wtorek, 8 września 2020

#558 - Powiem Ci coś

 




Są książki, po które sięgają wszyscy wokół. Gdzie się nie obrócisz tam albo fotka albo opinia, albo i zachwyty. Tylko, jak już zdążyłam zauważyć, nie każdemu podoba się to samo. Po książkę Piotra Adamczyka „Powiem Ci coś” sięgnęłam, ponieważ moja koleżanka zachwycała się powieściami autora. Mnie jednak nie zafascynowała. Wręcz przeciwnie. Nie potrafiłam przez nią przebrnąć. Przykładałam się do tego kilka razy, ale nie poczułam tej chemii.

Wiecie, ta książka pewnie jest dobra. Gdyż czytając opinie gdzieś w sieci, doczytałam, że wielu osobom się podobała. Ale ja, podczas czytania, gubiłam się w opowiadanej historii. Tak, zaczęłam ją czytać, ale po jakimś czasie się poddałam. A gdy ją odłożyłam na półkę zaczęłam się zastanawiać czy ja przypadkiem nie jestem za głupia do tej książki?

Fabułę powieści tworzą dwa przeplatające się wątki. Pierwszy z nich to historia pisarza, wynajmującego pokój młodej malarce, i piszącego jednocześnie kryminał, o ciemnych sprawkach dziejących się wokół mieszczącego się po sąsiedzku domu, i jego lokatorów. Drugi wątek to historia o mieszkających w domu obok gangsterów, którzy porywają i wykorzystują kobiety.

Całość jest tak pocięta i wymieszana, że się w tym gubiłam. I pewnie właśnie dlatego nie udało mi się ją dokończyć.

Tak więc „Powiem Ci coś” trafiło u mnie na listę książek niedokończonych. Jedno jest pewne, nie wrócę do niej za jakiś czas by dowiedzieć się co, gdzie i jak.


 



niedziela, 30 sierpnia 2020

#557 - Dżinsy i koronki




Tak się właśnie zastanawiam, czy czytałam kiedykolwiek książkę Diany Palmer. I wiecie co? Nie mogę sobie przypomnieć. Więc albo było to bardzo dawno, albo faktycznie nic z jej dorobku nie wpadło mi do tej pory w ręce. Dlatego z miłą chęcią sięgnęłam po książkę „Dżinsy i koronki”. 

Bess ma wszystko: duży dom, pieniądze, piękne suknie, jednak żyje pod ogromną presją matki. Robi to co ona chce. Od wielu lat podkochuje się w synu sąsiadów. Cade jest jej zupełnym przeciwieństwem: do wszystkiego doszedł sam. Mężczyzna wiele razy, nieświadomie, a może z premedytacją zranił Bess. Ale ona nadal nie potrafi przestać go kochać. A przecież dziewczyna z dobrego domu nie może zadawać się ze zwykłym kowbojem. Wszystko zmienia się w momencie śmierci ojca Bess. Okazuje się bowiem, że źle zainwestował pieniądze, co doprowadziło go do samobójstwa. Bess wraz z matką zostają bez grosza przy duszy. Muszą się wyprowadzić i rozpocząć nowe życie, w nowym miejscu. Dzięki przeprowadzce i rozpoczęciu pracy, Bess odcina pępowinę od matki. Ale czy Cadet otworzy się na miłość? Czy pójdzie po rozum do głowy?

Muszę powiedzieć, że na początku miałam mały problem by wgryźć się w tę historię. Chyba do końca nie byłam pewna czego się spodziewać. I na pewno nie jest to historia współczesna – mam na myśli to, że nikt tam nie ma telefonów komórkowych, social mediów. I to akurat było bardzo urokliwe. 

Co do bohaterów, to… główna bohaterka wkurzała mnie niemiłosiernie. Chyba najbardziej irytowało mnie w niej to, że nie potrafiła przeciwstawić się na początku matce. Potem irytowało mnie to, że leciała na każde kiwnięcie Cade’a. Lgnęła do niego jak ćma do światła. Sam mężczyzna też nie był święty. Był gburowaty i od samego początku chciał zniechęcić Bess do siebie. Ale jak to wśród bohaterów książkowych bywa, każde z nich przeszło pozytywną metamorfozę. Chociaż, miałam ochotę ukatrupić Cade’a (i to parę razy). 

„Dżinsy i koronki” nie są wymagającą lekturą. Ot historia na jedno popołudnie. Polecam 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins Polska


czwartek, 27 sierpnia 2020

#556 - Złowrogie niebo



Na samym początku przyznam się Wam szczerze, że oczekiwałam właśnie takiego kryminału. I dostałam go. To był taki rollercoaster, że z ciekawością i niepokojem przewracałam kolejne strony, by dowiedzieć się, jak bardzo autorka „przeczołgała” swoich bohaterów. Alex Kavy nikomu nie trzeba przedstawiać. Myślę, że jest wiele osób, które przeczytały chociaż jedną jej książkę. Kiedy dotarłam do końca, okazało się, że „Złowrogie niebo” jest piątą częścią serii z Ryderem Creedem. Ale w sumie bez znajomości wcześniejszych też da się czytać. No i wiecie co? Obiecałam sobie, że nadrobię wcześniejsze części. Już nakarmiłam nimi mój czytnik.



Podczas wideorozmowy Francine Russo, jest świadkiem śmierci swojego współpracownika Tylera. Wydaje jej się, że ma to coś wspólnego z odkryciem przez Tylera, że znany koncern spożywczy, dodaje do swoich produktów rakotwórcze składniki. Niestety, zanim Frankie się rozłączy, zabójcy dostrzegają jej twarz na ekranie smartfona zamordowanego mężczyzny. Kobieta wie, że to tylko kwestia czasu aż ją odnajdą. Przerażona prosi o pomoc swoją przyjaciółkę Hannę. Ta po rozmowie z Ryderem proponuje by Frankie skontaktowała się z Maggie O’Dell, aby ta jej pomogła. Po piętach depczą jej tajni agenci, a sama kobieta wpada w oko szalejącego nad Alabamą tornada. Czy Frankie przeżyje? Jaką rolę odegra w tym wszystkim Ryder oraz jego czworonożna towarzyszka Grace?
Byłam przekonana, że jest to kolejna część przygód Maggie O’Dell. Okazało się, że tym razem agentka gra drugie skrzypce, gdyż akcja w większej mierze skupia się na Frankie oraz na Ryderze Creedzie. Na jego pracy ratownika z psem tropiącym. Fabuła kręci się także wokół odnalezionej siostry Creeda. Brodie i Ryder muszą odnaleźć się w nowym życiu po tym gdy jego siostra wraca po wielu latach do domu. A to niestety nie jest takie proste. Nie powiem Wam o co tam chodziło, gdyż nie chcę psuć apetytu na przeczytanie tej historii.

Zastanawiam się dlaczego napisałam na początku, że to rollercoaster? Już wiem. Na pewno miałam na myśli tornado szalejące nad Alabamą, gdzie działa się historia, a czytelnik wraz z bohaterami uciekał przed żywiołem. No i nie można zapomnieć o ucieczce Frankie. Tajni agenci deptali jej wręcz po piętach bo bez problemu zdołali ją namierzyć. Jak? Należy wspomnieć o nowoczesnej technologii, która towarzyszy nam na każdym kroku. Okazuje się bowiem, że ta nowoczesność czyli smartfon, smartwatch, dostęp mobilny do internetu sprawiają, że jesteśmy zdecydowanie łatwiejsi do namierzenia.

Jeśli zaczynacie przygodę z książkami Kavy, to serię rozpocznijcie od pierwszej części. Jednak nie jest to konieczne, gdyż w tej części wszystko co działo się w przeszłości zostaje wyjaśnione. Jestem przekonana, że nie odłożycie książki dopóki nie dotrzecie do końca. Zdecydowanie polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins Polska.


piątek, 24 lipca 2020

#555 - Sen o aniele



Jak już zdążyliście zauważyć, sięgam po prawie każdy gatunek literacki. Ostatnio łapię się na tym, że często czytam powieści obyczajowo-romansowo-erotyczne. Taka to ciekawa mieszanka wybuchowa. Nie tak dawno opowiadałam Wam o książce „Dotyk Anioła” Katarzyny Mak. Pierwsza część mi się podobała, a zakończenie zaskoczyło. A jak było z drugą częścią czyli „Sen o Aniele”?

Tom pierwszy zakończył się odejściem Angel. Ale wiecie, w książkach wszystko jest możliwe. Okazało się bowiem, że jest zupełnie inaczej i kobieta została porwana przez szejka. Jest więziona w jego pałacu. Przez cały czas pobytu w tamtym miejscu wspomina swojego męża. Jedno wydarzenie sprawia, że inaczej spogląda na swojego porywacza. Brad dzięki wsparciu najbliższych, stara poradzić sobie 
z wychowywaniem bliźniaków. On też wciąż wspomina żonę. Pewnego dnia, jego była współpracownica Diana, informuje go, że dostała zlecenie na zabójstwo nowej partnerki szejka. Na jaw wychodzi informacja, że jest to Angel.

Powiem Wam, że ta część w porównaniu z wcześniejszą podobała mi się mniej. Mogę śmiało wręcz przyznać, że „Sen o Aniele” zmęczyłam. Przepraszam, ale kurczę, no jakoś nie przemówiła do mnie. 
I z ulgą dotarłam do końca.

Brakowało mi tutaj czegoś. Chyba tego pieprzyka, który był wyraźnie odczuwalny w pierwszej części. Poza tym końcówka była trochę irytująca. Najpierw jedno z nich chciało odejść, na co nie zgadzało się drugie. Potem na odwrót. A żeby było jeszcze ciekawiej, to Brad omal nie zginął i wtedy to Angel uświadomiła sobie, że nie potrafi bez niego żyć? Ale Autorko, serio? Nie wspomnę już o tym, że 
w pierwszej części Angel była bardziej religijna i nie zażywała tabletek antykoncepcyjnych a w tej… ech… nawet nie chcę o tym wspominać. Wiem, że pozmieniało jej się w głowie, że sytuacja to na niej wymogła. Ale to do mnie nawet nie przemówiło.

Czy polecam? Cóż, myślę, że tak, ale jeśli macie za sobą tom pierwszy. Jako ciekawostkę, jak 
w ostateczności zakończyła się ta historia.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf 



środa, 22 lipca 2020

#554 - Zabójczy wirus


Kiedy odłożyłam książkę, już po jej przeczytaniu, zaczęłam się zastanawiać dlaczego po nią sięgnęłam? Chyba mam za mało wirusa na co dzień i musiałam o nim jeszcze poczytać. Masochizm, czy coś koło tego. Tak moi drodzy, właśnie skończyłam czytać książkę „Zabójczy wirus” Alex Kavy. Myślę, że to idealna książka na czas trwającej pandemii na świecie. Ale do brzegu, czyli opowiem Wam o samej książce. 

Pewnego dnia do FBI trafia pudełko pączków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie liścik z pogróżkami. Maggie wraz z dyrektorem Cunninghanem wpadają w pułapkę zastawioną przez mordercę. Trafiają do wojskowego instytutu badawczego na kwarantannę. Okazuje się bowiem, że ktoś specjalnie rozsiewa zabójczy wirus. Rozsyła go w listach do wybranych osób. Na początku może się wydawać, że ofiary wybierane są losowo. Jednak po jakimś czasie okazuje się, że nic nie jest oddane przypadkowi. Zamknięta na kwarantannie Maggie wraz z Tullym musi rozwiązać zagadkę tajemniczego wirusa. 

Przyznam się szczerze, że bardzo dawno nie czytałam kryminału Kavy i trochę zatęskniłam za Maggie O’Dell. A u niej się dzieje. Nie biega za przestępcami, nie ściga ich, bo jest zamknięta w wojskowym intytucie badawczym, ale i tak zdalnie stara się rozwiązać zagadkę roprzestrzeniającej się zarazy. 

Jak dla mnie Kava, przy kolejnych częściach o agentce FBI, nie zaniża swojego poziomu. Nadal trzyma wysoki pułap. A same zagadki zdają się trudne do rozwiązania na własną rękę przez czytelnika. 

Myślę, że książkę powinien przeczytać każdy. Zwłaszcza gdy w tej chwili po świecie krąży koronawirus. Dlaczego? Gdyż świetnie pokazuje, że należy być rozważnym, przestrzegać zasad, bo może to się skończyć tragicznie. Tak więc: nośmy maski i rękawiczki. Polecam!!!

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins Polska