Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

#368




Droga Tachykardio!

W nowym roku dalej kultywuję czytanie polskiej literatury. Chociaż czasem sobie powtarzam, że warto byłoby sięgnąć po tytuł zagranicznego autora. Jednak gdy przychodzi co do czego, sięgam po coś polskiego. I tak było tym razem. Pewnego dnia wpadłam do BiblioForum i postanowiłam wypożyczyć książki Moniki Oleksy. Gdzieś na forum mignęło mi, że są dobre i warte przeczytania. Po raz kolejny posłuchałam polecanki. Zasiadłam w ulubionym fotelu i zagłębiłam się w historię bohaterów książki „Ciemna strona miłości”.

Małgorzata pracuje w kancelarii prawniczej w Warszawie. Jest szczęśliwą żoną i matką. Pewnego dnia otrzymuje list od Teresy, dawnej znajomej. Dowiaduje się z niego, że Teresa jest umierająca i prosi Małgorzatę by ta zaopiekowała się jej córką Agnieszką. Kobieta zgadza się z ostatnią wolą kobiety, gdyż dziewczyna jest jej biologiczną córką. Małgosia urodziła Agnieszkę na studiach. Ukryła ten fakt, przed rodziną. Czy błąd młodości można naprawić? Czy Agnieszka wybaczy Małgorzacie fakt, że ta zostawiła ją obcym ludziom.

Gdy zasiadłam do lektury książki nie spodziewałam się takiej dawki emocji. Byłam bardziej nastawiona na lekką historię. Ale wiesz, myślę, ze książki lekkie łatwe i przyjemne jeszcze przede mną.

„Ciemna strona miłości” to niesłychanie mądra i pełna emocji książka. Autorka z niesłychaną sobie precyzją przestawiła różne odcienie miłości. Nie tylko tej partnerskiej w małżeństwie, ale przede wszystkim tej rodzicielskiej, kiedy chcemy dla naszego dziecka jak najlepiej. Przedstawiłam nam wzruszającą historię trzech kobiet. Małgorzaty, która będąc na studiach oddała swoje dziecko zupełnie obcym dla niej ludziom, gdyż nie mogła mu zapewnić troskliwego domu. Teresę, która wraz z mężem bardzo pragnęła dziecka, jednak nie mogła go mieć, a właśnie dzięki Małgorzacie to wielkie marzenie mogło się spełnić. No i samej Agnieszki, która wychowywane przez Teresę nie miała pojęcia, że to nie Ona jest jej biologiczną matką.

Autorka stworzyła historię, która łapie za serce od samego początku i nie puszcza do samego końca. Pokazała, że błędy, które popełniliśmy w przeszłości, mamy szansę naprawić. Ale nie możemy tego robić zapalczywie, tylko delikatnie, w szczególności, gdy chodzi o uczucia. Przecież bardzo łatwo stracić zaufanie do bliskich, gorzej potem z jego odbudowaniem. Należy dać sobie czas, spojrzeć na wszystko z dystansu i czasem schować dumę do kieszeni.

„Ciemna strona miłości” to powieść przepełniona mądrością, szczerością i matczyną miłością. Tachykardio obok tej książki nie można przejść obojętnie. Przeczytaj koniecznie.

Pozdrawiam
Archer

czwartek, 10 grudnia 2015

#358




Droga Tachykardio!

Pewnie już zauważyłaś, że sięgam głównie po książki polskich Autorów. I dostaję potwierdzenie, że stare porzekadło „cudze chwalicie, swego nie znacie” jest w pełni prawdziwe. Przecież jest tyle fantastycznych książek rodzimego pióra, a jednak tak mało mamy na nie czasu. Dlatego czytam ile się da i gdzie się da. Nadal wpadam także do mojej kawiarni na solidną dawkę kofeiny i dobrą książkę. Tak też było w przypadku debiutu literackiego Natalii Sońskiej „Garść pierników, szczypta miłości”.

Hania na co dzień pracuje w redakcji jednego z dużych miesięczników. Nie pisuje jednak artykułów, mimo iż marzy o tym od bardzo dawna. Od czasu do czasu przeprowadza wywiady, ale głównie zajmuje się korektą tekstów pisanych przez swoich kolegów. Przed świętami namawia swoją przyjaciółkę Karolinę, która także pracuje w redakcji, do pewnej zmiany. Otóż, Hania napisze za Karolinę artykuł o świątecznych trendach, natomiast przyjaciółka przeprowadzi wywiady. Podczas researchu poznaje właściciela agencji reklamowej. Wiktor, nie robi na dziewczynie dobrego wrażenia. Dodatkowo Marek, były facet Hani a obecnie mąż jej szefowej, wyraźnie ma ochotę na skok w bok. Czy Hania otworzy się na miłość, o tym musisz Tachykardio przeczytać sama. Nie odbiorę Ci tej przyjemności.

„Pierniki” zaczęłam czytać pewnego jesiennego wieczoru. Początek troszkę mi nie podszedł, ale znasz mnie. Nie poddałam się i nie żałuję, bo z każdą stroną było coraz lepiej. Kiedy dotarłam do ostatniej kropki, zrobiło mi się smutno, że to koniec. Że nie spotkam się już z bohaterami, że nie będę wkurzać się na Hankę, że nie będę wspierać Wiktora i trzymać za niego kciuków.

Książkę Natalii Sońskiej najlepiej czytać tuż przed świętami, by wczuć się w nadchodzącą atmosferę. By poczuć unoszący się aromat pierników oraz miłość. Bo to książka przede wszystkim o miłości. O miłości, która trafia nas jak piorun podczas letniej burzy w drzewa. Zjawia się niespodziewanie i wywraca nasze życie do góry nogami. Zmienia nasze priorytety oraz spojrzenie na związki i miłość.

Ta książka pachnie świętami. Jest idealna do czytania, gdy za oknem pada śnieg, a ty zatapiasz się w świat bohaterów. I od samego początku trzymasz za nich kciuki i dopingujesz im.

Dawno nie czytałam tak ciepłej i świątecznej książki. Wydawnictwo Czwarta Strona znów udowodniło, że książki które wydają są najlepsze. Przeczytaj. Nie pożałujesz. Ale pamiętaj: koc, gorące kakao i ulubiony fotel, to tylko dodatki do tej książki. Polecam bez dwóch zdań.

Pozdrawiam
Archer