Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeczytane 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeczytane 2013. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

#285

http://magdalenawitkiewicz.pl/

Nie wiem dlaczego, ale zdarza mi się sięgać po książki, które poruszają ciężkie tematy. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że obydwie książki napisała ta sama Autorka. Najpierw w „Zamek z piasku” poruszyła temat usilnej chęci posiadania dziecka i tego jak bardzo może to poróżnić kochających się ludzi. Teraz w „Opowieść niewiernej” porusza kolejny temat o którym nie zawsze mówi się głośno. A jeśli już to… o tym musi przeczytać każdy sam.

Ewa i Maciek - tworzą pozornie szczęśliwe małżeństwo. Są ze sobą od dłuższego czasu, jednak każde z nich z innego powodu wytrzymuje obecność tej drugiej osoby na co dzień. Ewa to marzycielka. Po uszy zakochana w swoim mężu, nie dostrzega jego wad. W pewnym momencie dzieje się tak, że jego zdanie (w dowolnej kwestii) staje się jej zdaniem. Maciek do małżeństwa podchodzi racjonalnie. Wprowadza się do Ewy, a swoje mieszkanie wynajmuje. Poza tym Maciek twierdzi, że jako małżeństwo mogą razem rozliczać się z fiskusem (czyż to nie jest racjonalne podejście, jakże oczywiste?) Ewa marzy o sukni ślubnej i kościele pełnym gości. Jednak Maciek odcina to marzenie, jak kupon. Para bierze ślub cywilny, a po nim zaczyna się od siebie oddalać. Ewa bardzo chce mieć dziecko, Maciek natomiast nie chce o nim słyszeć. Praca tak bardzo go pochłania, że dla żony ma coraz mniej czasu. Ewa czuje się samotna i opuszczona. Dużym wsparciem jest dla niej najlepsza przyjaciółka, Gośka. Po pewnym czasie Ewa odnawia stare znajomości z mężczyznami. Co, w konsekwencji odświeżenia kontaktów, stanie się z ich małżeństwem? Jak bardzo Ewa zatraci się w dawnych znajomościach?

Bardzo polubiłam styl pisania Magdy oraz to, że w swoich książkach nie boi się poruszać niewygodnych i trudnych tematów. Pewnie, może zdarzyć się, że ktoś powie, że na ten temat powstało wiele książek. Owszem, ale to jest temat, który zawsze będzie na czasie. I nie mam wcale na myśli niewierności małżeńskiej. Magda przedstawia nam problemy małżeńskie, które nie są fikcją literacką. Przecież wiele par boryka się z problemami: są tak bardzo zapracowani, że się mijają w kuchni, w przedpokoju, a co za tym idzie nie mają czasu na rozmowę. Mają odmienne zdanie w kwestii posiadania dzieci, zdrady. Ale to tak naprawdę tyko część problemów. Reszta dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

Przyznaję, że nie potrafiłam oderwać się od książki. Z każdą stroną zastanawiałam się: co dalej? Jak para rozwiąże swoje problemy? Czy Ewa wreszcie zrozumie, że nie będzie szczęśliwa? Że w takim małżeństwie nie da się żyć? Cały czas trzymałam za nią kciuki. Za to, żeby wreszcie przejrzała na oczy, aby podjęła mądrą decyzję. Maćka miałam ochotę pobić, potrząsnąć nim, żeby w końcu zrozumiał, że takie zachowanie nie jest właściwe. I muszę przyznać, że po części rozumiałam motywy zachowania Ewy. Była z mężczyzną, którego kochała. Oczekiwała od niego bliskości, miłości, rozmowy, zrozumienia. Niestety niczego takiego nie otrzymywała. Czuła się strasznie samotna w swoim małżeństwie. To właśnie ta samotność i brak uczuć pchnęła ją w ramiona innego. Nie potępiałam jej w żaden możliwy sposób. Trzymałam kciuki i chciałam, żeby w końcu była szczęśliwa, dostała to, na co zasługiwała. Bo jak mówił ktoś kiedyś: nawet w tłumie ludzi czujemy się samotni.

Książkę polecam nie tylko kobietom, ale także mężczyznom. Dlaczego? Bo w pogoni za pracą i za pieniędzmi, niepostrzeżenie można stracić kogoś, kogo się kocha. Bo miłość, Drodzy Panowie, to taki kwiat. Jeśli nie podlewacie go uczuciami, czułością, bliskością, miłością, to umiera. I nie wystarczy wciąż na każdym kroku powtarzać „Kocham Cię”. Bo trzeba pamiętać, że czyny mówią więcej niż słowa. Pamiętajcie o tym.

środa, 11 grudnia 2013

#274



Droga Tachykardio!

Przeczytałam i jestem rozwalona emocjonalnie. I tak naprawdę to nie wiem co mogłabym Ci napisać. Mam wielki mętlik w głowie i w sercu. Jak dobrze wiesz lubię polską literaturę i lubię polskich autorów. Czasem błądząc wzrokiem po tytułach ustawionych na regałach z polską literaturą wyszukuję książek, które chciałabym przeczytać. Niekiedy jednak przeglądając blogi znajomych blogerek podczytuję ich recenzję i mniej więcej wiem co mogłoby mi się spodobać. Ostatnio gdzie się nie obejrzałam (w świecie blogowym oczywiście) wszyscy mówili o książce Magdaleny Witkiewicz „Zamek z piasku”. Będąc na Targach Książki w Krakowie udało mi się zakupić książkę oraz zamienić kilka słów z Autorką. Po powrocie do domu książka stanęła dumnie na półce. Jednak dłuższa podróż autobusem w odwiedziny sprawiła, że spakowałam „Zamek…” do torebki. I dobrze, że umówiłam się z przyjaciółką na ostatnim przystanku, gdyż przegapiłam ten na którym miałabym wysiąść.

Weronika i Marek są parą od szkolnych lat. To taka miłość „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Zawsze razem. Weronika nie istnieje bez Marka i na odwrót. Są nierozłączni. Pobierają się z miłości. Bo czyż małżeństwo nie jest właśnie dopełnieniem miłości? Zamieszkują razem. Weronika pracuje jako asystentka dyrektora, Marek jest prawnikiem. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Zaczynają się starania o powiększenie rodziny. Jednak za każdym razem kiedy nadzieja na dziecko rośnie, życie pokazuje, że to jeszcze nie teraz, nie ten czas. Co miesiąc jest to samo. Wszelkie próby spłodzenia dziecka spełzają na niczym. W pewnym momencie chęć posiadania potomka staje się obsesją w życiu Weroniki. Nie potrafi patrzeć na swoją przyjaciółkę, która ma już dwójkę. Pragnienie Weroniki jest tak wielkie, że Marek się od niej oddala. Owszem chce mieć dziecko ale nie za wszelką cenę. Dochodzi nawet do tego, że seks nie jest już dla nich przyjemnością. Odsuwają się od siebie. Ich małżeństwo zaczyna sypać się jak zamek z piasku, zalewany przez wodę. W tym właśnie momencie na drodze Weroniki staje Jakub. Mężczyzna który potrafi słuchać, potrafi pocieszyć. Jest przyjacielem. A to przecież w życiu jest ważne. Czy Weronika zatraci się w przyjaźni z Jakubem? Czy może miłość do męża będzie tak silna, że pokona wszelkie przeszkody?

Myślę, że inaczej odebrałabym tę książkę gdybym była w innym momencie swojego życia. Inaczej spojrzałabym na to co działo się w życiu Weroniki. Bo, po części ją rozumiałam. Myślę, że na świecie jest wiele takich kobiet jak Weronika. Wiem także, że jeśli coś się obsesyjnie pragnie to sprawia, że inny świat przestaje istnieć. Ważne jest wtedy spojrzenie na swoje życie z perspektywy obserwatora. Wiesz, kobiety lubią słowa. Przede wszystkim te piękne. Te które poruszają w nas struny o których nie miałyśmy pojęcia. Przyjaźń, związki nie zawsze zaczynają się od czynów. Dość często zdarza się tak, że pierwsze są słowa. Słowa które potrafią wryć się w nasze serce i zakotwiczyć w nim na długo. Słów napisanych i wysłanych nie można cofnąć, nie można wymazać. One zostały powiedziane. Czyny mówią więcej niż słowa. Owszem, jednak to słowo pisane ma większą moc.

Magdalena Witkiewicz poruszyła w swojej powieści kilka ważnych tematów: obsesyjna chęć posiadania dziecka potrafi skłócić najbardziej szczęśliwe małżeństwo, przyjaźń mężczyzny i kobiety nie zawsze jest czysto platoniczna. Książka skłania do myślenia i spojrzenia na swoje życie. Skłania do zweryfikowania go i sprawdzenia co w nim jest najważniejsze. Wiele razy zamyślałam się nad tym co przeczytałam i zastanawiałam się jak zachowałabym się ja na miejscu Weroniki? I dochodzę do wniosku, że mam z nią wiele wspólnego. I dzięki temu bardzo ją polubiłam. 

Dodatkowym atutem powieści jest miejsce gdzie rozgrywa się akcja. Oczywiście atutem dla mnie (chociaż myślę, że dla niektórych czytelników także). Otóż Weronika i Marek mieszkają w Gdańsku Oliwie. A jak dobrze wiesz, od ponad roku kocham to miasto i lubię czytać o miejscach w których bywałam.
„Zamek z piasku” jest o relacjach międzyludzkich, o miłości, o przyjaźni oraz o tym, że chęć posiadania dziecka nie zawsze scala związek. To książka o której nie da się zapomnieć. I myślę, że należy ją dawkować, ponieważ przeczytanie jej na „jednym posiedzeniu” może doprowadzić do rozważań nad swoim życiem. Ja dawkowałam.

I całkowicie zgadzam się z tym co napisała Magda „Dzisiaj wiem jedno. Tworzenie wzajemnych relacji, to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę go spuścić z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi bywa również kruchy. Dokładnie tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, zaleje go morska fala. Pozostanie tylko słona morska woda, albo słone łzy.” POLECAM!!!

Pozdrawiam 
Archer

P.S.
Dorzucę Ci jeszcze kilka zdjęć z Gdańska i Gdańska – Oliwy byś się przekonała, że jest tam pięknie. 







poniedziałek, 2 grudnia 2013

#271







Droga Tachykardio!


Po raz pierwszy zdarzyło mi się poznać wpierw Autora a potem Jego twórczość.Wcześniej było tak, że najpierw czytałam książki a potem w miarę możliwości wybierałam się na spotkania autorskie. Jednak tym razem było zupełnie inaczej. Kiedy wiele miesięcy temu dowiedziałam się, że w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gliwicach odbędzie się spotkanie autorskie z Katarzyną Enerlich wiedziałam, że muszę na nim być. Chciałam do tego czasu przeczytać chociaż jedną książkę Autorki, niestety dopadł mnie kryzys czytelniczy. Na spotkanie pojechałam całkowicie zielona jeśli chodzi o twórczość Kasi. Jednak zaraz po spotkaniu postanowiłam koniecznie nadrobić zaległości. Zaopatrzyłam się w pierwszy tom serii o Ludmile "Prowincja pełna marzeń", zasiadłam w ukochanym fotelu... i zniknęłam. Oddaliłam się w stronę Mazur na kilka dni.

Ludmiła Gold, jest samotną kobietą po przejściach. Jej związek z Jackiem przegrał z warsztatem samochodowym. Pracuje w lokalnym tygodniku w Mrągowie. Pewnego dnia życie dziennikarzy zostaje wywrócone do góry nogami. Nowym redaktorem naczelnym zostaje Artur. Szef, który potrafi zatruć każdemu krew. Za wszelką cenę chcę zmienić lokalny tygodnik, nie zważając na swoich pracowników. I tak praca, która kiedyś przynosiła satysfakcję, staje się dla wszystkich koszmarem. A nowe pomysły szefa wcale nie są takie świetne jakby się mogło wydawać. Żeby było jeszcze ciekawiej, pod swoją kamienicą spotyka przystojnego Niemca – Martina. Przez dziwny splot wydarzeń, okazuje się, że to właśnie w kamienicy Ludki (kamienicy pełnej szeptów) kiedyś mieszkał i wychowywał się ojciec Martina – Hans Ritkowsky. I tak rozpoczyna się pełna zawirowań historia miłości Martina oraz Ludmiły. 

Czasem bywa tak, że pierwsze wrażenie po przeczytanej książce jest bardzo ważne. Tak było i w tym przypadku. Otóż, kiedy dotarłam do ostatniej kropki czułam niedosyt. Było mi mało Ludmiły, historii z Martinem oraz Mazur. Jeszcze chyba nie trafiła w moje ręce książka której akcja rozgrywała się właśnie w tych malowniczych rejonach Polski. A muszę przyznać, że Kasia ma niesamowity dar opowiadania. Robi to w bardzo obrazowy sposób. Wszystkie opisy automatycznie pojawiały mi się przed oczami. A poza tym nie oszukujmy się Kasia jest świetną gawędziarą, o czym mogłam się przekonać na spotkaniu autorskim. Pamiętam nawet hasło Osobistego, że on się ukryje za wszystkimi i będzie w milczeniu obserwować to co się dzieje. Nie dało się, gdyż Kasia dość często wciągała go do rozmowy, podobnie z resztą jak pozostałych uczestników. Ale czekaj ja nie miałam o tym.

Historia opisana w powieści intryguje od pierwszych stron. Od samego początku kibicujemy Ludmile. Najpierw w walce z „bezwzględnym” szefem a potem w kiełkującym uczuciu do Martina. Bo muszę przyznać, że miłość rodząca się między dwojgiem bohaterów nie jest usłana różami. Na swojej drodze napotyka masę przeszkód, z którymi Ludmiła i Martin muszą sobie poradzić. Książkę czyta się szybko i łatwo obrazuje to co się w niej dzieje. Poza tym historia zawarta w powieści wcale nie zalicza się do tych które zostały całkowicie wymyślone. Przecież zawsze może się trafić taki szef, który stosuje mobbing wobec swoich pracowników. No i taka miłość też może się przytrafić. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte.

Na całe szczęście, nie jest to pierwsze i ostatnie moje spotkanie z Ludmiłą i Martinem. To dopiero początek ich historii. Co wydarzyło się później opowiem Ci w następnym liście. Polecam!

Pozdrawiam
Archer

poniedziałek, 28 października 2013

#268



Droga Tachykardio!

Z marzeniami jest tak, że każdy je ma i dąży do ich spełnienia. Czasem jest tak, że jednym łatwiej przychodzi ich spełnianie, gdyż zasobne konto pozwala kupić wszystko – nawet miłość. Jednak są też tacy, którzy dzięki swojej własnej pracy do tych marzeń dążą. 

Konstancja ma prosty plan na życie: wyjść bogato za mąż, nie musieć pracować i niczym się nie przejmować. Sama pochodzi z zamożnej rodziny i nie wie co to znaczy ciężka praca. Obraca się w elitarnym środowisku. Ojciec spełnia jej wszystkie zachcianki. Konstancja dobrze wie, że złota karta otwiera drogę do wszystkiego. Ale wszystko do czasu. Pewnego dnia jej ojciec – znany przedsiębiorca – zostaje aresztowany,  po matce ginie słuch, dom zostaje zamknięty na cztery spusty. Dodatkowo dostęp do wszystkich kont zostaje zablokowany przez prokuratora. Konstancja jest w tak wielkim szoku, że kurek do pieniędzy ojca zostaje zamknięty, że nie wie co zrobić. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że odwracają się od niej wszyscy znajomi. Zostaje sama. Wyczerpana ląduje w ostateczności na dworcu. Wtedy z pomocą przychodzi Rafał, nieznajomy który także jak ona musi noc spędzić na dworcu. Dziewczyna musi radzić sobie sama, bez pieniędzy, wsparcia rodziny i bez dachu nad głową. Jak dużą rolę odegra w jej życiu Rafał? Czy w końcu zrozumie, że pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają? 

To było moje drugie spotkanie z twórczością Krystyny Mirek i wiem, że na pewno nie ostatnie. Autorka w swoich powieściach porusza wiele istotnych tematów. Tym razem umieściła w swojej powieści dość istotny temat: utratę dziecka. Anna, mieszka w Krakowie, jest matką trójki dzieci. Nigdy nie pogodziła się ze śmiercią swojej córeczki Amelki. Duch dziewczynki wciąż towarzyszy rodzinie. Nie wie jednak, że ponad dwadzieścia lat temu doszło do „przekrętu“ i dziecko zostało oddane rodzinie która pragnęła mieć dziecko, jednak wszystkie metody zawodziły. Dopiero po wielu latach poznaje całą brutalną prawdę. Kiedy wszystko zostało wyjaśnione w mojej głowy pojawiło się pytanie: kto mógł być na tyle nieludzki by odebrać matce upragnione dziecko i wmówić jej że zmarło zaraz po porodzie?

Przyznaję, że na samym początku główna bohaterka Konstancja doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Była pustą, rozpieszczoną córeczką tatusia, liczyła się dla niej tylko i wyłącznie kasa oraz bogaci przyjaciele. Zmiana nastąpiła w momencie kiedy wszystko straciła. Nie, nie było mi jej żal. Jednak zaczęłam jej kibicować. Chciałam się przekonać czy faktycznie jest silna, czy nie załamie się przy najbliższej nadarzającej się okazji. na szczęście okazało się, że zmiany jakie zaszły w życiu głównej bohaterki zmieniły ją na lepsze. 

„Droga do marzeń“ pokazuje, że kiedy tracimy wszystko i zostajemy sami, nie możemy się załamywać. Musimy wziąć się garść i brnąć do przodu mimo przeciwności losu. Mimo iż do wszystkiego będziemy musieli dojść własnymi rękoma. Pokazuje także, że małe kroczki przybliżają nas do naszych marzeń, z których nigdy nie powinniśmy rezygnować. Tylko walczyć by wreszcie się spełniły. Polecam!!!

Pozdrawiam Archer

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria
 


środa, 2 października 2013

#265


Droga Tachykardio!

To była chyba pierwsza z niewielu książek Agnieszki Lingas – Łoniewskiej którą nie rzucałam podczas czytania. Nie wkurzałam się na Autorkę w trakcie opowiadanej historii głównych bohaterów. Nie wydaje Ci się, że to jakiś postęp? Za to, zarwałam dwie noce. A kiedy doszłam do ostatniej kropki to poczułam ból koło serca, że to już koniec i więcej nie będzie. Bardzo chciałabym podzielić się z Tobą opinią o tej książce, ale mam totalną pustkę w głowie i szybsze bicie serca. Nie wiem dlaczego. Czekaj, zbieram się w sobie i postaram się coś na jej temat Ci opowiedzieć by zachęcić Cię do jej przeczytania. Siedzisz wygodnie? To zaczynam. Za chaos z góry przepraszam, ale sama wiesz, że czasem ciężko ubrać w ładne zdania to co siedzi pod kopułą. 

Monika mieszka w małym miasteczku, gdzie każdy wie wszystko o każdym. Jest nauczycielką w pobliskiej szkole. Mieszka razem z matką. Wiele lat temu została porzucona przez miłość swojego życia, przez co zatraciła pewność siebie oraz nadzieję, że może zasługiwać na miłość. Jarek od momentu kiedy jego szczęśliwy świat runął w gruzach podróżuje po kraju nigdzie nie mogąc osiąść na dłużej. To jego pokuta za to co się wydarzyło w przeszłości. Obydwoje zranieni przez los wpadają  na siebie. Czy uda im się wykorzystać szansę jaka została im podsunięta pod nos? Czy On mężczyzna owładnięty demonami przeszłości dopuści do swojego życia inną kobietę? Jaką tajemnicę ukrywa Jej matka?

Agnieszka tym razem napisała dojrzalszą niż dotychczas powieść. Nadal jest w niej masa różnorakich uczuć. Więc znajdziesz ich tutaj całą gamę: od nienawiści, miłości, po tęsknotę za ukochaną osobą. Jest też ból po stracie najbliższych i walka o przetrwanie. 

Zastanawiam się czy gdybym nie była w takim momencie życia, to czy odebrałabym tę książkę znacznie inaczej? Myślę, że tak. Niemniej jednak czułam ból, miłość, strach i coś co rozrywało moje serce. Nie wiem co to było, ale „mam to” zawsze podczas czytania książek Agnieszki. Wiele razy powtarzałam, że Aga niszczy, wręcz miażdży emocjonalnie czytelnika. Tym razem też tak było. 

Nie wiem dlaczego, ale miałam nadzieję na książkę z większą ilością erotyki. Bo przecież „Seria z tulipanem” ponoć taką miała być. Taki właśnie był „Mistrz” Kasi Michalak. Pełen odważnych scen. Jednak dochodzę do wniosku, że co za dużo to nie zdrowo. Mimo iż od przybytku głowa nie boli. 

Jak to zwykle bywa w książkach Agnieszki Lingas – Łoniewskiej historia wciąga od pierwszych stron. A kiedy zagłębiamy się w losy bohaterów, nie możemy się nudzić bo akcja na to nie pozwala. Oczywiście nie można zapomnieć o bohaterach, którzy dostali w dupę od życia. 

Jedno wiem na pewno. Długo nie będę potrafiła zapomnieć o tej książce. Będę myśleć o bohaterach i zastanawiać się czy sama postąpiłabym tak samo czy też zrobiłabym wszystko inaczej. Jestem pewna, że książka Ci się spodoba, bo przecież jak ja uwielbiasz historie pełne uczuć i emocji. Polecam!

Pozdrawiam
Archer

P.S.
Za książkę bardzo chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu. 

P.S.2
A tutaj autograf od Agnieszki



oraz moje zdjęcie z Autorką

i sama Agnieszka na Targach Książki w Katowicach