poniedziałek, 28 lutego 2011

#054


Droga Espi

No cóż, czuję niedosyt. Chyba oczekiwałam czegoś innego aniżeli dostałam. Ale od początku
Tak naprawdę to szukałam książki „Uroczysko” oraz „Sezon na cuda” Magdaleny Kordel. Niestety pozycje były wypożyczone. Tak więc sięgnęłam po książkę która akurat była dostępna czyli „48 tygodni”

„48 tygodni” to debiut literacki Magdaleny Kordel, która na codzień wraz z mężem prowadzi agencję reklamowo – wydawniczą. Prawdę mówiąc teraz będę się wahać czy sięgnąć po dwie następne książki tej autorki. Ale z tego co mi wiadomo „Uroczysko” i „Sezona na cuda” to świetne pozycje, więc pomyślę jak będzie.

Główną bohaterką jest Natasza. Pewnego dnia postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie i zapisać się na studia, znaleźć pracę czyli jednym słowem porzucić życie „kury domowej”. Takie drastyczne zmiany komplikują „troszkę” życie rodzinne. Bo jak pogodzić życie matki, żony, studentki oraz dziennikarki? A w dodatku mąż przebąkuje coś o na temat drugiego dziecka, matka porzuca ojca dla innego itp itd.

Nie wiem co mam sądzić o tej powieści. Normalnie mam mieszane uczucia. Jest ona zbliżona do „Dziennika Bridget Jones”. Tylko że tam była singielka szukająca męża i popełniająca gafy, natomiast tu matką, żona i dziennikarka.
Nie jest to ambitna książka która skłania do myślenia. Bardziej zaliczyć ją można do typu krótka, łatwa i przyjemna. Taka w sam raz na wieczór po ciężkim dniu albo do przeczytania w autobusie podczas długiej jazdy bądź też w poczekalni u lekarza umilając sobie czas w kolejce.

Tak więc jeśli masz wolny wieczór i zły nastrój to książka jest idealna. Pośmiejesz się i będzie ci lepiej. A jak do tego dorzucisz kieliszek wina to myślę, że będzie jeszcze lepiej.

Pozdrawiam
Archer

20 komentarzy:

  1. Zgadzam się, książka poprawiająca nastrój, za to lubię M. Kordel :)

    Uroczysko i Sezon ...to podobne pozycję, na pewno nie brak w nich humoru. Jednak je polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "A jak do tego dorzucisz kieliszek wina to myślę, że będzie jeszcze lepiej" - to zdanie mnie rozwaliło. O Kordel słyszałam dużo dobrego, lecz nadal nie ciągnie mnie do jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj mój wieczór jest pracowity
    ale kieliszkiem wina bym nie wzgardziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie winko sobie popijam i odwiedzam Wasze blogi ;) mam nadzieje tylko, że żadnych banialuków nie napisze ;) Co do książki - na razie nie dla mnie. Może kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ekhm, czyli bez wina ani rusz?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Sabinka - :-)
    @Daria - o to właśnie chodziło z tym zdaniem
    @Kinga - ja też nie :)
    @enedtil - podziel się kurczę no... nie piszesz banialuków
    @Sil - hm... jakby to powiedzieć... dziesiąteczka

    OdpowiedzUsuń
  7. to ja sobie daruje, bo o dzidzi się staram i alkoholu pić nie powinnam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no to nie radzę, ale bez alkoholu też może być :)

    OdpowiedzUsuń
  9. yhm, że niby sok malinowy wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Sil Kochana Ty Moja, sok malinowy to na wypocenie najlepszy, tutaj napij się herbatki z cytrynką :)

    OdpowiedzUsuń
  11. czyli jednak coś mocniejszego :D

    OdpowiedzUsuń
  12. hehehe po prostu wnioskując po początku recenzji, przez książkę nie da się przebrnąć bez jakichś dragów :P

    OdpowiedzUsuń
  13. nie piłam w trakcie i nie brałam nic w trakcie czytania :) no ale ja to niestety nie jestem "normalna"

    OdpowiedzUsuń
  14. dzięki :P myślałam, że zaprzeczysz :P ale spoko przecież ty też aż tak "normalna" nie jesteś, no dobra nikt tutaj nie jest :P i to jest najlepszejsze

    OdpowiedzUsuń
  15. hehe bycie "normalnym" to nic fajnego wiesz... wręcz przeciwnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. hm... po części :) ale bardziej zabawna aniżeli wcześniejsza której recenzję umieszczałam :)

    OdpowiedzUsuń