób to sprawa priorytetowa. Zawsze staramy się dbać o to żeby naszym bliskim nie działa się krzywda. Łukasz Borowski zostaje świadkiem koronnym i zaczyna współpracę z policją. W ten sposób chce chronić najbliższą rodzinę swojego brata Krzyśka i jego żonę Kaśkę, którzy wiele przez niego wycierpieli. Poza tym chce odkupić winy za to co zrobił w przeszłości i jaki był. Wie, że krzywd wyrządzonych rodzinie się nie zapomina, tak samo jak mafia nie zapomina o nim. Przeszłość daje o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Lukas musi wrócić do swojego rodzinnego miasta i rozpocząć grę w której stawką jest spokojne życie jego najbliższych. Ale czy aby na pewno? Jak to w życiu bywa, los jest przewrotny. Na drodze Marcusa vel Lukasa staje Magda, która budzi w nim uśpione dawno uczucia. Mężczyzna musi stawić czoła swojej przeszłości która się o niego upomina. Dodatkowo w ciemne sprawy zostaje wciągnięty jego brat Krzysiek. Mecenas postanawia także dołączyć do gry by chronić swoją ukochaną żonę. Nie chce by przeszłość znów się o nich upomniała w szczególności, że w jakiś sposób udało im się o niej zapomnieć. Czy współpraca braci Borowskich jest w stanie wykończyć mafię? Czy Katarzyna Borowska będzie potrafiła wybaczyć Łukaszowi krzywdy, które wyrządził w przeszłości jej rodzinie? Czy Lukas, bezwzględny gangster będzie znów potrafił kochać? Na te pytania nie mogę odpowiedzieć bo zabiorę ci całą przyjemność czytania powieści.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zapomnieć o oddychaniu podczas czytania książki? Czy z zapartym tchem, nerwowo przewracałaś stronę by dowiedzieć się co będzie dalej? Ja mam tak zawsze kiedy czytam książki Agnieszki. Nie mówię tego wcale z kokieterią dlatego, że znam Autorkę i ją lubię. Mówię to, bo tak właśnie jest gdy zagłębiam się w historie stworzone przez Agnieszkę. Nie mam pojęcia jak Ona to robi, ale dziękuję Jej za te wszystkie emocje towarzyszące przy czytaniu książki. Przyznaję, że pod koniec miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Mój facet za każdym razem gdy odkładałam książkę na bok, by wziąć głębszy oddech, śmiał się ze mnie. To nie moja wina, że tak emocjonalnie podchodzę do bohaterów „Zakrętów losu“. Bo ta książka wywołuje skrajne emocje: od nienawiści (tylko tu powinno pojawić się pytanie: do kogo? Jak dla mnie to do Autorki, że tak bardzo zagmatwała losy bohaterów i standardowo wystawiła ich miłość na próbę) po namiętność i miłość, które towarzyszą bohaterom na ich zakrętach losu.

Kiedy dotarłam do ostatniej kropki i zamknęłam książkę znów poczułam się tak jakby ktoś wrzucił moje serducho, rozum i emocje do wielkiego blendera i wcisnął najwyższe obroty. Tak, Agnieszka to potrafi. Dalszymi losami głównych bohaterów wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się nawet na chwilę zatrzymać. Targa emocjami na prawo i lewo. Na szczęście daje nadzieję. Otóż „Zakręty losu“ to trylogia a to znaczy, że będzie trzecia część przygód Borowskich. Już nie mogę się doczekać książki „Zakręty losu. Historia Lukasa“. I powiem to co kiedyś: Agnieszko, ja chcę więcej!!!

Pozdrawiam serdecznie
Archer

 P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res oraz Autorki

wtorek, 29 maja 2012

#203


Zawsze tak jest, że po przeczytaniu książki Agnieszki Lingas – Łoniewskiej mam autostradę myśli w głowie i… serce rozerwane na milion kawałków, a moje wnętrze zostaje zmiksowane i przemielone. Tak, książki Agnieszki wciąż wzbudzają całą gamę emocji. Bo przecież, jeśli książka nie wzbudza emocji to znaczy, że jest coś z nią nie tak. A jeśli emocji jest zbyt wiele, to co wtedy? Wtedy mamy pewność, że nadal jesteśmy wrażliwymi ludźmi. Chciałabym coś powiedzieć na temat książki Agneiszki, ale autostrada nie przemija. No dobra. Postaram się przywrócić myślom odpowiednie tory a serce posklejać, chociaż troszkę. Przecież nie może być ciągle w kawałkach.

Tym razem docieramy do Wałbrzycha. Do miasta, gdzie nie ma żadnych perspektyw dla młodych ludzi. Gdzie żeby przetrwać trzeba pokazać kto tu rządzi. Dość często za pomocą pięści. Brak pracy sprawia, że brudne interesy to tutaj codzienność. Takie właśnie życie prowadzi Michał Langer, zwany Majkim. Michał stara się by jego młodszy brat Marcin – za którego jest odpowiedzialny – nie trafił do domu dziecka. Jednak nie jest to takie proste gdyż Marcin swoim zachowaniem sygnalizuje „zwróć na mnie uwagę, zajmij się mną”. W ten sposób trafia do gabinetu nowego pedagoga szkolnego, którym jest Magda Lasocka. Dziewczyna zaraz po ukończeniu studiów w wielkim mieście, wraca z powrotem do Wałbrzycha. Do miasta w którym się wychowała, w którym zna każdy kąt, a także pamięta Michała Langera, chłopaka, w którym kochała się prawie cała żeńska część miasta. Prawie, gdyż Magda całkowicie nie zwracała na niego uwagi. Zaraz po jej powrocie, los krzyżuje ich drogi na szkolnym boisku, a później w gabinecie pedagoga. Co wyniknie ze zderzenia dwóch światów – chłopaków z Santany którzy zawsze grają nie fair oraz świata Magdy, tego prawego i nieskalanego? Czy Magda będzie w stanie „przejść na drugą stronę” by być przy Michale? Czy może Michał w końcu podejmie decyzję i skończy „przygodę” ze zorganizowaną grupą przestępczą?

Jak to z książkami Agnieszki bywa i tę czyta się z zapartym tchem oraz ciekawością co będzie dalej. Chociaż możemy przypuszczać jakie będzie zakończenie, to i tak akcja po drodze nas pozytywnie zaskoczy. Bo i tym razem Autorka nie szczędzi bohaterów i co rusz wystawia ich uczucia na próbę. Nie, no w porządku, tylko nie każdy jest w stanie tyle znieść co główna bohaterka. I tutaj można śmiało przytoczyć powiedzenie: co nas nie zabije to nas wzmocni.

Historia Magdy i Michała, opowiedziana przez Autorkę, może śmiało być uznana za taką która wydarzyła się naprawdę. A może faktycznie taką jest? Jest przecież wiele miast w Polsce, w których młodzi ludzie nie mają żadnych perspektyw na poprawienie swojego życia. Że jedynie najsilniejsi przetrwają dzięki silnym pięściom. A Wałbrzych? Miasto przecież istnieje, podobnie jak dzielnica Podgórze. Sama Autorka urodziła się w tym mieście i na pewno zna te same miejsca co bohaterowie. Więc od razu może nasunąć się pytanie: czy kiedyś, przypadkiem nie poznała takiego Michała i Magdy? Czy ta historia nie wydarzyła się naprawdę?

Agnieszka nie utraciła w swoich książkach „tego czegoś” co sprawia, że jej książki cieszą się zachwytem. Dla każdego „to coś” za każdym razem, przy każdej książce będzie czymś innym. Jeśli o mnie chodzi „tym czymś” są historie miłosne oraz „źli chłopcy”. Chłopcy którzy mimo iż mają „czarne charaktery” w głębi są romantykami i rycerzami, którzy potrafią walczyć o swoje kobiety. Nie oszukujmy się, my kobiety uwielbiamy przecież tych niegrzecznych chłopców. Bo która z nas nie chciała takiego Cichego z „Zakładu o miłość”, albo takiego Michała Langera, który był w stanie przestawić kark każdemu napotkanemu gościowi, który za bardzo zbliżył się do Jego Kobiety.

„W zapomnieniu” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej podobnie jak pozostałe książki Autorki cechuje dobry romans, w którym zawsze coś się dzieje. Miłość do której droga nie jest usłana różami, tylko pełna kłód rzucanych pod nogi przez los. Czyli odrobina miłości, ciutka dramatu, szczypta kryminału i mamy receptę na idealną powieść. Tak właśnie, Agnieszka takie książki tworzy. A najlepsze w tym wszystkim jest jeszcze to, że… o losach Marcina Langera możemy przeczytać w powieści „Szósty”.

Dziękuję Autorce za emocje i czekam na więcej. Polecam!!!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res 



czwartek, 26 kwietnia 2012

#194


 
Drogi Piotrusiu Panie!

Kryminały to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ty to wiesz i ja to wiem. Ostatnimi czasy polecałam Ci amerykańskie kryminały. Nie wiem czy wiesz, ale lubię także tego typu lekturę z rodzimego podwórka. Bo przecież nasi Polscy Autorzy też świetnie piszą, a poza tym trzeba szerzyć czytanie polskiej literatury.

Prawdę mówiąc to nie jestem do końca przekonana czy czas kiedy czytałam tę książkę był dobrym czasem. Nie mam na myśli dni spędzonych na czytaniu, tylko tego co działo się w moim mieście, gdy zagłębiałam się w lekturze. No ale kiedy powiedziało się „A” trzeba powiedzieć „B”. Nie lubię zaczynać czegoś a potem tego nie kończyć. Wyłączyłam swoją wyobraźnię, przełączyłam się w tryb „nadprogramowego nie myślenia” o innych rzeczach niż o książce i… mogłam spokojnie delektować się czwartą książką Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, którą dane mi było przeczytać. Mam na myśli książkę „6(szósty)”.

Śląska Grupa Śledcza dowodzona przez Marcina Langera prowadzi śledztwo seryjnego gwałciciela zabójcy, który porywa i szóstego dnia zabija zielonookie blondynki. Pewnego dnia Marcin prosi o pomoc Alicję Szymczak – psycholog profilerkę – do pomocy w śledztwie. Nie wie, że tak naprawdę spotkali się sześć lat wcześniej i to los połączył ich drogi. Razem muszą ustalić kto jest zabójcą. W międzyczasie rodzi się między nimi nić porozumienia, która została „utkana” przez „siły nadprzyrodzone”. Marcin, Alicja oraz pozostali członkowie ŚGŚ muszą jak najszybciej znaleźć mordercę by nie doszło do kolejnego morderstwa. Nie wiedzą, że „Szósty” jest bliżej niż im się wydaje.

Do tej książki podchodziłam parokrotnie. Za każdym razem powtarzałam: „Spoko, masz jeszcze czas, lepiej zajmij się priorytetami”. I tak odkładałam, odkładałam, odkładałam czytanie. Aż w końcu zaparłam się w sobie i… przeczytałam. I nie żałuję ani jednej minuty spędzonej z książką.

Wielkim plusem powieści jest to, że akcja została umiejscowiona na Górnym Śląsku czyli w miejscu gdzie mieszkam. Wrażenie czytania o swoich rejonach było bardzo interesujące. Jednak zaskakujący był fakt skąd autorka ma tyle informacji o Śląsku? O pracy policji? Myślę, że kiedyś Ją o to zapytam.

A wracając do książki. Muszę przyznać, że akcja jest wciągająca. Całe śledztwo prowadzone przez ŚGŚ jest bardzo dokładne. Czasem miałam wrażenie jakbym sama trafiła do wojewódzkiej i razem z policjantami rozwiązywałabym śledztwo. Historia jest płynnie przeplatana wątkiem miłosnym głównych bohaterów. Bo przecież to jest całkiem zrozumiałe w książkach Agnieszki. Ale ty tego niestety nie wiesz, bo nie czytałeś „Zakrętów losu”, ani „Bez przebaczenia”.

Musisz koniecznie przeczytać „Szóstego”. I nie mówię tego tylko dlatego, że bardzo lubię Autorkę i znam ją osobiście. Agnieszka pisze świetnym językiem. Książki wciągają od pierwszej litery i zanim się obejrzysz okazuje się, że świta a ty dobrnąłeś do ostatniej kropki. To co przekonałam Cię?

Pozdrawiam
Archer

P.S.
A! Nie powiedziałam Ci jeszcze najważniejszego. Nie zapomnij oddychać podczas czytania tej książki. Ja przez większą część czasu wstrzymywałam oddech.


P.S.2
Tak wiem, że jest inna okładka książki aniżeli ta którą prezentowałam jakiś czas temu. To jest pierwsze wydanie tej powieści.

sobota, 26 listopada 2011

#150

W dniu dzisiejszym w Katowickim Empiku w Silesia City Center odbyło się spotkanie autorskie z Agnieszką Lingas - Łoniewską, które promowało Jej najnowszą książkę "Zakład o miłość". Czytelnicy oczywiście dopisali. Rozmowę przeprowadziła Monika Badowska. Niestety był też dość smutny akcent, otóż Empik zawiódł na całej linii i nie było możliwości zakupienia książek Agnieszki :( No cóż, jak widać, nie obyło się bez potknięcia. A po spotkaniu cała "paczka" - Agnieszka, Sil, Kasia i Milena - przygarnęły mnie i wybraliśmy się na kawę :) Chcę podziękować za fantastyczne spotkanie. Nie pozostaje mi nic innego jak z niecierpliwością oczekiwać kolejnego spotkania. Jak zapowiedziała Agnieszka, w lutym ma zostać wydane wznowienie "6 (szóstego)" i liczę, że Aga znów przybędzie do Katowic. Oczywiście nie obeszło się bez zdjęć. Bo jak wszyscy wiedzą ja bez aparatu to jak żołnierz bez karabinu. Tak więc poniżej foto-relacja ze spotkania. A na końcu piękna dedykacja którą Agnieszka zostawiła w książce "ZOM". Dziękuję, dziękuję, dziękuję :)