Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

#263



 

Droga Tachykardio!

Nigdy nie było mi po drodze z kryminałami skandynawskimi. Wszyscy się nimi zachwycali a mnie jakoś nigdy nie było dane przeczytać jakiegokolwiek tytułu. Nawet słynnej trylogii Millenium Larssona nie przeczytałam. Bo ja przecież nigdy nie czytam w danej chwili tego co czytają wszyscy. Mimo iż Larsson stoi u mnie na półce już kilka lat. Aż pewnego dnia wpadł w moje ręce kryminał „Statek śmierci” Yrsa Sigurdadottir. Jak to zwykle bywa przeczytałam opis na okładce. I mnie zmroziły rekomendacje. Nie pozostało mi nic innego jak zasiąść w ulubionym fotelu i zagłębić się w lekturę kryminału.

Pewnej nocy do portu w Reykjaviku ma przypłynąć luksusowy jacht należący do pewnego milionera. Na przybycie czekają dziadkowie z wnuczką oraz młody mężczyzna. Każdy z nich czeka na kogoś innego kto ma przypłynąć tym statkiem. Starsi państwo oczekują przybycia swojego syna Egira z żoną Larą oraz bliźniaczkami Arną i Bylgją. Młody mężczyzna natomiast na swojego przyjaciela Hallthora. Gdy wreszcie Jach ukazuje się na horyzoncie wszyscy obserwują go z zachwytem. Wszystko byłoby może w porządku, jednak jacht wpływa do portu z zawrotną prędkością i rozbija się o nabrzeże. Okazuje się, że na pokładzie nie ma nikogo a powinno być w sumie siedem osób. Oprócz rodziny Egira, Hallthora brakuje Prainn’a kapitana oraz Loftura sternika. Co się z nimi stało? Zagadkę tajemniczego zniknięcia pasażerów ma rozwikłać Thora Gudmundsdottir, adwokat wynajęty przez rodziców Egira. Czy uda się jej dowiedzieć co dokładnie wydarzyło się wtedy na jachcie?

Już po przeczytaniu prologu miałam gęsią skórkę i bezdech. Bezdech wywołany przerażeniem i strachem. Nigdy żadna książka nie budziła we mnie tych właśnie emocji. Może dlatego, że dawno żadna z książek aż tak bardzo nie działała na moją wyobraźnię. Yrsie się to udało w 100%. Obrazy które tworzyły się pod powiekami były bardzo realistyczne. 

Książka trzyma w napięciu od pierwszej strony. Akcja jest dynamiczna. Rozdziały przeplatają się między sobą. To znaczy, że poznajemy tę historię z punktu widzenia Thory, która stara się rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci pasażerów oraz historię tego co działo się na statku. Na końcu natomiast jest wyjaśnienie całej sytuacji. Przyznaję, że takiego zakończenia się nie spodziewałam. Trzeba przyznać, że mimo iż Thora jest adwokatem to sprawy śledcze nie sprawiają jej żadnych problemów. 

Podróż na Islandię uważam za udaną. Jestem przekonana, że na pewno tam powrócę, żeby po raz kolejny ramię w ramię z Thorą prowadzić śledztwa. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów. 

Pozdrawiam
Archer

P.S.
Powiem Ci w sekrecie, że kiedy jestem w pracy i przychodzą klienci zainteresowani dobrym kryminałem to polecam im „Statek śmierci” bez mrugnięcia okiem. 

P.S.2
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza


sobota, 23 marca 2013

#241



Droga Tachykardio!


Na niektóre książki mamy ochotę od momentu gdy przeczytamy notkę na stronie wydawnictwa. Mamy wielką nadzieję, że „zwiastun” książki będzie tak samo dobry jak reszta. Kiedy poznałam „trailer” książki Fabio Volo „Pierwsze światła poranka” pomyślałam sobie: to jest to, to jest książka którą muszę przeczytać. Zaintrygowała mnie fabuła i chyba też główna bohaterka. Kiedy książka wpadła w moje ręce zasiadłam wygodnie na kanapie i zatopiłam się w świat Eleny.

Elena dobiega trzydziestki. Od wielu lat jest mężatką. Pracuje w agencji reklamowej. Elena ma swoje zasady, których nie łamie i stara się ich twardo trzymać. Nie jest także szczęśliwa w swoim małżeństwie. Można śmiało powiedzieć, że jest rozczarowana swoim mężem i jego postawą. Paolo traktuje ją jak kolejny mebel w domu. Ot po prostu jest od wielu lat i nie trzeba się o niego (w tym wypadku o nią) troszczyć. Przecież nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niestety Elena nie tego oczekiwała po swoim małżeństwie. Pewnego dnia podczas pracy nad kolejnym projektem wpada w oko pewnemu mężczyźnie. Nie chce się poddać tej fascynacji, jednak jest ona silniejsza od Eleny. Całkowicie zatraca się w romans z tajemniczym mężczyzną i jej dotychczas poukładane życie zostaje całkowicie wywrócone do góry nogami. Jak zakończy się ten romans? Czy Elena odkryje w sobie ukrywaną dotąd kobiecość?

Kiedy zaczęłam czytać książkę najbardziej uderzył mnie fakt, że napisał ją mężczyzna. Wiem, że dziwisz się temu, ale… narratorem tej powieści jest kobieta i to było… hmm… zaskakujące i niesłychane. Bo jak to możliwe, że facet potrafi tak pisać o kobietach? (wiem, że JLW już tak pisał, ale sorry nie możemy porównywać tych dwóch Autorów, bo dzieli ich przepaść wielkości Wielkiego Kanionu)

Książka jest pamiętnikiem oraz formą retrospekcji tego co się wydarzyło podczas małżeństwa Eleny z Paolem. Oczywiście wszystko jest pisane w pierwszej osobie i mamy wrażenie jakby główna bohaterka opowiadała nam swoją historię. Mamy także wgląd do jej pamiętnika, a co za tym idzie wiemy co czuła. Jednak powiem Ci w sekrecie, że główna bohaterka czasem mnie wkurzała swoim zachowaniem. Miała wyraźne problemy z relacjami damsko męskimi. Dało się to odczuć podczas rozmów z mężem. No dobra, mąż też nie był ideałem, bo nie potrafił przyznać się do błędu. Odwracał wtedy kota ogonem żeby było na nią. Wiem, że zaraz mi powiesz, że faceci tak mają. W porządku, ale czasem warto schować swoją dumę do kieszeni i przyznać się do tego, że zrobiliśmy coś źle, niż upierać się przy swoim.

Pewnie chcesz wiedzieć co myślę o tym, że wdała się w romans zamiast ratować swoje małżeństwo? No cóż. Nie potępiam jej ani tym bardziej nie oceniam. Jest wiele kobiet, które duszą się w swoich związkach i nie mają wyraźnej motywacji do tego by się z tego wycofać. A kiedy wreszcie powiedzą „dość” i zaczynają nowe życie, zamykając całkowicie przeszłość, to… rozkwitają.

Wkurzał mnie kochanek Eleny. Może dlatego, że był tajemniczy i niewiele o nim wiedzieliśmy. Poza tym miałam wrażenie, że cierpi na kompleks Piotrusia Pana. Ale to rozgryzłam dopiero przy końcu kiedy Elena pojechała do niego. On nie był gotowy na żaden związek, nie potrafił być za kogoś odpowiedzialny. To co było między nimi w zupełności mu wystarczało. Jednak jak dobrze wiemy, kobiety zwykle bardziej angażują się w związki. Tak było także w tym przypadku.

Było to moje pierwsze spotkanie z tym Autorem. I po tej książce zastanawiam się jakie będzie kolejne przy powieści „Jeszcze jeden dzień”?

Pozdrawiam
Archer

P.S. Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA




piątek, 24 lutego 2012

#176



Czy pamiętacie jeszcze Cmentarz Zaginionych Książek? Jeśli tak to wraz z Wydawnictwem MUZA chciałam poinformować:

19 kwietnia 2012 r. powróci

legendarny Cmentarz Zaginionych Książek
w najnowszej powieści Carlosa Ruiza Zafona

Więzień Nieba

Szczegółów wypatrujcie w najbliższych dniach na stronie i facebooku Muzy.

środa, 22 lutego 2012

#175

Drogi Piotrusiu Panie!

Wiesz, spodobało mi się pisanie do Ciebie listów. W szczególności, że podczas naszej dzisiejszej rozmowy wspominałeś, że kiedyś dużo czytałeś. Jednak ostatnio na czytanie masz zbyt mało czasu. Pomyślałam, że nadal będę Ci polecać książki a ty będziesz miał rozeznanie co warto przeczytać a co nie. Czy to pasuje? Ech… wiem, że tak. To co, zabieramy się za kolejną książkę? W takim razie uważaj: kolejny kryminał, tym razem szwedzki „Europa Blues” Arne Dahl.

Nie wiem dlaczego niektórym mężczyznom się wydaje, że kobiety nie czytają sensacji i kryminałów. Są przekonani, że to nie jest typ literatury dla kobiet. Wspominałam już kiedyś o tym, przy okazji recenzji innego kryminału. Otóż, kobiety uwielbiają „męską” literaturę, jeśli w ogóle o takiej możemy mówić. A jak to stwierdziła jedna z moich klientek z księgarni: kryminały najlepiej czyta się zimą. I wiesz co? Serio coś w tym jest. No dobrze już dobrze, nie przeciągam i zaczynam opowieść.

Arne Dahl, to pseudonim artystyczny Jana Arnalda, szwedzkiego pisarza, krytyka teatralnego i literaturoznawcy. Dahl napisał jedenaście książek – jest to cykl powieści kryminalnych o specjalnej jednostce szwedzkiej policji do walki z przestępstwami o zasięgu międzynarodowym, tzw. Drużynie A. i cztery powieści dla dzieci i młodzieży. – informacja Wydawnictwa z okładki książki.

Pewnego dnia, odurzony narkotykami grecki alfons ginie na terenie sztokholmskiego Skansenu. Zostaje brutalnie zeżarty przez rosomaki. Na początku wydawało się, że to zwykły przypadek, jednak podczas śledztwa, które prowadzi Drużyna A (nie myl ich proszę z tą drużyną z serialu amerykańskiego) wychodzi na jaw kilka istotnych szczegółów. Dwóch młodych chłopaków chce ukraść telefon pewnej kobiecie. Nie wiedzą (bo niby skąd) że dziewczyna potrafi się bronić. Jeden z nich ginie pod kołami rozpędzonego metra i pozostaje po nim niewiele. Ręka z trzymającym i dzwoniącym telefonem komórkowym… dziewczyny. Jest to istotny ślad w śledztwie. Okazuje się bowiem, że w tym samym czasie, kiedy rosomaki konsumowały greckiego alfonsa z ośrodka dla uchodźców znika osiem kobiet z Europy Wschodniej. To jednak nie koniec zagadek które muszą rozwiązać członkowie Drużyny A. Kolejnego wieczoru na żydowskim cmentarzu dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest szanowany profesor. Kto chciał zabić niewinnego staruszka? Czy te wszystkie sprawy łączą się ze sobą w jakiś sposób? Czy zaginięcie prostytutek z Ukrainy ma coś wspólnego ze śmiercią emerytowanego profesora? Czy przeszłość może mieć wiele z tym wspólnego?

Kiedy zabierałam się za powieść nie miałam bladego pojęcia czego mogę się spodziewać. Kiedy przeczytałam pierwszą historię śmierci greckiego alfonsa, obawiałam się, że będzie to krwawy kryminał. I to taki w którym krew będzie lała się strumieniami. Hm… trup ściele się gęsto ale nie aż tak bardzo krwiście. Dahl ma niesamowity dar mieszania. No tak, bo inaczej nie można tego nazwać. Czemu? Otóż „zorganizował” kilka spraw. Mamy: greckiego alfonsa, prostytutki z Ukrainy, „przypadkowe” morderstwo w metrze, śmierć profesora na żydowskim cmentarzu. Na pierwszy rzut oka, sprawy które w żaden sposób nie mają ze sobą nic wspólnego. Bo co może łączyć zaginięcie prostytutek i śmierć szanowanego profesora, kandydata do Nagrody Nobla? A widzisz, tak się składa, że przeszłość łączy wszystkie te sprawy. I to nie taka bliska wiesz sprzed dekady, tylko ta sięgająca… II wojny światowej. Wszystkie zagadki są niestety trudne do rozwiązania. To znaczy dla nas, czytelników. Jednak nie dla Drużyny A. Przyznaję, że w Drużynie pracują naprawdę inteligentni policjanci, którzy nie zrażają się niepowodzeniami i drążą temat dopóki nie znajdą odpowiedzi na swoje pytania. Nawet gdyby mieli podróżować między Mediolanem, Odessą a Weimarem.

Nie będę bardziej Cię dręczyć, bo widzę jak przebierasz nogami z ciekawości. Książka wciąga od samego początku. Przemieli Cię, pomiesza zmysły i wyczerpie od natłoku informacji – mimo wszystko ściśle ze sobą powiązanych. Ale nie mam wcale na myśli tego, że czas spędzony z książką jest trudny, ciężki itd. Wręcz przeciwnie, myślę, że te wszystkie informacje, które na początku mogą się wydawać całkowicie zbędne, po czasie okażą się istotne. Kiedy czytałam tę książkę miałam wrażenie, że jestem na nią za głupia. Czemu? Myślę, że właśnie ten natłok przeszłości mnie przeraził i… oszalałam. Ale myślę, że tak właśnie miało być. Zakończenie Cię zaskoczy. I to tak bardzo, że nawet po zamknięciu książki nie będziesz mógł uwierzyć w to wszystko. Dahl to faktycznie mistrz kryminału.

I co zachęcony? Mam nadzieję że tak. Wiem jedno, po takiej dawce sensacji w wykonaniu tego szwedzkiego Autora czuję niedosyt. I chcę więcej i więcej. Na szczęście są jeszcze trzy inne pozycje Autora dostępne w księgarniach. Koniecznie muszę je przeczytać. Tylko, Piotrusiu czy mógłbyś wydłużyć dobę?

Pozdrawiam serdecznie
Archer

P.S.
Książkę miałam możliwość przeczytania dzięki Wydawnictwu MUZA


wtorek, 21 lutego 2012

#174

Ogłoszeniowo z Wydawnictwa MUZA:

OGŁOSZENIE 1

Legendarna seria 44 Scotland Street bije rekordy sprzedaży na całym świecie.
28 marca ukaże się po polsku kolejny, piąty już tom tej serii zatytułowany

"Nieznośna lekkość maślanych bułeczek"

Bertie, niezwykle utalentowany sześciolatek, wciąż zmaga się z Irene, swą kontrolującą wszystko matką.
Czasami udaje mu się od niej uwolnić, więc wstępuje do drużyny młodszych skautów.
Matthew wykazuje się niespodziewanie silnym charakterem w roli nowo poślubionego małżonka,
podczas gdy Domenica, kobieta oddana karierze intelektualnej, wciąż cierpi na samotność.

Narcystyczny Bruce przewartościowuje swoje dotychczasowe życie.
Malarz portrecista, Angus Lordie, znów ma problemy ze swym psem Cyrilem,
gdyż ten złotozęby gwiazdor wpada w sidła psiej namiętności...

***

Książki McCall Smitha są jak gorące kakao w mroźny wieczór, jak ciepła bielizna na zimę.
Powinny być zapisywane przez lekarzy jako lek na zimową chandrę.

"The Times"

Alexander McCall Smith jest autorem ponad sześćdziesięciu książek o rozmaitej tematyce.
Był przez wiele lat profesorem prawa medycznego na Uniwersytecie w Edynburgu,
zasiadał w radach wielu brytyjskich i międzynarodowych organizacji zajmujących się kwestiami etyki w medycynie i naukach przyrodniczych.

Po sukcesie odniesionym w 1999 roku przez serię powieści The No 1 Ladies' Detective Agency
poświęcił się wyłącznie pracy pisarskiej. Jego książki przetłumaczono na 36 języków.
Mieszka w Edynburgu z żoną Elizabeth, lekarką.

OGŁOSZENIE 2

21 marca do księgarń trafi książka Francisa Spufforda

"Czerwony dostatek"

Ta głośna książka wielokrotnie nagradzanego już pisarza i eseisty pokazuje dziwaczne działania sowieckiej ekonomii i polityki.
Podejmuje też rozważania czy nie było jednak możliwe stworzenie (planowego) raju na Ziemi.
Czy komunizm rzeczywiście był przegrany już na starcie?

Ubodzy chłopi w kołchozach i wszechpotężni sekretarze partyjni. Dysydenci i karierowicze.
Uczeni i politycy. Szoferzy, inżynierowie, tajniacy, prywaciarze i zwykli ludzie.
Przewijają się oni przez karty tej zaskakującej, mozaikowej powieści o Związku Radzieckim i jego gospodarce,
w której wszystko łączy się ze wszystkim, a literacka fikcja miesza się z najprawdziwszą prawdą.

***

"New York Times" zamieścił recenzję "Czerwonego dostatku" na swoich łamach – można go przeczytać tutaj.
Warto wejść także na strony, które przygotował Francis Spufford.
Czytelnik znajdzie tam mnóstwo ciekawostek włącznie z dowcipami z czasów sowieckich.

Francis Spufford uznany został przez Sunday Times
za Najlepszego Młodego Pisarza Roku 1997.

Redaktor cenionych antologii i zbioru esejów o historii technologii.
Za swój debiut, "I May Be Some Time" otrzymał w roku 1996 Writers' Guild Award w kategorii "non-fiction"
oraz nagrodę Somerseta Maughama.

Przeczytawszy "The Child That Books Built", Neil Gaiman powiedział:
mam osobliwe uczucie, że oto książka, której sam nie muszę już pisać.

Trzecia książka Spufforda, Backroom Boys znalazła się wśród finalistów Aventis Prize.
W roku 2007 Spufford został członkiem Royal Society of Literature.
Jest także wykładowcą w Goldsmiths College, mieszka w Cambridge.

wtorek, 14 lutego 2012

#171

OGŁOSZENIA

Jak informuje Wydawnictwo MUZA:



Miło nam poinformować, że na liście BESTSELLERÓW Gazety Wyborczej za rok 2011 znalazły 3 książki Carlosa Ruiza Zafona :

I miejsce "Pałac Północy"
III miejsce "Światła września"
VIII miejsce "Książę Mgły"
wszystkie w kategorii literatura dla dzieci i młodzieży.

Lista publikowana w Gazecie Wyborczej powstaje na podstawie wyników comiesięcznego badania rynku książki GfK bazującego na rzeczywistej sprzedaży w największych sieciach księgarskich, księgarniach, sklepach internetowych i sieciach handlowych na terenie całej Polski (łącznie ponad 910 punktów sprzedaży na koniec 2011 r.).

O pozycji w rankingu decyduje łączna liczba sprzedanych egzemplarzy danego tytułu, niezależnie od formy jego wydania (oprawa miękka, twarda, wersja filmowa itp.). Z rankingu literatury dziecięcej i młodzieżowej wyłączone są książki aktywizujące i edukacyjne. (źródło Gazeta Wyborcza). Tutaj link do listy bestsellerów.

Wydawnictwo MUZA zaprasza także na spotkanie:



Księgarnia MATRAS informuje:

Z przyjemnością informujemy, że księgarnia www.matras.pl wprowadziła nową opcję zakupów - w przedsprzedaży. Książki dostępne w przedsprzedaży można zamawiać z rabatem 20%.

piątek, 30 grudnia 2011

#157




Kiedy przechadzam się pomiędzy półkami w pracy, dość często zdarza mi się sięgać po książki żeby przeczytać opisy na okładkach. Niektóre odkładam natychmiast gdyż nie przemawiają do mnie, natomiast zdarza mi się na dłużej zagłębić w opisie książki. Wiem, że nie powinno się oceniać ani tym bardziej wybierać pozycji po okładce. Czasem zdarza się, że Wydawca chcąc dobrze, niestety zdradza dość sporą część tego co znajdziemy w książce. Na szczęście bywają tacy, którzy krótkim opisem sprawiają, że ma się ochotę zagłębić w fotelu i przeczytać książkę od pierwszej litery do ostatniej kropki. I tak właśnie było w przypadku „Przynęty” Jose Carlos’a Somozy. Kiedy książka znalazła się na stole nowości urzekła mnie swoją okładką (jakiś czas później moja koleżanka stwierdziła, że jest mroczna). Wzięłam ją do ręki, przeczytałam opis na okładce (oczywiście, bez skrępowania) i… wiedziałam, że pewnego dnia ją przeczytam. Kiedy otrzymałam listę pozycji do wybrania i Ona się tam znalazła decyzja została od razu podjęta: wybieram właśnie „Przynętę”.

Jak napisano na stronie pewnej encyklopedii, Jose Carlos Somoza urodził się w Hawanie, na Kubie, jednak całe swoje życie spędził w Hiszpanii. Zadebiutował w 1994 roku powieścią „Planos”. Z zawodu jest psychiatrą, literatem z powołania. Został wyróżniony wieloma prestiżowymi nagrodami m.in. nagrodą Fernando Lary. Powieść „Przynęta” została wydana nakładem Wydawnictwa MUZA w październiku 2011 roku.

W Madrycie grasuje psychopata. Jest całkowicie nieuchwytny. Policja i władze postanawiają znaleźć grupę kobiet, które odpowiednio szkolone mają za zadanie „usidlić” swoją „ofiarę” poprzez manipulację. Kobiety są nazywane Przynętami. I w ten sposób poznajemy jedną z przynęt Dianę Blanco. Diana jest jedną z najlepszych. Jednak pewnego dnia postanawia porzucić swoją pracę na rzecz normalnego życia. Zanim całkowicie „przejdzie na emeryturę” decyduje się znaleźć i dopaść grasującego psychopatę potocznie zwanego Widzem. Czy to się jej uda? Czy nagonka na Widza i pewna komplikacja są w stanie ją powstrzymać przed tym co postanowiła? Czy kobieta którą traktowała jako kogoś bliskiego może okazać się potworem? Czy to co wydarzyło się w dzieciństwie będzie miało swoje skutki w przyszłości?

Kiedy zaczynałam zagłębiać się w treść „Przynęty”, przyznaję, że miałam problemy. Nie potrafiłam zrozumieć pojęć które używał Somoza: holokaustofilia, psynom, Pracofilia itp. Itd. Dopiero z czasem wszystko zostawało wyjaśniane. Każde pojęcie znalazło swoje wytłumaczenie w powieści. Nie jest to typowy thriller, nie jest to też typowa sensacja. Mamy do rozwiązania zagadkę. Im bliżej rozwiązania to trop zaciera się i nadal nie wiemy co dalej. W powieści znajdziemy także szczegółowość, którą da się odczuć w opisach działania psynomu, manipulacji – a z tego co teraz do mnie dotarło, po przeczytaniu powieści (no cóż lepiej późno niż wcale) – a konkretniej NLP czyli neurolingwistycznego programowania. Według Somozy, świat to teatr, ludzie to aktorzy którzy odgrywają swoje role. Sam nie dokonał odkrycia gdyż tę teorię wyznawał Szekspir: „Świat jest teatrem, aktorami ludzi, którzy kolejno wchodzą i znikają.” W „Przynęcie” jest wiele nawiązań do dzieł Szekspira. Do ukrytego w nich drugiego dna. Według Somozy każde dzieło wielkiego dramaturga opisuje poszczególne filie.

Mogę śmiało stwierdzić, że przy „Przynęcie” nie można się nudzić. Nie można się także od niej oderwać. Bo w momencie kiedy rozkręca się akcja, chcemy więcej i więcej. Chcemy jak najszybciej rozwiązać zagadkę tajemniczości. Chcemy być przekonani i pewni, że to co podpowiada nam podświadomość to prawda czy fikcja. Czy ten którego uważamy za dobrego jest nim naprawdę. Wiem jedno, nie zakończę swojej przygody z twórczością Somozy na „Przynęcie”, z miłą chęcią zapoznam się z innymi jego dziełami.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA

czwartek, 1 września 2011

#126


Zapraszam na kolejne spotkanie z Autorem książki „Kiedy Atena odwraca wzrok” Jakubem Szamałkiem

piątek, 26 sierpnia 2011

#123

Czasem zdarza mi się natrafić na tak zwaną perełkę w polskiej literaturze. Perełkę którą naprawdę warto przeczytać, która wryje się w pamięć, wymiętosi i wypluje.

Paweł Szlachetko debiutował w latach dziewięćdziesiątych. Jest autorem kilkunastu słuchowisk i reportaży w Polskim Radiu. Na podstawie jego książki „Zwerbowana miłość” powstał film po tym samym tytułem – informacja z okładki książki „Wichrołak”. Przyznaję, że nie znam twórczości Pana Pawła. Jednak po lekturze „Wichrołaka” na pewno zapoznam się z Jego wcześniejszą książką „Zwerbowana miłość” która i tak znajduje się na mojej liście „do przeczytania”.

Szremle Małe, mała wioska gdzieś w Tatrach. Każdy zna każdego, każdy wie wszystko o wszystkich. Podczas burzy do miasteczka przybywa Roman. Jest początkującym dziennikarzem, któremu marzy się wielki artykuł, który sprawi, że będzie sławny i otworzy mu drzwi do kariery. Roman zamieszkuje u sołtysa Józwy. Tam spotyka Martę – swoją dawną studencką miłość. Kiedy sołtys pyta o powód jego przybycia do Szremli Małych, Roman kłamie mówiąc, że jest biologiem, który przyjechał wyjaśnić tajemnice pomoru owiec. Tak naprawdę to chce na własną rękę rozwiązać zagadkę samobójstw trzech górali. Okazuje się, że mieszkańcy wioski wcale nie są tacy święci jak by się na pierwszy rzut oka wydawało, skrywają mroczną tajemnicę. Czy Romanowi uda się znaleźć przyczynę samobójstw? Czy uwierzy lokalnym władzom, którzy twierdzą, że za samobójstwami stoi depresja oraz zmiany pogodowe a konkretnie wiatr halny?

Akcja zawarta w książce wciąga już od pierwszych stron. Z każdą kolejną stroną czytelnik wtapia się w świat opisany w powieści. Czasem ma się wrażenie jakby uczestniczyło się w wydarzeniach. Czasem sytuacje zaskakiwały. Powód? Jak w XXI w kiedy świat dopadła nowoczesność można wierzyć w przesądy, zabobony czy też czary? Można mieć wrażenie, że czas w Szremlach Małych zatrzymał się w zeszłym stuleciu. Według mieszkańców osoba która zobaczy Wichrołaka po trzech dniach umiera.

Autor świetnie manewrował wątkami, trzymał w napięciu. Nie pozwalał nudzić się czytelnikowi. Bohaterowi są przejrzyści, posiadają mocne charaktery, miejsce akcji książki umieszczone prawie u podnóża Tatr. Czegóż chcieć więcej? Miłośnicy kryminałów na pewno znajdą tutaj coś dla siebie. Powieści jednak nie da się zamknąć w ramach typowego kryminału. Tutaj jest mieszanka kryminału, sensacji, thrillera i małego wątku miłosnego. Polecam.

Za książkę dziękuję Panu Arturowi z Wydawnictwa MUZA