Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Colin Dexter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Colin Dexter. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2011

#115

Właśnie zamknęłam kolejną powieść Colin'a Dexter’a „Ktokolwiek widział”. Odłożyłam ją na półkę i… postanowiłam coś o niej opowiedzieć. Jednak bardzo ciężko mi ubrać w słowa to co siedzi w mojej głowie. Mam w niej tak absolutny mętlik, że nie wiem od czego mam zacząć. Bardzo dawno nie czytałam tak niesamowitej książki. Książki której akcja jest tak zagmatwana, że główny bohater w pewnym momencie gubi się w domysłach.

Przed Morse’m kolejna zagadka do rozwiązania. Od swojego przełożonego otrzymuje zadanie – musi odnaleźć zaginioną dziewczynę Valerie Tyler. Wydawać by się mogło, że sprawa jest prosta. Jednak, nie jest tak do końca. Otóż policjant który przed Morse’m prowadził sprawę zginął w wypadku samochodowym. Czy jego śmierć była przypadkowa? Czy może doszedł do prawdy i ktoś postanowił się go pozbyć? Hipotez jest wiele. Inspektorowi jak zwykle pomaga niezawodny sierżant Lewis. Razem chcą dowieść tego co się stało z dziewczyną. Według Morse’a Valerie nie żyje, a każdy scenariusz jej śmierci sprawia, że włos jeży się na karku. Natomiast Lewis twierdzi, że żyje tylko nie chce wracać do domu rodzinnego. Który z nich ma rację? Czy morderstwo vice dyrektora szkoły ma coś wspólnego ze zniknięciem Valerie?

Cóż, Morse ma ciężki orzech do zgryzienia. Musi odnaleźć dziewczynę. Jednak wszelkie domysły i poszlaki gmatwają się. Kiedy już wpada na trop i myśli, że go to do czegoś doprowadzi nagle sytuacja obraca się diametralnie i… znów jest w ślepym zaułku.

Dexter ma niesłychany talent komplikowania akcji i trzymania czytelnika w napięciu przez cały czas. Kiedy już myślimy, że zagadka została rozwiązana i już pojawia się nam uśmiech zadowolenia, Autor wprowadza zamęt. I cała sytuacja zaczyna się od początku. Muszę przyznać, że to świetne zagranie. Gdyż tak do końca nie mamy pojęcia kto za tym wszystkim stoi. Przyznaję, że podoba mi się tok myślenia i sposób pracy Morse’a. Jego przenikliwość, umiejętność oceniania ludzi jest niezastąpiona w pracy policji. I co z tego, że czasem scenariusze które tworzy w głowie się nie sprawdzają? Najważniejsza jest dedukcja. Bo krok po kroku, tworząc szkielet przestępstwa możemy dotrzeć do winnych i "niechcący" rozwiązać trudną zagadkę.

Jest jedna rzecz która zaprzątała moje myśli nie tylko podczas czytania tej czy też wcześniejszej powieści. Otóż w żadnej – z dotychczas - przeze mnie przeczytanej książce Dexter'a nie ma żadnej wzmianki jak Morse ma na imię? Wszyscy zwracają się do niego Inspektorze Morse. Wiem, że powinnam skupiać się na treści, na akcji oraz na rozwiązywaniu zagadki, ale czasem tak drobny szczegół potrafi skutecznie "gnębić".

Książkę polecam wszystkim którzy lubią rozwiązywać zagmatwane zagadki kryminalne.

Książkę udało mi się przeczytać dzięki uprzejmości Pana Kazimierza z portalu ZwB.


środa, 29 czerwca 2011

#104

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE



Droga Viconio!

Nie wiem czy Ci kiedyś wspominałam, że bardzo lubię czytać powieści kryminalne oraz sensacyjne. Niestety nie zawsze mam szansę na przeczytanie dobrego kryminału z dobrze zawiązaną akcją oraz zagadką do rozwiązania. Nie mam na myśli takich książek gdzie trup ściele się gęsto a podejrzany jest tylko jeden i w dodatku od początku książki już wiem kim on jest. Nie. Takie książki mnie denerwują. Lubię takie gdzie klimat poszukiwań przewija się przez całą powieść. Właśnie taką książkę skończyłam przed chwilą czytać. Posłuchaj.

To moje pierwsze i mam nadzieję, że nie ostatnie spotkanie z twórczością Colin’a Dextera. Colin Dexter jest jednym z najwybitniejszych twórców powieści kryminalnych w Wielkiej Brytanii, które są przekładane na wiele języków i z tego co się domyślam (bo przyznaję się bez bicia nie szukałam w Internecie informacji o Autorze) stają się w szybkim tempie bestsellerami. Książka o której chcę Ci teraz opowiedzieć jest światowym bestsellerem, przełożonym na 40 języków i sprzedana w milionach egzemplarzy a sam Autor otrzymał Order Imperium Brytyjskiego za zasługi dla literatury w 2000 roku. No dobrze, nie zanudzam przechodzę do szczegółów.

Na dziedzińcu jednego z pubów w Woodstock znaleziono ciało młodej, pięknej kobiety Sylwii Kaye. Obok niej leżało narzędzie zbrodni. Tak zaczyna się powieść „Ostatni autobus do Woodstock”. Sylwia, wraz ze swoją koleżanką chciała się dostać do miasteczka. Niestety ostatni autobus już odjechał, więc postanawia dostać się tam autostopem. Inspektor Morse oraz sierżant Lewis muszą ustalić kto zamordował dziewczynę? Kim był mężczyzna który podwiózł je do Woodstock? Czy któraś z koleżanek Sylwii ma coś wspólnego z morderstwem?

Książka pełna jest pytań i niewiadomych. Ale jak dobrze wiesz, w powieści kryminalnej im więcej zawiłości tym rozwiązanie jest najbardziej zaskakujące. Tutaj jest dokładnie tak samo. Przed Morsem oraz Lewisem trudne zadanie. W całej tej plątaninie nieścisłości i niewiadomych muszą znaleźć mordercę oraz dziewczynę która jechała razem z Sylwią samochodem. Niestety nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać.

Styl Dextera oraz postać Morse’a bardzo przypominała mi kryminały Christie wraz z osobą Herkulesa Poirota. Nie wiem czy porównanie trafne, ale jak dla mnie zbliżone. Morse podobnie jak Poriot jest dobry w rozwiązywaniu trudnych zagadek i posiada bardzo analityczny umysł. Czym sobie zaskarbił moją sympatię.

Myślę, że będziesz zadowolona z tej pozycji. Dowiesz się jak trudne jest rozwiązanie zagadki morderstwa, dowiesz się jak zawiłe może być śledztwo i ile trzeba się natrudzić żeby znaleźć mordercę. Jeśli lubisz kryminały Agathy Christie to ten też przypadnie do gustu.

Pozdrawiam
Archer
P.S.
Książeczka dotarła do mnie prosto z Wydawnictwa Funky Books. Jeśli będziesz chciała przeczytać, to wiesz, możemy się dogadać