Romanse mają to do siebie, że schemat powieści jest taki sam. Zmieniają się tylko bohaterowie, problemy, miejsce akcji. Ale i tak, mimo problemów bohaterowie na końcu powieści są ze sobą razem. Czy to jest złe? Nie, ależ skąd. Przecież zwolenników romansów jest coraz więcej. Po ciężkim dniu w pracy, marzy się nam oderwanie od codzienności. I właśnie takie zadanie mają romanse. Oczywiście sama osobiście zaliczam się do miłośników tego typu literatury. Bo przecież każdy marzy o takiej miłości.
To moje trzecie spotkanie z twórczością Barbary Delinsky. Kolejne bardzo udane. Coraz bardziej przypadają mi do gustu książki z serii „Satine”. Są krótkie, mają mały format a co za tym idzie, idealnie mieszczą się w damskiej torebce. I dokładnie tak było z ostatnią powieścią Delinsky którą dane mi było przeczytać czyli „Pomiędzy nami”.
Paige jest rzeźbiarką. W swoich artystycznych kręgach jest oceniana jako nieprzystępna, poważna, przez niektórych nazywana „lodową dziewicą”. Poznajemy ją na wystawie swoich prac. Jest tam również Jesse montażysta filmowy, samotny mężczyzna który nie potrafi okazywać uczuć. Na tej wystawie Jesse zakłada się ze swoim najlepszym przyjacielem, że zbliży się do Paige i zdobędzie ją. Zakład oczywiście zostaje wygrany. Niestety. Sam wpada w pułapkę uczuć, przed którymi broni się jak diabeł święconej wody. Czy tych dwoje może być szczęśliwych? Czy mężczyzna który, miał trudne dzieciństwo i nigdy nie okazywał uczuć, może pokochać dziewczynę z dobrego domu? Czy może założyć szczęśliwą rodzinę i mieć dzieci?
Książka pokazuje, że to co wydarzyło się w przeszłości rzutuje na nasze późniejsze życie. Pokazuje, że jeśli w dzieciństwie nie dbano o nas, my sami nie nabywamy tej cechy. I jeśli w naszym mniemaniu dbamy o drugiego człowieka, to może to zostać źle zinterpretowane. Czasem zbyt wielka opiekuńczość może prowadzić do tragedii.
Lubię romanse, ponieważ są one literaturą łatwą i przyjemną. Pozwalają oderwać się od szarej codzienności i pomarzyć o miłości, o wielkim uczuciu. Mimo iż powieść jest przewidywalna – jak większość romansów – to książkę czytało mi się z wielką przyjemnością. Może działo się tak, dlatego iż Autorka pięknie wkomponowała historię miłosną w opisy przyrody i miejsca zamieszkania głównej bohaterki. Bo któż by nie chciał mieszkać w domu nad oceanem? Bardzo bym chciała mieć dom z widokiem na ocean i codziennie rano chodzić na spacery po plaży. Ech… Rozmarzyłam się.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin Mira

