Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

#277

Moje postanowienia

Z końcem Starego roku większość z Was robiła podsumowanie roku 2013. Były statystyki ile książek każdy przeczytał, które zrobiły największe wrażenie na czytelniku oraz którzy Autorzy jak zwykle nie zawiedli itd. Itp. Po raz pierwszy chyba nie zrobiłam takiego zestawienia. Powód? Hm… jeśli chodzi o przeczytane książki rok 2013 nie należał do udanych. Jednak obfitował w inne wydarzenia: została powołana do życia wspaniała Grupa Śląskich Blogerów Książkowych (jest o Nas głośno i to nie tylko teoretycznie ale i praktycznie) Targi Książki w Katowicach gdzie Grupa Śląskich Blogerów Książkowych miała mocny udział (patronat i panele dyskusyjne), Targi Książki w Krakowie gdzie można było spotkać masę znanych Autorów i zdobyć nie tylko autografy ale także uwiecznić ich na zdjęciu, współpraca z Księgarnią Victoria w Zabrzu. Oraz co najważniejsze (dla mnie oczywiście) moje opowiadanie znalazło się w wydanym przez Magdę Kordel tomiku opowiadań. Nie było źle. Natomiast z Nowym 2014 rokiem każdy robi noworoczne postanowienia. Z reguły bywa tak, że spisujemy je zaraz 01.01. Jednak jak wiadomo (nie u każdego, ale się zdarza) postanowienia na cały rok kończą się po pierwszym tygodniu nowego roku tudzież pod sam koniec stycznia. Dlatego ja post z postanowieniami noworocznymi umieszczam po pierwszym tygodniu, ponieważ liczę na to, że wytrwam w tych postanowieniach CAŁY ROK. 

A idąc za ciosem:
1. Więcej czytać – w sumie mol książkowy, więc nie oczekujmy że to się zmieni
2. Pisać – oczywiście mam na myśli moje opinie o przeczytanych książkach
3. Ukończyć moją powieść – myślę, że to powinno być na pierwszym miejscu, bo na ten rok to mój priorytet,byle Wena dopisała
4. Fotografować – to moja kolejna po czytaniu i pisaniu pasja
5. Nie zaniedbywać blogosfery
Mam też inne postanowienia, ale zdecydowanie nie są one już zaliczane do postanowień literackich, tylko bardziej tych osobistych, przyziemnych.

Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach noworocznych.

A teraz coś z innej beczki. Jak wszyscy wiedzą początek roku, to „wysyp” nowości na które wszyscy czekają z utęsknieniem. Nie jestem gorsza. Poniżej książki których się nie mogę doczekać, by je dostać w łapki i przeczytać. Kolejność zupełnie przypadkowa:


"Brudny Świat" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (książka która została wydana w USA, uwielbiam książki Agnieszki więc tuptam z niecierpliwością)


"Miłość z jasnego nieba" Krystyna Mirek: ("Pojedynek uczuć" i 'Droga do marzeń" mnie zachwyciły)

Czy prawdziwa miłość może zdarzyć się między ludźmi stojącymi po przeciwnych stronach barykady? Angelika przyjeżdża z Monachium do Krakowa z jednym celem: nakłonić Daniela do podpisania wyjątkowo niekorzystnego dla jego firmy kontraktu. Daniel oczekuje jej przybycia, mając w zanadrzu własną wersję umowy, której nigdy nie zaakceptuje szef Angeliki. Czy tych dwoje zdoła się porozumieć? I czy Daniel – niepoprawny uwodziciel i Angelika –dziewczyna z trudną przeszłością, przekonana, że musi radzić sobie ze wszystkim sama, mają szansę na coś więcej, niż służbowe negocjacje?

Jedno jest pewne - w dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…


"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś: (bo byłam zachwycona książką "Jutra może nie być") a poza tym jestem jej strasznie ciekawa

Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. Marysia z niezwykłym uporem dąży do zaprzyjaźnienia się z Sabiną, co początkowo bardzo drażni kobietę. Niepostrzeżenie jednak mała zajmuje w sercu kobiety coraz więcej miejsca. A gdy na scenę wkracza jej ojciec, przystojny Maks z trudną przeszłością , akcja nabiera tempa…


"Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz (czekam z niecierpliwością, bo szkołę czytałam i jestem ciekawa co będzie dalej)


"Prowincja pełna czarów" Katarzyna Enerlich (dałam się porwać Kasi na spotkaniu autorskim i teraz wiem, że muszę nadrobić zaległości w jej książkach)


"Przebudzenie. Łatwopalni II" Agnieszka Lingas - Łoniewska: (jestem ciekawa co dalej z bohaterami) 


"Stephanie Plum. Wystrzałowa dziewiątka" Janet Evanovich (bo Śliwkę powinni przepisywać na depresję)
 "Malownicze. Wymarzony dom" Magdalena Kordel: (bo wszędzie dobrze, ale w Malownicze najlepiej)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

#271







Droga Tachykardio!


Po raz pierwszy zdarzyło mi się poznać wpierw Autora a potem Jego twórczość.Wcześniej było tak, że najpierw czytałam książki a potem w miarę możliwości wybierałam się na spotkania autorskie. Jednak tym razem było zupełnie inaczej. Kiedy wiele miesięcy temu dowiedziałam się, że w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gliwicach odbędzie się spotkanie autorskie z Katarzyną Enerlich wiedziałam, że muszę na nim być. Chciałam do tego czasu przeczytać chociaż jedną książkę Autorki, niestety dopadł mnie kryzys czytelniczy. Na spotkanie pojechałam całkowicie zielona jeśli chodzi o twórczość Kasi. Jednak zaraz po spotkaniu postanowiłam koniecznie nadrobić zaległości. Zaopatrzyłam się w pierwszy tom serii o Ludmile "Prowincja pełna marzeń", zasiadłam w ukochanym fotelu... i zniknęłam. Oddaliłam się w stronę Mazur na kilka dni.

Ludmiła Gold, jest samotną kobietą po przejściach. Jej związek z Jackiem przegrał z warsztatem samochodowym. Pracuje w lokalnym tygodniku w Mrągowie. Pewnego dnia życie dziennikarzy zostaje wywrócone do góry nogami. Nowym redaktorem naczelnym zostaje Artur. Szef, który potrafi zatruć każdemu krew. Za wszelką cenę chcę zmienić lokalny tygodnik, nie zważając na swoich pracowników. I tak praca, która kiedyś przynosiła satysfakcję, staje się dla wszystkich koszmarem. A nowe pomysły szefa wcale nie są takie świetne jakby się mogło wydawać. Żeby było jeszcze ciekawiej, pod swoją kamienicą spotyka przystojnego Niemca – Martina. Przez dziwny splot wydarzeń, okazuje się, że to właśnie w kamienicy Ludki (kamienicy pełnej szeptów) kiedyś mieszkał i wychowywał się ojciec Martina – Hans Ritkowsky. I tak rozpoczyna się pełna zawirowań historia miłości Martina oraz Ludmiły. 

Czasem bywa tak, że pierwsze wrażenie po przeczytanej książce jest bardzo ważne. Tak było i w tym przypadku. Otóż, kiedy dotarłam do ostatniej kropki czułam niedosyt. Było mi mało Ludmiły, historii z Martinem oraz Mazur. Jeszcze chyba nie trafiła w moje ręce książka której akcja rozgrywała się właśnie w tych malowniczych rejonach Polski. A muszę przyznać, że Kasia ma niesamowity dar opowiadania. Robi to w bardzo obrazowy sposób. Wszystkie opisy automatycznie pojawiały mi się przed oczami. A poza tym nie oszukujmy się Kasia jest świetną gawędziarą, o czym mogłam się przekonać na spotkaniu autorskim. Pamiętam nawet hasło Osobistego, że on się ukryje za wszystkimi i będzie w milczeniu obserwować to co się dzieje. Nie dało się, gdyż Kasia dość często wciągała go do rozmowy, podobnie z resztą jak pozostałych uczestników. Ale czekaj ja nie miałam o tym.

Historia opisana w powieści intryguje od pierwszych stron. Od samego początku kibicujemy Ludmile. Najpierw w walce z „bezwzględnym” szefem a potem w kiełkującym uczuciu do Martina. Bo muszę przyznać, że miłość rodząca się między dwojgiem bohaterów nie jest usłana różami. Na swojej drodze napotyka masę przeszkód, z którymi Ludmiła i Martin muszą sobie poradzić. Książkę czyta się szybko i łatwo obrazuje to co się w niej dzieje. Poza tym historia zawarta w powieści wcale nie zalicza się do tych które zostały całkowicie wymyślone. Przecież zawsze może się trafić taki szef, który stosuje mobbing wobec swoich pracowników. No i taka miłość też może się przytrafić. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte.

Na całe szczęście, nie jest to pierwsze i ostatnie moje spotkanie z Ludmiłą i Martinem. To dopiero początek ich historii. Co wydarzyło się później opowiem Ci w następnym liście. Polecam!

Pozdrawiam
Archer

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

#248


Jak dobrze wszyscy wiedzą oprócz czytania książek i pisania, moją pasją jest fotografia. Pakuję aparat do plecaka i… raz na jakiś czas udaję się na spotkania autorskie. To jest niesamowite przeżycie spotkać ulubionego Autora i porozmawiać z nim prawie w cztery oczy. Czasem zdarza się trafić na spotkanie z Autorką (bądź Autorem) którego książek się jeszcze nie czytało, ale wiele się o Niej słyszało. Tak właśnie było w przypadku ostatniego spotkania autorskiego z Katarzyną Enerlich. Niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać ani jednej książki Kasi, ale teraz już wiem, że muszę obowiązkowo nadrobić zaległości. Spotkanie  było bardzo, ale to bardzo udane. Kasia jest niesamowitą gawędziarą – jak to stwierdził Osobisty po spotkaniu. Potrafi niesamowicie opowiadać i wciągać do rozmowy swoich słuchaczy. Nawet udało się parę razy wciągnąć Osobistego do wymiany zdań. Spotkanie z Kasią było także możliwością do spotkania z Julią Orzech, bloggerką , która mieszka całkiem niedaleko. Poniżej kilka fotek ze spotkania. Resztę znajdziecie tutaj.