piątek, 16 maja 2014

#301


Droga Tachykardio!

Jak dobrze wiesz lubię wracać do moich ulubionych miejsc. I Bohaterów. I książek. Często wracam do Grajdoła gdzie mieszka Stephanie Plum, i babcia Mazurowa i Komandos, ale ostatnio wraz z Inspektorem Gamache lubię wracać do Three Pines, małej wioski nieopodal Montrealu.

Tym razem z Inspektorem przybyłam do miasteczka podczas Świąt Bożego Narodzenia. I znów mieliśmy za zadanie rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa. Usiądź więc wygodnie i posłuchaj historii która wydarzyła się w najnowszej powieści Louise Penny „Zabójczy spokój”. CC de Poitiers nie cieszy się dobrą opinią wśród mieszkańców Three Pines. Jest wyniosła, arogancka, pewna siebie, taka królowa śniegu. Nikt jej nie lubi. Mąż jej unika, córka olewa, sąsiedzi pogardzają. Nawet Kochanek jej nie szanuje. Po świątecznym śniadaniu, które jest tradycją wśród mieszkańców, wszyscy wybierają się na zamarznięte jezioro na coroczny turniej curlingu. To właśnie tam w niewyjaśnionych okolicznościach ginie CC.  Prawdziwa tragedia, ale… no cóż, mieszkańcy w końcu odetchnęli z ulgą. Przez cały zastanawiają jednak się kto mógł to zrobić? Kto posunął się do tego by zamordować Panią de Poitiers? I wtedy do akcji wkracza niezastąpiony Armand Gamache wraz ze swoją drużyną. I musi rozwiązać zagadkę, a jak wiadomo (chociażby z wcześniejszej książki „Martwy punkt) śledztwo wcale nie będzie takie łatwe. Dodatkowo morderstwo bezdomnej kobiety w Montrealu jeszcze bardziej skomplikuje dochodzenie. Obie zbrodnie nie mają ze sobą nic wspólnego, a może jednak … Ale do czasu, aż wszystko zacznie stopniowo się wyjaśniać. Jak cała historia się skończy, to o tym musisz doczytać już sama. Nie mogę przecież zdradzić Ci kto zabił i dlaczego. 

Louise Penny po raz kolejny skonstruowała misterny kryminał. Gdzie nic od początku nie jest pewne. Gdzie inspektor podczas śledztwa brnie przez tajemnice mieszkańców, tak samo mocno jak przez zaspy śnieżne okalające miasteczko. W kolejnej powieści powracają bohaterowie znani z wcześniejszej części. Ale także pojawiają się zupełnie nowi, którzy dorzucają smaczku całej historii. Dodatkowym smaczkiem tej historii na pewno jest aura. Tym razem mamy tutaj srogą zimę. Muszę przyznać, że za każdym razem czytając opisy przyrody miałam dreszcze z zimna. 

Tak samo jak w pierwszej części nie jest to nowoczesny kryminał, gdzie akcja leci na łeb na szyję. Tutaj wszystko jest wysublimowane. Śledztwo posuwa się w zwolnionym tempie. Smakujemy go jak najlepszą świąteczną potrawę. Razem z Inspektorem staramy się rozwiązać zagadkę. Zaglądamy do domów bohaterów, brniemy przez śniegi Quebecu i poznajemy nieznane tajemnice bohaterów.
No i przede wszystkim staramy się poznać motywy zachowania CC de Poitiers. Dlaczego była taka jaka była. Co ukrywała i dlaczego była taką osobą a nie inną. 

Wiem, że lubisz kryminały w stylu Agathy Christie, gdzie trudno jest od razu złapać mordercę. Tutaj jest tak samo. „Zabójczy punkt” jest idealny dla miłośników klasycznych kryminałów. Na początku przeraża objętość – ponad 500 stron – jednak po pewnym czasie dojdziesz do wniosku, że to wcale nie jest tak dużo jak się może wydawać. W szczególności kiedy zagadka morderstwa zostanie rozwiązana a Tobie opadnie szczęka gdy dowiesz się kto zabił. Bo ja do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć. Polecam!
 

Pozdrawiam 
Archer

P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria



6 komentarzy:

  1. Zdecydowanie wolę kryminały takie, jak ten - gdzie autor kładzie nacisk na klimat i intrygę, nie na tempo akcji. Fabuła brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc nic nie stoi na przeszkodzie by książkę przeczytać ;)

      Usuń
  2. Lubię kryminały, a ten wydaję się być w moich klimatach. Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 500 stron - co to jest, pikuś, jak kryminał wciąga, ilość stron nie ma znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację pikuś, ale czasem grubość przeraża, ale potem to wszystko mija

      Usuń