Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Sowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 czerwca 2011

#093

Drogi Amok!

Nie wiem co napisać. Wiem, że to do mnie nie jest podobne, ale czasem bywa tak, że mam pustkę w głowie. Chociaż tak naprawdę to chciałabym powiedzieć wiele. Masz też tak czasem? Wiem, że mi smutno i nie wiem co z tym zrobić. Książka o której chcę Ci opowiedzieć na pewno Ci się spodoba. Skąd wiem? Bo znam Cię już troszkę i jestem pewna, że ta tematyka przypadnie Ci do gustu.

To moje drugie spotkanie z twórczością Pana Aleksandra Sowy. Mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś uda mi się przeczytać Jego inną książkę. „Umrzeć w deszczu” to debiut literacki Autora. Nie wiem tylko czy udany. Wiem tylko, że... mocny. Tak właśnie, mocny. Nie, nie przesłyszałeś się. Z informacji wyczytanych w internecie wiem, że Autor napisał książki o tematyce motoryzacyjnej i jeszcze jakieś poradniki. Zastanawiam się więc, skąd pomysł napisania literatury faktu? A skąd mnie się wzięła literatura faktu? Sam posłuchaj.

„Umrzeć w deszczu” to historia fotografa Artura Sadowskiego. Poznajemy go w momencie udzielania swojego ostatniego wywiadu. Spotyka się w swoim mieszkaniu z dziennikarką i opowiada historię swojego życia. Życia które nie było usłane różami. Ta opowieść to nic innego jak spowiedź. Poznajemy życie Artura, jego pasję do fotografii, którą zaszczepił w nim dziadek. Poznajemy jego miłości, jego życie studenckie w Czechach oraz historię Jego pobytu na Bałkanach kiedy szalała tam wojna. Na końcu towarzyszymy Arturowi w momencie kiedy... popełnia samobójstwo, po tym jak dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV.

Książka składa się tak jakby z dwóch części. To znaczy ja ją sobie tak podzieliłam. W pierwszej części poznajemy miłości Artura a w drugiej razem z nim przeżywamy tragedię wojny w Bośni. Mój drogi, to najbardziej dramatyczna część książki.

Książka nie zalicza się do łatwych, szybkich i przyjemnych. Ona daje do myślenia i na długo zapada w pamięci. Przede wszystkim ta w której Artur przybywa na Bałkany jako korespondent wojenny. Wojnę widzimy jego oczami. Ten fragment pochłonął mnie do reszty. Nie potrafiłam się oderwać.

W notce od Autora można przeczytać, że „historia Artura jest oparta w pewnym stopniu na moich przeżyciach”. Mnie od razu nasunęło się pytanie w jak dużym stopniu? Które fragmenty można podciągnąć pod wątek autobiograficzny? Może kiedyś uda mi się uzyskać odpowiedzi na te pytania.

Zastanawiam się dlaczego zachwyciła mnie ta książka? No bo mimo iż długo ją czytałam to ona mnie zachwyciła. Na myśl przychodzi mi to, że podobnie jak Artura, mnie również Dziadek zaraził pasją fotografowania. To właśnie dzięki niemu nie rozstaję się ze swoim... canonem.

Wiem jedno, książka i historia w niej zawarta jest poruszająca i smutna. Nie czytaj tej książki kiedy jest ci źle albo gdy jesteś na tak zwanym życiowym zakręcie. Odczekaj chwilkę i przeczytaj. Nie pożałujesz.

Pozdrawiam
Archer

niedziela, 2 stycznia 2011

#032


Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Więc można powiedzieć, że to mój mały debiut. Otóż nigdy wcześniej nie pisałam recenzji książek. Jakoś nie potrafiłam ubrać w słowa to co siedziało we mnie po przeczytaniu książki. Bardzo chciałabym to zmienić i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Jak na razi raczkuję w tej kwestii, ale z czasem mam nadzieję, że uda mi się dojść do wprawy.
Na początek recenzja książki "Zła miłość" Aleksandra Sowy

To moje pierwsze spotkanie z Panem Aleksandrem Sową i mam nadzieję, że nie ostatnie.

"Zła miłość" to już czternasta powieść Pana Aleksandra. W Jego dorobku literackim znaleźć można nie tylko powieści, ale także poradniki techniczne.

Bardzo ciężko ustalić gatunek literacki "Złej miłości". Ponieważ nie wiem w jakich granicach można ją ująć. Jak dla mnie jest to przypowieść o tym co w życiu jest najważniejsze.

Tak naprawdę to miałam małe obawy co do treści książki. Trzeba przyznać, że tytuł brzmi dość dwuznacznie. Na pierwszy rzut oka tytuł może kojarzyć się ze złym dotykiem, a tak naprawdę to z tym nie ma nic wspólnego.

Czytając książkę nie można uwierzyć, że mężczyzna potrafi tak pięknie pisać o uczuciach, o miłości i przeznaczeniu.

Narratorem powieści jest sześcioletnia Ania, która opowiada tacie swój sen. W ten sposób poznajemy przypowieści o „Przeznaczeniu”, „Grzechach”, „Pięknie” i „Samotności”.

Ze snu który śni Ania dowiadujemy się między innymi, że mimo iż coś jest piękne na zewnątrz nie musi być takie same w środku. Ludzi oceniamy po wyglądzie a nie po wnętrzu. A przecież „opakowanie” bywa złudne. Oprócz tego, poszukiwanie pokrewnej duszy porównane jest tutaj nie do połówek jabłka tylko do połówek łez gwiazd. Łez, które spadając rozbijają się na dwie połówki z których powstawały kobiety i mężczyźni idealnie pasujący do siebie.

Zabrzmi to trochę banalnie ale książka jest zachwycająca. Posiada wiele mądrości, które są w naszym życiu, ale nie zawsze o nich pamiętamy. Bo tak naprawdę to książka daje do myślenia i sprawia, że przeczytanie jej raz to zdecydowanie za mało.

I tak jak mówi Autor: „Od przeznaczenia nie można uciec, bo nigdy nie wiemy, gdzie Ono się ukrywa” oraz o tym, że „Życie polega na wyborach”. No i nie powinniśmy budować wokół siebie skorupki (muru) który będzie nas chronił przed miłością. Bo pewnego dnia obudzimy się samotni bez miłości, która przecież nadaje sens naszemu życiu.

Książkę polecam każdej dorosłej osobie, która chce dowiedzieć się co tak naprawdę jest w życiu ważne. I mogę śmiało napisać za stroną domową autora, że nie da się przejść obok niej obojętnie.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości mojego ulubionego portalu nakanapie.pl