Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriela Gargaś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriela Gargaś. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2018

#486



Droga Tachykardio!

Myślisz, że czytanie książek zimowych, a co za tym idzie tych świątecznych, w okresie letnim to dobry pomysł? Bo wiesz, tu żar leje się z nieba a ty czytasz o śniegu po kolana, kolędach i ubieraniu drzewka. Mnie się wydaje, że czas tutaj nie gra roli, bo tak samo odbierzesz ją w listopadzie czy też w lipcu. Chociaż w listopadzie będziesz oczekiwać zbliżających się Świąt, a w lipcu ochłodzisz się podczas upałów. I ja tak właśnie miałam podczas czytania książki Gabrieli Gargaś „Wieczór taki jak ten”.

W małej miejscowości Złotkowo w samiusieńkich Bieszczadach mieszka z babcią i młodszym bratem Michalina. Dziewczyna po śmierci swojej mamy musi zaopiekować się bratem i zadbać o swoją przyszłość. Babcia prowadzi kawiarenkę, ale przydałoby im się dodatkowe źródło utrzymania. Michalina wpada na pomysł otwarcia pensjonatu, miejsca gdzie można odpocząć i zregenerować siły. A przecież święta to najlepszy czas na takie inwestycje. W szczególności w małym miasteczku w sercu Bieszczad. Pierwszy przyjeżdża Artur. Rozwodnik, ojciec dwójki dzieci, pracoholik, który ma ochotę popracować nad projektami w spokoju. A jak wiemy los bywa przewrotny i zamiast spokoju Artur się zakochuje. Przyjeżdża także pani Wiktoria, która pragnie odzyskać wspomnienia i pogodzić się z synową. Dociera także Lena z córką, która po śmierci męża nie potrafi się odnaleźć, a święta to dla nich obu ból i tęsknota. Natomiast w samą Wigilię dociera najważniejszy gość, który bardzo namiesza w życiu Michaliny.

Gabrysia, jak to ma w zwyczaju w swoich książkach, tka historię z najważniejszej nici uczuć jaką jest Miłość, nie tylko ta do mężczyzny, ale także matki do dziecka i tej pomiędzy rodzeństwem. Ale najbardziej skupia się na rodzinie, pokazuje jak ważna jest naszym życiu i jak bardzo potrzebujemy jej wsparcia gdy upadamy, oraz na tym, że powinniśmy dawać drugą szansę, kochać i przebaczać. Bo przecież czas Bożego Narodzenia to czas przebaczania i nadziei. Nadziei, że błędy przeszłości zostaną wybaczone. 

Z ogromną przyjemnością powrócę do Złotkowa w najnowszej książce Gabrysi „Lato utkane z marzeń”, która niebawem pojawi się na księgarskich półkach.

Jeśli nie znasz twórczości Gabrieli Gargaś to musisz to zmienić. To Czarodziejka emocji. Potwierdzam! A książkę "Wieczór taki jak ten" Polecam!!!

Gabrysiu, dziękuję za kolejną piękną historię. 

Pozdrawiam Archer 







środa, 28 czerwca 2017

#431




Miłość i przyjaźń nadają sens naszemu życiu. Gdy miłość się kończy, ważne jest by mieć przyjaciela, który będzie dla nas wsparciem w trudnych chwilach. Prawdziwa przyjaźń jest potrzebna w naszym życiu jak powietrze, którym oddychamy. „W plątaninie uczuć” Gabrieli Gargaś, jest właśnie o prawdziwej przyjaźni. Takiej, której nawet śmierć nie jest w stanie przerwać. 

Dorota, Kalina i Hania, to przyjaciółki, ale takie do grobowej deski. Dorota – żona, matka dwójki dzieci. Całe jej życie kręci się wokół spraw związanych z domem. Chce być we wszystkim najlepsza. W tym całym pędzie za perfekcjonizmem, Dorota całkowicie przestaje myśleć o sobie. Wynikiem czego jest małżeński kryzys. Kalina żyje na kocią łapę z Piotrem. Mężczyzna boi się zobowiązań. Kobieta chciałaby założyć rodzinę, mieć dzieci. Pewnego dnia na jej drodze staje Krzysztof, dawna miłość z młodzieńczych lat. Kalina staje przed wyborem. Hania jest singielką, pracuje w korporacji, ale praca szczęścia nie daje. Co rusz przeżywa przelotne romanse. Jednak gdzieś podskórnie wciąż marzy o wielkiej miłości. Wtedy pojawia się Piotr, ale los bywa przewrotny. 

Zastanawiam się, dlaczego nie sięgnęłam po tę książkę wcześniej? Nie wiem. Może dopiero teraz, po pięciu latach przyszedł na nią czas. Wiem, że warto było na nią tyle czekać. Dawno żadna książka nie była tak oklejona i pozaznaczana cytatami jak ta. 

„W plątaninie uczuć” to niesamowita powieść o wielkiej przyjaźni. Gabrysia stworzyła historię, która wzrusza i bawi. Jest ta bardzo życiowa, nic nie jest w niej podkoloryzowane. Trzy przyjaciółki, trzy kobiety na różnym etapie życia, trzy historie, które się nawzajem przeplatają. 

Autorka w powieści porusza kilka ważnych tematów, min.: zdrady małżeńskiej. Dorota zajęta wychowywaniem dzieci, dbaniem o dom dąży do perfekcyjności, przez co zaniedbuje siebie. Odsunęła swoje marzenia, na dalszy plan, na bliżej nieokreśloną przyszłość. A przecież my sami też jesteśmy ważni. Poza tym, jeśli matka jest szczęśliwa, dziecko także. Tutaj matka nie czuła się dobrze w małżeństwie. Dorota nie miała żadnego wsparcia w mężu. Przecież małżeństwo to partnerstwo, wspólne obowiązki. Dlaczego niektórym mężczyznom wydaje się, że kiedy kobieta siedzi w domu z dzieckiem to wszystko powinno być na błysk i czekać na powrót męża z gorącym obiadem na stole? No i dlaczego jest zmęczona i zaniedbana, skoro siedzi w domu? BO PANOWIE, wychowywanie dzieci, sprzątanie, gotowanie itd., to praca na pełny etat. I dobrze by było mieć w Was wsparcie. Gabrysia porusza także temat zwykłej, ludzkiej zazdrości. Zazdrościmy czasem innym błahych rzeczy: rodziny, dobrej pracy, urody itd. Hania zazdrościła Dorocie szczęścia rodzinnego, dzieci, męża. Jednak nie zawsze jest czego zazdrościć, bo szczęście czasem bywa pozorne. 

„W plątaninie uczuć” to książka o której nie da się tak łatwo zapomnieć. To książka pełna życiowych mądrości, które należy chłonąć z każdą przewracaną stroną. A po zamknięciu zastanowić się nad całą historią. Być może w bohaterkach odnajdziemy siebie. Wtedy pomyślmy czy też tak chcemy żyć, czy może czas zmienić swoje życie. Polecam bez dwóch zdań.

niedziela, 21 lutego 2016

#371


 Autorzy którzy poruszają naszą duszę. 


ŚBK-i znów wracają do swoich co miesięcznych postów tematycznych. Jesteście ciekawi mojej odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie? Posłuchajcie. 

Muszę przyznać, że dość długo zastanawiałam się jakich Autorów mogę zakwalifikować do tej grupy. Bo co to znaczy poruszają naszą duszę? Hm… w sumie interpretacja dowolna. Jedni doprowadzają do łez, drudzy wywołują emocjonalny rollercoaster, inni pokazują co to jest prawdziwa miłość i jak o nią dbać by nie przeminęła, inni poruszają dość ważne tematy życiowe. Jednak każda powieść która wyszła spod pióra takiego pisarza dotyka nas do głębi. Nasze struny emocjonalne drgają w rytm czytanej powieści. Zdarza się, że uronimy łzę, czasem z naszego gardła wydobędzie się szloch i krzyk: dlaczego Autor do tego dopuścił?! Jak mógł?! Czasem bywa, że książkę czytamy na bezdechu bo boimy się oddychać by nie uronić niczego z czytanej historii. Bywa też, że rzucamy książką w kąt bo buzujące w nas emocje nie pozwalają przebrnąć przez kolejne strony. 

Gdy teraz tak wymieniam co sprawia, że książki poruszają naszą duszę, wyłania mi się obraz Autorów i ich książek, które noszę gdzieś pod skórą, mimo że od skończenia czytania powieści minęło mnóstwo czasu. Ale sami musicie przyznać, że o książkach które wzbudzają w nas emocje, trudno zapomnieć. 

Pierwszą książką, która mną zawładnęła i sprawiła, że na długo nie mogłam o niej zapomnieć była „S@motność w sieci”. Myślę, że nie tylko mnie ta książka powaliła i na długo wryła się w pamięć. Nie będę Wam przybliżać treści, bo jestem pewna, że wielu z Was ją czytało. Pewnie wiele z Was chciało takiego Jakuba, który kocha bezgranicznie, miłością wielką i potrafi pięknie pisać o miłości. Bo przecież do kobiet trafia się właśnie przez duszę i przez mózg. Nie wiem jak Janusz Leon Wiśniewski to zrobił, ale zrobił to dobrze. Nad wyraz dobrze. I wiecie co? Wszystkie jego książki poruszają w czytelniku struny emocji, o których czasem zapominamy. 



Będąc w męskim gronie Autorów nie mogę zapomnieć o Guillaume Musso, którego książki nie można podciągnąć pod jeden określony gatunek literacki. Bo jest w nich miłość, odrobina kryminału i sprawy „nadprzyrodzone” (kto czytał Musso ten wie co mam na myśli). I za każdym razem, kiedy czytam powieść tego Autora nie mogę wyjść z podziwu skąd on bierze pomysły? 

Jest jeszcze Nicholas Sparks oraz Richard Paul Evans jak dla mnie idealnie piszący o miłości na różne sposoby. 


 Jeśli chodzi o Autorki to miałam małą zagwozdkę, bo znam ich zbyt dużo i każdej powieść w różny sposób porusza różne struny emocji. Od razu zaznaczam, że jeśli kogoś pominę to przepraszam, ale pisanie w podróży zdarzyło mi się pierwszy raz. Ale za to powiem Wam w sekrecie, że podoba mi się pisanie w środkach lokomocji.

Na początek Magdalena Witkiewicz. Książki Magdy to gwarancja zarwania nocki. Bo przecież muszę wiedzieć co będzie dalej. Nigdy się na jej książkach nie zawiodłam. W pracy polecam je w ciemno. I to nie tylko dlatego, że znam Magdę osobiście. Magda wydaje książki, które poruszają każdy zakamarek mojej duszy. Wiele razy zdarzyło mi się to, że w bohaterkach odnajdywałam siebie. Mogłam śmiało powiedzieć: mam tak samo. To nie tylko książki, które poruszają ważne tematy, ukazują miłość, która jest prawdziwa, nie wymyślona na potrzeby historii do książki. W jej książkach są prawdziwe emocje, historie zasłyszane na spotkaniach autorskich, poruszane na profilu czy tez wyznawane w e-mailach. Magda potrafi słuchać, no i jest tak optymistyczną gadułą, że nie można jej nie kochać. Jej książki to nie tylko emocje, ale także napady niepochamowanego śmiechu, o czym przekonałam się niejednokrotnie. Tak. Zdecydowanie Magdalena Witkiewicz to Autor który porusza duszę w każdy możliwy sposób. 

W sumie mogłabym zakończyć swój wywód, ale… to wciąż nie jest koniec.


Od niedawna zachwycam się książkami Gabrieli Gargaś, Krystyny Mirek, Magdaleny Kordel. Ich książki poruszają nie tylko tematy o miłości, tej bezgranicznej, potrafiącej przetrwać czas i na nowo nas spopielić. Ich książki napełniają nadzieją, otulają zapachem domu. Udowadniają, że rodzina to fundamenty, bez których nasze życie nie jest w żaden sposób pełne. 

Nie mogę jeszcze pominąć dwóch Ulubionych Agnieszek. 


Agnieszka Krawczyk. Znam już bardzo długo i czytuję wszystko co wyjdzie spod jej pióra (w czytniku jeszcze czeka kryminał) Książki Agi to historie które dotykają jak dla mnie tej romantycznej strony duszy. Aga ma niesamowity dar idealnego obrazowania opisywanych miejsc. Za każdym razem moja wyobraźnia galopowała jak rumak i podpowiadała obrazy które towarzyszyły czytanym powieściom. Cieszę się niezmiernie, że książki Agnieszki są grube, bo wtedy towarzyszą mi dłużej. I już tuptam z niecierpliwością, bo niebawem pojawi się w księgarniach kolejna saga a to zapowiada kilka spotkań z bohaterami.

Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej książki to zdecydowanie rollercoaster emocjonalny. Odkąd czytuję książki Agi – a trwa to już długo – nigdy nie zdarzyło mi się bym nie rzucała czytaną książką w kąt. Za każdym razem wkurzam się na Autorkę za to jaki los zgotowała bohaterom. I od jej książek też nie mogę się oderwać. 

Jak sami widzicie, czytuję same emocjonujące powieści. Ale, czyż nie o to chodzi w książkach? One muszą wzbudzać różne emocje w czytelnikach. Bo gdyby tak nie było byłyby kiepskie.



A czy Wy macie swoich Autorów, których książki poruszają Was do głębi? Podzielcie się, chętnie poszerzę grono ulubionych Autorów.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

#280




Niekiedy zdarza się tak, że w pewnym momencie naszego życia staje na naszej drodze ktoś, kto wywraca je do góry nogami. I nagle - nasz poukładany i idealny (oczywiście według nas) – świat nie wydaje nam się już taki, jakim był dotychczas. Dochodzi się do wniosku, że życie było puste, nieciekawe i samotne. A teraz nabrało barw, zostało wypełnione szczęściem i drugim człowiekiem. 

Sabina jest samotną kobietą po trzydziestce. Nie posiada instynktu macierzyńskiego, a co z tym związane, nie przepada za dziećmi. Mieszka w dwupokojowym mieszkaniu. Uwielbia czytać książki - głównie romanse, bo podczas czytania ich marzy. Lubi kryminały, bo akurat przy nich odpoczywa. Ma dość nietypową pracę. Otóż Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Wiadomo, że przyjaźni się nie kupi, jednak Sabina na przekór próbuje udowodnić, że jednak tak można. Kobieta wpadła na ten pomysł w momencie przeglądania ogłoszeń o pracę. Ludzie poszukiwali osoby, która wysłucha ich lub pomilczy z nimi - stąd ten pomysł. Pewnego dnia, podczas przerwy obiadowej (którą Sabina jak zwykle spędzała w parku) podeszła do niej dziewczynka, Marysia. Dziewczynka poprosiła ją, aby Sabina namalowała jej słońce. Właśnie od tej prośby rozpoczyna się dość nietypowa przyjaźń. Nagle okazuje się, że Sabina łaknie spotkań z siedmiolatką. Dziewczynka krok po kroku burzy mur, który wybudowała wokół siebie kobieta. To właśnie Marysia wprowadza do jej życia kolory i wywraca je do góry nogami.

Było to moje drugie spotkanie z twórczością Autorki. Powiem szczerze, że z każdą kolejną książką Gabriela Gargaś zaskakuje mnie coraz bardziej. Pozytywnie, oczywiście.

„Namaluj mi słońce” to powieść pełna emocji, która potrafi rozbawić i równocześnie doprowadzić do łez. A o to chyba chodzi, żeby książka wzbudzała emocje. Bo jeśli ich nie wzbudza, to albo z czytającym jest coś nie tak, albo historia nie porywa. W tym wypadku książka pochłonęła mnie od samego początku. Już wraz z pierwszymi literami, po przedstawieniu sylwetki głównej bohaterki, chcemy wiedzieć, jak potoczy się przyjaźń Sabiny – singielki nie przepadającej za dziećmi - z samotną siedmiolatką bez przyjaciół, od której dość wcześnie odeszła matka.

Autorka w swojej powieści poruszyła ważny temat samotności. Po pierwsze, jest tutaj samotność osoby dorosłej. Czasem jest to nasz wybór, a czasem życie weryfikuje nas i w konsekwencji pozostajemy sami. Tylko czy bycie samemu jest adekwatne do bycia samotnym? Czy miedzy byciem samemu i byciem samotnym można postawić znak równości? Już w książce „Mały Książę” można było dowiedzieć się, że „równie samotnym jest się wśród ludzi”. Sabina jest – jak sama mówi – osobą samotną. Myślę, że została przyjacielem do wynajęcia właśnie dla takich ludzi jak ona sama. Przecież na świecie (albo całkiem blisko nas, czego czasem nie zauważamy) jest wiele osób, które nie mają nikogo z kim mogłyby podzielić się radością czy smutkiem. I właśnie od tego jest Sabina, od bycia wtedy, kiedy ktoś jej potrzebuje. 

Oprócz tego Autorka pokazała nam drugi rodzaj samotności. Mam na myśli samotność dziecka. Mimo że Marysia ma babcię i ojca, którzy kochają ją nad życie, nie ma matki ani żadnej przyjaciółki. Dziewczynki w jej klasie wyśmiewają ją za to, że nie ma mamy. To też pewien rodzaj samotności, wychowywanie się w bez jednego z rodziców. Niestety, bywa tak że takie życie odbija się na psychice dziecka. Kiedy na horyzoncie pojawia się Sabina, dziewczynka postanowiła, że zostanie jej przyjaciółką. A kiedy Sabina zaczyna się spotykać z Maksem, ojcem małej, dziewczynka zaczyna nazywać kobietę, mimochodem, mamą. Wyraźnie daje się odczuć tą samotność Marysi i strach, że pewnego dnia Sabina, podobnie jak Magda – mama Marysi – odejdzie z jej życia. Przecież my także (nie tylko małe dzieci) boimy się, że ci których kochamy najbardziej znikną. 

Dawno żadna Autorka ani historia nie sprawiły, że czytana przeze mnie książka pełna jest kolorowych znaczników.

Mimo iż opowieść może wydać się banalna, historia w niej zawarta jest jak najbardziej życiowa. Pani Gabrielo, czekam na kolejną, pełną emocji książkę. POLECAM!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria


czwartek, 9 stycznia 2014

#277

Moje postanowienia

Z końcem Starego roku większość z Was robiła podsumowanie roku 2013. Były statystyki ile książek każdy przeczytał, które zrobiły największe wrażenie na czytelniku oraz którzy Autorzy jak zwykle nie zawiedli itd. Itp. Po raz pierwszy chyba nie zrobiłam takiego zestawienia. Powód? Hm… jeśli chodzi o przeczytane książki rok 2013 nie należał do udanych. Jednak obfitował w inne wydarzenia: została powołana do życia wspaniała Grupa Śląskich Blogerów Książkowych (jest o Nas głośno i to nie tylko teoretycznie ale i praktycznie) Targi Książki w Katowicach gdzie Grupa Śląskich Blogerów Książkowych miała mocny udział (patronat i panele dyskusyjne), Targi Książki w Krakowie gdzie można było spotkać masę znanych Autorów i zdobyć nie tylko autografy ale także uwiecznić ich na zdjęciu, współpraca z Księgarnią Victoria w Zabrzu. Oraz co najważniejsze (dla mnie oczywiście) moje opowiadanie znalazło się w wydanym przez Magdę Kordel tomiku opowiadań. Nie było źle. Natomiast z Nowym 2014 rokiem każdy robi noworoczne postanowienia. Z reguły bywa tak, że spisujemy je zaraz 01.01. Jednak jak wiadomo (nie u każdego, ale się zdarza) postanowienia na cały rok kończą się po pierwszym tygodniu nowego roku tudzież pod sam koniec stycznia. Dlatego ja post z postanowieniami noworocznymi umieszczam po pierwszym tygodniu, ponieważ liczę na to, że wytrwam w tych postanowieniach CAŁY ROK. 

A idąc za ciosem:
1. Więcej czytać – w sumie mol książkowy, więc nie oczekujmy że to się zmieni
2. Pisać – oczywiście mam na myśli moje opinie o przeczytanych książkach
3. Ukończyć moją powieść – myślę, że to powinno być na pierwszym miejscu, bo na ten rok to mój priorytet,byle Wena dopisała
4. Fotografować – to moja kolejna po czytaniu i pisaniu pasja
5. Nie zaniedbywać blogosfery
Mam też inne postanowienia, ale zdecydowanie nie są one już zaliczane do postanowień literackich, tylko bardziej tych osobistych, przyziemnych.

Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach noworocznych.

A teraz coś z innej beczki. Jak wszyscy wiedzą początek roku, to „wysyp” nowości na które wszyscy czekają z utęsknieniem. Nie jestem gorsza. Poniżej książki których się nie mogę doczekać, by je dostać w łapki i przeczytać. Kolejność zupełnie przypadkowa:


"Brudny Świat" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (książka która została wydana w USA, uwielbiam książki Agnieszki więc tuptam z niecierpliwością)


"Miłość z jasnego nieba" Krystyna Mirek: ("Pojedynek uczuć" i 'Droga do marzeń" mnie zachwyciły)

Czy prawdziwa miłość może zdarzyć się między ludźmi stojącymi po przeciwnych stronach barykady? Angelika przyjeżdża z Monachium do Krakowa z jednym celem: nakłonić Daniela do podpisania wyjątkowo niekorzystnego dla jego firmy kontraktu. Daniel oczekuje jej przybycia, mając w zanadrzu własną wersję umowy, której nigdy nie zaakceptuje szef Angeliki. Czy tych dwoje zdoła się porozumieć? I czy Daniel – niepoprawny uwodziciel i Angelika –dziewczyna z trudną przeszłością, przekonana, że musi radzić sobie ze wszystkim sama, mają szansę na coś więcej, niż służbowe negocjacje?

Jedno jest pewne - w dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…


"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś: (bo byłam zachwycona książką "Jutra może nie być") a poza tym jestem jej strasznie ciekawa

Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. Marysia z niezwykłym uporem dąży do zaprzyjaźnienia się z Sabiną, co początkowo bardzo drażni kobietę. Niepostrzeżenie jednak mała zajmuje w sercu kobiety coraz więcej miejsca. A gdy na scenę wkracza jej ojciec, przystojny Maks z trudną przeszłością , akcja nabiera tempa…


"Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz (czekam z niecierpliwością, bo szkołę czytałam i jestem ciekawa co będzie dalej)


"Prowincja pełna czarów" Katarzyna Enerlich (dałam się porwać Kasi na spotkaniu autorskim i teraz wiem, że muszę nadrobić zaległości w jej książkach)


"Przebudzenie. Łatwopalni II" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (jestem ciekawa co dalej z bohaterami) 


"Stephanie Plum. Wystrzałowa dziewiątka" Janet Evanovich (bo Śliwkę powinni przepisywać na depresję)
 "Malownicze. Wymarzony dom" Magdalena Kordel: (bo wszędzie dobrze, ale w Malownicze najlepiej)

środa, 28 listopada 2012

#225

 
O Gabrieli Gargaś autorce „Jutra może nie być" usłyszałam całkiem przypadkiem jakiś czas temu w księgarni w której pracuję. Nasza stała klientka polecała innej klientce książkę „W plątaninie uczuć“. Wspominała, że ta książka zmienia życie. Zapamiętałam więc nazwisko Autorki i obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam, którąś z Jej książek. Kiedy nadarzyła się możliwość przeczytania „Jutra może nie być“, nie wahałam się ani chwili. 

Poznajemy Kingę, lat około trzydziestu. Jest w związku z Darkiem od siedmiu lat. Za pół roku wychodzi za mąż. Jednak tak do końca związek w którym jest, nie jest takim jaki oczekuje by był. Dochodzi do wniosku, że całkowicie rozmija się ze swoim narzeczonym. Że uczucie, które kiedyś ich łączyło całkowicie się wypaliło. Że zamiast miłości towarzyszy im już tylko przyzwyczajenie i obojętność. Rozstaje się więc z Darkiem. Na jednym z portali społecznościowych odnajduje M., mężczyznę który dawno temu ją fascynował. Odnawiają swoją znajomość. Na początku jest to kontakt głównie drogą elektroniczną. Jednak po jakimś czasie zaczynają się spotykać w „realu“. Niby wszystko w porządku, jednak M. ma żonę. W końcu chcąc nie chcąc nawiązują romans, pojawia się wzajemna fascynacja i namiętność. Tylko czy tak do końca ten romans to dobre wyjście? Przecież zdrada prędzej czy później wyjdzie na jaw? Czy tym razem też tak będzie? Czy można być szczęśliwą będąc tą „trzecią“?

Przyznaję, że nie miałam pojęcia co mnie spotka podczas lektury tej książki. Nie wiedziałam jaki styl ma Autorka ani czy jej debiutancka powieść będzie w stanie mnie porwać. No i przede wszystkim czy bohaterka sprawi, że się z nią „zaprzyjaźnię“. Wszelkie obawy zniknęły gdy tylko zagłębiłam się w kolejne strony historii Kingii oraz M. 

Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych tematów. Tematów, które są jak najbardziej „ludzkie“. Na początku Autorka wspomina o obojętności i przyzwyczajeniu w związku. Czasem zdarza się, że po wielu latach wspólnego życia z drugim człowiekiem, kiedy zostaje zaproszone przyzwyczajenie miłość wychodzi. Nie oszukujmy się, w pewnym momencie może się zdarzyć, że rutyna zabije miłość. To od nas zależy by tak nigdy się nie stało. W powieści pojawia się także temat zdrady. Jest to temat rzeka i wiele na jej temat napisano. Autorka jednak ukazuje nam tę zdradę oczami kochanki. Kobiety, która naiwnie (ale czy aby na pewno?) oczekuje tego,  że On rozwiedzie się z Żoną i nie będą musieli się ukrywać. Muszę powiedzieć, że w niektórych momentach ta naiwność Kingi mnie wkurzała. Jednak po przeanalizowaniu tego wszystkiego doszłam do wniosku, że zakochana kobieta jest zdolna do wielu poświęceń, wyrzeczeń. A poza tym czeka na telefon, na spotkanie, na to, że On w końcu odejdzie od Żony. Przecież obiecywał. 

Kiedy na początku powieści poznawałam Kingę zastanawiałam się dlaczego pcha się w ten chory układ? Absolutnie jej nie oceniałam ani nie potępiałam. Z czasem jednak inaczej spojrzałam na Jej życie, na wybory, na to jaka była i czego pragnęła. Jest szansa, że takie Kingi mieszkają obok nas. Może nawet czasem je spotykamy w kinie, w sklepie czy też w pobliskiej kawiarni. 

„Jutra może nie być“ to bardzo autentyczna, życiowa i poruszająca powieść. Od pierwszych stron sprawia, że nie potrafimy się od niej oderwać. Postacie są z krwi i kości. Mają codzienne i niecodzienne problemy z którymi się borykają. Nienawidzą i cierpią kochając. To naprawdę mocny debiut. Polecam tę książkę wszystkim, bo pokazuje życiowe problemy z różnej strony. Zmusza do przemyśleń, do spojrzenia na własne życie z innej perspektywy. Pokazuje, także że kocha się mimo wszystko. Mimo bólu, mimo cierpienia. Polecam i przyznaję, że z ogromną ochotą zapoznam się z innymi książkami Gabrieli Gargaś. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria