Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gucio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gucio. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2019

#527 - Trup w sanatorium




Jak dobrze wiecie uwielbiam serię kryminałów Marty Matyszczak, z dzielnym Guciem, Szymonem i Różą. Rozwiązuję wraz z nimi zagadki kryminalne i podróżuję wraz z nimi w różne zakątki Polski, a raz nawet byłam w Irlandii. 

Tym razem nasze dzielne trio wyjechał ona urlop nad polskie morze, a konkretniej zawitało w Świnoujściu. Prawdę mówiąc, pojechali tam aby odpocząć. Ale przecież od dawna już wiadomo, że tam gdzie pojawiają się Gucio, Solański i Róża, to od razu znajduje się trup. A jeśli trup, to zagadka do rozwiązania. Oczywiście zawsze przez całą trójkę. Bo tak naprawdę to oni Nie mogą wypoczywać, bo jestem przekonana, że umarliby z nudów. 

Róża marzyła o wakacjach all inclusive gdzieś w ciepłych krajach, ale jak to mówią: darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. No tak… A jak z Szymonem, to wiadomo, że ekskluzywnie nie będzie, ale przecież chodzi o to żeby byli razem, prawda?

I tak zamieszkują w sanatorium, które już dawno temu przestało cieszyć się świetnością. Dodatkowo zaraz po przybyciu okazuje się, że w jednym z basenów solankowych, zostaje znaleziona martwa kuracjuszka. I tak zamiast, słodkiego nic nierobienia i leżenia plackiem na plaży, nasi bohaterowie rozpoczynają śledztwo. Kto zabił kobietę? Czy uda im się rozwiązać zagadkę morderstwa?

Muszę przyznać, że dzięki książkom Marty Matyszczak mogę dotrzeć do miejsc, do których pewnie sama bym nie dotarła. Autorka bardzo dokładnie opisuje miejsca w których umieszcza akcję swoich kryminałów. Czytelnik ma wrażenie jakby towarzyszył bohaterom w eksploracji tych zakątków. 

W najnowszej książce mamy dwa wątki, które nadają bieg historii. Pierwszy jest współczesny, czyli nieboszczyk w solance i nasze trio starające się dowiedzieć kto zabił? Drugi to powrót w przeszłość ,do lat 70, kiedy cała Polska nuciła przeboje Maryli Rodowicz i bawiła się na festiwalu FAMA. I oba te wątki w pewnym momencie się zazębiają. Ale jak i dlaczego nie mogę Wam zdradzić. 

Jak dla mnie tym razem było za mało dowcipu. Za mało śmiałam się pod nosem. Brakowało mi takiego rechotu aż do bólu brzucha. Mimo, że tego mi brakowało, gorąco polecam i czekam na kolejny tom przygód Gucio & Company. 

wtorek, 29 stycznia 2019

#505 Morderstwo w Hotelu Kattowitz



Literacki duet moich ulubionych bohaterów czyli Gucio i Solański znowu na tropie. Oczywiście towarzyszy im nieodłącznie Róża. W swojej najnowszej powieści „Morderstwo w Hotelu Kattowitz” Marta Matyszczak zaprasza czytelników do tropienia mordercy. Książka będzie miała swoją premierę już pod koniec stycznia. Tak więc moi drodzy przed Wami opinia przedpremierowa. 

Pewnej grudniowej nocy, na siódmym piętrze hotelu Kattowitz dochodzi do morderstwa. Ofiarą pada gwiazda muzyki pop DJ Dzidzia. Na prośbę swojej matki, która porzuciła kardiochirurgię na rzecz szefowania ochronie hotelu, Róża wraz z Guciem i Solańskim rozpoczynają śledztwo. Jednak odnalezienie sprawcy nie będzie takie łatwe. Tropy będą się mylić i co chwila ktoś inny będzie podejrzany o tę zbrodnię. Dodatkowo będą musieli uporać się z problemami sercowymi. Bo przecież od samego początku była między nimi chemia. Czy w końcu zostaną parą? Czy nadal będą się zachowywać jak Żuraw i Czapla? No i najważniejsze, kto okaże się winny? 

W piątej już części serii „Kryminał pod psem” bohaterowie powrócili ze Zdrojowic i przemierzają ulice Katowic. I tak wrazz Solańskim tracimy pieniądze w Szlagier Kasynie, spędzamy sporo czasu w Teatrze Ateneum razem z Alojzem i pijemy rozpuszczalną kawę w Cafe Katowice (tylko kto idąc do kawiarni, gdzie jest wypasiony ekspres, zamawia rozpuszczalną kawę z dużą ilością cukru tak, że łyżeczka staje? Tylko Solański)

Wiele miejsc istnieje naprawdę: Hotel Kattowitz to nic innego jak Hotel Katowice, który mieści się zaraz przy Altusie, ale od książkowego różni się tym, że w prawdziwym nie morduje się gości – jak wspomina na początku Autorka. A jeśli chodzi o kawiarnię do której bohaterowie zaglądali, to myślę, że to nic innego jak Cafe Kattowitz. Chyba Ameryki nie odkryłam? 

Nadal swoje trzy grosze wtrynia Gucio. Jego celne uwagi, sarkazm wciąż bawią czytelnika. No a dodatkowym smaczkiem są rozmowy Alojza i Pejtera w śląskiej gwarze. Muszę przyznać, że troszkę mi tego brakowało w poprzednich częściach. Ale to zrozumiałe, przecież w Irlandii, w Barlinku czy też w Zdrojowicach po śląsku się nie godo. Ale nie martwcie się, jeśli nie znacie gwary, na dole strony jest słowniczek. Wszystko zostaje pięknie przetłumaczone. 

Zagadka śmierci jest trudna do rozwiązania, bo Autorka co rusz myli tropy. Gdy czytelnik już prawie wita się z gąską, bach… zwrot akcji i znów nie wiadomo kto jest winny. 

Tęskniłam za tą trójką. Nie powiem, że nie czekam na dalsze perypetie Gucia, Róży i Szymona. Bo czekam. I liczę, że w końcu Róża i Szymon zmądrzeją, podejmą słuszne decyzje. No i że zabrzmią kościelne dzwony, i Gucio poniesie obrączki. 

Polecam, jak zwykle bez mrugnięcia okiem.

środa, 5 września 2018

#491



Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną część serii „Kryminał pod psem”, wiem, że zabawa będzie przednia. To znaczy, że będzie zagadka do rozwikłania, no i wyśmienity humor - obowiązkowy. 
I wiecie co? Znów się nie zawiodłam. Moje napady śmiechu było słychać na pół Zakopanego, bo tak się złożyło, że najnowszy kryminał Marty Matyszczak „Zło czai się na szczycie” czytałam u podnóża samiusieńkich Tater. 

Szymon Solański wraz ze swoim wiernym kompanem Guciem wyjeżdżają na wesele pani prokurator do Zdrojowic. Tam oczywiście spotykają Różę z nowym absztyfikantem i żeby nie było za spokojnie, podczas wesela Szymon odnajduje całkiem „świeże” zwłoki. Od tej pory spokój w miasteczku zostaje zakłócony. A nasi dzielni bohaterowie zabiorą się za rozwiązywanie zagadki morderstwa. Pobyt w Zdrojowicach jest dla Szymona powrotem do przeszłości. To właśnie tam wiele lat temu, w pożarze zginęła jego żona. 

Ale się działo!!! Od pierwszych stron nie mogłam się oderwać. Ale to przy książkach Matyszczak zupełnie zrozumiałe. Przy czwartej książce Autorka nie zatraciła umiejętności połączenia misternie utkanej intrygi kryminalnej i dobrej komedii. Wybuchy śmiechu są na porządku dziennym. Wpadki bohaterów sprawiają, że czytelnik śmieje się do rozpuku, chociaż nie zawsze sytuacje, w których się znajdują, są na pierwszy rzut oka zabawne. Gucio – towarzysz Szymona, nadal ma cięty język i cyniczno – sarkastyczne spojrzenie na zachowanie swojego właściciela i Róży. Muszę jeszcze dodać, że pomiędzy Różą i Szymonem nadal iskrzy. Tak bardzo, że jak tak dalej pójdzie, to pożar może strawić miejsce, w których się znajdą. A zakończenie książki jest tak wielkim uderzeniem obuchem w łeb czytelnika, że po zamknięciu ma się ochotę chwycić za telefon, zadzwonić do Autorki i zażądać natychmiastowego dostarczenia dalszych losów ukochanych bohaterów. 

Tak jak przy wcześniejszych częściach powtórzę: czytajcie Matyszczak. To wyśmienite kryminały nie tylko dla miłośników tego gatunku. Nie zawiedziecie się!!!

środa, 28 lutego 2018

#470



Och jak się stęskniłam za tym czworonogiem. Za jego dowcipem oraz ciętym językiem. Celnymi spostrzeżeniami i sarkazmem. Tak moi Kochani, za mną kolejna lektura z Guciem w roli głównej czyli „Strzały nad jeziorem”. I powiem Wam, że uśmiałam się przy niej podobnie jak przy pierwszej części. 

Róża po powrocie z Irlandii postanowiła wziąć się za siebie. Wyjechała do Barlinka na wczasy odchudzające. Jednak nie byłaby sobą gdyby nie wpadła w tarapaty. Została bowiem oskarżona o morderstwo. Ofiarą jest profesor archeologii, który prowadził badania na Jeziorze Barlinieckim. Róża o pomoc, jak zwykle prosi Szymona. Solański wraz z Guciem ruszają na ratunek przyjaciółce, lecz zanim jednak dotrą na miejsce cudem unikną śmierci. A kiedy się już spotkają to cała trójka, jak za dawnych czasów, poprowadzi śledztwo i poszukają mordercy. Czy im się to uda? O tym musicie standardowo przeczytać sami. Przecież nie mogę Wam zdradzić kto zabił. 

To była fantastyczna podróż i przygoda. No i przede wszystkim metamorfoza Róży. Przyznaję bez bicia, że Autorka pozytywnie mnie zaskoczyła nowym wyglądem bohaterki. Ale czego się nie robi kiedy kobieta zakochana. Jednak zmienił się tylko wygląd, charakter pozostał ten sam. I całe szczęście, w innym wypadku byłoby nudno. A tak to można jak zwykle dobrze się bawić. A przygody Autorka im zgotowała pierwsza klasa. Były nie tylko te mrożące krew w żyłach: wypadek Szymona z Guciem, ale także te zabawne, gdzie czytelnik zaśmiewał się do łez, jak na przykład gówniany wypadek Róży. Ubawiłam się przednio i trzeba przyznać, że pomysł był świetny, a wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, co sprawiło, że „aromat” można było wyczuć na kilometr. 

Powiem Wam, że najbardziej interesowały mnie jednak stosunki pomiędzy Szymonem a Różą, aniżeli poszukiwanie mordercy profesora. Bo między tym dwojgiem iskrzy bez dwóch zdań. Ale zachowują się jak Żuraw i Czapla, niby chcą, niby podchody, ale przyznać się nie potrafią przed sobą, że coś jest na rzeczy. Liczę, że w kolejnej części Szymon w końcu przejrzy na oczy, a Róża nie zmieni swojego obiektu westchnień. 

Czy będzie kolejna część? Wszystko na to wskazuje, gdyż Szymon przez cały pobyt w Barlinku otrzymywał tajemnicze telefony dotyczące śmierci Jego żony. Więc liczę, że przed nim i Guciem kolejna zagadka do rozwiązania. Już nie mogę się jej doczekać. 





piątek, 20 października 2017

#450



Nie wiem, ile w literaturze kryminalnej i nie tylko, jest psów, które są narratorami powieści. Miłośnicy czworonogów pewnie mnie zakrzyczą, mówiąc, że jest ich sporo. Mnie osobiście żadne książki nie wpadły w ręce. Aż do teraz. I powiem wam, że Gucia pokochałam od razu za spostrzegawczość i cięty język. Gucio to obok Szymona Solańskiego to główny bohater debiutanckiej powieści Marty Matyszczak „Tajemnicza śmierć Marianny Biel”.

Szymon Solański po odejściu ze służby w policji, przygarnia ze schroniska psa, przeprowadza się do chorzowskiego familoka, zakłada agencją detektywistyczną i liczy na względny spokój. Niestety to marzenie ściętej głowy. Otóż, w piwnicy wspomnianego familoka zostają odnalezione zwłoki Marianny Biel, starszej pani, która była gwiazdą Teatru „Uciecha”. Policja szybko umarza śledztwo twierdząc, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak Szymonowi nie daje to spokoju i wraz z Guciem, Różą dziennikarką postanawia sam odnaleźć mordercę. A ma w czym wybierać. Lokatorzy familoka przy ulicy 11 Listopada mają wiele za uszami. Czy Szymonowi uda się rozwiązać zagadkę?

Dobrze wiecie jakie mam podejść do debiutów. Przyznam się, że tutaj nie miałam żadnych wątpliwości. Wiedziałam od samego początku, że zakocham się w powieści i bohaterach. Bo tej powieści nie można nie lubić. 

Autorka stworzyła lekki kryminał, z tłem społecznym, które idealnie go uzupełnia. Na przykładzie mieszkańców ulicy 11 listopada i śmierci starszej pani widzimy jaka panuje znieczulica i jak mieszkańcy nie są ze sobą zżyci. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że nie ma Marianny, że nie wychodzi na zakupy czy też ze śmieciami.

Bohaterowie to cały wachlarz różnych charakterów: mamy małżeństwo Polaczków, Ona pracuje we własnej księgarni mieszczącej się na parterze kamienicy, On nauczyciel w gimnazjum uzależniony od hazardu i do tego nastoletnia córka. Na wysokim parterze mieszka Buchta, którą można śmiało zakwalifikować do „osiedlowego monitoringu” czyli wysiaduje oknie i wie wszystko co dzieje się w okolicy. Idąc wyżej bracia bliźniacy: Hubert, który wrócił do Polski po śmierci rodziców, po tym jak w Niemczech nie wypalił jego biznes, oraz Adam, aktor teatru Uciecha, który grywa raczej mało znaczące rolę. Sami widzicie mamy tutaj przekór różnych typów ludzi, którzy bardziej myślą o sobie niż o bliźnich. Jest jeszcze Róża dziennikarka i przyjaciółka Szymona pomaga mu w śledztwie. 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jednym z narratorów jest pies, Gucio. A Gucio jest świetnym obserwatorem, ma inteligentne poczucie humoru i jak pisałam na początku cięty język. Do tego jego przemyślenia dotyczące śledztwa, uwagi do zachowania Szymona są barwnym dodatkiem w tym kryminale.

Jeśli jesteś miłośnikiem kryminałów Joanny Chmielewskiej oraz kochasz psy to ten kryminał jest idealny dla ciebie A jeśli nie jesteś to nic straconego, po przeczytaniu tej książki będziesz. To książka dla tych, którzy lubią zagadki kryminalne, lubią je rozwiązywać i lubią być zaskakiwani. Nie zawiedziecie się żadnym wypadku. A teraz was żegnam i razem z Guciem jadę do Irlandii rozwiązać kolejną zagadkę. Do zobaczenia.