Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał pod psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał pod psem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 marca 2021

#570 - Las i ciemność

 




„Ach co to był za ślub…” 
Myślę, że na ten moment czekali wierni czytelnicy serii „Kryminał pod psem”. Bo o tej książce będę Wam dzisiaj opowiadać. A konkretniej o ósmej już części przygód Gucio & Company, czyli „Las i ciemność” Marty Matyszczak. 

Róża i Szymon planują ślub, albo raczej to Szymon planował, oczywiście bez pomocy Róży. Bo jak to on chciał jej zrobić niespodziankę. Ale jak to z naszymi ulubieńcami bywa, wszystko układa się nie tak jak powinno. Okazuje się bowiem, że impreza ma zostać zorganizowana w Puszczy Augustowskiej. W miejscu gdzie Róża, będąc nastolatką spędzała swoje młodzieńcze, niekoniecznie szczęśliwe wakacje. Nasza ulubiona dziennikarka będąc nastolatką, niestety nie należała do grupy osób, które wszyscy uwielbiają i zapraszają na imprezy. Jak dobrze wiemy, tam gdzie pojawiają się Gucio & Company, musi być trup. No i oczywiście do tej trójki należy rozwiązanie zagadki śmierci. I co z tego, że ślub za pasem?!

Hmm… powiem Wam, że tym razem nie było aż tak zabawnie jak przy innych częściach. Zastanawia mnie, dlaczego tak się wydarzyło? Ale nie znajduję żadnej jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. 

Ogromnym plusem tej historii jest to, że wreszcie poznajemy przeszłość Róży, która do tych kolorowych nie należała. Nie była lubianą osobą w szkole. Wręcz przeciwnie. Przez swoją tuszę i miłość do Szymona (tak, ta dwójka zna się już bardzo długo) była wyszydzana. Myślę, że niektóre osoby w postaci Róży sprzed lat odnajdą siebie. Jestem pewna, że nie każdy był przebojowy i nie każdy miał wianuszek przyjaciół, z którymi spędzał wszystkie szkolne przerwy. 

W tej części brakowało mi sarkazmu Gucia. Mam wrażenie, że te złośliwości i cynizm psiaka, są nieodłączną częścią tej serii. Szkoda, że tym razem nie było ich za wiele. 

Okładka z przyczepą może sugerować lekką wakacyjną przygodę. Ale jak dobrze wiemy z tymi bohaterami to tak do końca nigdy lekko nie ma. Bo zawsze tam gdzie pojawia się nasze śledcze trio jest zagadka morderstwa do rozwiązania. 

Powiem Wam, że takiego zakończenia się nie spodziewałam. Autorka walnęła takiego splot twista, że wypadłam z butów. Nigdy wcześniej aż tak nie waliła obuchem w czerep czytelnika. No może raz, ale nie z takim impetem. 

Ponieważ mam już przed sobą kolejną część, to dowiem się jak potoczyły się losy naszej trójki. Jak zwykle polecam nie tylko fanom komedii kryminalnych. Gucio & Company rządzi!!! 

piątek, 8 listopada 2019

#527 - Trup w sanatorium




Jak dobrze wiecie uwielbiam serię kryminałów Marty Matyszczak, z dzielnym Guciem, Szymonem i Różą. Rozwiązuję wraz z nimi zagadki kryminalne i podróżuję wraz z nimi w różne zakątki Polski, a raz nawet byłam w Irlandii. 

Tym razem nasze dzielne trio wyjechał ona urlop nad polskie morze, a konkretniej zawitało w Świnoujściu. Prawdę mówiąc, pojechali tam aby odpocząć. Ale przecież od dawna już wiadomo, że tam gdzie pojawiają się Gucio, Solański i Róża, to od razu znajduje się trup. A jeśli trup, to zagadka do rozwiązania. Oczywiście zawsze przez całą trójkę. Bo tak naprawdę to oni Nie mogą wypoczywać, bo jestem przekonana, że umarliby z nudów. 

Róża marzyła o wakacjach all inclusive gdzieś w ciepłych krajach, ale jak to mówią: darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. No tak… A jak z Szymonem, to wiadomo, że ekskluzywnie nie będzie, ale przecież chodzi o to żeby byli razem, prawda?

I tak zamieszkują w sanatorium, które już dawno temu przestało cieszyć się świetnością. Dodatkowo zaraz po przybyciu okazuje się, że w jednym z basenów solankowych, zostaje znaleziona martwa kuracjuszka. I tak zamiast, słodkiego nic nierobienia i leżenia plackiem na plaży, nasi bohaterowie rozpoczynają śledztwo. Kto zabił kobietę? Czy uda im się rozwiązać zagadkę morderstwa?

Muszę przyznać, że dzięki książkom Marty Matyszczak mogę dotrzeć do miejsc, do których pewnie sama bym nie dotarła. Autorka bardzo dokładnie opisuje miejsca w których umieszcza akcję swoich kryminałów. Czytelnik ma wrażenie jakby towarzyszył bohaterom w eksploracji tych zakątków. 

W najnowszej książce mamy dwa wątki, które nadają bieg historii. Pierwszy jest współczesny, czyli nieboszczyk w solance i nasze trio starające się dowiedzieć kto zabił? Drugi to powrót w przeszłość ,do lat 70, kiedy cała Polska nuciła przeboje Maryli Rodowicz i bawiła się na festiwalu FAMA. I oba te wątki w pewnym momencie się zazębiają. Ale jak i dlaczego nie mogę Wam zdradzić. 

Jak dla mnie tym razem było za mało dowcipu. Za mało śmiałam się pod nosem. Brakowało mi takiego rechotu aż do bólu brzucha. Mimo, że tego mi brakowało, gorąco polecam i czekam na kolejny tom przygód Gucio & Company. 

wtorek, 29 stycznia 2019

#505 Morderstwo w Hotelu Kattowitz



Literacki duet moich ulubionych bohaterów czyli Gucio i Solański znowu na tropie. Oczywiście towarzyszy im nieodłącznie Róża. W swojej najnowszej powieści „Morderstwo w Hotelu Kattowitz” Marta Matyszczak zaprasza czytelników do tropienia mordercy. Książka będzie miała swoją premierę już pod koniec stycznia. Tak więc moi drodzy przed Wami opinia przedpremierowa. 

Pewnej grudniowej nocy, na siódmym piętrze hotelu Kattowitz dochodzi do morderstwa. Ofiarą pada gwiazda muzyki pop DJ Dzidzia. Na prośbę swojej matki, która porzuciła kardiochirurgię na rzecz szefowania ochronie hotelu, Róża wraz z Guciem i Solańskim rozpoczynają śledztwo. Jednak odnalezienie sprawcy nie będzie takie łatwe. Tropy będą się mylić i co chwila ktoś inny będzie podejrzany o tę zbrodnię. Dodatkowo będą musieli uporać się z problemami sercowymi. Bo przecież od samego początku była między nimi chemia. Czy w końcu zostaną parą? Czy nadal będą się zachowywać jak Żuraw i Czapla? No i najważniejsze, kto okaże się winny? 

W piątej już części serii „Kryminał pod psem” bohaterowie powrócili ze Zdrojowic i przemierzają ulice Katowic. I tak wrazz Solańskim tracimy pieniądze w Szlagier Kasynie, spędzamy sporo czasu w Teatrze Ateneum razem z Alojzem i pijemy rozpuszczalną kawę w Cafe Katowice (tylko kto idąc do kawiarni, gdzie jest wypasiony ekspres, zamawia rozpuszczalną kawę z dużą ilością cukru tak, że łyżeczka staje? Tylko Solański)

Wiele miejsc istnieje naprawdę: Hotel Kattowitz to nic innego jak Hotel Katowice, który mieści się zaraz przy Altusie, ale od książkowego różni się tym, że w prawdziwym nie morduje się gości – jak wspomina na początku Autorka. A jeśli chodzi o kawiarnię do której bohaterowie zaglądali, to myślę, że to nic innego jak Cafe Kattowitz. Chyba Ameryki nie odkryłam? 

Nadal swoje trzy grosze wtrynia Gucio. Jego celne uwagi, sarkazm wciąż bawią czytelnika. No a dodatkowym smaczkiem są rozmowy Alojza i Pejtera w śląskiej gwarze. Muszę przyznać, że troszkę mi tego brakowało w poprzednich częściach. Ale to zrozumiałe, przecież w Irlandii, w Barlinku czy też w Zdrojowicach po śląsku się nie godo. Ale nie martwcie się, jeśli nie znacie gwary, na dole strony jest słowniczek. Wszystko zostaje pięknie przetłumaczone. 

Zagadka śmierci jest trudna do rozwiązania, bo Autorka co rusz myli tropy. Gdy czytelnik już prawie wita się z gąską, bach… zwrot akcji i znów nie wiadomo kto jest winny. 

Tęskniłam za tą trójką. Nie powiem, że nie czekam na dalsze perypetie Gucia, Róży i Szymona. Bo czekam. I liczę, że w końcu Róża i Szymon zmądrzeją, podejmą słuszne decyzje. No i że zabrzmią kościelne dzwony, i Gucio poniesie obrączki. 

Polecam, jak zwykle bez mrugnięcia okiem.