Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powroty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powroty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2019

#526 - Kryzys




Nadeszła jesień. Piękna polska złota jesień. Liście lecą z drzew. Pewnie chcecie wiedzieć co jesień ma wspólnego z kryzysem? Otóż uświadomiłam sobie, że o tej porze roku mam kryzys czytelniczy i pisarski. Mało czytam i nie piszę. I tak jest co roku w okolicach października i listopada. Dlaczego? Nie wiem. Może dlatego, że dni są krótsze. Może, że moje życie to rollercoaster. Nie wiem, serio. 

Staram się wziąć w garść. Chyba muszę odciąć się od Netflixa, bo to zło. 

Chciałabym więcej czytać. Ale mnie nie ciągnie. Próbuję coś tam pisać, ale po kilku zdaniach odkładam pióro i gapię się w okno, albo przeglądam internety. 

Tak samo było, gdy zaczynałam pracę jako księgarz. Przez pierwsze miesiące niewiele przeczytałam. Potem wszystko wróciło do normy. 

Ktoś mi bardzo bliski powiedział ostatnio, że mam to przeczekać. Tylko mnie tak bardzo ciągnie do pisania. Ale kiedy biorę pióro do ręki, to się okazuje, że… ten nowy serial jest tak bardzo wciągający, nowe kafle do łazienki się nie znajdą, nie wspominając o sprzęcie AGD do kuchni. Tak więc… sami widzicie… 

Ale obiecuję (nie wiem po raz który) poprawę. A jak nie, to zamykam blogerski domek i przenoszę się na FB. Tylko serce mi pęka na samą myśl, że nie byłoby już Pestkowego domku.

niedziela, 8 lipca 2018

#484




Wiele już razy wracałam do mojego blogowego domku. Do mojego kawałka internetu. Wiele razy także go porzucałam, ale wiernie jak ten syn marnotrawny powracałam. Chyba nie potrafię tak do końca rozstać się z tym miejscem. Porzucić go, albo co gorsza wybrać opcję: usuń blog. 

Przez ostatnie zawirowania życiowe, nie mam głowy do pisania. Staram się od czasu do czasu napisać parę zdań. Nie jest to może to czego sama od siebie oczekuję, ale… No właśnie, zawsze jest to ale. 

Mój magiczny czarny stary kalendarz, za chwilę zostanie zapełniony. Już nie będę mogła w nim pisać ręcznie piórem. Bo skończą się puste strony. Przeglądam swoje notesy i zastanawiam się, który mam wybrać na kolejną literacką podróż. Żaden jednak nie szepcze do mnie „Weź mnie!!!” A może to właśnie ten czas kiedy powinnam zaprzestać pisania w notesie i wyleczyć mój syndrom „pustej kartki worda”? Może. Jedno jest pewne, niebawem podrzucę Wam kilka tekstów. Nie wiem czy zaglądacie i czytacie teksty które tutaj się pojawiają. Po tylu latach jeszcze nie mówię: ŻEGNAM.

Stay tuned.