Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granice. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2019

#510 W malinowym chruśniaku






To już moje trzecie spotkanie z twórczością Haliny Kowalczuk. Jej powieści mają w sobie to coś, co sprawia, że czyta się je z ogromną przyjemnością. Tym razem opowiem Wam o ostatniej książce Autorki czyli „Dom w malinowym chruśniaku”.

Alicja tuż przed startem w dorosłe życie, traci swoją wielką miłość Michała. Zostaje sama z małym dzieckiem. Na szczęście może liczyć na swoją matkę oraz babkę. Dzięki nim udaje jej się ukończyć studia prawnicze i rozpocząć karierę adwokacką. Pewnego dnia jej przyjaciółka namawia ją na zakup domu w malowniczej Malinówce, niedaleko Krakowa. Przeprowadza się tam z Warszawy. Jednak jej szczęście nie trwa zbyt długo. Jej córka Gabriela ma poważny wypadek samochodowy. Wtedy to też, zakopana przeszłość daje o sobie znać. Znów na jej drodze staje Michał oraz jego rodzice. Czy zapomniane uczucie wybuchnie ze zdwojoną siłą? Czy Alicja będzie w stanie wybaczyć Michałowi i jego rodzicom przewinienia z dawnych lat? 

Autorce trzeba przyznać jedno - potrafi czarować i malować słowem. Samo miejsce do którego przeprowadziła się Alicja jest opisane… bardzo obrazowo. Czytelnik, ma ochotę wsiąść w samochód i pojechać do Malinówki, by podziwiać widoki roztaczające się z okien domu Alicji. Podobnie przy opisywaniu drogi oraz miejsca w którym znajduje się klinika Michała w Szwajcarii zachwyca swoim opisem. 

Plusem powieści które wychodzą spod pióra Haliny Kowalczuk na pewno jest to, że wplata w nie legendy. W tej książce jest dokładnie tak samo. Króluje w niej przede wszystkim legenda o niedźwiedzicy, która pomaga zagrożonym kobietom. I tak właśnie niedźwiedzica Mila, ratuje Alicję – jak i przed czym doczytajcie sami. 

W całej książce była tylko jedna jedyna rzecz, która tak bardzo mnie uwierała, że miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Było to zdrobnienie imienia głównej bohaterki. Wiem, że Ala (oraz jego odmiany) to zdrobnienie imienia Alicja. Jednak nie to było użyte przez Autorkę. Bohaterka była nazywana: Ali. Zupełnie mi to nie pasowało, w szczególności, że miałam do czynienia z dorosłą kobietą i dodatkowo nie pasowało do odmiany tego zdrobnienia. 

Jeśli poszukujecie książki magicznej, z pięknymi opisami przyrody, miejskimi legendami czy też nutką dreszczyku, to „Dom w malinowym chruśniaku” nadaje się do tego idealnie. Idę sprawdzić, czy na półce nie mam jeszcze innych książek Autorki. Polecam

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu granice.pl




czwartek, 11 października 2018

#493



O książce Małgorzaty Kursy „Wiedźmy na gigancie” pierwszy raz usłyszałam pewnego czerwcowego wieczoru. Już wtedy wiedziałam, że po tę książkę sięgnę prędzej czy później. Było później. Kolejny głos w sprawie książki pojawił się pewnego dnia w internecie na jednym z portali literackich. W sieci zawrzało, światłowody jarzyły się mocnym światłem, a moja chęć przeczytania rosła z każdą chwilą jeszcze bardziej. W ostateczności udało mi się przeczytać tę książkę i… no cóż. Sami się przekonajcie. 

Redaktorki agencji literackiej „Tercet”, popadają w konflikt z autorem kryminałów Adamem Grandzikiem, który postanawia się na nich zemścić. Podczas imprezy jaką są Imieniny Jana Kochanowskiego dochodzi do podejrzanych zgonów kilku znanych i poczytnych pisarek. Na środowisko literackie pada blady strach. Czy śmierć Autorek była przypadkowa, czy może ktoś pozbywa się konkurencji? Redaktorki, zwane Wiedźmami, na własną rękę starają się rozwiązać zagadkę kryminalną. Czy im się to uda?

Na jednym z portali książkę skategoryzowano jako kryminał i jestem przekonana, że w zamyśle Autorki było podobnie. No dobrze, mamy trupy, ale to tyle. Nic więcej. I te trupy nie pojawiają się od razu na początku tylko gdzieś tak grubo po połowie. Czytelnik na początku zastanawia się kiedy będzie ten kryminał a jak już go ma to… no cóż. Przemilczę. Napisali także, że to komedia. Serio??? Przyznaję się bez bicia, że żadnych wybuchów śmiechu nie było. Nawet kącik ust mi nie drgnął podczas czytania. Dlaczego, skoro wielu czytelników zachwyca się historią opowiedzianą przez Autorkę. 

Obawiam się, że mnie nie porwało, nie zachwyciło. No cóż… myślę, że przede wszystkim chodzi o to, że Autorka usilnie upiera się przy tym, że bohaterowie to „czysta fikcja literacka”. Osoby, które światka literacko – blogowego nie znają, mogą się na to nabrać. Jednak ktoś kto, chociaż trochę w tym świecie „siedzi” bez problemu będzie potrafił w postaciach rozpoznać prawdziwych Autorów, blogerów, czy też redaktorów z Wydawnictw. Nieładnie, Pani Autorko, nieładnie. Nie podoba mi się to i nie akceptuję tego by wyśmiewać się z innych np.: za to jak wyglądają (tu chociażby można wspomnieć o orce), porównywać kogoś do narcyza o mentalności czterolatka czy też wyśmiewać blogerkę za styl w jaki pisze swoje recenzje (tak, znam osobiście i jestem ciekawa czy w tej postaci odnalazła siebie, wstyd Pani Autorko, wstyd). Ponoć miało to być karykaturalne przedstawienie światka literackiego. Świetnie, mogłoby tak być gdyby nie to, że stworzenie „fikcyjnych postaci” i nadanie im określonych rysów sprawiło, że Autorzy bez problemu odnaleźli w nich siebie. 

Miało być zabawnie, a wyszło smutno i żałośnie. Mam wrażenie, że szambo wylało i wszyscy w nim toną. A wiecie co boli najbardziej? Że niektórzy nie widzą w tym problemu, iż ktoś w ten sposób przedstawił kolegów po piórze. 

Ta wojenka jeszcze pewnie potrwa. Bo przecież nie wszyscy się w tym światku kochają. Ok, nie musimy się kochać, ale kurczę, szanujmy się nawzajem i nie zapierajmy, że to fikcja literacka. 

Nieładnie Pani Autorko, nieładnie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości 

środa, 8 marca 2017

#414




Dzisiaj na kilku blogach ŚBK ukaże się podobny post z zapowiedzią konkursu. Zapamiętajcie dobrze te blogi, bo to na tych stronach JUTRO musicie szukać wskazówek do odgadnięcia konkursowego hasła.

Ale po kolei:
Konkurs Śląskich Blogerów Książkowych oraz Granic.pl rozpocznie się 9.03.2017, ale dzisiaj zaprezentuję jego przebieg i zasady, na jakich będzie się opierał.
Konkurs z "Był sobie pies" będzie polegał na tym, aby odnaleźć w ZAMIESZCZONYCH JUTRO wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe.
Hasło to trzeba będzie wysłać na adres mailowy ŚBK: silesiabook@onet.pl
Nie powiem Wam, jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fanpage Śląskich Blogerów Książkowych na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło. Następnym krokiem będzie wysłanie hasła na adres mailowy podany wyżej. Dla ułatwienia konkursu, proponuję zacząć poszukiwania na moim blogu. Potem powinno pójść Wam jak z płatka.

Regulamin
1. Konkurs z "Był sobie pies" organizowany jest przez grupę ŚBK
2. Sponsorem nagród są Granice.pl
3. Nagrodami w konkursie są trzy książki "Był sobie pies" 
4. Konkurs trwa od 9.03.2017 do 13.03.2017 godz. 23:59.
5. Wyniki zostaną ogłoszone 15.03.2017.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres:silesiabook@onet.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa CZWARTA i PIĘTNASTA osoba od POCZĄTKU oraz SIÓDMA osoba od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagroda zostanie przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Granice.pl, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski

Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe.