Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2021

#568 - Kot dla początkujących

 



Jak już nie raz (a może i nie?) wspominałam, nie sięgam po poradniki, ani po biografie, ani po reportaże. Ale od czasu do czasu staram się wyjść poza swoją strefę komfortu czytelniczego i czytać coś czego nigdy nie czytałam. I tak sięgnęłam po książkę „Kot dla początkujących” Beaty Pawlikowskiej. Książkę przeczytałam także dlatego, że w naszym domu pojawiła się Marvella, dostojna i psotliwa kotka. A ja za mój cel obrałam sobie czytanie książek o kotach, by wiedzieć o nich wystarczająco dużo by czuć się pewnie. Zapewne zapytacie po co, przecież każdy kot jest inny. A i owszem, ale naprawdę chciałam mieć jakąś wiedzę na temat tych czworonogów. W szczególności, że nigdy wcześniej żadnego nie posiadałam. Zaopatrzona w ołówek i kolorowe „sticksy” zabrałam się za lekturę. 

Pani Beata opowiada swoją historię. Historię tego jak Krzysio Kolumb i Elvis Prestley (dwa kociaki) zamieszkały u niej w domu. Jak przystosowywały się do nowego miejsca. Opowiada o tym jak dobierała dla nich karmę. I zanim natrafiła na tę odpowiednią, to robiła dokładny research wśród tych dostępnych na rynku. I trzeba przyznać, że zabrała się do tego bardzo dokładnie. Podaje konkretne informacje o tym czego kot jeść nie powinien i co mu szkodzi. Całość okraszona jest anegdotami z życia dziennikarki, i jej kotów.

Książkę potraktowałam jak rozmowę z kimś kto już ma doświadczenie w byciu kocim rodzicem. Poza tym, w książce wytłuszczonym drukiem są ważne informacje dla posiadaczy kota. 

Podsumowując: książka została przeze mnie oklejona sticksami i porobiłam sporo notatek. I wiem, że większość informacji przyda mi się w codziennym życiu z naszą Marvellą








środa, 13 maja 2015

#342



Czas Bożego Narodzenia to bardzo wyjątkowy czas. Wielu z nas planuje wtedy jakieś zmiany, obiecujemy sobie poprawę. Tylko co wtedy, gdy chcemy całkowicie zmienić swoje życie? Wywrócić je do góry nogami? Bo coś nas uwiera, przeszkadza nam, nie pasuje. Chcemy spełnić najskrytsze, zakopane głęboko marzenia. Wtedy najlepiej wysłać swoją prośbę prosto w niebo, tak jak zrobiła to jedna z głównych bohaterek powieści Krystyny Mirek „Podarunek”.

Marta ma dość swojego życia. Chwilę przed wigilią prosi los, by odmienił jej życie. Nie podoba jej się to, że w jej małżeństwo wdał się chłód, dzieci żyją we własnym świecie. Dodatkowo, konflikt z teściową pogłębia się. Bohaterka ma dość samotności. Marzą się jej święta pełne rodzinnego ciepła, przyjaznej atmosfery i wzajemnego zrozumienia. Jakie będzie zdziwienie gdy okaże się, że Los szykuje dla Marty coś zupełnie innego. Coś czego się całkowicie nie spodziewa.

Kaja to druga bohaterka powieści. Wiedzie zupełnie inne życie niż Marta. Nie posiada dzieci, nie ma męża, prowadzi beztroskie życie. Facetów zmienia jak rękawiczki. Ważne by był bogaty, bo przecież Kaja bardzo lubi swoje luksusowe życie. Życie, które zresztą prowadzi na kredyt. Bo kasa jest jej potrzebna na nowe i drogie fatałaszki, które zakłada na randki. Nie może pokazać się ludziom w byle czym. Niestety, ciągłe życie „pod kreską” doprowadza Kaję wręcz na skraj bankructwa. Musi całkowicie przewartościować życie. Ale czy zechce?

Gdy sięgam po książki Krystyny Mirek wiem, że dostanę historię z życia wziętą. Historię, która nie ma w sobie tony lukru ani miodu. Krystyna Mirek tworzy historie które mogły się przydarzyć każdemu z nas. Nic nie jest wyssane z palca. Jej bohaterowie są ludzcy. Oni mieszkają za ścianą. Mają normalne życiowe problemy: kłócą się ze sobą, popadają w konflikty pokoleniowe. Te konflikty są naturalne, zdarzają się także nam, czytelnikom.

„Podarunek” to powieść o miłości, o pragnieniu, marzeniach, zmianach, które Los nam niespodziewanie zsyła. To także historia z przesłaniem i morałem. Czasem wystarczy uśmiech, ugryzienie się w język, wysłuchanie drugiej strony by odmienić swoje życie i nie popadać w konflikt. Powinniśmy rozmawiać o tym co nam przeszkadza i pozwalać drugiej stronie mówić.

POLECAM!!!

środa, 8 kwietnia 2015

#337


Lubię wiosnę. I w sumie mogłabym temat zamknąć. Ale… trochę rozwinę swoją myśl.

Wiosna kojarzy mi się po części ze Świętami Wielkanocnymi. Natomiast Święta z jednymi z moich ulubionych kwiatów. Bo widzicie, oprócz róż i tulipanów uwielbiam żółciutkie żonkile. Właśnie te kwiaty pojawiają się u mnie na stole w Wielką Sobotę. Zanim rozpoczęłam pracę w centrum handlowym w Wielką Sobotę wybierałam się na ostatnie zakupy, właśnie po żonkile.

Jesteście pewnie ciekawi do czego zmierzam. Żonkile ładnie komponują się z książką, którą właśnie zaczynam czytać. Otóż wreszcie zabieram się za klasykę, którą wypadałoby znać. „Mistrz i Małgorzata” klasyk nad klasykami. Ulubiona powieść Jorx’a. Dostałam ją w prezencie od niego już jakiś czas temu. Teraz przyszedł czas by ją przeczytać. Nie myślcie sobie, że czytam ją bezinteresownie. Bo gdyby tak miało być, pewnie nie sięgnęłabym po nią wcale. A tak…
Otóż 12.04.2015 roku odbywa się spotkanie Antykwarycznego Klubu Książki, na którym będziemy dyskutować właśnie o „Mistrzu i Małgorzacie”. Chętnych zapraszam tutaj.

A czy Wy czytujecie klasykę? Macie swoje ulubione dzieła? A może podobnie jak ja, klasykę omijacie szerokim łukiem?