ZAPROSZENIE
środa, 13 czerwca 2012
poniedziałek, 11 czerwca 2012
#207
Są książki, które sprawiają, że
po przeczytaniu mamy w głowie milion myśli i pytań do Autora. Są książki, które
mimo ich ukończenia i odłożenia na
półkę, nie dają o sobie zapomnieć. Aż wreszcie są takie książki, które nigdy
nie chciałoby się skończyć czytać. Tak właśnie jest z książkami Katarzyny
Michalak. Katarzyna Michalak przyzwyczaiła Nas czytelników, do książek które
podczas czytania wywołują w nas uśmiech, sprawiają, że zaprzyjaźniamy się z
bohaterami, razem z nimi kochamy i jesteśmy kochani. Książki KejteM – jak to
mawia o sobie Autorka – są pełne optymizmu, magii (bo czyż nie pamięta się o
Patrycji, która miała zostać drimerką i wyśniła swój biały domek?). Oczywiście
nie możemy o nich zapomnieć, nie możemy zapomnieć tej radości czerpanej podczas
czytania. Jednak, najnowsza książka Kasi Michalak jest zupełnie inna niż
pozostałe w Jej dorobku. Może gdyby nie nazwisko wypisane złotą czcionką na
okładce, w życiu nie powiedziałabym, że „Nadzieja” wyszła spod pióra Tej
Michalak. Czy to zła zmiana? Nie, skąd. To zmiana, która sprawi, że o
bohaterach „Nadziei” nie zapomnimy tak szybko i tak łatwo.
Liliana była wychowywana w domu
przez ojca i jego drugą żonę. Wychowywana, to zbyt duże słowo. Ponieważ przez
bicie dziecka, wcale nie ma się na myśli wychowywania. Od małego Lilka była
bita, za to że jest, za to że pląta się pod nogami, za to że jako dziecko jest
ciekawa świata. Pewnego dnia ucieka z domu z zamiarem pójścia gdzie ją nogi
poniosą. Bo przecież w domu w którym powinna panować miłość nie ma dla niej
miejsca. Podczas „ucieczki” ratuje życie ośmioletniemu chłopcu Aleksiejowi.
Chłopiec był we wsi uznawany za odmieńca, tylko dlatego, że urodził się w
Czarnobylu i był „inny” aniżeli pozostali chłopcy we wsi. Od tego dnia
rozpoczyna się przyjaźń między dziećmi. Aleksiej za każdym razem stawał w
obronie dziewczynki. Obiecywał jej, że nikt nigdy jej nie skrzywdzi i
przyrzekał, że zawsze przy niej będzie. Ciotka Anastazja, która wychowywała
Aleksa jak własnego syna, pewnego dnia spakowała cały dobytek i wraz z chłopcem
i Lilianą wyprowadziła się do maleńkiego domu. Do rodzinnego domu, do Nadziei,
do miejsca gdzie nie ma trosk ani ojca bijącego pasem gdzie popadnie. Lilka
kochała Aleksa całym swoim sercem, była dla niego wielką miłością oraz
przekleństwem. Jak potoczyły się losy tych dwojga? Czy życie splotło ich drogi
ze sobą? Czy może los okrutnie z nich zadrwił?
„Nadzieja” nie jest taką książką
jak inne w dorobku Autorki. Nie ma tutaj dowcipnych dialogów, nie ma ani zabawnych
ani magicznych sytuacji. W tej książce znajdziemy codzienną brutalność, o
której nikt głośno nie mówi bo się boi. Autorka w swojej najnowszej książce
ukazuje przemoc domową. To co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Opisuje ból i
strach dziecka, które jest bite przez swego ojca, odpychane przez niego, nie
chciane. Ukazuje tęsknotę za miłością,
dorosłej dziewczyny. Walkę o to by być kochaną za wszelką cenę, nawet ceny
nienawiści do samej siebie. To także studium kłamstwa. Kłamstwa które potrafi
ranić jak obusieczny nóż.
Czy w tej książce pełnej bólu
jest miejsce na miłość? Owszem. Jest jej nawet sporo. Nie wylewa się jednak ze stron
jak w innych książkach. Miłość tutaj, w tej książce, nie należy do tych
pięknych z bukietami róż czy czekoladkami. Ta miłość jest miłością bezgraniczną
która nie trafia się często. Była też miłością narkotyczną. Bo mimo iż Lilka
raniła Aleksieja, ten wracał i wybaczał jej wszystko co złe. Kiedy już myśli,
że jest wstanie ułożyć sobie życie z kimś innym… w jego życiu ponownie zjawia
się Liliana i niweczy wszystkie plany. Bo On był od niej uzależniony, od jej
obecności w swoim życiu.
Katarzyna Michalak zaskakuje od
pierwszych stron. Od samego początku wciąga nas w historię Aleksieja i Liliany.
Nie oszczędza swoich bohaterów. Bo przecież po co bohaterowie mają być w końcu
szczęśliwi? Kiedy czytelnik ma nadzieję, że się wreszcie ułoży, Autorka
bezlitośnie wali obuchem w łeb! A co tam?! Dorzucę im jeszcze trosk! Tak jak w
życiu i tutaj nie jest kolorowo. Bo przecież nigdy nie wiemy kiedy los z nas
zadrwi i życie kopnie nas w cztery litery.
Książkę czytałam na bezdechu. Tak
bardzo wciągnęła mnie historia bohaterów, że czasem zapominałam oddychać. A przy
pięćdziesiątej stronie zużyłam już dwie paczki chusteczek higienicznych. Po raz
kolejny moje serce i uczucia zostały zmiksowane jak koktajl truskawkowy. „Nadzieja”
to następna książka, która nie pozwoli o sobie tak szybko zapomnieć.
Książkę polecam nie tylko
miłośnikom twórczości Katarzyny Michalak, bo tutaj na pewno się nie
zawiedziecie, tylko będziecie zaskoczeni. I co chwila będziecie zaglądać na
okładkę by upewnić się, że tę książkę napisała na pewno, na milion procent Ta
Michalak. Polecam ją również osobom, które lubią powieści obyczajowe. To nie
jest książka łatwa, przyjemna, którą po przeczytaniu odkłada się na półkę i nie
pamięta o czym była. To książka pokazująca życie o którym się głośno nie mówi. To
książka, która mimo wszystko daje Nadzieję.
Za możliwość przeczytania książki
bardzo, ale to bardzo dziękuję samej Autorce Katarzynie Michalak oraz
Wydawnictwu terMedia
piątek, 8 czerwca 2012
#206
Bycie żołnierzem marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych zobowiązuje do służenia ojczyźnie. A co za tym idzie częstym służbom daleko od rodziny. Nie jest to „spokojna praca”, tak jak na etacie. Tam może się wszystko zdarzyć. Mężczyźni narażają swoje życie. Tak też jest z głównym bohaterem najnowszej książki Susan Wiggs „A między nami ocean”.
Steve Bennet jest oficerem
marynarki wojennej. Służy na lotniskowcu. Od początku swojego małżeństwa z
Grace zostaje wysyłany na służby które trwają około pół roku, czasem dłużej.
Nie widział jak rodzą się jego dzieci: bliźniaki Brian i Emma ani najmłodsza
córeczka Katie. Nie widział jak stawiają pierwsze kroki, nie bywał w domu w
ważnych momentach ich życia. Wszystko opisywała mu e-mailowo żona Grace.
Wspaniała, kochająca i wierna żona, która była dla niego kotwicą gdy ten
przebywał poza domem. Przywykła do trybu życia jakie wiedzie się u boku
wojskowego. Częste przeprowadzki, zmiana otoczenia, nie zagrzewanie długo
miejsca w danym mieście czy też kraju. Jednak przyszedł taki moment, że Grace
zapragnęła zmiany. Zapragnęła zarzucić kotwicę, kupić dom i założyć własną
firmę zajmującą się przeprowadzkami. Dzieli się swoimi planami z mężem, który
nie jest zachwycony pomysłami żony. Małżonkowie ścierają się między sobą i w
atmosferze kłótni Steve udaje się na lotniskowiec. Kiedy mąż służy ojczyźnie
Grace zakłada własną firmę zajmującą się przeprowadzkami, zapisuje się na
aerobik i przede wszystkim kupuje dom. Dom który będzie ich azylem. Dom, który
będzie oznaczał, że w końcu dotarli do swojego portu. Niespodziewanie na
lotniskowcu na którym stacjonuje Steve dochodzi do groźnej eksplozji, w wyniku
której Steve zostaje uznany za zaginionego. Nikt nie wie czy porucznik Bennet
przeżył ten nieszczęśliwy wypadek. Jego rodzina, czeka na wieści. Wszyscy liczą
na cud. Czy do niego dojdzie? Czy Steve Bennet wróci na łono rodziny? Czy
zaakceptuje zmiany w życiu Grace?
Autorka w swojej książce
pokazała, że życie z wojskowym nie należy do łatwych. To przede wszystkim
rozłąka z ukochaną osobą. Dla kobiet takie rozłąki nie należą do łatwych. Muszą
same sobie radzić z podstawowymi obowiązkami, z wychowywaniem dzieci. Przede wszystkim
muszą być silne, nie załamywać się. Najlepszym sposobem jest znalezienie sobie
zajęcia, które oderwie nas od myślenia. I tak jak w przypadku Grace, świetnym
pomysłem było zapisanie się na aerobik i założenie własnej firmy
przeprowadzkowej. Wtedy nie mamy czasu na myślenie, na zastanawianie się, na
tęsknotę. Bywa jednak tak, że wiele małżeństw nie jest wstanie przetrwać takiej
rozłąki. Najważniejsze to ze sobą rozmawiać, mówić co nas gryzie, co nam
przeszkadza i rozwiązywać na bieżąco problemy.
To moje pierwsze jak dotąd
spotkanie z twórczością Susan Wiggs. Na początku obstawiałam, że książka którą
zaczęłam czytać, będzie typowym romansem. Na szczęście zostałam mile
zaskoczona. Fakt mamy tutaj trochę miłości, jednak więcej miejsca zajmuje
codzienne życie. Życie, które nie należy do spokojnych. Bo przecież bycie żoną
marynarza wiąże się ze strachem o ukochaną osobę.
Autorka w bardzo przystępny
sposób przedstawiła życie głównych bohaterów. Zwinnie wplotła w ich codzienność
losy innych osób, poniekąd z nimi związanych. Każda postać ma swój
niepowtarzalny charakter, posiada cechy które wyróżniają je na tle innych osób.
Nie są to postacie ciche, bez swojego zdania. Przecież to rodzina wojskowego,
która musi potrafić na swoim i walczyć o swoje. Przyznaję, że czasem
zazdrościłam im odwagi i determinacji, czasem zdarzało się, że inaczej bym
postąpiła. Jednak nie jestem na ich miejscu i tak do końca nie wiem jakbym się
zachowała gdyby sytuacje przedstawione w książce wydarzyły się w moim życiu.
Jedno wiem na pewno. Warto
przeczytać książkę Susan Wiggs by dowiedzieć się jak bardzo różni się nasze
codzienne życie od życia żon marynarzy i wojskowych. By poznać historię
miłości, która potrafi przetrwać nawet ocean. Polecam!
wtorek, 5 czerwca 2012
#205
Tak, wpadłam jak śliwka w kompot.
Dawno żadna książka (w tym wypadku cała seria) nie wciągnęła tak bardzo, że
odłożyłam wszystko inne na bok. I już nawet nie wspominam, że z serialem było
identycznie. Bo po co, mówiłam o tym przecież wcześniej. Tak przyznaję się,
spodobała mi się seria młodzieżowa. Wiem, że mój pesel przypomina mi ile mam
lat, jednak mentalnie na swój wiek się nie czuję i wyjątkowo pozwoliłam sobie
na literaturę młodzieżową. Tylko, gdyby tak dokładnie się przypatrzeć, to nie
ma określonego wieku na Pretty Little Liars.
Aria, Spencer, Hanna i Emily
spotykają się na pogrzebie Ali. To jest pierwsze spotkanie dziewczyn po jej
zaginięciu. I co z tego, że widywały się w szkole? Prawdę mówiąc oddychają z
ulgą. Dlaczego? Tajemnicze wiadomości otrzymywane od A. się skończą. Przecież
osoba, która nie żyje nie może wysyłać esemesów, e-mali ani zostawiać żadnych
innych wiadomości, prawda? Niestety, to nie jest koniec. A. nadal się z nimi
kontaktuje, jednak tym razem posuwa się do gróźb. Jedyne co można zrobić to
trzymać się razem i razem stawić czoła wrogowi. Gorzej, jeśli nie ufa się swoim
przyjaciołom. Do miasta wraca Jenna i Toby. Jenna wiele lat temu straciła wzrok
w nieszczęśliwym wypadku. Jej brat Toby wziął na siebie odpowiedzialność za
nieszczęście siostry. Ale czy aby na pewno On jest winny? A może Alison była w
to w jakiś sposób zamieszana? Może odkryła tajemnicę Toby’ego?
Chłonę. Tak mogę skrótowo
określić tempo czytania. Bardzo dawno nie miałam w rękach książki, którą
czytałam z wypiekami na twarzy. Tajemnice znów się piętrzą. Nigdy nie wiadomo
kiedy A. znów się odezwie, tym razem grożąc dziewczynom. Żadna z nich nie wie
czy A. może te groźby spełnić, dlatego wolą nie ryzykować i spełniają
zachcianki tajemniczej postaci.
Przyznaję, że bardzo dawno nie
czytałam książki tak bardzo zakręconej. Gdzie akcja goni akcję. Mimo iż wiem co
będzie dalej – w końcu serial już za mną – akcja co chwila zaskakuje.
Autorka posiada całkiem niezły
talent gmatwania, mieszania i trzymania w napięciu. Cieszę się, że zamiast
gwiazdą oper mydlanych została pisarką. Bo co tu ukrywać „Pretty Little Liars”
to bestseller który wciąga.
piątek, 1 czerwca 2012
#204
WYNIKI KONKURSU :-)
Tak jak obiecałam dzisiaj będą
wyniki losowania. Dziękuję bardzo serdecznie wszystkim którzy zgłosili chęć
uczestnictwa oraz dziękuję za życzenia. Nie przypuszczałabym, że blogowanie
znów będzie sprawiało mi tyle radości. Znów? Tak, znów. Bo prawie 8 lat temu
też byłam w blogowym świecie, jednak na Onecie. Dopiero jakiś czas temu znów
postanowiłam tworzyć bloga, ale na blogspocie. Pozazdrościłam po prostu mojemu
przyjacielowi foto-bloga i tak powstał mój świat.
No dobrze, żeby nie trzymać Was w
niepewności poniżej mała fotorelacja z losowania. Sierotką była moja Mama za co
bardzo serdecznie Jej dziękuję.
Najpierw nastąpiło umieszczenie wszystkich zgłoszeń w kapeluszu:
Później wymieszano je porządnie:
By później wylosować jednego szczęśliwca, którym okazała się...
Ann:
Gratuluję Ann!!! Proszę wyślij na mój e-mail: martakurczyk@gmail.com adres na który mam przesłać nagrodę. (dla przypomnienia zdjęcie nagród)
Myślę, że niebawem znów będzie jakiś konkurs. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział. Pozdrawiam cieplutko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









