Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Kalicińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Kalicińska. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 grudnia 2017

#460


Ach cóż to była za fantastyczna podróż literacka. Mogę wręcz stwierdzić, że trochę świata zwiedziłam razem z główną bohaterką książki Małgorzaty Kalicińskiej „Trzymaj się, Mańka!”

Marianna po śmierci swojej przyrodniej siostry Lilki, popada w stupor. Zamyka się na cały świat w swoim bezpiecznym kokonie i nie ma wcale ochoty z niego wychodzić. Dobrze jest jak jest. I tak wegetuje do czasu, kiedy sąsiedzi z góry nie zalali jej mieszkania. Ponieważ jest sama (rozwiodła się wiele lat temu) musi wziąć sprawy w swoje ręce - wynajmuje ekipę panów wykonujących remonty, a sama przenosi się na ten czas do taty. W życiu samotnego ojca Mańki, pojawia się kobieta, o którą Marianna jest ewidentnie zazdrosna. Odnawia kontakt z dawnym znajomym Antonim, pracującym i mieszkającym w Korei Południowej. Postanawia też znaleźć pracę, jednak w jej wieku jest to bardzo trudne. Nawiązuje kontakt z pewną dziennikarką, która namawia ją na cykl reportaży o kobietach na emigracji. A Tosiek zaprasza ją do siebie. Czy z tej podróży wyniknie coś więcej? Czy Marianna mimo swojego wieku odważy się na zmiany?

Po pierwszej setce stron dowiedziałam się, że „Trzymaj się, Mańka!” to kontynuacja innej książki Autorki „Lilka”. Ponieważ jej nie czytałam, bałam się, że pogubię się w historii. Jednak będąc na Targach Książki w Krakowie, Autorka rozwiała moje wątpliwości informując, że można czytać bez znajomości pierwszej. Uff…

Powieść niektórych może odstraszyć grubością i małą czcionką. Ale nie zrażajcie się - historię czyta się doskonale. Ona dosłownie porywa od pierwszej strony. Poza tym książka zachwyca opisami miejsc, które odwiedza główna bohaterka. Można dosłownie poczuć się jakbyśmy podróżowali razem z nią. Przechadzamy się ulicami miasta, w którym mieszka Antoni, biegli w deszczu podczas pobytu na Bali, czy też zajadali się smakołykami na Fuertaventurze. 

„Trzymaj się, Mańka!” to ciepła opowieść o tym, że przyjaźń i miłość można znaleźć na drugim końcu świata. To także opowieść o tym, że osobom po pięćdziesiątce ciężko znaleźć pracę. W tej chwili na rynku pracy stawia się na młodych, na ich świeże spojrzenie. A co zrobić z tymi którzy mają wiele lat doświadczeń i wcale nie chcą zostać odstawieni na boczny tor? Dla nich nie zawsze jest miejsce i to jest niestety okrutna, szara rzeczywistość. A to przecież właśnie od tych doświadczonych, młodzi ludzie rozpoczynający pracę, mogą wiele się nauczyć. 

Całkiem niezłym zabiegiem jest też wplecenie w całą historię e-maili jakie Mańka wymieniała, z Antkiem. Nadają one całej opowieści smaczku. Musimy jeszcze zwrócić na inspirujące historie kobiet, które znalazły się daleko poza Polską. One uzupełniają całość. Oprócz bohaterek o których pisze Marianna, nie możemy zapomnieć o niej samej. Przecież ona także wyprowadziła się z kraju i zamieszkała w … tego, gdzie i z kim nie zdradzę – sami musicie się dowiedzieć. 

Polecam powieść nie tylko miłośniczkom książek Pani Małgorzaty Kalicińskiej (trzeba przyznać, że dość długo czekaliśmy na Jej nową książkę) ale także wszystkim, którzy lubią optymistyczne historie.


wtorek, 21 stycznia 2014

#279

ŚBK - Alfabet książek bliskich memu sercu


Dzisiaj kolejny post tematyczny Śląskich Blogerów Książkowych. Tym razem jest to zestawienie książek które są ważne w naszym życiu. Hm… muszę przyznać, że miałam niezłą zagwozdkę. Za dużo ich przeczytałam i ciężko mi było wybrać te najlepsze. Spróbowałam i przed Wami mój alfabet:

A – „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery = myślę, że dla wielu osób właśnie ta książka przychodzi na myśl kiedy kdoś rzuca hasło: „ulubiona książka na literę A”, a poza tym nie oszukujmy się, chyba nie ma takiej osoby, która nie lubiłaby przygód Ani

B – „Bez przebaczenia” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej – hm… nie jestem pewna, ale jedna z pierwszych książek od których zaczęła się moja przygoda z książkami Agnieszki, rozwaliła mnie (książka) emocjonalnie a moje serce rozpadło się na milion kawałków

C – „Cień wiatru” Carlos Ruiz Zafon – jedyna książka Zafona po której żadna inna nie przypadła mi do gustu

D – „Dom nad rozlewiskiem” Małgorzata Kalicińska – chyba wiele osób zauroczyło się tą powieścią i historią w niej zawartą, szkoda, że serial się nie udał, a może i dobrze

E – „Eragon” Christopher Paolini – fenomen nastoletniego autora

F – „Firma” John Grisham – będąc w liceum zaczytywałam się prawniczymi kryminałami Grishama i byłam nimi zachwycona.

G – „Georgialiki. Książka Pakosińsko – Gruzińska” Katarzyna Pakosińska – przyznaję, że miałam małe obawy przed przeczytaniem tej książki, kolejna gwiazda napisała ksiażka… na szczęście mile się rozczarowałam, uśmiech nie schodził mi z twarzy

H – „Harry Potter” J.K. Rowling – wszystkie części, bo to przecież fenomen!!!

I – „I wciąż ją kocham” Nicholas Sparks – bo mimo iż książki napisał facet, to zdecydowanie są dla kobiet, a poza tym ekranizacja z Channing Tatum mówi wszystko ;)

J – „Jak upolować faceta” Janet Evanonich – od tego zaczęła się moja miłość do książek ze Stephanie Plum i trwa do dzisiaj, jak dla mnie świetne książki, które powinni przepisywać na receptę

K – „Kolory tamtego lata” – Richard Paul Evans – piękna historia z Włochami w tle

L – „Jeremiego Przybory i Agnieszki Osieckiej Listy na wyczerpanym papierze” kiedy pewnego dnia w jakiejś kolorowej gazecie znalazłam zapowiedź tej książki i dowiedziałam się, że Osiecka i Przybora mieli romans wiedziałam, że musze mieć tę książkę, poza tym listy zebrane w tej książce są przepełnione miłością, takiej miłości życzę każdemu

M – „Mały Książę” Antoine de Saint – Exupery – bo piękna i tyle

N – „Nigdy w życiu” Katarzyna Grochola – bo przecież my polki też chciałyśmy mieć taką Bridget Jones

O – „Okno z widokiem” Magdalena Kordel – keidy zabierałam się za pierwszą powieść Magdy („48 tygodni”) to nie byłam zachwycona, dopiero powieści z Malownicze w tle sprawiły że na nowo się przekonałam do Autorki

P – „Pamiętnik” Nicholas Sparks – o pięknej i bezgranicznej miłości dla której nie istnieją podziały

R – „Romans na receptę” Monika Szwaja – czasem nie potrafię znaleźć powodu, dla którego ta książka a nie inna, właśnie tutaj tak jest ;)

S – „Samotność w sieci” Janusz L. Wiśniewski – dla mnie najlepsza

T – „Tam gdzie spadają Anioły” Dorota Terakowska – czytałam bardzo dawno, ale do dzisiaj pamiętam, że wywarła na mnie wrażenie

U – „Uwikłanie” Zygmunt Miłoszewski – kryminał trzymający w napięciu i zaskakująca terapia ustawień

W – „Wiedźmin” Andrzej Sapkowski – cała saga, dawno temu przyjaciel mojego ówczesnego faceta stwierdził, że kobiety nie czytują tego typu literatury, chcąc mu udowodnić, że się myli przeczytałam opowiadania pożyczone od kolegi z klasy (Jorx to o Tobie mowa) i… pochłonął mnie świat Geralta, Jaskiera i Yennefer

Z – „Zapałka na zakręcie” Krystyna Siesicka – ulubiona z lat młodzieńczych i wryte w pamięć hasło „Uważaj! Zapałka na zakręcie”




A ty masz swój alfabet? A może któraś z książek wypisanych powyżej jest także bliska Tobie?

środa, 10 października 2012

#217


Jadąc na wakacje obiecywałam sobie, że księgarnie będę omijać wielkim łukiem. Niestety na obietnicach się skończyło. Będąc w Sopocie wstąpiłam na kawę do Bookarnii czyli miejsca obowiązkowego na liście książkoholika do odwiedzenia podczas urlopu w Trójmieście. Czytając tytuły książek stojących na półkach natrafiłam na najnowszą książkę Małgorzaty Kalicińskiej „Irena“ napisanej razem z córką Basią Grabowską. Wzięłam ją do ręki i odruchowo zajrzałam na okładkę w celu przeczytania „o czym jest powieść“. Mój mężczyzna spojrzał na mnie i zapytał czy na pewno chcę właśnie tę książkę. Odpowiedziałam, że i owszem chcę tę książkę, bo skoro po przeczytaniu pierwszej strony na mojej twarzy pojawił się uśmiech to książka musi być świetna.

„Irena“ to opowieść o trzech kobietach: Irenie, Dorocie oraz Jagodzie. Irena, to sędziwa staruszka, która właśnie została wdową. Jej mąż Feliks, odszedł nieoczekiwanie we śnie. W dojściu do siebie pomaga jej Dorota, ponad pięćdziesięcioletnia kobieta z artystyczną duszą prowadząca swoje własne małe przedsiębiorstwo. A także Jagoda, córka Doroty, dobiegająca trzydziestki singielka, która pracuje w wielkiej korporacji. Irena jest powiernicą Doroty i Jagody, które z każdym problemem biegną właśnie do niej. Między matką i córką narodził się konflikt, można powiedzieć, że pokoleniowy. Dorota twierdzi, że aby kobieta była szczęśliwa potrzebny jest jej mąż, dziecko, ogólnie rodzina. Odmiennego zdania jest Jagoda, która nie ma jeszcze ochoty „babrać się w pieluszkach“. Kiedy konflikt narasta, Irena bierze sprawy w swoje ręce. Czy uda jej się pogodzić skłócone kobiety? Czy tajemnica którą ukrywa Dorota w końcu ujrzy światło dzienne?

Przyznaję, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Dialogi  nie są skomplikowane a życiowe problemy w niej zawarte jak najbardziej autentyczne. Całą historię poznajemy z punktu widzenia i matki i córki. Pozwala nam to dowiedzieć jakie spojrzenie na konflikt ma każda ze stron. Jest to ciekawe „zagranie“, gdyż możemy dokładnie przyjrzeć się problemowi różnicy pokoleń.

Książka idealnie nadaje się na jesienne wieczory. Jest ciepła, optymistyczna, jak najbardziej prawdziwa a zabawne dialogi i sytuacje sprawią, że uśmiech nie będzie nam schodził z twarzy. I co z tego, że podobny motyw historii widziany oczami matki i córki już był? Jak dla mnie to się nigdy nie znudzi. Polecam.