Droga Tachykardio!
Jak już zdążyłaś zauważyć
ostatnio zarzucam Cię listami w których opowiadam Ci o polskiej literaturze.
Tym razem nie będzie inaczej. No przepraszam, ale dopadła mnie mania czytania
polskiej literatury i nie zapowiada się bym szybko skończyła. Tym razem na
tapetę idzie Robert Rusk oraz jego książka „Uciekająca dziewczyna”.
Samanta Greiger nie miała w życiu
lekko. Wychowywała się w małym miasteczku Cedar City. Po śmierci matki
dziewczyną opiekował się ojciec, który się drugi raz ożenił. Niestety Sam nie
dogadywała się z Macochą. Po śmierci ojca nie czuje się dobrze w swoim domu.
Podczas wypadu do lokalnego pubu dziewczynę „odkrywa” pewien mężczyzna. Okazuje
się właścicielem lokalu „Uciekająca dziewczyna” w Las Vegas. Roztacza przed
dziewczyną perspektywę pracy w swoim klubie. Sam nie zastanawia się długo. Zabiera
wszystkie swoje oszczędności, wsiada w autobus do Las Vegas i rozpoczyna swoją
wielką przygodę. Jak się ona zakończy? O tym musisz przekonać się sama.
Zabierając się za czytanie
książki, standardowo nie wiedziałam czego się spodziewać. Na okładce widnieje
informacja „romans psychologiczny”. Przyznam się bez bicia, że bladego pojęcia
nie mam skąd ten opis się wziął? Owszem romans jest, jak najbardziej, w końcu Głowna
bohaterka trafia do Miasta Grzechu. Ale z tą psychologią to… hm… nie wiem. Może
się nie znam, może nie potrafiłam jej nigdzie dostrzec. Fakt mamy tutaj do
czynienia z samotnością głównej bohaterki, która szuka miłości i akceptacji.
Szuka kogoś, kto się nią zaopiekuje i będzie jej pilnować by nie wpadała w finansowe
tarapaty. I nie mam tutaj na myśli „sponsora”. Jest jeszcze Wirginia Coopers,
której przeszłość ciągnie się za nią i w pewnym momencie daje o sobie znać.
Bardzo podobał mi się fakt, że
Polski Autor nie umieścił akcji swojej powieści w Polsce tylko właśnie w Las Vegas.
Dzięki temu, bez wychodzenia z domu masz możliwość wybrać się do hotelu Mirage
i włoskiej fontanny Di Trevi, przejść się ruchliwym bulwarem obok Koloseum i
głównego wejścia do Pałacu Cezara, zajrzeć do Casino Royale czy też wybrać się
na rewię do Jubilee.
Kiedy odłożyłam książkę na półkę,
po kilku godiznach zaczęło mi czegoś brakować. Wychodzi na to, że zżyłam się z
Samantą i brakowało mi jej obecności. Na szczęście, jest nadzieja na poznanie
dalszych przygód młodej tancerki rewiowej Samanty Greiger.
Jeśli masz ochotę poznać świat
Miasta Grzechu, przespacerować się jego uliczkami i potańczyć w rewii Jubilee
to książka jest jak najbardziej dla Ciebie.
Pozdrawiam
Archer
Archer
P.S.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa NOVAE RES
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa NOVAE RES

