Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2021

#568 - Kot dla początkujących

 



Jak już nie raz (a może i nie?) wspominałam, nie sięgam po poradniki, ani po biografie, ani po reportaże. Ale od czasu do czasu staram się wyjść poza swoją strefę komfortu czytelniczego i czytać coś czego nigdy nie czytałam. I tak sięgnęłam po książkę „Kot dla początkujących” Beaty Pawlikowskiej. Książkę przeczytałam także dlatego, że w naszym domu pojawiła się Marvella, dostojna i psotliwa kotka. A ja za mój cel obrałam sobie czytanie książek o kotach, by wiedzieć o nich wystarczająco dużo by czuć się pewnie. Zapewne zapytacie po co, przecież każdy kot jest inny. A i owszem, ale naprawdę chciałam mieć jakąś wiedzę na temat tych czworonogów. W szczególności, że nigdy wcześniej żadnego nie posiadałam. Zaopatrzona w ołówek i kolorowe „sticksy” zabrałam się za lekturę. 

Pani Beata opowiada swoją historię. Historię tego jak Krzysio Kolumb i Elvis Prestley (dwa kociaki) zamieszkały u niej w domu. Jak przystosowywały się do nowego miejsca. Opowiada o tym jak dobierała dla nich karmę. I zanim natrafiła na tę odpowiednią, to robiła dokładny research wśród tych dostępnych na rynku. I trzeba przyznać, że zabrała się do tego bardzo dokładnie. Podaje konkretne informacje o tym czego kot jeść nie powinien i co mu szkodzi. Całość okraszona jest anegdotami z życia dziennikarki, i jej kotów.

Książkę potraktowałam jak rozmowę z kimś kto już ma doświadczenie w byciu kocim rodzicem. Poza tym, w książce wytłuszczonym drukiem są ważne informacje dla posiadaczy kota. 

Podsumowując: książka została przeze mnie oklejona sticksami i porobiłam sporo notatek. I wiem, że większość informacji przyda mi się w codziennym życiu z naszą Marvellą








czwartek, 12 kwietnia 2018

#476



Wszyscy którzy mnie znają wiedzą, dobrze, że nie sięgam ani po biografie ani po autobiografie ani po powieści z tłem historycznym. Czasem jednak się wyłamuję. Tak właśnie było w przypadku autobiografii Beaty Pawlikowskiej „Życie jest wolnością”

Pani Pawlikowskiej nikomu przedstawiać nie trzeba. Jestem pewna, że wielu z was kojarzy ją z książkami podróżniczymi czy też z audycjami w rozgłośniach radiowych. Niektórym zaś może się kojarzyć z dużą ilością wydawanych książek. To fakt, że Beata Pawlikowska jest przez wielu nazywaną ekspertką od „wszystkiego czyli tak naprawdę od niczego”. 
Sama muszę się przyznać, że znajdowałam się w tej grupie. Do czasu przeczytania właśnie tej książki. Bo czy jedna kobitka może znać się na tym wszystkim o czym pisze? Chodzi mi o to, że daje rady na wszystkie tematy: bulimię, anoreksję, uczy języków obcych, podróżuje. No i rozjaśniło mi się właśnie po przeczytaniu autobiografii. Autorka te wszystkie książki pisała bazując na własnym życiu, na własnych doświadczeniach. Tu nic nie jest naciągane ani wydumane. Myślę, że żadnego sztabu, który za Beatę pisze te wszystkie książki także nie ma (wielu się nad tym zastanawiało, że ktoś inny pisze książki a Autorka tylko sygnuje swoim nazwiskiem)

Myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę. Nie tylko dlatego by zrozumieć, że Beata Pawlikowska ma potrzebę pisania i robi to od zawsze, ale tak jak mówi Autorka: Trzeba mieć wiarę 
w siebie. Wierzyć w to co się robi. Robić to stuprocentowo uczciwie całym sercem i umysłem.”

Dzięki tej książce poznajemy samą Autorkę. Tę książkę można porównać do rozmowy przy kawie, gdzie odkrywamy myśli, uczucia i pasje. Polecam by dzięki tej książce odkryć siebie i uwierzyć, że możemy wszystko. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Edipresse