niedziela, 2 grudnia 2012

226


Janusz Leon Wiśniewski to autor, który nie ważne gdzie się pojawi to wzbudza wielkie poruszenie i zainteresowanie. Tak było także i tym razem. W piątek 30 listopada w Bibliotece Śląskiej odbyło się spotkanie z Januszem L. Wiśniewskim autorem m.in. książki „Miłość oraz inne dysonanse” a także „S@motność w sieci”. Nie oszukujmy się, właśnie debiutującą powieścią (która została wydana już 11 lat temu) zyskał sobie grono licznych wielbicielek. Każda kobieta młodsza czy starsza po przeczytaniu „Samotności…” chciała na swojej drodze spotkać takiego właśnie Jakuba. Mężczyznę, który będzie kochał bezgranicznie, dbał o swoją kobietę, no po prostu ideał faceta. Przyznaję, że sama po przeczytaniu tej książki chciałam takiego właśnie Jakuba spotkać. Przecież ta książka zmienia spojrzenie kobiet na mężczyzn.
   
A wracając do spotkania. Przyznaję, że było to moje wielkie marzenie od momentu kiedy jedenaście lat temu przeczytałam „Samotność…”. Chciałam osobiście spotkać Autora, który tak wyśmienicie zna kobiety oraz ich potrzeby. Spotkanie prowadziła Autorka Marta Fox. Jednak tematem nie była debiutancka powieść, tylko ostatnia książka Autora napisana wspólnie z Iradą Wownenko „Miłość oraz inne dysonanse”. Autor opowiadał o muzyce, o tym jaki ona ma wpływ na jego życie. Opowiadał, że w swoim kraju w którym mieszka (Frankfurt nad Menem) woli być postrzegany jako naukowiec a nie jako pisarz. Wspominał także, że chyba najwięcej zrobił dla polskiej turystyki. Dlaczego? Tu padła pewna anegdotka, że kobiety mieszkające w Rosji, po przeczytaniu „Samotności w sieci” uczyły się języka polskiego, ponieważ chciały przyjechać do kraju w którym na pewno spotkają Jakuba. Opowiadał także o swoich córkach oraz o tym, że nie postrzegają go jako pisarza tylko naukowca. I tutaj też wspomniał o tym, jak jego kolega z Instytutu pojechał na delegację do Rosji i w hotelu włączył telewizor i zobaczył Pana Janusza. Po czym zadzwonił do niego i zapytał: co on robi w rosyjskiej telewizji?

Po odpowiedzi na pytania publiczności, a trzeba przyznać, że trafiały się także osobiste, przyszedł czas na podpisywanie książek oraz wspólne zdjęcie. Wrażenia? Hm… No… serce waliło mi jak młot. Kiedy w końcu podeszłam do stolika przy którym podpisywał swoje książki serce omal nie wyskoczyło mi z piersi. Podczas krótkiej rozmowy przyznałam się, że spotkanie z Nim to najwspanialszy prezent urodzinowy jaki mógł mi się przytrafić. Zerwał (no dobra prawie) się z krzesła pocałował mnie w rękę oraz złożył życzenia. Byłam w szoku. Zbierałam szczękę z podłogi. Zapozował również ze mną do zdjęcia. Moje małe wielkie marzenie się spełniło. W trakcie rozmowy powiedziałam, że taki Jakub, jakiego opisał w książce naprawdę istnieje i w tym momencie wskazałam ręką na Osobistego Mężczyznę, który w tym czasie robił zdjęcia. Pan Janusz się uśmiechnął i powiedział, że tak, on istnieje. Wtedy powiedziałam, że Panie Januszu, ale On ma naprawdę na imię Jakub. Zaczął się śmiać i zapytał, jak mnie pieszczotliwie nazywa. Powiedziałam, że „Słoneczko”, bo Q czasem tak na mnie woła (no czasem też jestem Kropkiem) i… Pan Janusz zostawił piękny wpis w swojej debiutanckiej książce. Poniżej kilka zdjęć ze spotkania. Nadal nie mogę uwierzyć, że mam zdjęcie z Januszem L. Wiśniewskim oraz, że spotkałam Go osobiście.







 I tak wygląda najszczęśliwsza czytelniczka :)
 A tutaj autografy:



Oto urodzinowy stos książek, które dostałam od Osobistego Mężczyzny :) Najłatwiej kupić prezent Molowi Książkowemu :) Teraz mam zagwozdkę, gdzie to postawić?
 Trzy ostatnie pozycje z autografami:





29 komentarzy:

  1. Z mojej strony mogę Ci polecić "Kamyk" oraz "W plątaninie uczuć" - obydwie książki rewelacyjne :)"Etiopia Ale czat" jest ok, ale jak dla mnie fajerwerków nie było...

    Też bym chciała dostać taki prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na razie mam "smaki" na literaturę kobiecą, więc "Kamyk" musi jeszcze chwilkę poczekać :)

      Usuń
  2. A co to jest to po "Królem lwem", na "Plątaninie uczuć", takie żółte w złoty deseń kwiatowy? Notes czy książka, bo jakoś tak ładnie wygląda a tytułu nie ma...

    Gratuluję ziszczonego marzenia :) Do mnie pan Wiśniewski w ogóle nie przemawia. Co więcej, myślę, że nie zna się jednak na kobietach tylko próbuje wyczuć, czym jest ich seksualna satysfakcja - a i to z mizernym rezultatem.
    Niemniej, nie potępiam upodobania do tej twórczości. Gdyby to był Sparks - nie zdzierżyłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah
      "myślę, że nie zna się jednak na kobietach tylko próbuje wyczuć, czym jest ich seksualna satysfakcja - a i to z mizernym rezultatem."
      DOBRE!

      Usuń
    2. Sabinko, tak właśnie jest, moim zdaniem. Ja się, jako kobieta, w książkach pana Wiśniewskiego nie oglądam, a za stuprocentową kobietę mam się na pewno :) Mierzi mnie u tego autora wszechobecny seks, któremu nadaje się rangę najważniejszego z filarów związku. Pruderyjna nie jestem, seks cenię, ale przesadą jest dla mnie wskazywanie, że to właśnie on jest siłą nośną w związkach, że na nim i tylko na nim opiera się funkcjonowanie pary. Wszystko inne jest dopiero potem, w drugiej kolejności. Znamienne pod tym względem jest jedno z opowiadań pana Wiśniewskiego, które przeczytałam kilka lat temu, i którego tytułu już, niestety, nie pamiętam (za co przepraszam, ale nie on jest tu najważniejszy). Otóż facet zdradza swoją partnerkę, która wiązała z nim śmiałe nadzieje i była przekonana, że to ten jedyny.Ona mści się na nim, zdradzając go z kolei z jego ojcem i dopilnowując, żeby niewierny się o tym dowiedział. To właśnie jest w prozie Janusza Wiśniewskiego typowe: seks ujmowany jako Alfa i Omega, wokół którego kręci się całe funkcjonowanie związku. Nie lubię takiego patrzenia na miłość, bo nie jest prawdziwe, a próbuje się nam, czytelnikom wmówić, że seks jest miłości podwaliną. Uzupełnieniem, owszem, jak najbardziej, ale nie dekalogiem i drogowskazem. Podobną postawę popularyzuje w swoich książkach pani Grażyna Plebanek. Że niby nic Ci tak kobiety nie odkryje, jak jej orgazm i zatracenie w erotycznych, śmiałych potyczkach z facetem. Litości!!!

      Usuń
    3. to żółte to kalendarz

      Opowiadanie o którym Jabłuszko wspominasz to chyba "Łóżko" nie czytałam, tylko słuchałam i jakoś wryło mi się w pamięć

      Wiesz, dla niektórych wyznacznikiem związku jest właśnie seks, bo jeśli seks nie będzie udany to może oznaczać, że nam się nie będzie układać... na szczęście to nie moja maksyma ani motto życiowe

      Usuń
  3. Sama z chęcią udałabym się na spotkanie z tym panem :) Co do jego książek to było raz lepiej, a raz gorzej, ale sentyment pozostał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najbardziej lubię czytać Jego felietony w miesięczniku PANI

      Usuń
  4. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin!
    Wspaniałe prezenty!
    Akurat za tym autorem nie przepadam, ale rozumiem radość Twą ;-)
    Ze stosiku chętnie bym przeczytała ksiązki Grocholi i Andrusa.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszcze spotkania. "Samotnosc..." czytalam kilkanascie lat temu i bylam bardoz poruszona ta ksiazka.
    Prezenty wspaniale!
    Moc urodzinowych serdecznosci przesylam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) "Samotność..." czytałam wiele razy tak samo jak słuchałam i wiem, że mogłabym ciągle i nigdy mi się nie znudzi

      Usuń
  6. Kochana, nie ma to jak spełniać marzenia! Sama niedawno się o tym przekonałam.
    Ten Pan był u nas w bibliotece, ale jakoś mnie nie pokusiło, bo on generalnie do mnie nie przemawia :))))
    Za to sala ponoć była wypełniona po brzegi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj było dokładnie tak samo :)

      Usuń
  7. Gratuluje autografu i owocnego spotkania z panem Wiśniewskim. Co do prezentów- nieziemskie! Szkoda, że mój ukochany nie robi mi takich, lecz on uważa, że niedługo książki zawalą cały mój pokój, więc już starczy tego dobrego:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak dalej pójdzie będę musiała szukać nowego miejsca na książki bo biblioteczka już pęka w szwach a rodzinka krzywo patrzy na dostawy kolejnych pozycji

      Usuń
  8. Niestety p. Wiśniewski za mną nie przemawia, ale cieszę się, że udało Ci się spełnić swoje marzenie. U mnie w mieście coś nie chcą organizować spotkań autorskich. Co prawda ostatnio była u nas p. Czubaszek, ale niestety nie mogłam się pojawić na tym spotkaniu.
    Prezentu urodzinowego zazdroszczę! Moi rodzice w tej kwestii zgodnie twierdzą, ze od nich żadnych książek nie dostanę, bo mam ich zbyt dużo. A prywatny mężczyzna? Jakoś Go nie widzę ze stosem książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj w gminnych :))))

      Usuń
    2. ja Osobistego muszę już powstrzymywać przed kupowaniem książek... i moi rodzice mówią dokładnie to samo co Twoi

      Usuń
  9. "Kocham" Twojego mężczyznę! Jeśli mężczyzna daje stos książek na prezent to jest cudowny!!!!
    Jezu, ale spotkanie, Wiśniewski pisze cudownie, wciąga, wzrusza. O jest bardzo mądry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można się zakochać w Jego Mózgu (jeśli to jest możliwe)

      a Osobisty dostał zakaz kupowania książek ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. no jak tak dalej pójdzie to będę musiała szykować specjalny pokój na książki :D

      Usuń
  11. Wszystkiego czytelniczego!!! Wspaniałe prezenty.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to Ci się nazbierało autografów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja nie chciałam spotkać Jakuba, za dużo namieszał jej w życiu, nie lubię niespodzianek, także uczuciowych, ja zawsze szukałam stabilizacji, spokoju, ukojenia, stałości itd. Tak czy siak Wiśniewski to król, pisze cudownie, ostanio czytałam "Bikini", o Jezuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do "Bikini" mnie nie ciągnie bo namiastka historii a ja jestem z tym na bakier ;)

      Usuń