czwartek, 14 lutego 2019

#508 Martwe dusze



Znów wróciłam do nadmorskiego miasteczka, w którym spokoju pilnuje młodszy aspirant Krzysztof Bugaj i jego kumple z komisariatu. Tym razem było mniej drastycznie niż w części pierwszej. Chodźcie posłuchać co myślę o książce „Martwe dusze” Darii Orlicz. 

Kiedy kończą się wakacje, miasteczko popada w letarg. Turyści wracają do domów i znów jest spokojnie. Do czasu, bo przecież wszystko co piękne szybko się kończy. W wypadku ginie kobieta. W trakcie śledztwa okazuje się, że nie był to przypadek. Ktoś umyślnie spowodował jej śmierć. Wychodzi także na jaw, że miała większą ilość wrogów aniżeli przyjaciół. Ktoś ewidentnie życzył jej śmierci. Jak zakończy się śledztwo? Czy Krzysztof będzie potrafił powstrzymać się przed kolejnymi skokami w bok?

„Martwe dusze” to kontynuacja wielu wątków rozpoczętych w pierwszej części jaką jest „Diabelski młyn”. I powiem szczerze, że jak dla mnie jest mniej brutalna aniżeli pierwsza część. Od tej nie potrafiłam się oderwać, a jak wiecie pierwszą musiałam odkładać na bok by zaczerpnąć tchu. 

Plusem tej powieści jest tło społeczne. Autorka wraz z czytelnikiem nie tylko skupia się na rozwiązaniu zagadki morderstwa, ale także na życiu mieszkańców. I znów razem z Bugajem wikłamy się w kolejne romanse. Serio? Czasem się zastanawiam czy on nie może żadnej przepuścić? Przyznaję, że tym swoim zachowaniem zaczyna mnie wkurzać. Powinien zdecydowanie zapisać się na jakąś terapię. Czy on musi być aż tak uzależniony od seksu? Dodatkowym smaczkiem jest tajemnicza postać byłego księdza i jego spotkania z wiernymi w starej stodole. Czy to on zabił ? Nie powiem. Darii Orlicz tak pięknie lawirowała pomiędzy podejrzanymi, że do prawie samego końca czytelnik nie wie kto zabił i dlaczego? 

Zakończenie książki wcisnęło mnie w fotel. Serio, tego co tam się wydarzyło się nie spodziewałam. Autorka niezły los zgotowała głównemu bohaterowi. Ale przyznaję, że… chyba sobie zasłużył. Czekam zatem na kontynuację. Oczywiście jeśli będzie. To znaczy powinna, bo historia nie mogła się tak skończyć.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins Polska


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza