piątek, 14 stycznia 2011

#038

Wrócił do domu. Panowała w nim absolutna cisza. Było to dosyć dziwne, przecież Ona z reguły słuchała dość głośno muzyki. Zajrzał wpierw do sypialni, miał nadzieję, że zastanie Ją tam śpiącą. Było pusto. Podobnie zresztą jak w całym mieszkaniu.

Wszedł do kuchni. Wziął do ręki kubek stojący na stole. Kawa w nim była już zimna. Gdy go odstawiał dostrzegł klucze, białą kopertę oraz liścik: "Musiałam odejść. Żegnaj!" Z wrażenia usiadł na pobliskim krześle. Ręką zmierzwił włosy. Zawsze tak robił gdy był zdenerwowany. Zerwał się z krzesła i pobiegł do pokoju otworzył szafę i przeraził się widząc w niej tylko swoje rzeczy. Zaczął nerwowo chodzić po mieszkaniu, zajrzał do łazienki, jej kosmetyków też nie było w przedpokoju ani jednego buta z jej dziesięciu par. Cały czas zastanawiał się co się mogło stać, czemu wyjechała, czy coś się stało, co było powodem jej wyjazdu, czemu wcześniej nic mu nie powiedziała, albo powiedziała a on zwyczajnie to przegapił, choć zawsze starał się poświęcać cała uwagę podczas rozmów z nią.

Ponownie spojrzał na stół gdzie wcześniej znalazł niepokojąca wiadomość. Tym razem do ręki wziął kopertę. Widniały na niej jego imię i nazwisko. Był zaskoczony nie wiedział co zawiera owy list ani kto jest nadawcą. Podejrzewał, że to ma coś wspólnego ze zniknięciem jego ukochanej. Wyjął list i zaczął czytać. List napisała kobieta oznajmiając mu iż jest ojcem jej dziecka.

To było jeszcze bardziej nie prawdopodobne niż zniknięcie jego ukochanej, bo od kiedy był z nią nie istniały inne kobiety, to z myślą o niej, a raczej o ich wspólnym życiu zostawał nadgodziny by moc ukazać w materialny sposób swoje uczucia i zamiary. Już miał zamówiony u Jubilera pierścionek zaręczynowy chciał się jej oświadczyć w następnym miesiącu, i tak już długo zwlekał, zależało mu na odpowiedniej nastrojowej chwili i wiedział, że ona nadejdzie, bo sam ją stworzy tylko dla nich. Ten jeden wieczór miał być specjalny o niczym innym nie mieli myśleć tylko o sobie i swojej miłości.

A teraz przez jeden niestosowny list wszystko się ma rozsypać jak szyba w oknie gdy ktoś rzuci kamieniem. Nie to niemożliwe, musi ją odnaleźć i wytłumaczyć, że ten list to jakaś wielka pomyłka. Może jednak wpierw rozwiąże sprawę listu by mieć dowód, jednak może już być za późno i nigdy jej nie odnajdzie. Ucieknie mu. Podczas tych przemyśleń zastanawiał się kto mógł wysłać ten list i jak ona jedyna kobieta w jego życiu mogła uwierzyć w te słowa. Kto chciał zniszczyć ich szczęście i dlaczego tak łatwo mu to przyszło, dlaczego nie zaczekała, dlaczego pozwoliła tej osobie na to. Myślał, że mu ufa i wierzy. A może to wszystko jest ukartowane, jakiś test, który wyczytała z czasopism które czytała w wolnych chwilach, a może ona z koleżankami obmyśliły ten szatański plan. I jakie jest jego przeznaczenie, co ma udowodnić?? Może jest u koleżanki i czeka na jego ruch. Już nie mógł dłużej siedzieć w domu. Był zbyt pusty, pobiegł jej szukać.

Part 2. Tym razem to nie ja jestem autorką powyższego tekstu. Ponieważ jest kontynuacją tego wcześniejszego postanowiłam go tutaj umieścić. Mam nadzieję, że autor nie będzie miał mi tego za złe.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza