poniedziałek, 11 czerwca 2012

#207



Są książki, które sprawiają, że po przeczytaniu mamy w głowie milion myśli i pytań do Autora. Są książki, które mimo  ich ukończenia i odłożenia na półkę, nie dają o sobie zapomnieć. Aż wreszcie są takie książki, które nigdy nie chciałoby się skończyć czytać. Tak właśnie jest z książkami Katarzyny Michalak. Katarzyna Michalak przyzwyczaiła Nas czytelników, do książek które podczas czytania wywołują w nas uśmiech, sprawiają, że zaprzyjaźniamy się z bohaterami, razem z nimi kochamy i jesteśmy kochani. Książki KejteM – jak to mawia o sobie Autorka – są pełne optymizmu, magii (bo czyż nie pamięta się o Patrycji, która miała zostać drimerką i wyśniła swój biały domek?). Oczywiście nie możemy o nich zapomnieć, nie możemy zapomnieć tej radości czerpanej podczas czytania. Jednak, najnowsza książka Kasi Michalak jest zupełnie inna niż pozostałe w Jej dorobku. Może gdyby nie nazwisko wypisane złotą czcionką na okładce, w życiu nie powiedziałabym, że „Nadzieja” wyszła spod pióra Tej Michalak. Czy to zła zmiana? Nie, skąd. To zmiana, która sprawi, że o bohaterach „Nadziei” nie zapomnimy tak szybko i tak łatwo.

Liliana była wychowywana w domu przez ojca i jego drugą żonę. Wychowywana, to zbyt duże słowo. Ponieważ przez bicie dziecka, wcale nie ma się na myśli wychowywania. Od małego Lilka była bita, za to że jest, za to że pląta się pod nogami, za to że jako dziecko jest ciekawa świata. Pewnego dnia ucieka z domu z zamiarem pójścia gdzie ją nogi poniosą. Bo przecież w domu w którym powinna panować miłość nie ma dla niej miejsca. Podczas „ucieczki” ratuje życie ośmioletniemu chłopcu Aleksiejowi. Chłopiec był we wsi uznawany za odmieńca, tylko dlatego, że urodził się w Czarnobylu i był „inny” aniżeli pozostali chłopcy we wsi. Od tego dnia rozpoczyna się przyjaźń między dziećmi. Aleksiej za każdym razem stawał w obronie dziewczynki. Obiecywał jej, że nikt nigdy jej nie skrzywdzi i przyrzekał, że zawsze przy niej będzie. Ciotka Anastazja, która wychowywała Aleksa jak własnego syna, pewnego dnia spakowała cały dobytek i wraz z chłopcem i Lilianą wyprowadziła się do maleńkiego domu. Do rodzinnego domu, do Nadziei, do miejsca gdzie nie ma trosk ani ojca bijącego pasem gdzie popadnie. Lilka kochała Aleksa całym swoim sercem, była dla niego wielką miłością oraz przekleństwem. Jak potoczyły się losy tych dwojga? Czy życie splotło ich drogi ze sobą? Czy może los okrutnie z nich zadrwił?

„Nadzieja” nie jest taką książką jak inne w dorobku Autorki. Nie ma tutaj dowcipnych dialogów, nie ma ani zabawnych ani magicznych sytuacji. W tej książce znajdziemy codzienną brutalność, o której nikt głośno nie mówi bo się boi. Autorka w swojej najnowszej książce ukazuje przemoc domową. To co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Opisuje ból i strach dziecka, które jest bite przez swego ojca, odpychane przez niego, nie chciane.  Ukazuje tęsknotę za miłością, dorosłej dziewczyny. Walkę o to by być kochaną za wszelką cenę, nawet ceny nienawiści do samej siebie. To także studium kłamstwa. Kłamstwa które potrafi ranić jak obusieczny nóż.

Czy w tej książce pełnej bólu jest miejsce na miłość? Owszem. Jest jej nawet sporo. Nie wylewa się jednak ze stron jak w innych książkach. Miłość tutaj, w tej książce, nie należy do tych pięknych z bukietami róż czy czekoladkami. Ta miłość jest miłością bezgraniczną która nie trafia się często. Była też miłością narkotyczną. Bo mimo iż Lilka raniła Aleksieja, ten wracał i wybaczał jej wszystko co złe. Kiedy już myśli, że jest wstanie ułożyć sobie życie z kimś innym… w jego życiu ponownie zjawia się Liliana i niweczy wszystkie plany. Bo On był od niej uzależniony, od jej obecności w swoim życiu.

Katarzyna Michalak zaskakuje od pierwszych stron. Od samego początku wciąga nas w historię Aleksieja i Liliany. Nie oszczędza swoich bohaterów. Bo przecież po co bohaterowie mają być w końcu szczęśliwi? Kiedy czytelnik ma nadzieję, że się wreszcie ułoży, Autorka bezlitośnie wali obuchem w łeb! A co tam?! Dorzucę im jeszcze trosk! Tak jak w życiu i tutaj nie jest kolorowo. Bo przecież nigdy nie wiemy kiedy los z nas zadrwi i życie kopnie nas w cztery litery.

Książkę czytałam na bezdechu. Tak bardzo wciągnęła mnie historia bohaterów, że czasem zapominałam oddychać. A przy pięćdziesiątej stronie zużyłam już dwie paczki chusteczek higienicznych. Po raz kolejny moje serce i uczucia zostały zmiksowane jak koktajl truskawkowy. „Nadzieja” to następna książka, która nie pozwoli o sobie tak szybko zapomnieć.

Książkę polecam nie tylko miłośnikom twórczości Katarzyny Michalak, bo tutaj na pewno się nie zawiedziecie, tylko będziecie zaskoczeni. I co chwila będziecie zaglądać na okładkę by upewnić się, że tę książkę napisała na pewno, na milion procent Ta Michalak. Polecam ją również osobom, które lubią powieści obyczajowe. To nie jest książka łatwa, przyjemna, którą po przeczytaniu odkłada się na półkę i nie pamięta o czym była. To książka pokazująca życie o którym się głośno nie mówi. To książka, która mimo wszystko daje Nadzieję.


Za możliwość przeczytania książki bardzo, ale to bardzo dziękuję samej Autorce Katarzynie Michalak oraz Wydawnictwu terMedia 

14 komentarzy:

  1. Obecnie kończę czytać ,,Sklepik z niespodzianką. Bogusia'' i jestem zauroczona tą książką, dlatego z miłą chęcią poznam inne dzieła Kasi Michalak, bo już teraz wiem, że są one naprawdę fenomenalnie napisane.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100%
    Gdybym nie wiedziała, że przyszła od Kasi miałabym dylemat... z pewnością tej książki nie przypisałabym JEJ! Wyciągnęła pazurki :P
    Mam jednak wrażenie, że to nie koniec i ostrzy te pazuraszki na wielkie pazury! Chciałabym, bo potrafi pisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, już nie mogę się doczekać kolejnych książek z tej serii

      Usuń
  3. Podzielam w pełni Twoje uczucia. Zresztą, jeśli zajrzysz do mnie, sama się przekonasz, bo właśnie wstawiłam i u siebie recenzję tej książki.
    Tego tytułu nie da się zapomnieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da się, masz całkowitą rację :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię ksiązki Kasi Michalak i zaciekawiła mnie ta inność "Nadziei", że nie jest w niej tak dobrze i kolorowo, jak zwykle bywało w powieściach tej pisarki. Koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  5. hm, wszyscy ją mają, a ja nie... hm.. dziwne? :)

    dobra już wiem jak to się stało.. hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka przejmująca. Dziś ją dostałam i prawie kończę czytać. To faktycznie tytuł, którego nie da się zapomnieć. Jutro powinna się ukazać recenzja na moim "raczkującym" blogu:
    http://ksiazkowakrainalagodnosci.blogspot.com/
    Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zrecenzowałam i równiez jestem oczarowana:)

    OdpowiedzUsuń
  8. czekam i czekam na możliwość jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejna dobra recenzja tej książki:) Ja też chcę ją przeczytać!!:):)

    OdpowiedzUsuń